Strona 2 z 2

can anybody see through tragic eyes

: sob maja 23, 2026 6:38 pm
autor: caspian marshall
Zabawne, że w ogóle wspomniała o jego dostępności... bo ostatnimi czasy miał cholernie dużo miejsca w kalendarzu. Niby pracował w firmie ojca, ale pojawiał się tam w kratkę. Wtedy, kiedy chciał, lub, kiedy według starszej siostry był niezmiernie potrzebny. Więc znalezienie miejsca na spotkanie nie było dla niego w żadnym wypadku jakimkolwiek wyczynem, a tym bardziej dla panny Lindberg, która nie tylko swoją osobą, ale i aurą cholernie go ciekawiła i interesowała. Wystarczyłby krótki esemes, telefon... jakikolwiek znak z social mediów, że chciałaby się z nim spotkać.. i voila... Caspian Marshall byłby tam na miejscu. W dodatku zapytałby się czy ma coś ze sobą przynieść. - Don’t even ask, I got you - odparł nonszalancko, odpowiadając z akcentem, jakby był jakimś cholernym milordem czy coś w ten deseń. Anyways, nie wyszło. Było to bardziej komiczne, poniekąd żenujące podejście do tego, co chciał w tamtym momencie zrobić. Liczy się gest, co nie? Nawet ten najbardziej kompromitujący, zwłaszcza, kiedy podczas wykonywania go wchodziły pewne dawki alkoholu, które przyćmiewały niektóre części mózgu, które odpowiadały za rozumowanie. Uśmiechnął się pod nosem, słysząc, jak nazwała go słodkim księciem. How cute. Nie spodziewał się, aż tak uroczych słów wydobywających się z ust Wednesday Addams. - Mój słodki książę? - zapytał z rozbawieniem. - Przypominam ci księcia, Lindberg? - zaśmiał się pod nosem.

Siedząc i otwierając się przed nią, jak i wymieniając różnymi doświadczeniami, przez które przechodził, naprawdę doceniał ten moment. Lekkość chwili, szczerość i sam fakt, że mógł się otworzyć oraz wygadać o tych mniej przyjemnych rzeczach, które rodziły się gdzieś głęboko pod żebrami, doprowadzając go do ataków paniki, których jeszcze na tamten moment nie był w stanie opanować. Cieszył się, że rozumiała go po części i również podchodziła do etapu pogadania z kimś obcym, aka terapeutą, jako do czegoś, co mogło wydawać się niezwykle trudne. - Masz rację. Dobra… muszę to przemyśleć - uśmiechnął się, po czym dodał,- Tylko przygotuj się, że będę wysyłał ci SMS-y na terapii, jak będę czuł się niekomfortowo. - Rzucił to poniekąd nonszalancko, jakby faktycznie miał jakąkolwiek możliwość esemesowania podczas terapii, no ale kto zabroni komu marzyć, no nie? Może sam fakt, że będzie mógł odezwać się do kumpeli, z którą się pośmieje albo wymieni parę gifów, sprawiał, że sama wizja leżenia na kozetce i słuchania obcej osoby nie była aż taka cholernie straszna lub monotonna?

Nie chciał jednak, by całe to spotkanie skupiało się tylko na nim. Już i tak powiedział więcej, niż pierwotnie zakładał. Zdecydowanie więcej. A przecież był tutaj też dlatego, że interesowało go, co działo się u niej. Naprawdę interesowało. A sam fakt, że tak zajebiście szło jej z tym podcastem, był rzeczą godną podziwu. I do chwalenia. Nawet jeśli najwyraźniej panna Addams próbowała to teraz sprzedać jako coś małego... - Trochę? - Wyprostował się nagle, unosząc brwi, jakby właśnie powiedziała mu, że zupełnym przypadkiem podbiła półkontynentu, ale w sumie nic takiego, bo miała akurat wolny afternoon. How convenient. Mrugnął kilkakrotnie, starając się jakoś przyswoić tę informację, po czym parsknął pod nosem. - Skromna jesteś, Addams - pokręcił głową z rozbawieniem. - Bardzo skromna. Ale dobra, niech ci będzie. Trochęęęę... - Przewrócił oczami, zaśmiał się i automatycznie wysunął szklankę w jej kierunku, zadając ważne pytanie wieczoru. A gdy stuknęła swoim szkłem o jego i potwierdziła, że chce go w swoim życiu, chwycił się za serce, wydobywając z siebie długie westchnienie, jakby spadł mu kamień z serca. Po chwili dopił resztkę swojego alkoholu, wstał, chwycił laskę i wysunął dłoń w jej kierunku, pochylając się delikatnie. - Czy mogę prosić o taniec, księżniczko ciemności? - zapytał w momencie, gdy ze sceny zszedł jeden z zespołów, a venue wypełniły już zupełnie inne dźwięki. Idealne do pobujania się, pokiwania głową albo czegokolwiek, na co mieli ochotę.

𝖕𝖗𝖎𝖓𝖈𝖊𝖘𝖘 𝖔𝖋 𝖉𝖆𝖗𝖐𝖓𝖊𝖘𝖘