Strona 2 z 2

what does it mean to you?

: czw kwie 30, 2026 5:17 pm
autor: Victoria Heffernan
Victoria przez chwilę patrzyła na niego w ciszy, kiedy przygryzł własną wargę i zacisnął dłoń mocniej na jej udzie. To był jeden z tych drobnych gestów, które robiły z jej wnętrzem rzeczy zdecydowanie wykraczające poza rozsądek. Jeszcze kilka tygodni temu nie uwierzyłaby, że będzie siedzieć tak blisko mężczyzny i zamiast się spinać przy każdym dotyku, będzie chciała więcej.
Jej spojrzenie na moment uciekło na jego usta, zanim sięgnęła po kieliszek wina. Potrzebowała tego małego ruchu, żeby odzyskać oddech i odsunąć od siebie myśl, że najchętniej pocałowałaby go już teraz, tutaj, przy stoliku. Upiła niewielki łyk.
Większość ludzi odbierała ją jako spokojną, trochę zdystansowaną i trudną do odczytania. Niewielu zauważało to ciągłe analizowanie spojrzeń, tonów głosu i gestów. To nieufne sprawdzanie, czy ktoś za chwilę nie zmieni się nie do poznania. Poczuła jego palce sunące po materiale rajstop i wypuściła powoli powietrze, trochę zbyt świadoma tego dotyku.
Bo zawsze najpierw obserwuję — odpowiedziała ciszej, nie odrywając od niego wzroku. — Ludzie bardzo szybko pokazują, kim są. Trzeba tylko patrzeć wystarczająco uważnie. — Kącik jej ust drgnął subtelnie. — Ty jesteś akurat… problematyczny, bo przy tobie coraz częściej zapominam analizować.
Victoria uśmiechnęła się pod nosem, słysząc to jego wolniej, niż byś chciała. Sam sposób, w jaki to powiedział, zabrzmiał dwuznacznie i była niemal pewna, że zrobił to specjalnie. Oparła łokieć o stół i przez moment przyglądała mu się spod rzęs, wyraźnie rozbawiona.
Czyli jednak trzeba cię pilnować — mruknęła cicho. — Wiedziałam, że jak zostawię cię samego z książką, to zaczniesz się obijać. — Jej spojrzenie mimowolnie zatrzymało się na jego ustach, kiedy wspomniał o nieprzeskakiwaniu stron. — Autorce zdecydowanie zależy — dodała już ciszej, z subtelnym uśmiechem. — Niektóre rzeczy warto czytać dokładnie. Powoli. Wtedy łatwiej wychwycić to, co najważniejsze między wierszami.
Kiedy jego dłoń przesunęła się wyżej po jej kolanie, Victoria poczuła przyjemne ciepło rozlewające się gdzieś pod skórą. Nie odsunęła nogi ani o centymetr. Wręcz przeciwnie — odruchowo przesunęła palcami po jego dłoni, jakby chciała go tam zatrzymać.
To brzmi niepokojąco znajomo — odezwała się ciszej na wzmiankę o bohaterce. Jej głos był spokojny, ale spojrzenie zdradzało coś więcej. — Może po prostu bohaterka pierwszy raz trafia na kogoś, przy kim ten chaos nie wydaje się aż taki straszny. — Przez moment patrzyła mu prosto w oczy, zdecydowanie zbyt długo jak na bezpieczną rozmowę. — A to bywa uzależniające.
Kiedy nachylił się bliżej, jej oddech wyraźnie zwolnił. Czuła jego obecność za mocno, zbyt intensywnie jak na zwykłą randkę, ale jednocześnie nie chciała się odsunąć nawet o milimetr. Jej spojrzenie przesunęło się po jego twarzy wolniej niż wcześniej, zatrzymując na moment na ustach, zanim wróciła do jego oczu.
Uważaj — mruknęła bardzo cicho, z cieniem rozbawienia. — Jeszcze chwila i zacznę myśleć, że naprawdę wiesz, co robisz. — Kącik jej ust uniósł się subtelnie. — A wtedy będę miała poważny problem z tym całym „nieprzyspieszaniem”.
Victoria przez moment tylko się w niego wpatrywała, kiedy powiedział, że lubi trudne pytania. Sposób, w jaki na nią wtedy patrzył, zdecydowanie nie dotyczył już wyłącznie książki i oboje dobrze o tym wiedzieli. Poczuła przyjemne ciepło rozlewające się gdzieś nisko w brzuchu i aż musiała na sekundę odwrócić wzrok, żeby złapać oddech.
To niebezpieczna deklaracja — mruknęła ciszej, wracając spojrzeniem do jego oczu. — Bo ja naprawdę potrafię zadawać trudne pytania. — Kącik jej ust uniósł się subtelnie.
Pojawienie się kelnera wyrwało ją z tego dziwnego zawieszenia między rozmową a czymś znacznie bardziej intymnym. Victoria aż zamrugała lekko, jakby dopiero teraz przypomniała sobie, że znajdują się w restauracji pełnej ludzi, a nie sami gdzieś, gdzie mogliby patrzeć na siebie w ten sposób bez końca.
Kiedy mocniej zacisnął dłoń na jej udzie i spojrzał na jej usta, przez ciało Victorii przeszedł przyjemny dreszcz. Zdecydowanie zauważyła to przygryzienie wargi i świadomość, że działała na niego dokładnie tak samo mocno, jak on na nią, była niebezpiecznie satysfakcjonująca.
Smacznego — odpowiedziała ciszej, ale zamiast sięgnąć od razu po jedzenie, przez chwilę jeszcze go obserwowała. Jej spojrzenie zeszło na jego usta może odrobinę zbyt bezczelnie, zanim znowu wróciła do jego oczu.
Skupiła się na jedzeniu i przez moment pozwoliła napięciu ochłonąć, ale ścisk w dole brzucha sprawiał, że nie myślała o jedzeniu tylko o tym, że chciała znaleźć się w jego ramionach… Naga.

Karrion Stifler