Strona 2 z 3

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 2:11 pm
autor: Santiago de la Serna
Patrzył na niego z bólem w sercu, również czując się jak nic niewarty śmieć. Zawsze najbardziej bolało go sprawianie przykrości osobom, które kochał - a Alvaro kochał całym sercem. Ale miał wątpliwości co do tego ślubu - takie, które właśnie wyraził - i nie był pewien, czy to byłoby dobrym pomysłem, żeby wpakować Salvatierrę w coś takiego. Miał wrażenie, że gdyby się zgodził, to byłoby bardzo samolubne z jego strony; podobnie zresztą jak to, żeby powiedzieć mu o swojej miłości wtedy, zanim próbował się zabić. Wciąż uważał również, że lepiej dla Alvaro byłoby, gdyby go nie znalazł, gdyby nigdy się nie dowiedział, że Santiago przeżył tamten wybuch.
Przyjrzał się znów pierścionkowi, mając ochotę zapaść się pod ziemię i nie wiedząc, co z tym fantem zrobić. Widział, że Alvaro czuje się odrzucony i Tiago robił sobie z tego powodu wyrzuty.
- No te rechazo, Alvaro - odezwał się po chwili, wciąż zduszonym głosem - Solo me preocupas tú. No quiero obligarte a soportar el dolor de estar conmigo. Y no, no creo que seas de los que me dejan porque se pondrá muy difícil, pero sé que lo será. Tarde o temprano. Quiero darte la libertad de seguir adelante.
Westchnął ciężko i podniósł się z łóżka, by podejść do Salvatierry i uklęknąć przy nim, kładąc dłonie z pierścionkiem na jego kolanach.
- Mírame. Sabes que mis matrimonios anteriores fracasaron, ¿verdad? Lo sabes perfectamente. Y sabes, porque te lo conté, que me guardaban mucho rencor, que no era un buen marido. ¿No temes que vuelva a meter la pata aquí también?
Zacisnął palce jednej dłoni na jego spodniach, bojąc się, że ten zaraz postanowi zerwać się z tego fotela i uciec uznając, że ta rozmowa nie ma znaczenia - że Santiago go odrzucił i tyle, więc lepiej się po prostu wycofać, nie słuchając niczego więcej. Udawać, że ta scena nie miała miejsca.
- No quiero admitir que no encontré el anillo, ni que ni siquiera estaba allí. Solo quiero hablar de todo esto contigo en lugar de simplemente decir que sí, porque sería egoísta de mi parte, considerando todo lo que he dicho. No quiero perderte, Alvaro.

Alvaro Salvatierra

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 2:35 pm
autor: Alvaro Salvatierra
To prawda, że Alvaro poczuł się odrzucony, choć z drugiej strony rozumiał co Santiago do niego mówi i rozumiał jego obawy, nawet jeśli on sam nie uważał tego wszystkiego za przeszkodę, to rozumiał, że jego przyjaciel - biorąc pod uwagę to wszystko, te wszystkie małżeństwa, które nie wyszły i jeszcze dodatkowo swoją chorobę - po prostu obawia się tego kroku, którym był ślub. Czuł się odrzucony nawet niekoniecznie przez to, co teraz się działo i przez obawy ukochanego, ale po prostu dlatego, że życie przyzwyczaiło go do tego, że ludzie go odrzucają, więc i on nabrał pewnego rodzaju zachowań, które sprawiały, że w takich momentach zamykał się w sobie, chował - jak teraz: za swoimi dłońmi - lub znikał sam, gdy robiło się zbyt poważnie, żeby nie przeżywać rozczarowania, gdy to ten ktoś zostawi jego. I tak właśnie koło nieszczęścia i odrzucenia się zamykało i kręciło w najlepsze.
- No podía seguir adelante con mi vida, nos casáramos o no. Lo intenté una vez cuando pensé que habías muerto. - odezwał się w końcu cicho, ostatecznie cofając dłonie z twarzy, gdy Santiago kazał mu na siebie spojrzeć. Faktycznie na niego popatrzył z wilgotnymi od wstrzymywanych łez oczami, ostrożnie kładąc dłoń na jego policzku i gładząc go kciukiem. - Tal vez lo que dices no sea infundado... Intenté rehacer mi vida una vez. Tenía a alguien con quien era... bueno, feliz. Él me ayudó a recuperarme después de tu muerte, me ayudó a ponerme de pie y seguir adelante. Pero cuando las cosas se pusieron serias, cuando un día me di cuenta de que tenía un anillo en el dedo y que vivía con un hombre que me amaba y que planeaba una vida conmigo... me asusté y huí. Sentí que te estaba traicionando, aunque nunca estuvimos juntos y en aquel entonces todo el mundo pensaba que estabas muerto; aun así, no podía permitirme ser feliz. - wyznał po chwili cicho, zduszonym głosem i słychać było, że mówienie tego wszystkiego dużo go kosztuje. Jego dłoń na policzku Santiago zadrżała lekko, ale nie cofnął jej, wciąż gładził go delikatnie i czule, patrząc na niego z miłością wymieszaną z lękiem i bólem. - De acuerdo, hablemos. Pero no, no tengo miedo de que vuelvas a meter la pata, porque una vez me dijiste que una ruptura nunca es culpa de una sola persona, sino que siempre es el resultado de las decisiones de ambos. Así que no me perderás porque haya algo malo en ti. Si rompimos... fue porque ambos nos rendimos y porque nuestro amor no era tan fuerte como el miedo que sentíamos.

Santiago de la Serna

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 2:57 pm
autor: Santiago de la Serna
Wyznanie o byłym związku Alvaro zaskoczyło Santiago, co odbiło się w jego nieco szerzej otwartych oczach. Chociaż po chwili Tiago doszedł do wniosku, że jego zdziwienie jest bezpodstawne: to normalne, że Alvaro próbował ułożyć sobie życie i tego zresztą przez całe życie de la Serna dla niego chciał. Zaskoczyło go chyba bardziej to, że Salvatierra teraz o tym wspomniał - bo do tej pory nie mówił nic o żadnych związkach w czasie ich rozstania, a Santiago nie pytał. Sam właściwie nie wiedział, dlaczego, ale chyba podświadomie bał się usłyszeć, że mężczyzna był z kimś szczęśliwy: mógłby poczuć zazdrość, choć całkowicie bezpodstawną. Poczuł ją zresztą teraz, a chwilę później żal, że tamten związek się rozpadł, i to przez niego: bo Alvaro czuł się, jakby go zdradzał. To było złe, chłopak nie powinien się tak czuć, skoro nigdy nie byli razem, nie zanosiło się na to, Santiago mu powtarzał, że jest hetero, wciąż brał nowe śluby i opowiadał o kolejnych wspaniałych kobietach swojego życia. Ba: w momencie "śmierci" był przecież żonaty.
- Lamento que tu relación se haya roto por mi culpa.
Przekręcił nieznacznie głowę, wtulając policzek w jego dłoń i przymykając oczy.
- Sí, la ruptura de una relación siempre recae en ambas partes, pero siempre sentí que esos divorcios fueron principalmente culpa mía. De hecho, Salazar me lo hizo notar ayer: dijo que sabía que me culpaba a mí misma, y ​​tenía razón.
Westchnął znów ciężko i oparł czoło o jego uda.
- Quiero estar contigo con todas mis fuerzas, quiero que el resto de mi vida fluya a tu lado; y al mismo tiempo, siento que es increíblemente egoísta de mi parte y que no debería desear eso de ti. Pero lo deseo. De verdad, ni siquiera quiero que te vayas, solo quiero que te quedes aquí conmigo y me tomes de la mano como a una niña pequeña porque estoy en el médico y tengo miedo. Y sé que es increíblemente egoísta de mi parte, pero te digo esto para demostrarte que de verdad quiero estar contigo. Creo que eres el amor de mi vida; nunca he sentido lo que siento por ti por ninguna mujer; eres el único que ha podido calmarme, el único que ha tenido alguna influencia en mí. Tú y Salazar, pero él es mi hermano, esa es otra historia. De todas las personas con las que no tengo parentesco de sangre, eres el único que ha tenido alguna influencia en mí, el único que realmente me ha calmado, el único que podría hacerme hacer o no hacer algo, por ti atravesaría el fuego...
Zacisnął palce mocniej na nogawce jego spodni, drugą ręką ściskając to pudełeczko.

Alvaro Salvatierra

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 3:53 pm
autor: Alvaro Salvatierra
To prawda, że Alvaro nie wspominał o swoim byłym - jedyny raz, kiedy o tym wspomniał, to podczas tej kolacji z Salazarem i Sergio. Rozmawiał wtedy z Sergio, a Santiago wyszedł na balkon, żeby zapalić, miał więc prawo tego nie słyszeć. Dla Alvaro nie był to łatwy temat, właśnie dlatego, że wtedy, będąc z tamtym mężczyzną, w pewnym momencie poczuł się winny tego, że jest szczęśliwy u jego boku i poczuł, że zdradza miłość swojego życia. Starał się o tym nie myśleć, bo był szczęśliwy u boku Santiago, ale czasem dawny ukochany wracał do niego w snach, zwykle po prostu jako postać gdzieś w tłumie, wyróżniająca się jednak spośród innych, jaśniejsza i patrząca na niego z bólem i żalem.
- No, mi relación no se rompió por tu culpa, Santiago. Se rompió por mi culpa y porque tenía miedo de ser feliz con otra persona. - odpowiedział łagodnie, wciąż go głaszcząc, teraz rozczulony tym, jak mężczyzna wtulił policzek w jego dłoń. Pochylił się do niego i przytulił policzek do jego głowy, wzdychając cicho. - Salazar es tu hermano, siempre habéis sido muy unidos, así que no es de extrañar que te conozca bien y sepa cómo te sientes contigo mismo. - gdy Santiago oparł czoło o jego uda Alvaro wsunął palce w jego włosy i zaczął masować skórę jego głowy uspokajająco, starając się mu pokazać tym samym, że jest przy nim, że nigdzie się nie wybiera i Tiago nie musi się bać, że Alvaro odejdzie. Słuchał go przy tym uważnie, rzecz jasna, przy okazji cały czas starając się go uspokoić tym delikatnym masażem i przesuwaniem palcami we włosach ukochanego.
Wstrzymał oddech, słysząc, że jest miłością jego życia, a palce inżyniera zacisnęły się mocniej we włosach przyjaciela. Znów się pochylił, drżącymi lekko wargami całując czubek jego głowy i objął go, przytulając mocno. Nie chciał go zmuszać, żeby na niego spojrzał, bo domyślał się, ile Santiago kosztuje powiedzenie na głos tego wszystkiego, więc po prostu zwinął się w kłębek i przytulił go, chowając twarz w jego włosach.
- Tú también eres el amor de mi vida y haría cualquier cosa por ti. - odezwał się po chwili, cicho, wciąż z ustami przy włosach Santiago, przesuwając dłońmi po jego plecach i kołysząc go lekko. - Entiendo que tengas miedo, yo también lo tengo, pero quiero que sepas que estoy segura de este anillo y que quiero casarme contigo. De verdad. Pero esperaré por ti el tiempo que haga falta.

Santiago de la Serna

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 5:27 pm
autor: Santiago de la Serna
Santiago milczał jakiś czas, powoli się uspokajając i rozluźniając. Układał sobie w głowie całą tę rozmowę, rozważał za i przeciw tego ślubu, którego przecież pragnął i którego jednocześnie się tak bał. Wciąż zarzucał sobie, że nie jest dobrym mężem i prawdopodobnie nigdy nie będzie, niezależnie od tego, ile by nad sobą teraz nie pracował - bo ma taki charakter, jaki ma i zawdzięcza go w dużej mierze swojemu ojcu. Tym niemniej chciał być szczęśliwy, chciał też szczęścia Alvaro, a skoro ten mówił, że jest pewien tego pierścionka oraz tego, że chce wziąć ślub z Tiago... Być może nie wiedział, na co się pisze - ale z drugiej strony przecież widział go już w bardzo złym stanie, opiekował się nim i nie wydawał się tym obrzydzony albo zniechęcony. A może tylko się taki wydawał...?
- ¿Estás seguro de que puedes soportarme tal como me encontraste justo después de que te llamara la enfermera? - zapytał jeszcze dla pewności, ale był już bliski odpowiedzi "tak". Naprawdę bardzo chciał spędzić z Salvatierrą resztę życia, jak długie by ono nie było; wielokrotnie łapał się na tym, że myśli o tym człowieku jako o sensie swojego życia i jako o kimś, kto jest mu tak potrzebny, jak powietrze; co zresztą udowodniło te półtora roku rozdzielenia z Palermo. Bez niego umierał, a przy nim ożył. Po prostu bez Alvaro nie umiał już istnieć.

Alvaro Salvatierra

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 5:46 pm
autor: Alvaro Salvatierra
Wiedział na co się pisze - ostatecznie gdy przyjechał do domu Santiago, teoretycznie jechał z zamiarem zrobienia mu awantury i zdzielenia go w pysk, wykrzyczenia mu wszystkiego, co o nim myśli i powrotu do domu, jednak stan w którym mężczyzna był, to jaki był wychudzony, jak bardzo nie był w stanie praktycznie niczego zrobić samodzielnie i przede wszystkim - że nie wierzył w to, że widzi Alvaro, tylko uznał go za swoją halucynację - to wszystko razem sprawiło, że nie był w stanie dłużej myśleć o żadnej przemocy wobec niego. Zajął się nim, bo go kochał i bo zawdzięczał mu własne życie: gdyby nie Santiago, Alvaro nie miałby szans. Ulica by go pochłonęła, prawdopodobnie zmarłby śmiercią mniej lub bardziej tragiczną jeszcze przed ukończeniem osiemnastu lat, o ile w ogóle przeżyłby dłużej, niż rok, robiąc to, co robił i to w dodatku w tym wieku. Nie był więc w stanie zostawić go samego, skoro już dowiedział się, że Santiago żyje i skoro udało mu się go odnaleźć. Wtedy, w sypialni mężczyzny, widząc go w totalnej rozsypce, zwłaszcza po powrocie z łazienki, gdzie tak trudno było mu przyjąć pomoc Alvaro, mimo że tego potrzebował, postanowił sobie, że nigdy więcej go nie zostawi, tak jak zostawił go wtedy w tunelu. Im więcej czasu jednak z nim spędzał, gdy znów zbliżali się do siebie, gdy wreszcie zostali parą, gdy po raz pierwszy się kochali, gdy uczyli siebie wzajemnie mówić o uczuciach i okazywać je sobie, co nie było dla żadnego z nich takie oczywiste... im dłużej to trwało, tym bardziej był pewien, że nie chce już dłużej żyć bez niego i że nie chce się oszukiwać, że w ogóle potrafi. Nie zamierzał go zostawiać, ale nie zamierzał go też zmuszać do ślubu za wszelką cenę, więc teraz, słysząc pytanie, uśmiechnął się lekko i przeczesał czule jego włosy, prostując się nieco i opierając się plecami o oparcie fotela.
- Sí, estoy segura, y te lo he dicho varias veces. Y también dije que esperaría el tiempo que fuera necesario. El anillo también esperará. - wystawił dłoń, sugerując tym samym, żeby Santiago oddał mu to pudełeczko. - Vamos, cariño, demos un paseo y luego irás al médico, ¿de acuerdo?

Santiago de la Serna

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 6:00 pm
autor: Santiago de la Serna
Spojrzał kątem oka na tę wyciągniętą w swoją stronę dłoń, zamknął pudełko z trzaskiem i przytulił je do piersi. Nie zamierzał oddawać tego pierścionka. Skoro Alvaro powiedział, że zaczeka, to w tym momencie nie był pewien, czy już mówić mu "tak", ale prawda była taka, że w głębi serca już był pewien odpowiedzi, tylko musiał ją z siebie wydusić. Musiał samego siebie przekonać, że nie ma w tym nic złego i że gorsza dla nich obu będzie odmowa. Musiał w to uwierzyć, musiał dojść z samym sobą do ładu; ale nie zamierzał się rozstawać z pierścionkiem.
- ¿Dónde vas con las manos? - warknął żartobliwie, tonem starego Santiago, dowodzącego bandą i zgrywającego wiecznie pewnego siebie - Soy un ladrón; si pones cualquier baratija en mis manos, puedes estar seguro de que jamás la recuperarás.
Podniósł się z niejakim trudem, ale mając na twarzy wymalowany wyraz twarzy Kocura ze zmrużonymi oczami i szelmowskim uśmieszkiem. Wciąż jeszcze czuł na sercu ciężar tej całej rozmowy, ale próbował go przykryć - również przed samym sobą - tym właśnie uśmiechem i żartami. Miał wrażenie, że się dogadali, że Alvaro już nie czuje się odrzucony i zmieszany z błotem; a on sam potrzebował jeszcze chwili, żeby poukładać sobie w głowie. Co prawda był w niej taki śmietnik, że może to nie być przesadnie łatwe, ale robił teraz wszystko, żeby wytłumaczyć samemu sobie, że nie ma w tym ślubie nic złego. Że to tak naprawdę może być najlepsza rzecz w życiu ich obu, największe, najlepsze wydarzenie; że obaj tego potrzebują.

--------------------------------------------

Po całym dniu podróży, przyzwyczajania się do nowego miejsca, po tamtej trudnej rozmowie i dodatkowo badaniach, denerwowaniu się, czy w ogóle dostanie ten lek i stresu, czy on podziała; Santiago był dosłownie wykończony. Padł do łóżka wcześniej, niż zwykle, owijając się kołdrą i czekając, aż Alvaro również się umyje i wyjdzie z łazienki. Kiedy wreszcie to się stało, Tiago odchylił kołdrę, patrząc na niego półprzymkniętymi ze zmęczenia oczami i tym samym zapraszając go, żeby choć na chwilę położył się z nim i przytulił.

Alvaro Salvatierra

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 6:18 pm
autor: Alvaro Salvatierra
Fakt, Alvaro po tej całej rozmowie był spokojniejszy i nie czuł się już odrzucony; w pewnym sensie może tak, ale to siedziało zbyt głęboko w jego psychice i nie tak łatwo było mu się pozbyć tego uczucia, zwłaszcza w kontekście tego, że kochał go właściwie większość swojego życia, czego Santiago był świadom - przynajmniej na początku, zwłaszcza gdy znalazł szkic z tymi wszystkimi serduszkami i wyznaniami - i mimo tego, że kochał go całym sercem, to jednocześnie był przekonany (podobnie jak Santiago wtedy), że mężczyzna jest hetero i że nie ma u niego żadnych szans. I choć de la Serna mówił mu o tym właściwie od początku, zaznaczając, że lubi kobiety, że to się nie uda, że jest dla niego za stary... to nie miało to dla Alvaro żadnego znaczenia ani na początku, ani pięć lat później, ani nawet dwadzieścia. A że kochał go tak bardzo, to był przy nim, wspierał go, pocieszał i służył wsparciem nawet wtedy, gdy nie udawało mu się z kolejną żoną albo gdy ta idealna kandydatka na żonę numer pięćset okazywała się nie być wcale taka idealna, jak Santiago zakładał na początku. Cierpiał wtedy, mając ochotę mu wykrzyczeć, że gdyby tylko dał mu szansę, to byłby dla niego dobry, że kochałby go całym sercem, że oddałby za niego życie, żeby po prostu chociaż spróbował spojrzeć na niego inaczej, niż tylko na biednego dzieciaka z ulicy... Nigdy jednak nie miał odwagi by to zrobić.

Gdy kilka godzin później, już wieczorem, wyszedł z łazienki i zobaczył jak Santiago odchyla dla niego kołdrę, uśmiechnął się lekko pod nosem. Wytarł włosy ręcznikiem, odrzucił go na oparcie krzesła i wpakował się do niego pod kołdrę; wydawał się nieco spięty, ale miał nadzieję, że mężczyzna tego nie zauważy. Może nie zauważy, skoro był tak zmęczony.
- ¿Ya te han dicho si recibirás este medicamento? ¿Cumples con los requisitos? - zapytał nieco niepewnie, kładąc się na boku i układając dłoń na jego piersi. To, że poczuł miarowe bicie jego serca pod palcami powoli zaczęło go uspokajać. Być może miał jeszcze nieco podkrążone oczy, bo gdy Santiago był na tych wszystkich badaniach i rozmowach z lekarzami, to Alvaro musiał zrobić sobie dłuższy spacer dookoła ośrodka, a gdy już został sam, to z powodu zalewu wspomnień rozpłakał się jak dziecko i jakiś czas spędził na ławce, z twarzą ukrytą w dłoniach, próbując przestać ryczeć i się trząść. Nadal czuł efekty tego, wciąż był nieco roztrzęsiony, ale miał nadzieję, że tego aż tak nie widać.

Santiago de la Serna

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 6:33 pm
autor: Santiago de la Serna
Mimo wszystko Santiago jednak zauważył jego zapuchnięte od łez oczy - zwłaszcza kiedy znalazły się tak blisko jego twarzy. Przyjrzał się mężczyźnie, zastanawiając się, czy nawiązywać do tego, czy zostawić go w spokoju.
- - odpowiedział na jego pytanie, kładąc dłoń na jego policzku i pogładził go kciukiem, patrząc mu w oczy - Me dijeron que cumplía los requisitos y que haría la prueba. Ya me han inyectado esta porquería mágica y... ahora toca esperar.
Odgarnął włosy z jego twarzy, nie skupiając się teraz na rozmowie o lekach i tej całej terapii - cały dzień myślał o oświadczynach Alvaro, o tym, co razem przeszli, o tym, że Alvaro się nim opiekował i znosił go przez ten czas, póki Tiago nie stanął na nogi. Że wspierał go i rzeczywiście nie wydawało się, jakby miał tego absolutnie dość, jakby to było ponad jego siły. Co prawda miał problemy z sercem, o czym Santiago również pamiętał - i miał wrażenie, że to między innymi przez stres związany właśnie z opieką nad cholernym Kocurem, który nagle objawił się półżywy, po półtora roku i który okazał się być niezdolny do ogarnięcia nawet najprostszych czynności wokół siebie; a w dodatku odmawiał pomocy. De la Serna obawiał się, że powrót tego stanu może jeszcze pogorszyć stan serca Salvatierry, ale z drugiej strony - mówił sobie - odrzucenie jego oświadczyn pogorszyłoby go z całą pewnością. Mogłoby wręcz doprowadzić do ich rozstania, a tego mogliby obaj nie przeżyć.
- - powtórzył, tym razem odpowiadając na pytanie sprzed tych kilku godzin, które w wirze dzisiejszych wydarzeń jawiły mu się jak kilka dni - Simplemente no sé cómo lidiar con mi esposa. Pero sí.
Dotknął delikatnie kciukiem dolnej powieki Alvaro, w ten sposób zadając mu pytanie o powód tego płaczu, choć jednocześnie podejrzewał, że chodziło właśnie o brak natychmiastowej odpowiedzi twierdzącej. On sam z pewnością by to mocno przeżywał, a jeśli by nie płakał, to tylko dlatego, że był wręcz mistrzem tłumienia własnych emocji.

Alvaro Salvatierra

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 6:51 pm
autor: Alvaro Salvatierra
Popatrzył na niego nieco zaskoczony, słysząc, że podali mu już ten magiczny lek - nie spodziewał się tego tak od razu, zakładał, że stanie się to na przykład jutro, a nie że zrobią mu testy, powiedzą, że ok, przeszedł badania wstępne i że od razu podadzą mu ten lek. Po chwili jednak uśmiechnął się szeroko, jakby z lekkim opóźnieniem dotarło do niego, co Santiago powiedział.
- Vale, no esperaba que te lo dieran tan rápido, pero... me alegro, de verdad. Ahora esperaremos. - przymknął nieco oczy i przytulił policzek do jego dłoni, uspokajając się coraz bardziej, zwłaszcza teraz, gdy leżał w łóżku, blisko niego, mogąc cieszyć się jego bliskością i zapachem skóry Santiago wymieszanym teraz z jakimś cudownym żelem pod prysznic, który znajdował się w łazience. Alvaro nieco nieufanie przyglądał się etykietom, mając wrażenie, że wszystko w tym ośrodku jest jakieś magiczne i nigdy nie wiadomo co się stanie, gdy zaaplikujesz sobie coś na skórę; wychodziło jednak na to, że to, czym się umył, było po prostu całkiem ładnie i rześko pachnącym żelem do kąpieli.
Poczuł, jak przyjaciel odgarnia mu włosy z twarzy, co również wywołało na jego twarzy uśmiech. Wciąż leżał tak z zamkniętymi oczami, z dłonią na jego piersi, coraz bardziej zrelaksowany... gdy nagle usłyszał kolejne "tak", które go zaskoczyło, bo w pierwszej chwili nie bardzo wiedział do czego się odnosi. Otworzył więc oczy i popatrzył na ukochanego niepewnie, a gdy ten zaraz później rozwinął swoje "tak" Alvaro znów zapomniał o oddychaniu. Patrzył na niego teraz szeroko otwartymi oczami, w których czaiło się pytanie o to, czy Kocur nie postanowił sobie przypadkiem robić z niego kiepskich i nieśmiesznych żartów - podobnie, jak to pytanie gościło w spojrzeniu Santiago, gdy Alvaro zastał go z pierścionkiem.
- ¿Eso significa que... quieres esta boda? - zapytał niepewnie, a jego palce nieświadomie zacisnęły się mocniej na koszulce Tiago na jego piersi. - Pero... no tienes que aceptar solo porque yo me lo esté tomando tan a pecho, ¿vale? Es decir... Esperaré, no hace falta que me contestes ahora si no estás seguro.

Santiago de la Serna