005. 24 hours too late
: wt kwie 28, 2026 2:11 pm
Rosa wiedziała, że wolałby Sabrinkę, oj wiedziała, dlatego mruży oczęta te wielkie, brązowe, no ale Ricz się w porę zreflektował, że się przejęzyczył, chociaż ona wie, że nie, ale i tak już jest cała zadowolona, że Ricardo się nie buntuje, tylko ją popiera we wszystkim, nawet w wyborze JEGO lekarza.
Kiedy Ricardo mówi o tym profesorze od antropologii, to Rosa aż westchnęła przeciągle, bo przecież on to był taki dziesięć na dziesięć, Enrique Igesiasa, kiedy zaczynał karierę, tylko bez tego pieprza, i ona zawsze u niego na zajęciach siedziała z przodu w bluzeczce z głębokim dekoltem, ale Ricardo pokazała zdjęcie rektora, co wyglądał jak jakiś ufoludek.
- No wiesz co Rich… nie wszyscy naukowcy tak wyglądają - bo niektórzy to wyglądali naprawdę przyzwoicie i Rosa teraz sobie w głowie robi jakiś ranking najbardziej seksi naukowców, jakich ona zna.
- Co? - zapytała, jak Ricz mówi, że co tylko chce i żeby nastawić nawigację, bo ona już była przy top trzy największych hotów na uniwersytecie i wahała się czy jej profesor od antropologii to jest dwa czy trzy. Bo jeden to był taki doktor od psychiatrii klinicznej.
- A to daj, już wpisuję - wzięła od niego ten telefon, którego tak szukał i najpierw weszła w esemeski, ale tam już nic nie ma od wujka Ferdynanda - a co ty już z wujkiem Ferdynandem nie piszesz bejbi? - tak się zapytała trochę podejrzliwie, no i już miała wpisywać jakąś fancy galerię, ale Ricardo jej daje jakąś ulotkę. Patrzy się na nią Rosa i patrzy i ogląda ze wszystkich stron, ale zaraz się uśmiecha do Ricza najsłodziej na świecie.
- Naprawdę możemy jechać na taki rejs? Przecież to by było najlepsze na świecie, chodzilibyśmy na te kolacje do restauracji, opalali się na jachcie i robili sobie zdjęcia w każdym porcie, żebym je mogła wrzucać na Instagram! - aż się rozmarzyła i łapie za policzki i ściska - o jezu to muszę sobie na to kupić kostium, bo wiesz co Ricz… Ja trochę odłożyłam pieniążków, bo napisałam taką pracę, no i coś tam... i tak nie zrozumiesz baby - no tak, nie tłumaczyła mu już, ale ważne jest, że dorobiła trochę do ich domowego budżetu - więc akurat byśmy mogli dołożyć na ten rejs! - i aż go złapała za rękę i szarpnęła, że Ricz prawie wjechał w kosz na śmieci, no ale odbił. I jak on zaraz mówi, że syna nazwą Ronaldo, to Rosa się zastanowiła i opada plecami na oparcie fotela - w sumie lubię Ronaldo, to najlepszy piłkarz - wiadomo, że Rosa to się w ogóle piłką nie interesuje, ale lubi Ronaldo, bo był przystojny.
I ona już taka rozmarzona, że może na takim rejsie by spotkała Ronaldo? Ale to by była wtedy wycieczka życia.
Ricz już parkuje pod galerią i jakoś podejrzliwie na nią łypie, ale ona już wysiada i jeszcze zagląda do środka - chodź Ricz, będę przymierzać kostiumy - na pewno go tym zachęciła. Ogólnie jedno z ulubionych zajęć Roski to jest przymierzanie ubrań i pokazywanie się w nich Ricardo, jak jakaś modelka. Ale on to nie zawsze lubi, chociaż akurat kostiumy i bieliznę, to całkiem tak.
I ciągnie go do pierwszego sklepu, z jakimiś strojami do pływania, a potem mu pokazuje na manekinie coś.
- Jak myślisz, dobrze będę w nim wyglądać? - oczywiście, że to jest jakiś strój kąpielowy jak dla syreny, albo księżniczki, ale Rosi się podoba, więc zaraz prosi sklepową, żeby jej dała w jej rozmiarze i ciągnie Ricza do przymierzalni - idę się przebrać - aż zapiszczała i leci z tym strojem do przymierzalni, ale po drodze to jednak zgarnęła jeszcze chyba z osiem innych. Bo przecież jeden to trochę mało na taki rejs! Nie to, że Rosa z Puerto Rico przywiozła całą walizę kostiumów kąpielowych, w których ona tutaj w Kanadzie nie chodzi, bo nie ma gdzie.
Ricardo Martinez
Kiedy Ricardo mówi o tym profesorze od antropologii, to Rosa aż westchnęła przeciągle, bo przecież on to był taki dziesięć na dziesięć, Enrique Igesiasa, kiedy zaczynał karierę, tylko bez tego pieprza, i ona zawsze u niego na zajęciach siedziała z przodu w bluzeczce z głębokim dekoltem, ale Ricardo pokazała zdjęcie rektora, co wyglądał jak jakiś ufoludek.
- No wiesz co Rich… nie wszyscy naukowcy tak wyglądają - bo niektórzy to wyglądali naprawdę przyzwoicie i Rosa teraz sobie w głowie robi jakiś ranking najbardziej seksi naukowców, jakich ona zna.
- Co? - zapytała, jak Ricz mówi, że co tylko chce i żeby nastawić nawigację, bo ona już była przy top trzy największych hotów na uniwersytecie i wahała się czy jej profesor od antropologii to jest dwa czy trzy. Bo jeden to był taki doktor od psychiatrii klinicznej.
- A to daj, już wpisuję - wzięła od niego ten telefon, którego tak szukał i najpierw weszła w esemeski, ale tam już nic nie ma od wujka Ferdynanda - a co ty już z wujkiem Ferdynandem nie piszesz bejbi? - tak się zapytała trochę podejrzliwie, no i już miała wpisywać jakąś fancy galerię, ale Ricardo jej daje jakąś ulotkę. Patrzy się na nią Rosa i patrzy i ogląda ze wszystkich stron, ale zaraz się uśmiecha do Ricza najsłodziej na świecie.
- Naprawdę możemy jechać na taki rejs? Przecież to by było najlepsze na świecie, chodzilibyśmy na te kolacje do restauracji, opalali się na jachcie i robili sobie zdjęcia w każdym porcie, żebym je mogła wrzucać na Instagram! - aż się rozmarzyła i łapie za policzki i ściska - o jezu to muszę sobie na to kupić kostium, bo wiesz co Ricz… Ja trochę odłożyłam pieniążków, bo napisałam taką pracę, no i coś tam... i tak nie zrozumiesz baby - no tak, nie tłumaczyła mu już, ale ważne jest, że dorobiła trochę do ich domowego budżetu - więc akurat byśmy mogli dołożyć na ten rejs! - i aż go złapała za rękę i szarpnęła, że Ricz prawie wjechał w kosz na śmieci, no ale odbił. I jak on zaraz mówi, że syna nazwą Ronaldo, to Rosa się zastanowiła i opada plecami na oparcie fotela - w sumie lubię Ronaldo, to najlepszy piłkarz - wiadomo, że Rosa to się w ogóle piłką nie interesuje, ale lubi Ronaldo, bo był przystojny.
I ona już taka rozmarzona, że może na takim rejsie by spotkała Ronaldo? Ale to by była wtedy wycieczka życia.
Ricz już parkuje pod galerią i jakoś podejrzliwie na nią łypie, ale ona już wysiada i jeszcze zagląda do środka - chodź Ricz, będę przymierzać kostiumy - na pewno go tym zachęciła. Ogólnie jedno z ulubionych zajęć Roski to jest przymierzanie ubrań i pokazywanie się w nich Ricardo, jak jakaś modelka. Ale on to nie zawsze lubi, chociaż akurat kostiumy i bieliznę, to całkiem tak.
I ciągnie go do pierwszego sklepu, z jakimiś strojami do pływania, a potem mu pokazuje na manekinie coś.
- Jak myślisz, dobrze będę w nim wyglądać? - oczywiście, że to jest jakiś strój kąpielowy jak dla syreny, albo księżniczki, ale Rosi się podoba, więc zaraz prosi sklepową, żeby jej dała w jej rozmiarze i ciągnie Ricza do przymierzalni - idę się przebrać - aż zapiszczała i leci z tym strojem do przymierzalni, ale po drodze to jednak zgarnęła jeszcze chyba z osiem innych. Bo przecież jeden to trochę mało na taki rejs! Nie to, że Rosa z Puerto Rico przywiozła całą walizę kostiumów kąpielowych, w których ona tutaj w Kanadzie nie chodzi, bo nie ma gdzie.
Ricardo Martinez