Podchody
: czw kwie 16, 2026 9:39 pm
Sergio zmrużył nieznacznie oczy, słysząc i widząc to przerażenie Alvaro - zdecydowanie nie chciał doprowadzić go do takiego stanu. Prawdę mówiąc, był przekonany, że Salvatierra dostrzegł na kolacji to samo, co on, tylko być może nie wiedział, co z tym zrobić. Albo może wiedział i teraz mógł opowiedzieć Martinezowi o swoich planach. Sergio nie przypuszczał, że zrzuci na chłopaka takie olśnienie, które będzie jak ciężkie, betonowe niebo spadające mu nagle na głowę.
- Hej... - wyciągnął do niego rękę i położył mu na ramieniu, patrząc na przyjaciela z troską - Tranquilo... Nie jesteś złym partnerem i absolutnie nie miałem zamiaru sugerować ci czegoś takiego, przykro mi, że tak to odbierasz. Wiesz, chciałbym jakoś pomóc Santiago. Wiem, że on się zapiera, żeby nie iść na żadną terapię i rozumiem, że ma ku temu wiele powodów; ale ma też mnóstwo powodów, żeby tam jednak iść. Najważniejszy jest ten, o którym właśnie rozmawiamy. Powiem ci tak: skoro o tym mówi, to znaczy, że szuka pomocy; ludzie, którzy już postanowili to zrobić i nie widzą innej drogi, nie mówią o swoich myślach. On wypowiedział na głos to, co czuje, więc to znaczy, że chciałby jednak jakoś sobie z tym poradzić.
Ścisnął nieco mocniej jego ramię, chcąc dodać mu otuchy. Serce mu się krajało na widok płaczu chłopaka, zarzucającego sobie, że jest zły i okropny. Tak naprawdę, to oni obydwaj potrzebowali terapii.
- Słuchaj... - zaczął ostrożnie, nie będąc pewnym, czy to dobry pomysł, czy do Alvaro lepiej było podejść jakoś inaczej - A może obaj byście gdzieś poszli? Razem? Może wtedy Tiago dałby sie na to namówić?
Alvaro Salvatierra
- Hej... - wyciągnął do niego rękę i położył mu na ramieniu, patrząc na przyjaciela z troską - Tranquilo... Nie jesteś złym partnerem i absolutnie nie miałem zamiaru sugerować ci czegoś takiego, przykro mi, że tak to odbierasz. Wiesz, chciałbym jakoś pomóc Santiago. Wiem, że on się zapiera, żeby nie iść na żadną terapię i rozumiem, że ma ku temu wiele powodów; ale ma też mnóstwo powodów, żeby tam jednak iść. Najważniejszy jest ten, o którym właśnie rozmawiamy. Powiem ci tak: skoro o tym mówi, to znaczy, że szuka pomocy; ludzie, którzy już postanowili to zrobić i nie widzą innej drogi, nie mówią o swoich myślach. On wypowiedział na głos to, co czuje, więc to znaczy, że chciałby jednak jakoś sobie z tym poradzić.
Ścisnął nieco mocniej jego ramię, chcąc dodać mu otuchy. Serce mu się krajało na widok płaczu chłopaka, zarzucającego sobie, że jest zły i okropny. Tak naprawdę, to oni obydwaj potrzebowali terapii.
- Słuchaj... - zaczął ostrożnie, nie będąc pewnym, czy to dobry pomysł, czy do Alvaro lepiej było podejść jakoś inaczej - A może obaj byście gdzieś poszli? Razem? Może wtedy Tiago dałby sie na to namówić?
Alvaro Salvatierra