When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic
: pt kwie 17, 2026 1:06 pm
— Niczego takiego przecież nie powiedziałam! — zastrzegła od razu. Co ona jej tu wciskała jakieś słowa w usta, kompletnie bez sensu? Powinna zdawać sobie sprawę, że nic na świecie nie było ważniejsze niż Teddy. Na ten moment po prostu trudno było sobie April wyobrazić, że zaczynają żyć tak dojrzale i odpowiedzialnie finansowo. Szczególnie przy ich zasobach czasowych. W te pół godziny, których potrzebowałaby na zrobienie posiłku, mogłyby porobić masę przyjemniejszych rzeczy! Ale może Darling wolała się jednak nażreć niż zajmować April, kto ją tam wie.
Finch wymagała po prostu szczerości. Nie da sobie wmówić komplementów, które nie miały żadnego pokrycia w rzeczywistości. Można ją przecież pochwalić za miliard prawdziwych rzeczy, po co zmyślać? Nie da też sobie wmówić, że wzięcie jej za żonę było dla Darling nieistotne. W ogóle tego w ten sposób do tej pory nie przedstawiała, niby dlaczego teraz miałaby zmienić zdanie? Strasznie dzisiaj mąciła. Chyba ten przymusowy urlop zaczynał siadać jej na łeb. A może poprzestawiało jej się od tych leków?
Ściągnęła brwi, przysłuchując się tym durnowatym tłumaczeniom. No niemożliwa była ta kobieta. I może jeszcze zdawało jej się, że mówienie w ten sposób załatwi sprawę? Na pewno nie! Przecież za dobrze się znały.
— Mhm. To może zaczniesz się o ten obiad jednak starać? — zasugerowała, wciąż intensywnie się w nią wpatrując. Taką kombinatoryką na pewno sobie nie zasłuży na żaden posiłek, nawet taki kupny. Na dobrą sprawę to mogłaby jej odebrać przygotowane wcześniej bento, ale łaskawie postanowiła jej darować.
Spodziewała się, że usłyszy coś więcej. Gdyby miała strzelać, uznałaby, że strażaczka zaraz wycofa się z tych żarcików i obsypie ją gradem słodkich pocałunków, odrzucając drażnienie się w niepamięć. Nic bardziej mylnego. Opowieść na temat kaczek w ogóle April nie obchodziła. Nawet nie spojrzała w ich stronę, nadal skupiając się wyłącznie na Teddy. Dobrze, że jej wzrok nie był w stanie wypalać dziury w skórze, bo w innym wypadku przez strażaczkę można byłoby już patrzeć na wylot.
— Oczywiście, że nie soliłam wody, Teddy — odpowiedziała po krótkiej chwili ciszy. Za kogo ona ją ma? Naoglądała się całych wykładów na temat gotowania ryżu, nie zrobiłaby takiej głupoty! Należała do tradycjonalistek, które gotują ryż w garnku, choć zakup ryżowaru bardzo ja kiedyś kusił. Na szczęście żyje jej się bez niego bez trudu.
Odłożyła swoje pudełko na koc, chwilowo je zamykając. Na ciastko przyjdzie pora później, chwilowo w ogóle nie miała ochoty na słodycze. Nie przy tej dawce goryczy, którą próbowała jej zaserwować Teddy! Żeby się wykręcać kaczkami, no ludzie kochani. Kaczory to przecież naprawdę pokurwione zwierzęta. Finch od razu przyszedł do głowy stos okropnych ciekawostek na ich temat, którymi od razu chciała podzielić się z partnerką, ale na szczęście zdusiła potrzebę w środku. Nie mogła się teraz wyłamać. Skrzyżowała ręce na torsie i wpatrywała się w nią wyczekująco bez słowa. Jedynym ratunkiem był kopczyk, który Teddy sukcesywnie sobie grabiła. Może zaraz zrobi się tak duży, że całkowicie przysłoni jej sylwetkę i dziewczyna uwolni się od oczekiwań swojej partnerki.
I całkowity zmrok aby wszystkiego nauczyć się na pamięć
Finch wymagała po prostu szczerości. Nie da sobie wmówić komplementów, które nie miały żadnego pokrycia w rzeczywistości. Można ją przecież pochwalić za miliard prawdziwych rzeczy, po co zmyślać? Nie da też sobie wmówić, że wzięcie jej za żonę było dla Darling nieistotne. W ogóle tego w ten sposób do tej pory nie przedstawiała, niby dlaczego teraz miałaby zmienić zdanie? Strasznie dzisiaj mąciła. Chyba ten przymusowy urlop zaczynał siadać jej na łeb. A może poprzestawiało jej się od tych leków?
Ściągnęła brwi, przysłuchując się tym durnowatym tłumaczeniom. No niemożliwa była ta kobieta. I może jeszcze zdawało jej się, że mówienie w ten sposób załatwi sprawę? Na pewno nie! Przecież za dobrze się znały.
— Mhm. To może zaczniesz się o ten obiad jednak starać? — zasugerowała, wciąż intensywnie się w nią wpatrując. Taką kombinatoryką na pewno sobie nie zasłuży na żaden posiłek, nawet taki kupny. Na dobrą sprawę to mogłaby jej odebrać przygotowane wcześniej bento, ale łaskawie postanowiła jej darować.
Spodziewała się, że usłyszy coś więcej. Gdyby miała strzelać, uznałaby, że strażaczka zaraz wycofa się z tych żarcików i obsypie ją gradem słodkich pocałunków, odrzucając drażnienie się w niepamięć. Nic bardziej mylnego. Opowieść na temat kaczek w ogóle April nie obchodziła. Nawet nie spojrzała w ich stronę, nadal skupiając się wyłącznie na Teddy. Dobrze, że jej wzrok nie był w stanie wypalać dziury w skórze, bo w innym wypadku przez strażaczkę można byłoby już patrzeć na wylot.
— Oczywiście, że nie soliłam wody, Teddy — odpowiedziała po krótkiej chwili ciszy. Za kogo ona ją ma? Naoglądała się całych wykładów na temat gotowania ryżu, nie zrobiłaby takiej głupoty! Należała do tradycjonalistek, które gotują ryż w garnku, choć zakup ryżowaru bardzo ja kiedyś kusił. Na szczęście żyje jej się bez niego bez trudu.
Odłożyła swoje pudełko na koc, chwilowo je zamykając. Na ciastko przyjdzie pora później, chwilowo w ogóle nie miała ochoty na słodycze. Nie przy tej dawce goryczy, którą próbowała jej zaserwować Teddy! Żeby się wykręcać kaczkami, no ludzie kochani. Kaczory to przecież naprawdę pokurwione zwierzęta. Finch od razu przyszedł do głowy stos okropnych ciekawostek na ich temat, którymi od razu chciała podzielić się z partnerką, ale na szczęście zdusiła potrzebę w środku. Nie mogła się teraz wyłamać. Skrzyżowała ręce na torsie i wpatrywała się w nią wyczekująco bez słowa. Jedynym ratunkiem był kopczyk, który Teddy sukcesywnie sobie grabiła. Może zaraz zrobi się tak duży, że całkowicie przysłoni jej sylwetkę i dziewczyna uwolni się od oczekiwań swojej partnerki.
I całkowity zmrok aby wszystkiego nauczyć się na pamięć