One of your girls
: śr kwie 29, 2026 12:49 am
- Być może- odpowiedziała na jego pytanie czy odgryzie mu rękę, wzruszając przy tym ramionami. Teraz tylko szczekała, ale jak ją wkurwi jeszcze bardziej, to nie można wykluczyć żadnego scenariuszu!
Tym bardziej, gdy usłyszała jego tłumaczenia. Nie powinna, a sama się teraz poczuła jak idiotka. Tak jakby… sama wszystkiemu była winna. - Tak, powinnam się odezwać i to mój błąd- przyznała bez większego problemu, ale w środku źle się z tym czuła. Potrzebowała w tamtym momencie, żeby ktoś w pełni się nią zaopiekował. Tylko tyle i aż tyle. Jednak ostatnie jego wytłumaczenie przebiło wszystko pozostałe. Aż otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia cofając głowę niemal oszołomiona, co właśnie usłyszała. - Ja pierdolę, słyszysz siebie Prince?- spytała tak naprawdę już retorycznie, bo właśnie tym tekstem udowodnił, że nie jest gotowy na tę rozmowę. Zapytał się jej o co jej wtedy chodziło, upierał się, że chce wiedzieć, ale najwidoczniej prawda go przerosła. Nie było jej rolą przekonywać go do czegokolwiek. Nawet jeśli w głębi duszy chciała, żeby coś do niego dotarło. Chciała zobaczyć jeszcze raz tego Prince’a, który wtedy się nią zaopiekował. W głębi duszy wierzyła, że może taki być częściej. Dlatego też odważyła się mu powiedzieć, że tamtej nocy były chwile, gdy był mężczyzną, w którym można było się zakochać. Jednak najwyraźniej nie zależało mu na tym ani trochę, skoro nawet tego nie skomentował w żaden sposób.
Mimo wszystko odważyła się na kolejną szczerość, bo co innego już jej pozostało? I tak wszystkiego się może dowiedzieć z pierwszego lepszego portalu plotkarskiego, więc już mu oszczędzi wyszukiwania. Ledwie wytarła jedną łzę, gdy nazwałjej ojca Christopher’a chujem i zanim zdążyła w jakikolwiek sposób na to zareagować, nagle powiedział kolejne niezrozumiałe dla niej słowa po których następnie… znalazła się w powietrzu. Podniósł ją w mgnieniu oka, a ona instynktownie objęła go za szyję. Chciałaby móc powiedzieć, że po to, aby nie stracić równowagi i nie spaść, ale wykorzystała tą chwilę, by wtulić się w jego szyję. Zapach, który wyczuła na męskiej skórze działał na nią jednocześnie kojąco, ale i pobudzająco. Samo to, że trzymał ją właśnie w ramionach oddziaływało na nią w dosyć niecodzienny sposób, bo mogła mieć ogromną ochotę przed chwilą zamknąć mu drzwi przed nosem, aby po minucie uginały się jej kolana pod wpływem jego bliskości. To było cholernie niebezpieczne, co z nią wyrabiał.
- Nie musisz mnie trzymać - wyszeptała podnosząc głowę, by spojrzeć mu w oczy spojrzeniem, które było pełne smutku i niemocy. Nie kłamała - nie musiał jej trzymać, pewnie utrzymałaby się w pozycji pionowej na własnych nogach, ale chciała, by jej nie puszczał. Potrzebowała jeszcze chwili w jego ramionach, aby nabrać energię do działania. Potrzebowała jeszcze chwili, aby móc się delektować tą bliskością, gdy po prostu był przy niej pozwalając jej być kruchą.
Prince Williams
Tym bardziej, gdy usłyszała jego tłumaczenia. Nie powinna, a sama się teraz poczuła jak idiotka. Tak jakby… sama wszystkiemu była winna. - Tak, powinnam się odezwać i to mój błąd- przyznała bez większego problemu, ale w środku źle się z tym czuła. Potrzebowała w tamtym momencie, żeby ktoś w pełni się nią zaopiekował. Tylko tyle i aż tyle. Jednak ostatnie jego wytłumaczenie przebiło wszystko pozostałe. Aż otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia cofając głowę niemal oszołomiona, co właśnie usłyszała. - Ja pierdolę, słyszysz siebie Prince?- spytała tak naprawdę już retorycznie, bo właśnie tym tekstem udowodnił, że nie jest gotowy na tę rozmowę. Zapytał się jej o co jej wtedy chodziło, upierał się, że chce wiedzieć, ale najwidoczniej prawda go przerosła. Nie było jej rolą przekonywać go do czegokolwiek. Nawet jeśli w głębi duszy chciała, żeby coś do niego dotarło. Chciała zobaczyć jeszcze raz tego Prince’a, który wtedy się nią zaopiekował. W głębi duszy wierzyła, że może taki być częściej. Dlatego też odważyła się mu powiedzieć, że tamtej nocy były chwile, gdy był mężczyzną, w którym można było się zakochać. Jednak najwyraźniej nie zależało mu na tym ani trochę, skoro nawet tego nie skomentował w żaden sposób.
Mimo wszystko odważyła się na kolejną szczerość, bo co innego już jej pozostało? I tak wszystkiego się może dowiedzieć z pierwszego lepszego portalu plotkarskiego, więc już mu oszczędzi wyszukiwania. Ledwie wytarła jedną łzę, gdy nazwał
- Nie musisz mnie trzymać - wyszeptała podnosząc głowę, by spojrzeć mu w oczy spojrzeniem, które było pełne smutku i niemocy. Nie kłamała - nie musiał jej trzymać, pewnie utrzymałaby się w pozycji pionowej na własnych nogach, ale chciała, by jej nie puszczał. Potrzebowała jeszcze chwili w jego ramionach, aby nabrać energię do działania. Potrzebowała jeszcze chwili, aby móc się delektować tą bliskością, gdy po prostu był przy niej pozwalając jej być kruchą.
Prince Williams