Strona 2 z 2

One of your girls

: śr kwie 29, 2026 12:49 am
autor: Cora Marshall
- Być może- odpowiedziała na jego pytanie czy odgryzie mu rękę, wzruszając przy tym ramionami. Teraz tylko szczekała, ale jak ją wkurwi jeszcze bardziej, to nie można wykluczyć żadnego scenariuszu!
Tym bardziej, gdy usłyszała jego tłumaczenia. Nie powinna, a sama się teraz poczuła jak idiotka. Tak jakby… sama wszystkiemu była winna. - Tak, powinnam się odezwać i to mój błąd- przyznała bez większego problemu, ale w środku źle się z tym czuła. Potrzebowała w tamtym momencie, żeby ktoś w pełni się nią zaopiekował. Tylko tyle i aż tyle. Jednak ostatnie jego wytłumaczenie przebiło wszystko pozostałe. Aż otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia cofając głowę niemal oszołomiona, co właśnie usłyszała. - Ja pierdolę, słyszysz siebie Prince?- spytała tak naprawdę już retorycznie, bo właśnie tym tekstem udowodnił, że nie jest gotowy na tę rozmowę. Zapytał się jej o co jej wtedy chodziło, upierał się, że chce wiedzieć, ale najwidoczniej prawda go przerosła. Nie było jej rolą przekonywać go do czegokolwiek. Nawet jeśli w głębi duszy chciała, żeby coś do niego dotarło. Chciała zobaczyć jeszcze raz tego Prince’a, który wtedy się nią zaopiekował. W głębi duszy wierzyła, że może taki być częściej. Dlatego też odważyła się mu powiedzieć, że tamtej nocy były chwile, gdy był mężczyzną, w którym można było się zakochać. Jednak najwyraźniej nie zależało mu na tym ani trochę, skoro nawet tego nie skomentował w żaden sposób.
Mimo wszystko odważyła się na kolejną szczerość, bo co innego już jej pozostało? I tak wszystkiego się może dowiedzieć z pierwszego lepszego portalu plotkarskiego, więc już mu oszczędzi wyszukiwania. Ledwie wytarła jedną łzę, gdy nazwał jej ojca Christopher’a chujem i zanim zdążyła w jakikolwiek sposób na to zareagować, nagle powiedział kolejne niezrozumiałe dla niej słowa po których następnie… znalazła się w powietrzu. Podniósł ją w mgnieniu oka, a ona instynktownie objęła go za szyję. Chciałaby móc powiedzieć, że po to, aby nie stracić równowagi i nie spaść, ale wykorzystała tą chwilę, by wtulić się w jego szyję. Zapach, który wyczuła na męskiej skórze działał na nią jednocześnie kojąco, ale i pobudzająco. Samo to, że trzymał ją właśnie w ramionach oddziaływało na nią w dosyć niecodzienny sposób, bo mogła mieć ogromną ochotę przed chwilą zamknąć mu drzwi przed nosem, aby po minucie uginały się jej kolana pod wpływem jego bliskości. To było cholernie niebezpieczne, co z nią wyrabiał.
- Nie musisz mnie trzymać - wyszeptała podnosząc głowę, by spojrzeć mu w oczy spojrzeniem, które było pełne smutku i niemocy. Nie kłamała - nie musiał jej trzymać, pewnie utrzymałaby się w pozycji pionowej na własnych nogach, ale chciała, by jej nie puszczał. Potrzebowała jeszcze chwili w jego ramionach, aby nabrać energię do działania. Potrzebowała jeszcze chwili, aby móc się delektować tą bliskością, gdy po prostu był przy niej pozwalając jej być kruchą.



Prince Williams

One of your girls

: pt maja 01, 2026 1:04 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall

Odsunął się od niej na krok. Wiele razy pokazywała swoją niezrównoważaną stronę i nie wątpił, że byłaby w stanie go zaatakować, jeśli tylko nadarzyłaby się ku temu jakakolwiek okazja. Przy pierwszym spotkaniu pokazała mu, że była w stanie zrobić wszystko i on wbrew pozorom nie miał zamiaru bagatelizować jej słów.
Mimo że przyznała mu rację, podskórnie czuł, że coś jest nie tak. Doskonale pamiętał tamtą noc. Wszystko wydawało się wyjątkowe, wręcz na miejscu, a mu tak po prostu puściły hamulce, kiedy dała mu zgodę. Wtedy nie zastanawiał się nad tym, czy to było w porządku wobec niej. Po prostu działał. Teraz jakby stanął przed ścianą. Słyszał, co powiedział. Mogła mieć rację, ale jego egoizm nie pozwalał mu na jakikolwiek seks ze zabezpieczeniem. Nie stosował go. Lubił ryzyko oraz odpowiednia ilość dopaminy. To uczucie ryzyka bez żadnego szkła.

Tylko że teraz zaczął żałować.


Gdyby niepojawienie się obcych osób na korytarzu odszedłby od niej. Tylko teraz chciał ją chronić. Wydawało mu się to najlepszym rozwiązaniem. Oglądanie jej łez było bolesne. Nawet jeżeli brzydziła się nim. Nie myślał, kiedy unosił ją do góry. Obce spojrzenia niemalże od razu na nich padły. Prince przynajmniej to chciał jej oszczędzić. Wolał widzieć ją szczęśliwą, uśmiechniętą, bez jakichkolwiek zmartwień.
Dlatego trzymał ją mocno w ramionach, jakby od tego zależało całe jego życie. Serce zabiło mu zdecydowanie szybciej. Nie musisz mnie trzymać? Usłyszał to, a w jego głowie pojawiła się jedna myśl. Chciał, ale nie wiedział, czy powinien. Wyrzuciła mu wszystko, co leżało jej w sercu. Ten jeden raz chciał zachować się właściwie. Przymknął na moment oczy, zastanawiając się, co tak właściwie powinien jej powiedzieć. W końcu wiedział.
Ale chcę — jego głos był cichy, nawet jeśli tylko oni znajdowali się w mieszkaniu, obawiał się, że ktoś inny mógł ich usłyszeć — pytanie, czy tego chcesz, lala — dodał, czekając na jej reakcję. Czy będzie chciała zatonąć w jego ramionach, czy jednak da sobie spokój.

One of your girls

: pt maja 01, 2026 4:08 pm
autor: Cora Marshall
Zdecydowanie jej błędem była cisza i zgoda na coś, czego nie chciała. Zdawała sobie sprawę, że gdyby zaprotestowała, nie naciskałby. Chociaż powiedział jej wprost - bez zabezpieczenia albo wcale. Wiedziała jednak, że nie był tym podgatunkiem co Daniel i nie zmusiłby ją do współżycia bez jej zgody. Jakkolwiek mogło to brzmieć abstrakcyjnie, to ufała mu. Mogli się kłócić, drzeć koty, wyzywać, ale wiedziała w głębi siebie, że jest dobrym człowiekiem i nie raz nawet Kate jej o tym mimochodem wspominała. W schronisku mógł wszystko robić na odpierdol, a jednak wykonał zlecone zadania. Mógł też być jedynie twarzą festiwalu, a całą brudną robotę zlecić innym, a jednak poświęcał swój czas na to nie mając z tego tytułu żadnych pieniędzy. I przede wszystkim ochronił ją tamtego wieczoru. Zaopiekował się nią i nawet jeśli potem nie wszystko się potoczyło tak jakby tego chciała, to do tamtej chwili tak - wszystko było wyjątkowe, a on stawał się w jej oczach kimś, kto mógłby być wart pokochania przez kogoś.
Dlatego nie brzydziła się nim. Nie bała się go. Sama nie była w stanie określić jasno swoich uczuć wobec niego, ale on jeden potrafił ją spacyfikować w oka mgnieniu. On jedyny potrafił sprawić, że jednocześnie chciała go udusić i pocałować. Sprawiał, że jej serce po prostu szalało i próbowało się wyrwać. Dlatego, kiedy tak mocno trzymał ją w swoich ramionach, czuła jak przyjemny spokój ją otula. Spojrzała prosto w jego brązowe tęczówki, a gdy usłyszała, że chce, wtuliła się w niego jeszcze mocniej. Jakby dawał jej tym słowem przyzwolenie.
- Też tego chcę- szepnęła i położyła głowę na jego ramieniu, ustami delikatnie drażniąc jego skórę na szyi. Przymknęła oczy i pozwoliła sobie na łzy. To nie był głośny, nagły płacz. Po prostu po jej policzkach spływały łzy smutku i żalu nad tym jak właśnie została potraktowana przez własnego ojca. Ale będąc w ramionach Prince’a pierwszy raz od dawna nie czuła się … sama. Poczuła, że może skryć się w jego ramionach, a zapach jego znajomych perfum działał na nią tak kojąco, że instynktownie pocałowała go czule w szyję, pozwalając by dalej ją trzymał, skoro tego właśnie chciał . I skoro ona też tego chciała.


Prince Williams