Strona 2 z 2

call the ambulance, but not for me

: sob cze 13, 2026 10:43 am
autor: Ruelle I. Prescott
Obcowanie z żywymi pacjentami jak na ten moment okazywało się dla niej głównie utrapieniem. Być może dlatego, że nie traktowali jej poważnie jako studentki i byli od razu negatywnie nastawieni do kogoś kto miał się nim zajmować, a nie był prawdziwym lekarzem czy pielęgniarką. Już to mogło wpłynąć znacząco na całą interakcję.
Z pewnym wahanie i ociąganiem w końcu przybiła mu piąteczkę. Nie przywykła do takich gestów, ale czemu miałaby tego nie zrobić? Connor wydawał się być naprawdę miły i chyba w jakiś sposób podłapał z nią kontakt. Wydawał się jednak być typem goldena retrievera, który merdałby ogonem na widok każdej możliwej osoby, więc może nie było to jakieś wielkie osiągnięcie.
Były przypadki, w których naprawdę nie udało się uniknąć śmierci i trzeba było się z nią pogodzić. Niektórym to przychodziło łatwiej, a innym nie. Jednak jeśli chcieli pracować w sektorze medycznym to warto było sobie wyrobić na nią pewną odporność. W końcu nie każdemu można było pomóc. Taka była brutalna prawda.
Może i był to po części zabawny komentarz, ale jak najbardziej miała rację w tym ustępie. Samemu pacjentowi nie mogła w żaden sposób zaszkodzić i on sam nie będzie się uskarżał na jej działania. Przynajmniej w ten sposób miała przewagę nad innymi specjalizacjami. Z drugiej strony nie mogła też zapytać go o jego objawy, aby dokonać rozpoznania. Musiała polegać wyłącznie na tym, co mogła wyczytać z wielu skomplikowanych śladów na ciele.
- Może? Chociaż po prostu mnie to interesuje - odpowiedziała szczerze, bo to był największy powód do tego, aby zaczęła rozważać karierę właśnie w takiej dziedzinie.
Może i nie brali udziału w akcji, ale może właśnie tak było lepiej? Nie mieli ze sobą żadnego dodatkowego ratownika medycznego. Była tylko ich dwójka z czego Prescott nie posiadała żadnego potrzebnego wykształcenia czy przeszkolenia, aby udzielać pomocy ofiarom wypadków. Connor z kolei na pewno powinien mieć jakieś wsparcie. Nigdy nie było wiadomo na co mógłby trafić w trakcie interwencji.
- Brzmi poważnie. Wcale mnie nie dziwi, że musiałeś się zresetować - odpowiedziała, bo to było całkiem naturalne.
Sama nie potrafiła sobie nawet wyobrazić w pełni tego przez co wtedy musiał przechodzić chłopak. Brzmiało to jak prawdziwy chaos i pożoga. Na pewno praca w takich warunkach była prawdziwą katorgą przez ilość poszkodowanych.
- Okay. No to pokaż, co tam znalazłeś - stwierdziła jeszcze zanim Walker zdążył zjechać na stację.
Pokornie obejrzała filmik, który wyświetlił mu się na instagramie. Był całkiem zabawny, ale pewnie jej twarz nie zdradzała tego w żaden sposób. Lub też po prostu widziała w życiu już wiele innych rolek utrzymanych w podobnym stylu.
- Dobra. Ewentualnie cię zablokuję jak będziesz mnie irytować - odpowiedziała i jedynie cień uśmiechu na jej twarzy zdradzał, że miał to być jedynie żart.
Przejęła od niego telefon i wystukała w okienku wyszukiwania swoją nazwę użytkownika po czym zwróciła urządzenie chłopakowi.
- Skoro już tu jesteśmy to chcesz jakiegoś hot doga czy coś? - zapytała, bo przecież mogli skorzystać z tego postoju i kupić sobie coś do jedzenia albo picia.
To nie tak, że musieli się nagle gdzieś znaleźć na cito. Mogli sobie pozwolić na to, aby skorzystać z tej drobnej przerwy w czasie kursowania po mieście i zasilić czymś żołądki.

Connor Walker

call the ambulance, but not for me

: sob cze 27, 2026 9:05 pm
autor: Connor Walker
Uśmiechnął się, gdy Rue przybiła z nim piąteczkę. Skinął natomiast głową, kiedy usłyszał, iż koniec końców ta fucha dziewczynę po prostu interesowała.
- I to w sumie najważniejsze. Tak między nami… bycie ratownikiem nie było zawodem, który brałem pod uwagę w przeszłości. Dopiero później ze względu na…. - przerwał, zaciskając dłonie mocniej na kierownicy, jednocześnie przypominając sobie wydarzenie, które przechyliło szalę i zdecydowało o przekonaniu Connora, aby został ratownikiem - mianowicie wypadek. Śmiertelny wypadek.
- pewne zdarzenie, coś mi mówiło: Connor, nie uratowałeś przyjaciela, ale ratuj innych. I jak widać, posłuchałem tego wewnętrznego głosu. - doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Rue mogło to absolutnie nie obchodzić ani go nawet nie pytała o to, jak to się stało, że wybrał akurat ten zawód, no ale skoro jej marzeniem było zostać patologiem, nie widział przeciwskazań, aby nie opowiedzieć swojej historii.
Nagle westchnął głośno.
- Najgorzej, kiedy potem Ci się to śni jeszcze przez kilka nocy i masz przed oczami tych wszystkich ludzi, a w uszach słyszysz krzyki… - dodał zgodnie z tym, co sam przeżywał po wspomnianej akcji. Liczył, że w najbliższej przyszłości nic takiego nie będzie miało miejsca, lecz doskonale wiedział, że lepiej na nic nie liczyć, to przynajmniej nie będzie się zaskoczonym.
Z uśmiechem pokazał po zajechaniu na stację wspomnianą wcześniej rolkę i… jego kąciki zaczęły tworzyć kreskę, gdy nie dostrzegł większego entuzjazmu u Rue. Chyba niezbyt trafiłem z tą rolką. powiedział w myślach do samego siebie.
- Zgoda. - powiedział, kiwając głową - oczywiście nie planował jej bez przerwy spamować, bo nie chciał zostać zablokowany, choć z drugiej strony, korciło go, aby przetestować i sprawdzić granicę praktykantki.
Zmarszczył brwi, jakby próbował sobie przypomnieć, czym jest hot dog.
- Hot doga? O, w sumie to chętnie. Parówka jakakolwiek, a sos… tysiąca wysp. Znaj moje dobre serce, bo wziąłbym też czosnkowy, ale nie chcę Cię drażnić tym specyficznym zapachem. - powiedział z uśmiechem.
- A i do picia hmm.. zimną wodę niegazowaną poproszę. Masz tu 20 dolarów. Jak starczy, to za swoje rzeczy też tym, co Ci dałem, zapłać. - powiedział, bo nie miał problemu z tym, żeby praktykantka zapłaciła bankontem Connora także za swoje produkty. Nie miał tragicznej sytuacji finansowej, a przecież taki hot dog nie kosztował milionów. Chciał być trochę jak taki dobry wujek albo dobry mentor od praktyk po prostu, o!
Czekając na Rue, wyszedł z karetki, by rozprostować kolana i pooddychać świeżym powietrzem. Jasne, mógł pójść z Rue, ale wolał nie oddalać się od ambulansu. Jeśli dyspozytor skierowałby ich do jakiegoś zgłoszenia, musieliby być gotowi do wyjazdu praktycznie od razu. Albo gdyby okazało się, że w pobliżu coś się stało. Chodził sobie wzdłuż i wszerz ambulansu, podziwiając przejeżdżające obok samochody. Na samej stacji stały dwa samochody, więc nie powinno być jakiejś większej kolejki... Chyba.

praktykantka

call the ambulance, but not for me

: ndz cze 28, 2026 2:36 am
autor: Ruelle I. Prescott
Nie miała nic innego do zrobienia jak tylko zbić piąteczkę z ratownikiem, co rzecz jasna wywołało jego ogromne zadowolenie. Mogła się tego spodziewać po kimś z jego szczenięcym niemal usposobieniu.
- To co w takim razie planowałeś robić? - zapytała, ale nie była pewna czy na pewno ją ciekawi ta odpowiedź.
Nie zamierzała dopytywać go o jakieś inne wydarzenia z jego życia, które mogły mieć traumatyczny wydźwięk. Miała w końcu jakieś wyczucie i fakt, że o tym lekko napomknął nie uprawniał jej do wypytywania o tak osobiste szczegóły. W końcu istniały jakieś granice, a ona dodatkowo nie należała do przesadnie rozmownych osób.
Nie mogła też powiedzieć, żeby jej śniło się cokolwiek. W większości przesypiała noce bez problemu, a rankiem nie pamiętała kompletnie nic z tego, gdy była nieprzytomna. Z jednej strony wydawało się to być koszmarnie nudne, ale z drugiej dzięki temu nie borykała się z koszmarami tak jak niektórzy. Jakby nie patrzeć miała do czynienia z ludzkimi zwłokami w dosyć sporym natężeniu także możliwym było, że to odbije się w jakiś sposób na jej psychice i podświadomości. Chociaż na pewno było to co innego niż wysłuchiwanie krzyków cierpiących czy umierających osób.
Biedny Connor jeszcze nie miał pojęcia na kogo udało mu się trafić, gdy chodziło o kwestie związane z wyrażaniem emocji. Przeżywał zatem właśnie horror kogoś kto czekał na reakcję i potwierdzenie, że dany filmik był naprawdę śmieszne. Mógł nie pokazywać jej tego osobiście tylko przesłać. Wtedy mógłby otrzymać chociaż napis lol albo śmiejącą się emotkę, co na pewno byłoby lepszą odpowiedzią niż owy brak zainteresowania widoczny na twarzy.
Ufała, że nie zawiedzie jej i faktycznie nie przegnie pały z tymi wszystkimi rolkami. Chociaż czy na pewno? Może jednak nie była do końca pewna tego czy nie zostanie aby przypadkiem zasypana jakimś wyjątkowym spamem.
Mogła bez większego problemu skoczyć dla nich obojga po coś do zjedzenia i do picia. Na pewno im się to przyda. Zwłaszcza, że Prescott nie była pewna, kiedy właściwie dane jej będzie zjeść jakiś ciepły posiłek. Czemu więc nie skorzystać z tego postoju.
- Jasne - skomentowała, ale ten czosnkowy pewnie nie wadziłby jej tak mocno.
Sama postanowiła sobie wziąć hot doga z ostrym sosem, a do tego izotonik, bo musiała się nawodnić. Nie spodziewała się, że Walker zaproponuje jej, że może zapłacić za nich oboje z jego pieniędzy, ale nie zamierzała na to narzekać. Wzięła zatem banknot i podążyła do budyneczku stojącego na stacji.
Zapłaciła za to ich zakupy, ale musiała jeszcze chwilę poczekać na to, aż hot dogi zostaną podgrzane i dopiero wtedy ze swoimi zdobyczami mogła wrócić zwycięsko do przechadzającego się koło ambulansu chłopaka.
- Łap - powiedziała, rzucając mu butelkę wody, a dopiero później podeszła bliżej, aby wręczyć również hot doga. - To jaki plan na teraz?
Sama obrzuciła spojrzeniem okolicę, a następnie oparła się o bok karetki. Chyba na ten moment nie mieli szczególnie wiele do roboty. Może mogli nawet powoli wracać do szpitala? Nie miała pojęcia jak wiele czasu minęło ani czy zostało im coś jeszcze do zrobienia.

Connor Walker