jacuzzi party
: śr kwie 29, 2026 10:44 pm
Potwierdzam, że Madox to ten od klubu, a potem, że szampan bywa zdradziecki i to jak widać z różnych powodów - można się było zrzygać albo dostać amnezji. Obu tych rzeczy pewnie nie raz doświadczyliśmy po bąbelkach, tylko to drugie zwykle nazywało się urwanym filmem. Śmieję się na słowa Peach, chociaż prawda jest taka, że odechciało mi się jakichkolwiek ślubów. To znaczy chętnie poszedłbym pobawić się na jakimś weselu, ale może nie własnym. W każdym razie jak tylko Galen zaczyna swój taniec to zapuszczam mu nawet podkład muzyczny, żeby miał do czego bujać bioderkami, a nie tak na sucho. Muszę przyznać, że wyglądało to całkiem nieźle i jak Corrina klaszcze w dłonie, to ja razem z nią, chociaż przy ocenach muszę się jednak zgodzić z Peach - No, ode mnie też 9, jakbyś jednak zdjął gacie to by było 10 - śmieję się. Teraz Wyatt rzuca wyzwanie Pepper i znowu parskam śmiechem, no nieźle to sobie wykminił, muszę przyznać. Kręcimy Peach trzy razy wokół własnej osi, po czym każdy wraca szybko na swoje miejsce, a ona, wciąż z zamkniętymi oczami, zwraca się w moją stronę, wchodząc na mnie okrakiem. Opieram ręce na jej biodrach i dam se rękę obciąć, że spodziewała się jednak innych ust, bo całuje mnie bardzo namiętnie. Zbyt namiętnie, ale przecież nie zamierzam protestować, co więcej sam ją całuje jakby jutra miało nie być. I jakby nie leciała na mojego kumpla. Który się patrzy. Ale niestety Peach otwiera oczy i już nie jest taka milusińska, co więcej jak się poślizgnęła w wannie to czuję jej rękę na swoim sprzęcie i w pierwszej chwili to sam nie wiem co zrobić, a ostatecznie tylko parskam śmiechem, tym bardziej kiedy zaczyna panikować, zasłaniam się jak mnie pryska wodą, ale co ja mogę w sumie? To musiało być jakieś przeznaczenie, kosmiczne przyciągnie, albo coś jeszcze innego, skoro tak się potoczyły sprawy - A ta, traumę - wywracam tylko oczami, a ona już się mści niewiadomo o co i mi rzuca takie wyzwanie, że i ja mrużę oczy, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie - Ale z ciebie chamówa - syczę przez zęby, ale ja nie pękam. Poza tym nie mogę palić i ona doskonale o tym wie, jakbym teraz skopcił bata w pięć minut (a chciałbym) to by potem musiała mieszkać z przygłupem. Chwytam za telefon, żeby znaleźć numer do Gabi, a tych mam chyba z pięć, bo ona ciągle gubiła telefony, ja zaś nigdy nie robiłem czystek w kontaktach. Wybieram ten podpisany AGaaaba (jest jeszcze Gabi, Gabi2, Gaba, Gaaba), bo wydaje mi się najświeższy i odpalam czat na whatsup, żeby jej nagrać wiadomość. Właściwie istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta głosówka nigdy do niej nie dotrze. Przykładam palec do ust, żeby byli cicho, a jak tylko włączam nagrywanie to wpierw udaję, że płaczę, musi być dramatycznie. Albo z pompą, albo wcale, a potem mówię pomiędzy kolejnymi szlochami - Gabi, Boże, jak ja tęskniłem za tobą - szloch - Nawet nie wiesz jak bardzo i nawet ja nie wiedziałem jak bardzo dopóki cię nie zobaczyłem - kolejny szloch - Ale muszę ci się przyznać do czegoś - i następny - Od kiedy zniknęłaś w ogóle mi nie staje, chyba że się nażrę viagry - klikam wyślij, po cichu licząc, że ta wiadomość nigdy nie zostanie odczytana. Odkładam telefon i zwracam się do Corriny - To teraz ty, prawda czy wyzwanie? - mówi mi, że wyzwanie - Dobra, skarbie, to skocz zrobić nam więcej drinków - trochę jest chyba zawiedziona, ale wszyscy się zgadzamy, że wyzwanie to wyzwanie - Tylko mi bez alko! - przypominam, posyłając jej całusa, po czym zwracam się do swoich towarzyszy - To co? Chyba nie będziemy zmulać? Peach, prawda czy wyzwanie? - coś tam kręci nosem, że czemu znowu ja, ale oni mają w czubie, a ja jestem przekonujący. Staje na prawdzie - Dobra, to powiedz jak to było z tym Bali? O chuj chodzi z twoim biznesem? Co się tam wydarzyło? - byłem na tyle łaskawy, że nie kazałem jej się spowiadać przy obcej typiarze, ale wychowałem się z babami, a większość moich przyjaciółek to były kobiety, więc potrafiłem także być perfidny - Tylko prosimy ze szczegółami - mrużę lekko ślepia i wypijam ostatni łyk swojego virgin mojito. Zaraz po tym jak Peach kończy swoją historię wraca Corrina, polewa im drinki, zaś mnie podaje świeży napój bezalkoholowy i wsuwa się powoli do wanny między mną a Pepper - Dobra, to teraz ja, Galen, prawda czy wyzwanie? - pyta i prawie od razu rzuca - Gdybyś miał wybrać jedną osobę z tego towarzystwa to z kim chciałbyś wziąć ślub? - widzę, że pozostajemy w temacie, ale w sumie jestem ciekaw odpowiedzi. Dobre pytanie. Obydwoje z Corriną wbijamy w Wyatta spojrzenia, w międzyczasie popijając świeże drinki.
Peach J. Pepper Galen L. Wyatt
Peach J. Pepper Galen L. Wyatt