Strona 2 z 2

jacuzzi party

: śr kwie 29, 2026 10:44 pm
autor: William N. Patel-Noriega
Potwierdzam, że Madox to ten od klubu, a potem, że szampan bywa zdradziecki i to jak widać z różnych powodów - można się było zrzygać albo dostać amnezji. Obu tych rzeczy pewnie nie raz doświadczyliśmy po bąbelkach, tylko to drugie zwykle nazywało się urwanym filmem. Śmieję się na słowa Peach, chociaż prawda jest taka, że odechciało mi się jakichkolwiek ślubów. To znaczy chętnie poszedłbym pobawić się na jakimś weselu, ale może nie własnym. W każdym razie jak tylko Galen zaczyna swój taniec to zapuszczam mu nawet podkład muzyczny, żeby miał do czego bujać bioderkami, a nie tak na sucho. Muszę przyznać, że wyglądało to całkiem nieźle i jak Corrina klaszcze w dłonie, to ja razem z nią, chociaż przy ocenach muszę się jednak zgodzić z Peach - No, ode mnie też 9, jakbyś jednak zdjął gacie to by było 10 - śmieję się. Teraz Wyatt rzuca wyzwanie Pepper i znowu parskam śmiechem, no nieźle to sobie wykminił, muszę przyznać. Kręcimy Peach trzy razy wokół własnej osi, po czym każdy wraca szybko na swoje miejsce, a ona, wciąż z zamkniętymi oczami, zwraca się w moją stronę, wchodząc na mnie okrakiem. Opieram ręce na jej biodrach i dam se rękę obciąć, że spodziewała się jednak innych ust, bo całuje mnie bardzo namiętnie. Zbyt namiętnie, ale przecież nie zamierzam protestować, co więcej sam ją całuje jakby jutra miało nie być. I jakby nie leciała na mojego kumpla. Który się patrzy. Ale niestety Peach otwiera oczy i już nie jest taka milusińska, co więcej jak się poślizgnęła w wannie to czuję jej rękę na swoim sprzęcie i w pierwszej chwili to sam nie wiem co zrobić, a ostatecznie tylko parskam śmiechem, tym bardziej kiedy zaczyna panikować, zasłaniam się jak mnie pryska wodą, ale co ja mogę w sumie? To musiało być jakieś przeznaczenie, kosmiczne przyciągnie, albo coś jeszcze innego, skoro tak się potoczyły sprawy - A ta, traumę - wywracam tylko oczami, a ona już się mści niewiadomo o co i mi rzuca takie wyzwanie, że i ja mrużę oczy, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie - Ale z ciebie chamówa - syczę przez zęby, ale ja nie pękam. Poza tym nie mogę palić i ona doskonale o tym wie, jakbym teraz skopcił bata w pięć minut (a chciałbym) to by potem musiała mieszkać z przygłupem. Chwytam za telefon, żeby znaleźć numer do Gabi, a tych mam chyba z pięć, bo ona ciągle gubiła telefony, ja zaś nigdy nie robiłem czystek w kontaktach. Wybieram ten podpisany AGaaaba (jest jeszcze Gabi, Gabi2, Gaba, Gaaba), bo wydaje mi się najświeższy i odpalam czat na whatsup, żeby jej nagrać wiadomość. Właściwie istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta głosówka nigdy do niej nie dotrze. Przykładam palec do ust, żeby byli cicho, a jak tylko włączam nagrywanie to wpierw udaję, że płaczę, musi być dramatycznie. Albo z pompą, albo wcale, a potem mówię pomiędzy kolejnymi szlochami - Gabi, Boże, jak ja tęskniłem za tobą - szloch - Nawet nie wiesz jak bardzo i nawet ja nie wiedziałem jak bardzo dopóki cię nie zobaczyłem - kolejny szloch - Ale muszę ci się przyznać do czegoś - i następny - Od kiedy zniknęłaś w ogóle mi nie staje, chyba że się nażrę viagry - klikam wyślij, po cichu licząc, że ta wiadomość nigdy nie zostanie odczytana. Odkładam telefon i zwracam się do Corriny - To teraz ty, prawda czy wyzwanie? - mówi mi, że wyzwanie - Dobra, skarbie, to skocz zrobić nam więcej drinków - trochę jest chyba zawiedziona, ale wszyscy się zgadzamy, że wyzwanie to wyzwanie - Tylko mi bez alko! - przypominam, posyłając jej całusa, po czym zwracam się do swoich towarzyszy - To co? Chyba nie będziemy zmulać? Peach, prawda czy wyzwanie? - coś tam kręci nosem, że czemu znowu ja, ale oni mają w czubie, a ja jestem przekonujący. Staje na prawdzie - Dobra, to powiedz jak to było z tym Bali? O chuj chodzi z twoim biznesem? Co się tam wydarzyło? - byłem na tyle łaskawy, że nie kazałem jej się spowiadać przy obcej typiarze, ale wychowałem się z babami, a większość moich przyjaciółek to były kobiety, więc potrafiłem także być perfidny - Tylko prosimy ze szczegółami - mrużę lekko ślepia i wypijam ostatni łyk swojego virgin mojito. Zaraz po tym jak Peach kończy swoją historię wraca Corrina, polewa im drinki, zaś mnie podaje świeży napój bezalkoholowy i wsuwa się powoli do wanny między mną a Pepper - Dobra, to teraz ja, Galen, prawda czy wyzwanie? - pyta i prawie od razu rzuca - Gdybyś miał wybrać jedną osobę z tego towarzystwa to z kim chciałbyś wziąć ślub? - widzę, że pozostajemy w temacie, ale w sumie jestem ciekaw odpowiedzi. Dobre pytanie. Obydwoje z Corriną wbijamy w Wyatta spojrzenia, w międzyczasie popijając świeże drinki.

Peach J. Pepper Galen L. Wyatt

jacuzzi party

: czw kwie 30, 2026 12:22 pm
autor: Galen L. Wyatt
- Jaką narzeczoną? - oczywiście, że Galen musiał zapytać, bo może z Cherry? Co prawda on już tam nie interesował się z kim się zabawiała Marshall, bo sama mu powiedziała, że teraz się bzyka z kim popadnie, ale... Jednak się zapytał i jeszcze patrzy na Picz, żeby mu powiedziała. Ale ona zaraz mówi, to że William pewnie by jego wybrał. Słodka, aż Galen się do niej uśmiechnął i mrugnął jednym okiem, tym intensywnie niebieskim, jak Ocean Spokojny.
Ale już zaraz William kończy historię swojego guza, a potem od razu rzuca Galenowi zadanie i jeszcze mu zapodał podkład muzyczny, a że Galen mimo, że korzenie ma francusko-kanadyjskie, to ma też trochę latino w swojej krwi (wcale nie, ale on tak uważa, bo gada po hiszpańsku i leci na latynoski), to oczywiście, że tymi bioderkami zakręcił jak Lou Bega.
A kiedy spytał o opinię i zarówno Peach, jak i William mu mówią, że jakby zdjął gacie, to by było 10, to Galen trochę pożałował, że nie zdjął, ale już, cóż. Corrinie się podobało, i jak ona się do niego przysunęła, to Galen trochę do niej też i już jej oczko puszcza niebieskie.
A zaraz Wyatt wymyślał to zadanie dla Peach licząc, że padnie na niego, a jak się zachwiała to ją za tyłek przytrzymał, żeby nie walnęła. No i tak liczą wszyscy głośno, jak Peach się kręci, potem się śmieją. A potem Peach ląduje na kolanach Williama, a Galen trochę się skrzywił, bo jednak wiadomo na co on liczył, a jeszcze Piczyz z takim zaangażowaniem liże tego Willa, ale Corrina chichocze i zaraz się opiera Wyattowi o klatę i go smyra. No to też może być. Zresztą to tylko taka gra. Zaraz jednak Peach mówi, że dotknęła penisa Williama, a Galen parska śmiechem, Riri też, tak się śmiała, że aż się prawie wywróciła w tej wannie.
Ale nikt się tym nie przejął za bardzo. Bo wszyscy się śmieją z Williama, że on bez gaci i jego penis zaatakował Piczyz, ale to może nawet dobrze, bo jak ona się tak cofnęła od Williama, to prosto na Galena i się o niego opiera, a jego jej mokre włosy smyrają w klatę. Tylko Corrina się krzywi. Ale i tak już gra leci dalej. Już Picz wymyśla zadanie dla Williama. Tylko Galen też się musi dopytać.
- Gabi to ta ruda... - no i co chciał powiedzieć alkoholiczka? Ale urwał w odpowiednim momencie i tylko patrzy na przyjaciela pytająco - w sumie dobra była... znowu co chciał powiedzieć? Że dobra dupa? Ale Galen tak nie mówi, chociaż może pijany? - niezła laska - skończył w końcu, a Peach się prostuje, no szkoda. Ale Corrina za to znowu się mu klei do klaty i pyta czy wyjdą na chwilę z jacuzzi i coś mu na ucho szepta, może mu ten masaż tantryczny proponuje, bo Galen westchnął jakoś ciężko i coś tam mruknął, że później, bo William już nagrywa głosówkę. A oni milczą jak zaklęci, kiedy on odstawia to całe przedstawienie. Chociaż jak już nagrał, to Galen zaraz parsknął śmiechem.
- O stary ciekawe czy ruda będzie ci chciała teraz pomóc z twoim problemem? Bo to chyba trochę romantyczne, że mu nie staje przy innej lasce, nie? - popatrzył na Corrine i Peach, bo Galenowi to pewnie staje zawsze i przy każdej. On to ze swoim uzależnieniem wcale nie wybrzydza.
Potem Will daje zadanie Corrinie i wszyscy tak, tak, że ma iść po drinki, bo Galen też dopija ostatni łyk - i wiesz co jeszcze weź Riri... - ale nie dokończył co, bo ona już poleciała, ciekawe co przyniesie? Bo Galen chciał blanta.
Potem Will, znowu, wymyśla dla Picz, ale Galen nie protestuje, bo on już nawalony nieźle i nie chce mu się wymyślać tych zadań, tylko tak kiwa głową, żeby mówiła Picz. Słuchają jej opowieści jak zaklęci, bo przecież Wyatt to W OGÓLE nie wiedział co tam się wydarzyło na Bali. A jak Peach skończyła, to nawet jej pokrzepiająco opiera rękę na ramieniu - ja bym zainwestował w taki hotel, ale nie lubię Bali, może jakaś Ameryka łacińska - i tak się we troje zastanawiają, gdzie by mogli otworzyć taki biznes. No ale wraca Corrina z drinkami...
A oprócz nich to jeszcze trzyma cały wagon gumek, aż jej się rozwinęły i wpadły do wanny, a Galen kreci głową - jointa miałaś przynieść - rzucił, a Riri, że ojacie, ona nie załapała, uderza się otwartą dłonią w czoło, no tak. Ona to w ogóle nic nie łapie, chociaż zaraz łapała Wyatta za ramię jak się pakowała do wanny i znowu się na nim opiera, a tam gdzieś między nimi pływają te prezerwatywy. Na szczęście drinków jest więcej i teraz Galen to się stuka swoim z Peach, a potem walą na hejnał po pół szklany, bo oni jednak imprezują już tak od dziesięciu lat... Albo więcej, jak Picz miała piętnaście i narzygała mu na dywan.
Riri pyta, co Galen chce i on już miał mówić, że wyzwanie, bo wiadomo, cało-wa-nie. Ale Corrina nawet nie czeka, tylko zadaje to swoje pytanie. A Wyatt chociaż zerknął na Williama, to zaraz mówi - z Peach, jesteśmy piękni, bogaci, wpływowi, bylibyśmy power couple - odpowiedział od razu, a zanim oni cokolwiek zdążyli dodać, czy coś, to Galen patrzy na Williama - teraz dla ciebie Billy - wiadomo, że Will wybrał wyzwanie, to Galen myślał przez osiem sekund i zaraz mówi - zakładasz prezerwatywę na głowę i śpiewasz piosenkę - chyba już mu się włączył pijany Galen vibe. A pijany Galen to jest... śmieszny. Corrina to też chyba podłapała, że to śmieszne, bo zaraz idzie do Williama z gumkami i mu odrywa jedną - truskawkowe, moje ulubione - mówi mu.

piczi 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩 wili 👃🗞️_________

jacuzzi party

: czw kwie 30, 2026 2:03 pm
autor: Peach J. Pepper
- Z Pilar, nie znam jej, bo Madox już ma w dupie naszą przyjaźń i nawet nas nie przedstawił sobie. A taki podobno jest zakochany - Peach wywraca oczami, w sumie to humor sobie popsuła od tego myślenia o Madoxie, bo u nich teraz jest drama, nie odzywają się do siebie po tej akcji jak na niego wjechała z tym, że ma jej oddawać hajs. Ale nie zrobiłaby tego nigdy, gdyby Madox jej nie olewał kilka miesięcy z rzędu! Teraz to on się chyba bardziej obraził, bo powiedziała ze mu nie ufa, chociaż to wcale tak koniec końców nie była prawda i teraz Peaches ma takie wyrzuty sumienia. - Ale musi ją mocno kochać, bo jej kupił Jaguara, w sensie autko. No fajnie, taka rozpieszczana jest przez swojego boyfriedna - wzdycha sobie Peach zazdrośnie, bo ona by też chciała być rozpieszczana przez kogoś, a wcale tak nie jest, bo ona jest strong independent woman, która sama o siebie dba i na siebie pracuje. No czasem jej tatuś coś tam da.
Peach już przestała tego penisa przeżywać, ale wtedy zaczeła przeżywać fakt, że przed chwilą się namiętnie z Wiliamem Patelem całowała. Patrzy na niego taka bardzo zmieszana, bo z jednej stronyon jest jak jej brat i wiadomo, incest ją nie interesuje, nie jest jakąś postacią z Gry o Tron, ale z drugiej to miło było kogoś pocałować, szczególnie, że ostatnią osobą, którą całowała przed Williamem był Jeff, a od wtedy wszyscy jej tak wjeżdżali, ze to zły człowiek, że i ona się zaczeła źle z tym czuć.
Strasznie śmieszne, że William serio zrobił to zadanie, Peach była w sumie w szoku i uśmiecha się do niego szeroko.
- Omajgasz, a co jak dzięki temu ona się do ciebie odezwie i znów będziecie razem?? - Peach już się oczy świecą jak tak naiwnie romantycznie - typowo dla niej - widzi już świetlaną przyszłość przyjaciela i jego miłości. Położyła mu nawet rękę na kolanie wspierająco, nawet się już tym penisem atakującym nie przejmując. No ale William wcale nie podzielał tego wszystkiego i odwala jej chamsko, że ona ma opowiedzieć o Bali. Peach patrzy na niego z wytrzeszczem mówiącym, że to nie jest najlepszy pomysł i pokazuje oczami, ze ona nie chce przy Galenie gadać o takich rzeczach, ale Wiliam kręci głową, więc Picz musi mówić.
I opowiada jakie to było wspaniałe miejsce a później przechodzi do klu:
- I wszystko zjebał jeden głupi gość, którego tam zaprosiłam, a który jest jakimś jebanym seksoholikiem - tak sie rozpędziła Peach, dobrze, że nei wie że Galen jest, bo by nie powiedziała tego, żeby go nie triggerować. - Który sobie jakąśbabe na świętej plaży zaczął dymać w czasie ich świąt księżycowych. I oczywiście okazało się, ze został przyłapany, więc cała odpowiedzialność spadła na mnie, dostałam taką karę za niego, że ledwo się pozbierałam, jeszcze mój balijski trener powiedział, że się na mnie zawiódł - Peach się rozkleiła przy wspomnieniu swojego balijskiego trenera/kochanka, który tak powiedział. - Musiałam uciekać stamtąd, zostawić wszystko, bo konsul powiedział, że mogą chcieć mnie nawet zaaresztować i że nie przeżyję tamtego więzenia. Więc uciekłam ale jak tego gnoja tutaj w Kanadzie dopadłam to... - unosi się na sam koniec z emocji i dopiero wtedy zorientowała się, że nie powinna takich rzeczy mówić. Patrzy przerażona to na Wiliama to na Galena, może dobrze, że Galen był taki pijany to nie zapamięta za dużo, ale William... Peach toche się bała, że ten skojarzy fakty i dowie sie jeszcze czegoś od Madoxa i się dowie, że jego słodka współlokatorka jest jakąś gangsterką, która wydaje wyroki - No odzyskałam swój hajs po prostu, więc wszystko się dobrze skończyło - i jak skończyła to wraca do uśmiechania się szeroko, akurat też musiała ukryć resztę historii (czyli pomoc Madoxa), bo wraca Corrinka z jakimś naręczem gumek, Peach na nią krzywi się lekko.
- A po co ci skarbie te wszystkie kondomy?- zdziwiła się i odbiera swojego drineczka. Corrina patrzy na nią zdziwiona i mówi: - No myślałam, że imprezka się rozkręca, nie martw się kochana, najważniejsze jest zabezpieczenie
Z tym się Peach nie zgadza i mówi:
- Obrzydliwe, przecież nie będziemy tu jakiejś orgii robić, zwariowałaś koleżanko??
- Ja tam nie miałabym nic przeciwko - odpowiedziała Corrinka i posyła całuski wszystkim. Peach to się chyba najlepiej trzymała, bo chłopaki to już na prawdę ledwo przytomni, a Will nic jeszcze nie pił przecież. Galen mówi, że on by jej dał pieniądze na nowy ośrodek, iwęc się do niego tak słodko uśmiecha.
- Jesteś kochany Galen baby, z tobą o bym mogła nawet otworzyć tu w Toronto - tak mu powiedziała, w sumie może dobrze, że wyszła ta cała drama z Bali, bo Galen jak był pijany to hajsem sypał jak sól na fryteczki się sypie. Później Wiliam z Galenem wymyślają inne miejsca i się Peach poprawił humor, chociaż Corrina oczywiście dodała swoje trzy grosze i zaczeła mówić (bo nie znała kontekstu), że na Bali by chciała otworzyć, co oczywiście Peach wkurzyło, ale się juz nie odzywa. Wkurzyło ją to, że nawet taka głupolka jak Corrina ma takie same pomysły jak ona!!!
W każdym razie Corrina z tymi gumkami władowała się do jacuzzi, Peach myśli, że orety no ta to się już orobiła. Wstała sobie i wyjęła z tej swojej torebusi te blanty dwa, które ma i zapalniczkę.
- Ale to ja mam tu wszystko pod ręką kochani - zresztą też poczuła, że chyba sobie zapali, żeby jakoś tą dziewczynę wytrzymać. Akurat sobie odpaliła, jak William zadaje WAZNE pytanie i aż się zakrztusiła tym dymem, ale patrzy z taką wcale nieukrywaną ciekawością co Galen powie i jak powiedział, że ona, no to aż się rozpłynęła tam, uśmiecha się pod nosem taka zadowolona, za to Corrinka wcale nie była, bo ewidentnie zaczeła wyczuwać, że coś tu jest na rzeczy pomiędzy tą dwójką. Peach faktycznie aż się bliżej Galena przesunęła i wpatruje się w jego profil, bo on oczywiście już jest pijany strasznie, ale może jak obróci głowę to się w te jej syrenkowe oczy złapie i nie będzie już głupot gadać. No niestety, nic takiego się nie zdarzyło, Galen natomiast jakieś absurdalne zadanie dla Williama dał, a Corrina je podłapała.
- Ej, hej hej, co ty robisz Corrina - zaprotestowała Peach i wstaje - To nie jest jakieś fuck marry kill, czy ty chcesz mi Williama zabić? Przecież on jest CHORY - i tak chciała ją odsunąć od Williama, ale trochę nie wyliczyła i wyglądało tak jakby ją wywróciła specjalnie, troche parsknęła, ale wtedy Corrina wyskakuje spod wody wściekła i krzyczy - Co mnie bijesz bicz!!! - no chyba że mówiła Picz, ale Peach się zorientowała, że ta nagle z tego szaleństwa chciałą się z nią bić. Zorientowała się, jak ją popchneła do wody i Peach cała wylądowała pod wodą razem z tym blantem w palcach. Wynurza się i patrzy po swoich włosach, które są już niekarbowane, tylko proste i na blanta który jest zmokły cały. Odkleiła sobie jakieś opakowanie z gumką co się do niej przykleiło.
- ZWARIOWAŁAŚ?! - Peach rzuca w nią zmokłym petem i wodą ją opryskuje a później się na nią rzuciła i głowę jej pod wodę wciska. No i się tak przepychają raz jedna jest pod wodą raz druga, Peach to już za trzecim razem jak była pod wodą to nagle czuje, że ją ktoś wyciąga i ledwo powietrze łapie, bo prawie tam UMARŁA w tej walce o mózg Williama.

William N. Patel-Noriega Galen L. Wyatt