Everything I do, I do it for you
: czw maja 14, 2026 11:15 pm
— Be my guest, darlin’ - mruknął, teraz już nie potrafiąc powstrzymać się przed uniesieniem kącika ust w wyzywającym geście, gdy patrzył na Skye, dostrzegając na jej policzkach rumieńce. Nawet rozłożył na chwilę ręce, żeby pokazać, jak bardzo był na nią gotowy. Miał wrażenie, że ta gra stawała się coraz bardziej niebezpieczna i naprawdę zaczynał żałować, że za chwilę musieli wychodzić, gdyż jego myśli odbiegały w coraz bardziej nieprzyzwoitym kierunku.
— To źle? - zapytał z niewielkim rozbawieniem na jej uwagę o byciu pewnym siebie. Na szczęście na razie nie miał powodów, by się przejmować, że musiał się nią z kimkolwiek dzielić. Tym samym miał nadzieję, że nie będzie musiał tego kiedykolwiek robić. - Jakże mógłbym o tym zapomnieć, mając u swego boku kogoś tak wyjątkowego? - uśmiechnął się zadziornie, spoglądając najpierw na wbity w jego pierś palec, a następnie w jej roziskrzone oczy. Nie ulegało wątpliwości, że całą swoją uwagę skupiał wyłącznie na niej. W zasadzie zupełnie nie zwrócił uwagi na to, co działo się w biurze - będąc szefem, nie docierały do niego żadne plotki, a ewentualnych zalotnych uśmiechów czy zbyt długich spojrzeń zdawał się w ogóle nie zauważać. Stanowisko wymagało od niego pełnego profesjonalizmu, był uprzejmy tak, jak miał to w swoim zwyczaju, ale nie wykorzystywał okazji do flirtu. Wcześniej nie miał nic do stracenia, teraz - wszystko.
Skye nie pozwalała o sobie zapomnieć. Gościła w jego umyśle na stałe, nawet będąc w innej firmie. Choć momentami tracił poczucie czasu, starał się utrzymywać z nią stały kontakt, a wymieniane zwykłe smsy, niekiedy z dwuznacznościami podsycającymi ogień, nie były w stanie mu się znudzić. Wystarczyło, że nie odzywała się do niego przez cały poranek, a już zastanawiał się, co ją zajęło i co właśnie robiła. I wprost nie mógł doczekać się wieczorów razem. — Mhm, czytasz mi w myślach - przyznał z łobuzerskim uśmieszkiem, wyobrażając sobie ją w tej kokardzie. Codziennie, czekającą na niego, jakby to było jej jedynym zobowiązaniem. Ta perspektywa wydała mu się niezwykle kusząca. Dlatego kiedy przypomniała mu o gościach, w dodatku nazywając jego żywot na tym świecie trzydziestoletnim dzieciństwem, aż zmarszczył nos i zmrużył oczy, wyraźnie zniesmaczony. - Ja Ci dam dzieciństwa. Chcesz się doigrać? - rzucił ostrzegawcze zapytanie, już zastanawiając się, jak się na niej odegrać, a przez jego twarz przebiegł podstępny uśmieszek. Zdawał sobie sprawę z tego, że zrobiła to specjalnie, i choć był z tego powodu niepocieszony, to nie miał wyjścia, jak ostatecznie się poddać.
— Okej, rozumiem. Błądzić jest rzeczą ludzką - stwierdził, wzdychając przy tym nieco. Osobiście by się tym nie przejmował, gdyby nie to, że zależało mu na samopoczuciu Skye. A jej słowa tylko utwierdziły go w przekonaniu, co powinien zrobić po wyjściu z sypialni.
Mocne wtulenie się w niego połączone z pocałunkiem i wyszeptanym wyznaniem podziałało na niego bardziej, niż by tego teraz chciał. — Zapamiętam to - zadeklarował, uśmiechając się przy tym cwaniacko, mając już co najmniej jeden pomysł w zanadrzu, który nadawał się do realizacji wyłącznie po pożegnaniu wszystkich gości. Cholera, nie powinna mu mówić takich rzeczy, znajdując się tak blisko! — Okej. Powitajmy gości, pobawmy się, a potem grzecznie ich pożegnajmy, żebym mógł dorwać się do tej kokardy, hm? - zaproponował, spoglądając na nią znacząco, bo oboje zdawali sobie sprawę z tego, że jego silna wola przy niej drastycznie malała.
Skye Murray
— To źle? - zapytał z niewielkim rozbawieniem na jej uwagę o byciu pewnym siebie. Na szczęście na razie nie miał powodów, by się przejmować, że musiał się nią z kimkolwiek dzielić. Tym samym miał nadzieję, że nie będzie musiał tego kiedykolwiek robić. - Jakże mógłbym o tym zapomnieć, mając u swego boku kogoś tak wyjątkowego? - uśmiechnął się zadziornie, spoglądając najpierw na wbity w jego pierś palec, a następnie w jej roziskrzone oczy. Nie ulegało wątpliwości, że całą swoją uwagę skupiał wyłącznie na niej. W zasadzie zupełnie nie zwrócił uwagi na to, co działo się w biurze - będąc szefem, nie docierały do niego żadne plotki, a ewentualnych zalotnych uśmiechów czy zbyt długich spojrzeń zdawał się w ogóle nie zauważać. Stanowisko wymagało od niego pełnego profesjonalizmu, był uprzejmy tak, jak miał to w swoim zwyczaju, ale nie wykorzystywał okazji do flirtu. Wcześniej nie miał nic do stracenia, teraz - wszystko.
Skye nie pozwalała o sobie zapomnieć. Gościła w jego umyśle na stałe, nawet będąc w innej firmie. Choć momentami tracił poczucie czasu, starał się utrzymywać z nią stały kontakt, a wymieniane zwykłe smsy, niekiedy z dwuznacznościami podsycającymi ogień, nie były w stanie mu się znudzić. Wystarczyło, że nie odzywała się do niego przez cały poranek, a już zastanawiał się, co ją zajęło i co właśnie robiła. I wprost nie mógł doczekać się wieczorów razem. — Mhm, czytasz mi w myślach - przyznał z łobuzerskim uśmieszkiem, wyobrażając sobie ją w tej kokardzie. Codziennie, czekającą na niego, jakby to było jej jedynym zobowiązaniem. Ta perspektywa wydała mu się niezwykle kusząca. Dlatego kiedy przypomniała mu o gościach, w dodatku nazywając jego żywot na tym świecie trzydziestoletnim dzieciństwem, aż zmarszczył nos i zmrużył oczy, wyraźnie zniesmaczony. - Ja Ci dam dzieciństwa. Chcesz się doigrać? - rzucił ostrzegawcze zapytanie, już zastanawiając się, jak się na niej odegrać, a przez jego twarz przebiegł podstępny uśmieszek. Zdawał sobie sprawę z tego, że zrobiła to specjalnie, i choć był z tego powodu niepocieszony, to nie miał wyjścia, jak ostatecznie się poddać.
— Okej, rozumiem. Błądzić jest rzeczą ludzką - stwierdził, wzdychając przy tym nieco. Osobiście by się tym nie przejmował, gdyby nie to, że zależało mu na samopoczuciu Skye. A jej słowa tylko utwierdziły go w przekonaniu, co powinien zrobić po wyjściu z sypialni.
Mocne wtulenie się w niego połączone z pocałunkiem i wyszeptanym wyznaniem podziałało na niego bardziej, niż by tego teraz chciał. — Zapamiętam to - zadeklarował, uśmiechając się przy tym cwaniacko, mając już co najmniej jeden pomysł w zanadrzu, który nadawał się do realizacji wyłącznie po pożegnaniu wszystkich gości. Cholera, nie powinna mu mówić takich rzeczy, znajdując się tak blisko! — Okej. Powitajmy gości, pobawmy się, a potem grzecznie ich pożegnajmy, żebym mógł dorwać się do tej kokardy, hm? - zaproponował, spoglądając na nią znacząco, bo oboje zdawali sobie sprawę z tego, że jego silna wola przy niej drastycznie malała.
Skye Murray