Strona 2 z 2

There's nothing wrong contemplating God under the chemtrails over the country club

: pt lip 10, 2026 9:34 am
autor: Percival Gardner
Z boku wyglądali niewinnie. Jakby nie rozmawiali o niczym szczególnym, niczym ważnym – na przykład o wyborze dania na kolację z odświeżonego, sezonowego menu tutejszej restauracji. Tymczasem od dobrych kilkunastu minut odbijali piłeczkę. I najwyraźniej oboje byli przekonani, że to ta druga strona się myli. Percy był też pewien, że w gruncie rzeczy policją przejmować się nie musiał. Miał wystarczająco dużo kontaktów, żeby spać spokojnie. A jednak czasy się zmieniały… ludzie się zmieniali. On wcale nie robił się coraz młodszy. Znajomi odchodzili na emerytury, przekazując pałeczkę młodszym, którzy lubili się wykazywać. Za wszelką cenę bronić cholernej sprawiedliwości. Coś o tym wiedział. Sam z taką jedną wybitnie ambitną współpracował.
Patrzył na Bowman jeszcze przez chwilę, nie odzywając się ani słowem. Uśmiech, który posłała mu na końcu, nie zrobił na nim większego wrażenia. Widywał podobne setki razy. U ludzi, którzy próbowali przykryć strach pewnością siebie. U kobiet, które sądziły, że są niezniszczalne.
Dopiero kiedy wspomniała o jego ego, kącik ust uniósł mu się nieznacznie.
Widzisz? — odezwał się spokojnie. — I właśnie dlatego Daniel trzymał cię z dala od rzeczy, które naprawdę miały znaczenie. Nadal myślisz, że chodzi o ego.
Podniósł szklankę, obracając w niej bursztynowy alkohol. Wciąż nie sądził, by wiedziała o wszystkich sprawach, którymi zajmował się jego przyjaciel.
Nie boję się policji. Policja przychodzi z nakazem, zadaje kilka pytań i wychodzi. Tego świata też się nie boję. Znam go wystarczająco długo, żeby wiedzieć, kiedy należy mówić, a kiedy milczeć.
Spojrzał jej prosto w oczy.
Ty natomiast wciąż jesteś przekonana, że możesz z niego tak po prostu wyjść. Jakby to był tylko klub.
Pokiwał głową i zapadła krótka cisza.
Daniel nie zostawił ci samego majątku. Zostawił ci również ludzi, którzy będą chcieli sprawdzić, co wiesz. I takich, którzy uznają, że dla własnego spokoju lepiej będzie, jeśli nie będziesz już wiedziała nic.
Napił się i odstawił pustą szklankę z cichym stuknięciem.
Mój tyłek radził sobie całkiem dobrze, zanim pojawiłaś się w tych drzwiach.
Sięgnął po paczkę papierosów, ale tym razem jej nie otworzył.
A jeśli już mam jakiś problem, to z tym, że Daniel nie żyje i zostawił po sobie bałagan, którego sam nigdy by nie zostawił. Ty jesteś tylko jego częścią.
Odchylił się z powrotem na krześle, mierząc ją wzrokiem.
Co do decyzji…
Parsknął cicho, bardziej z rozbawienia niż z pogardy.
Gdyby należała do ciebie, nie siedziałabyś tutaj.
Skinął głową w stronę pola golfowego.
Niedługo zadzwonię. A teraz pozwól, że dokończę grę. Możesz zostać, jeśli chcesz. Ale to raczej nie twoje klimaty, co? Nie ma też Gigi, więc sobie nie poplotkujecie.
Uśmiechnął się pod nosem. Jakoś niespecjalnie wierzył, że mogłaby chcieć zostać z nim sama dłużej niż to konieczne.
koniec
Darcy Bowman