010. Red wedding
: wt maja 12, 2026 3:53 pm
trigger warning
przekleństwaI cały sprytny plan chuj trafił. No oczywiście, że jak już miała wszystko poukładane, to rudowłosa nie zgodziła się na związanie. To nie była przecież przemoc, a racjonalne wyjście z sytuacji gdzie obie mogłyby na spokojnie przedyskutować kolejne kroki, licząc że Ricz spokojnie będzie siedział w jednym miejscu. W gorszym scenariuszu ten zabawiłby się w tajnego agenta i spierdoliłby im, ale wtedy byłoby chociaż zabawnie. Zamiast tego dalej ciągnęli tą telenowele, a jej nie zostało nic innego jak zrobić gasps in spanish. Przemknęła niczym zdrajca w kierunku okna podczas wielkiej spowiedzi Ricza i zgarnęła fajki z blatu. Obiecała sobie, że w tym mieszkaniu nie będzie jebać nikotyną, a ona nie będzie każdego popołudnia wstawać na kacu, ale nadzwyczajne okoliczności wymagały wsparcia moralnego. Maryśka byłaby lepsza, ale Marlboro również mogło poratować. Musiało.
Zaciągnęła się i wypuściła dym ze swoich płuc, a powiew świeżego powietrza porwał toksyczne opary wysyłając je w świat. Czy Ezra wybaczy Riczowi? Czy jej relacja z kuzynem kiedyś wróci na właściwe tory? Tego dowiecie się państwo w nowym odcinku.
Szkoda, że nie mogła teraz wcisnąć pauzy i przejść dalej. SZKODA. Nie mogli jak normalna rodzina dać sobie po mordzie i zjeść? Albo pójść na terapię i skończyć w kasynie, bo szkoda wydawać tyle hajsu na speców od czapy?
- Ja jej powiem. - wykrztusiła w końcu te słowa z siebie i posłała Riczowi wymowne spojrzenie. Mentalnie robiła już znak krzyża nad swoim grobem i wypisała wszystkie zasady, które muszą obowiązywać na jej pogrzebie. Oby Ricz kurwa szarpnął się na wiązankę, bo kurwa wstanie i rozpęta jebaną apokalipsę.
Męczennik od pierdolonego miłosierdzia. Zachciało się być rodzinnym wolontariuszem. A gdyby tak... Znowu spojrzała na Ricza, a ten jedynie mógł zastanawiać się co rodziło jej się w tej rudej główce. Bo gdyby napisała do Billego i jakimś cudem ubezwłasnowolnili Ricza, to czy udowodniłaby wszystkim na papierze, że Latynos jest niezdolny do samodzielnej egzystencji? Nikt nie mógłby winić chorego, prawda? Tylko czy wtedy ona dostałaby prawa rodzicielskie, czy jednak Rosa, bo prawnie była jego żoną? Tutaj był potrzebny prawnik. Może wtedy Rosa przyjęłaby to spokojniej i nic nie stałoby się?
- Trzeba to zrobić delikatnie. Jeszcze ciocią nie zostałam i nie chcę mieć na sumienia... - Dupa Blada. Cokolwiek nie zrobi, to będzie źle. Jak powie Rosie prawdę, to ta ich pozabija, a Ricz do końca życia będzie wypominać jej, że zdradziła rodzinę. Jak nie powie nic Rosie, to Erza będzie na nią wściekła, a Rosa i tak ją zabije jak kiedyś dowie się prawdy. W obu wersjach była martwa.
Pozostało jej jedynie czekać na reakcje przyjaciółki.
Boże spraw, żeby wyjaśnili to sobie tu i teraz bez udziału latynoskiej siły wkurwienia ciężarnej.
AMEN.
Erza B. Fernandes Ricardo Martinez