wrong timing, right feeling
: czw maja 07, 2026 6:48 pm
trigger warning
przekleństwaTiciano też to chyba zauważył, bo zaraz zagadywał Rosę. Zamiast swojej dziewczyny.
A Madox... on sterczał za Pilar, chociaż wcale nie miała na sobie czerwonej sukienki, żadnej sukienki i wyróżniała się na tle tych wszystkich odstawionych dziewczyn, które przyszły tutaj, jakby szły na jakąś galę. Odezwał się do niej, chociaż wiedział, że tego nie lubiła, kiedy on się w ogóle do niej odzywał, a zaraz zasłaniał się przed nią, łapiąc gardę, spinając się, bo naprawdę myślał, że go uderzy. Za-cze-pi. Tak jak on wiecznie to robił, a przecież nie powinien. Przecież wiedział, że ją wkurza.
Ale zaraz też tulił Marie, ściskając ją mocno, aż pisnęła, a na koniec witał się ze swoją dziewczyną, a raczej ona z nim, bo przecież już wisiała mu na szyi. Pocałunkiem.
Oczywiście musiał się odezwać, kiedy Tio skrytykował ubrania Pilar, na jego czarne koszulki i porwane jeansy też wiecznie narzekał. Dobrze chociaż, że Rosie się podobało, chociaż dzisiaj jakieś dłuższe spojrzenia posyłała Ticiano, ale Madox nie zwrócił na to uwagi. A może po prostu nie chciał teraz o tym myśleć? Przecież Ticiano to jego brat.
Skupił się na walce i rzeczywiście to pierwsze starcie, takie na rozgrzewkę, z nowicjuszem, poszło mu gładko. Ale tak było zawsze otwierali jakąś walką, która miała być szybka, po prostu ich zaprezentować w ringu. Na kolejnej już musiał pokazać, co potrafi... A w finale dać z siebie wszystko. Zamierzał.
Objął Rosę ramieniem, kiedy się do niego przytulała, kiedy zasypywała go pocałunkami, chociaż, kiedy odezwała się Pilar, to trochę odsunął od siebie swoją dziewczynę, żeby zerknąć ponad jej ramieniem na Stewart.
- Po sierpowym... - powtórzył po niej marszcząc brwi. Miał to gdzieś, czy raczej kodował to w głowie?
Chyba to drugie, bo kiedy Rosa kazała się Pilar zamknąć, to się jej wyrwał - Rosa kurwa, to ważne - mruknął, ale Rosalinda oczywiście nie dała za wygraną, nawijając jak to on sobie świetnie poradzi. A Stewart zaraz rzuciła tekstem o tym obciąganiu, na który Madox wywrócił tylko oczami, Tio za to popatrzył po dziewczynach z uśmiechem. Bo akurat Noriega wcale o tym nie myślał, on chciał wygrać i w dupie miał to, co Rosa zrobi, jak mu się to uda. Bo on przecież nie walczył dla niej, dla siebie. Dla tego motocykla, który chciał kupić.
Madox podszedł bliżej ringu, żeby spojrzenie zawiesić na Truciźnie, chciał znaleźć jakieś jego słabe punkty. Cokolwiek co dawało by mu przewagę, ale Trucizna rozłożył przeciwnika jeszcze szybciej niż on. Od razu kurwa nokaut. Nie dało się nic w ogóle wypatrzeć.
- Co? - obejrzał się na Marie, kiedy Trucizna i jego przeciwnik już schodzili z ringu - wiesz... nie wiem, z jakimś Alejandro, on ma brata bliźniaka Pedro, kojarzysz ich? Pedro poszedł na medycynę, a Alejandro stoi na bramce w klubie - Marie pokiwała głową, że kojarzy.
- Na pewno dasz sobie radę Madito - Rosa już znowu przytulała mu się do klaty. A Madox próbował ją odsunąć, bo teraz na ring wszedł Alejandro przedstawiony jako puño llameante - płonąca pięść. I Noriega naprawdę chciał na to popatrzeć. Alejandro był wysoki, dobrze zbudowany, barczysty, większy od Madoxa. Dobrze byłoby odkryć jakiś jego słaby punkt, zanim staną na przeciwko siebie.
Ale Rosa znowu zawiesiła mu się na szyi i tym razem na ratunek przyszła mu Marie, słodka, kochana Marie, która zacisnęła palce na ramieniu Rosalindy.
- Rosa widziałam Lolę i Alvaro, chodźmy się z nimi przywitać - zagadnęła przyjaciółkę i chociaż Rosa jeszcze próbowała się wykręcić, że jak to, że nie zostawi teraz Madoxa, to kiedy Noriega rzucił coś, że luz, a Marie dodała, że Lola ma na sobie sukienkę od jakiegoś sławnego projektanta, to Rosalinda się zgodziła.
- Też mam sprawę do twojego brata, zaraz wrócę... - rzucił Ticiano i jeszcze obejrzał się na Pilar wyciągając do niej rękę, żeby poszła z nimi, jakby nagle sobie przypomniał, że ma dziewczynę.
Ale w tym samym momencie... Madox też oparł palce lekko na ramieniu Stewart, chociaż jego spojrzenie wciąż zawieszone było w ringu. Sam nie wiedział dlaczego to zrobił, po prostu...
- To chyba kolano... zobacz jak je odsłania... - zagadnął do niej. Bo przecież tylko ona miała o tym jakiekolwiek pojęcie. Chodziło mu o ten słaby punkt Alejandro. Ale reszta popatrzyła na nich dziwnie. Rosa jakoś się zmarszczyła i nawet już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, ale Madox zaraz zabrał rękę, znowu odwracając się do ringu. Marie uśmiechnęła się pod nosem i pociągnęła lekko za sobą Rosalindę. A Ticiano znowu wbił spojrzenie w Stewart czekając chyba aż się z nim ruszy. Bo chociaż oni przyjeżdżali tu regularnie z Madoxem całą paczką, to prawda jest taka, że za specjalnie ich to nie interesowało. Marie sama mówiła, że nie lubi oglądać jak się biją. Ticiano niby lubił, ale dla niego i tak najważniejsze były stawki i zakłady, a Rosa... Ona lubiła być dziewczyną zwycięzcy, faworyta w czerwonych jak jej sukienka, spodenkach.
Solo tú te preocupas por mí °❀.ೃ࿔