Strona 2 z 2

Dance with me before this grey reality comes crashing down on us again

: ndz lis 08, 2026 4:40 pm
autor: august winters
''Dzięki, może to wykorzystam''

Jasne, Oluś. Jasne. - Tylko nie skorzystaj z rekina. Mam do niego prawa autorskie - zaznaczyła, unosząc palec. - Chociaż możemy ustalić, że zaatakował nas ten sam. Będziemy sobie potwierdzać zeznania. - Nie oczekiwała jednak, że po jednej rozmowie nagle zacznie patrzeć na wszystko tak samo jak ona. Sama potrzebowała czasu, żeby przestać złościć się na własne ciało, a potem jeszcze trochę, żeby pozwolić sobie je polubić. Nie miała więc zamiaru wciskać mu, że wystarczyło się uśmiechnąć i wszystkie problemy magicznie znikną. Na razie wystarczało jej to, że dał się wyciągnąć na spacer. No i to drobne drgnięcie kącików ust, które wyłapała pomiędzy kolejnymi spojrzeniami przechodniów.

Oho. WIDZIAŁA TO.

Nie skomentowała jednak, bo jeszcze by się chłop spłoszył i musiałaby zaczynać od nowa. Zamiast tego dalej liczyła punkty, z dumą prezentując światu kapibary na majtkach. Niech sobie patrzą. Przynajmniej miała ciekawą bieliznę, a nie jakieś smutne gacie, których człowiek wstydziłby się nawet przed własną pralką. W windzie reczywiscie trochę ją poniosło. Ale tylko troszeczkę, okej? Mina starszej pani była absolutnie bezcenna, a August już otwierała usta, żeby dorzucić coś jeszcze, kiedy nagle poczuła na nich dłoń Oleandra. Zamrugała, po czym powoli uniosła na niego spojrzenie. Oczy śmiały jej się tak bardzo, że chyba nie miał żadnych wątpliwości, jak niewiele dzieliło ją od kompletnego parsknięcia mu w rękę i przy okazji jej oślinienia, yikes. Uniosła obie dłonie w niewinnym geście, ale ramiona zaczęły jej podejrzanie drżeć.

A on jeszcze przepraszał.
ZA NIĄ.
HUH?!

Jezu, poznali się chwilę temu, a już musiał tłumaczyć się z jej zachowania przed obcymi ludźmi. No cudownie. Piękny początek znajomości, naprawdę. Kiedy drzwi wreszcie się otworzyły, pozwoliła mu wyjść pierwszemu. Sama odwróciła się jeszcze na moment, posyłając pasażerom szeroki uśmiech i krótkie pomachanie. Bez komentarza. Patrzcie państwo, jednak potrafiła! Dopiero na korytarzu wybuchnęła śmiechem, przyciskając dłoń do ust. - Przepraszam… - wydusiła, chociaż trudno było doszukać się w tym jakiejkolwiek skruchy. - ale widziałeś jej minę? Jeszcze chwila i zaczęłaby szukać krucyfiksu w torebce. - Próbowała się uspokoić, ale wystarczyło, że ponownie spojrzała na jego twarz, i musiała oprzeć się plecami o ścianę. - Zrobisz, co chcę? - powtórzyła powoli, unosząc brew. Ojej. Niebezpieczne słowa, Everhart. BARDZO niebezpieczne. Przez krótką chwilę przyglądała mu sie, po czym uśmiechnęła się szeroko. - Dobra. Żadnych kolejnych opowieści o naszym życiu seksualnym, przynajmniej dopóki tej kwestii faktycznie nie przetestuje - obiecała, odpychając się od ściany. - a ty w zamian zabierzesz mnie za tydzień na słodką randkę, nawet będziesz mógł na nią przyjść z tą ponurą minką, kłapouchy. Zdążyłam się już do niej przyzwyczaić.

Spodni natomiast zakładać nie zamierzała. Nie po to je ściągnęła, żeby teraz skapitulować przez kilka zgorszonych spojrzeń. Zresztą po przejściu połowy szpitala w majtkach nagły przypływ skromności byłby trochę spóźniony, no nie? Ruszyła więc obok niego, tym razem już bez podskakiwania i kręcenia kółek wokół kul. Ostatecznie udało jej się znaleźć dla nich nie tylko coś do picia, ale też po tym cudownym yum serniczku, bo halo, taki spacer zasługiwał na odpowiednie zakończenie. Jemu należało się za przetrwanie jej towarzystwa, a jej za to, że nadal nie zainteresowała się nimi ochrona. Usiedli przy stoliku i August z zadowoleniem zabrała się za swoją porcję.

Mieli posiedzieć chwilę.
CHWILĘ.

Tymczasem kiedy w końcu zerknęła na zegar na scianie, okazało się, że minęło kilka godzin. Zmarszczyła brwi, sprawdziła godzinę jeszcze raz i parsknęła cicho pod nosem. No proszę. Po deserach dawno nie było śladu, napoje też zdążyli wypić, a im nadal nie skończyły się tematy. Gadali o głupotach, potem o czymś poważniejszym, aż August przypominała sobie jakąś kompletnie niepowiązaną historię i oczywiście MUSIAŁA mu ją opowiedzieć. Czasami dopiero w połowie orientowała się, że zgubiła wątek, ale dobra, jakoś do niego wracali... i naprawdę dobrze jej się z nim siedziało. Chciała słuchać, co miał do powiedzenia, nawet kiedy się z nią nie zgadzał. Po kolejnych dłuższych chwilach nareszcie ruszyli w stronę sali rehabilitacyjnej. Przez chwilę szła spokojnie obok, ale potem wysunęła się odrobinę naprzód i zerknęła na niego przez ramię.

No nie mogła się powstrzymać. Wypięła w jego stronę tyłek, raz jeszcze prezentując mu kapibarową kolekcję. - No przyznaj, że cię to kręci, Everhart - rzuciła, próbując zachować powagę, ale niemal natychmiast parsknęła śmiechem, a po chwili wyprostowała się i wróciła obok niego, nadal uśmiechając się pod nosem. Dopiero po powrocie wciągnęła spodnie. Poprawiła materiał na biodrach, zapięła guzik, a potem spojrzała na niego z zadowoleniem. - No to koniec atrakcji na dzisiaj - oznajmiła, podchodząc bliżej. - pamiętaj o drugiej randce - rzuciła, wspinając się na palce, żeby pocałować go w policzek. Odsunęła się z szerokim uśmiechem, zabrała swoje rzeczy i ruszyła do drzwi. Jeszcze pomachała mu przez ramię, zanim zniknęła na korytarzu. Hah, to był serio dobry dzień.

k o n i e c


everhart