Mandacik się należy ?
: śr maja 13, 2026 9:09 pm
Charly przez krótką chwilę naprawdę była przekonana, że udało jej się zachować resztki opanowania. Że to jedno spojrzenie, zupełnie mimowolne i zdecydowanie zbyt krótkie, by mogło zostać zauważone, rozpłynęło się gdzieś pomiędzy ich kolejnymi uszczypliwościami. Problem polegał na tym, że Scott najwyraźniej należał do ludzi wychwytujących szczegóły z niepokojącą łatwością. A może po prostu zbyt długo pracował w zawodzie wymagającym obserwowania ludzi? I właśnie dlatego, kiedy padło słowo „romantyczny”, momentalnie uniosła na niego wzrok. Nie odpowiedziała od razu, przez sekundę tylko mu się przyglądała, próbując ocenić, czy robił to specjalnie. Sposób, w jaki drgnął kącik jego ust, właściwie rozwiewał wszelkie wątpliwości.
— Monitoring miejski bywa też zdecydowanie mniej przystojny. — odparła w końcu z pozorną lekkością, choć ton głosu rozbrzmiał odrobinę niepewnie. — Chociaż muszę przyznać, że to chyba pierwszy policjant, który próbuje wystawić mi mandat i jednocześnie prowadzi wyjątkowo dziwny flirt. - skomentowała, jednak nie poświęciła temu więcej myśli. W gruncie rzeczy to ona rozpoczęła tą całą, dziwną grę, która uchronić miała ją od mandat, na który zwyczajnie nie było jej stać. Jednocześnie była zbyt dumna, żeby wyznać prawdę o braku nie tylko pieniędzy, ale także pracy.
Uważnie wysłuchała jego „oficjalnego” i „nieoficjalnego” wyjaśnienia, po czym teatralnie wypuściła powietrze. — Czyli jednak istnieje litość w kanadyjskiej policji. — pokiwała głową z udawaną powagą. — Dobrze wiedzieć. Już zaczynałam planować życie w ukryciu po tym brutalnym ataku na przepisy drogowe. - zażartowała, jednak ostatnie zdanie naprawdę ją zaskoczyło. Charly zamrugała raz, a potem zmrużyła lekko oczy, przyglądając mu się znacznie uważniej. — Przełożonego połowy miasta? — powtórzyła wolniej. — To brzmi albo bardzo imponująco, albo bardzo narcystycznie. Jeszcze nie zdecydowałam. Kącik jej ust uniósł się wyżej, ale w spojrzeniu pojawiło się coś nowego — autentyczna ciekawość, bo nagle ten mężczyzna przestał być wyłącznie irytująco pewnym siebie policjantem, który złapał ją na przechodzeniu przez ulicę. Stanowisko, o którym wspomniał mimochodem, tłumaczyło opanowanie, sposób mówienia i tę dziwną aurę człowieka przyzwyczajonego do wydawania poleceń.
— I chwila. — uniosła lekko brew. — Kiedy dokładnie flirt stał się oficjalną częścią tej interwencji? Bo z tego, co pamiętam, to ty pierwszy zacząłeś rzucać „romantycznymi” komentarzami, panie wiceszefie. - ostatnie dwa słowa wypowiedziała z wyraźną prowokacją, ale tym razem uśmiechnęła się już całkowicie szczerze. W zasadzie powinna poczuć skrępowanie, a zdrowy rozsądek nakazywał zakończyć tę rozmowę, jednak zamiast tego Charly coraz bardziej ciekawa była, dokąd właściwie mogła ich zaprowadzić.
Scott Letexier
— Monitoring miejski bywa też zdecydowanie mniej przystojny. — odparła w końcu z pozorną lekkością, choć ton głosu rozbrzmiał odrobinę niepewnie. — Chociaż muszę przyznać, że to chyba pierwszy policjant, który próbuje wystawić mi mandat i jednocześnie prowadzi wyjątkowo dziwny flirt. - skomentowała, jednak nie poświęciła temu więcej myśli. W gruncie rzeczy to ona rozpoczęła tą całą, dziwną grę, która uchronić miała ją od mandat, na który zwyczajnie nie było jej stać. Jednocześnie była zbyt dumna, żeby wyznać prawdę o braku nie tylko pieniędzy, ale także pracy.
Uważnie wysłuchała jego „oficjalnego” i „nieoficjalnego” wyjaśnienia, po czym teatralnie wypuściła powietrze. — Czyli jednak istnieje litość w kanadyjskiej policji. — pokiwała głową z udawaną powagą. — Dobrze wiedzieć. Już zaczynałam planować życie w ukryciu po tym brutalnym ataku na przepisy drogowe. - zażartowała, jednak ostatnie zdanie naprawdę ją zaskoczyło. Charly zamrugała raz, a potem zmrużyła lekko oczy, przyglądając mu się znacznie uważniej. — Przełożonego połowy miasta? — powtórzyła wolniej. — To brzmi albo bardzo imponująco, albo bardzo narcystycznie. Jeszcze nie zdecydowałam. Kącik jej ust uniósł się wyżej, ale w spojrzeniu pojawiło się coś nowego — autentyczna ciekawość, bo nagle ten mężczyzna przestał być wyłącznie irytująco pewnym siebie policjantem, który złapał ją na przechodzeniu przez ulicę. Stanowisko, o którym wspomniał mimochodem, tłumaczyło opanowanie, sposób mówienia i tę dziwną aurę człowieka przyzwyczajonego do wydawania poleceń.
— I chwila. — uniosła lekko brew. — Kiedy dokładnie flirt stał się oficjalną częścią tej interwencji? Bo z tego, co pamiętam, to ty pierwszy zacząłeś rzucać „romantycznymi” komentarzami, panie wiceszefie. - ostatnie dwa słowa wypowiedziała z wyraźną prowokacją, ale tym razem uśmiechnęła się już całkowicie szczerze. W zasadzie powinna poczuć skrępowanie, a zdrowy rozsądek nakazywał zakończyć tę rozmowę, jednak zamiast tego Charly coraz bardziej ciekawa była, dokąd właściwie mogła ich zaprowadzić.
Scott Letexier