terapia na wychodnym
: wt maja 12, 2026 1:22 am
Dobrze, że nie była świadkiem ani nie miała okazji usłyszeć zapytania, jakie rzucił nagle Matt do swojego wujka, a tym bardziej nie miała zbytnio szansy na ujrzenie reakcji Huntera, bo zapewne zaraz zaczęłaby wypytywać co to się stało, iż zaczął tą herbatą się tak krztusić. Gdyby jednak dostała ów możliwość dowiedzenia się co jeszcze tak zaciekawiło chłopaka, zdecydowanie spaliłaby się ze wstydu i nie wiedziałaby gdzie się schować, aby tylko nie było widać jak mocno się zarumieniła - bo na pewno róż na licach byłby natychmiastowo obecny, nawet jeśli nie byłby chętnie widziany przez nią samą. Na szczęście, dla Prudence, z tym musiał się mierzyć on sam, a ona wtedy załatwiała swoją sprawę z innym pacjentem, dając jej nieświadomie wolne do końca dnia dzisiejszego, mogąc zrobić dosłownie to, co chciała. Jak rzadko kiedy, nie pamiętając kiedy tak naprawdę miała w ostatnim czasie dzień tylko dla siebie i na rzeczy, jakie naprawdę chce robić. Nie, żeby narzekała, lecz zarazem to dla niej niejaki szok, iż dochodzi do takiej sytuacji. Niemniej - skoro powiedziała A, to i powie B, idąc rzeczywiście z chłopakami na plac, bo czemu by nie? Przy okazji będzie miała okazję zobaczyć wcześniej wspomniane miejsce do zabaw dla dzieciaków połączone z zoo. Jeju, kiedy ona w ogóle była w zoo!
Prędko po tej informacji dokończyli, to co mieli na talerzykach oraz w kubkach, mogąc wyjść na zewnątrz, a Matt dzielnie przewodził ów wycieczce ku nowej przygodzie. Uśmiechnęła się na ten widok, ciesząc się iż chłopak obecnie nie zamartwia się tym, co dzieje się z jego mamą tylko może na czymś zupełnie innym skupić swoje myśli. Na pewno siostra Huntera nie chciałaby, aby jej dzieci zaczęły tracić humor tylko dlatego, że źle się poczuła. Nikt nie lubi stawiać swoich bliskich w takiej sytuacji. — Oj zaraz niefart — odparła rozbawiona i machnęła ręką, aby nie gadał takich głupot, lecz zaraz skupiona spojrzała na niego. — No chyba, że jednak mnie tu nie chcesz — dodała z uniesioną brwią i czujnym spojrzeniem, jakby chciała wychwycić to wszystko, czego nie zdoła powiedzieć, lecz jego ciało go zdradzi bez świadomości mężczyzny o tym.
Na kolejne słowa natomiast uśmiechnęła się znacznie pogodniej. — Pewnie że tak, bardzo chętnie — odparła bez chwili zawahania, zerkając na Matta w międzyczasie. — Nie będziemy w jej trakcie przez kogoś przesłuchiwani — dodała z rozbawieniem, mówiąc to nieco konspiracyjnie, aby przewodnik grupy nie usłyszał jej komentarza. — Poza tym, miałam Ci dzisiaj i tak coś zaproponować. Bo… cóż, jeśli chcesz, możemy trochę zmienić formę tych spotkań. Na zasadzie… Cóż… Zauważyłam, że lepiej Ci się jednak rozmawia, gdy nie znajdujesz się w gabinecie. Miałam wrażenie, że jakby to miejsce Cię ogranicza i sprawia, że masz jakąś blokadę, może przez to jak to miejsce sprawia iż staje się to bardziej oficjalne. I… no jeśli uważasz że to dobry pomysł i nie widzisz w tym niczego złego, to możemy spróbować kolejne wizyty przeprowadzać gdzieś indziej. Raz u mnie w domu, raz u Ciebie, raz w jakimś parku czy cokolwiek takiego. Tak, żebyś czuł się swobodniej. No i o ile Ci to rzeczywiście odpowiada — zasugerowała nową formę, będąc ciekawą jego opinii. W końcu - to on tutaj jest pacjentem, to tak naprawdę ona się do niego dostosowuje w pewien sposób, żeby tylko miał przestrzeń do lepszego otworzenia się na to wszystko, co go męczy i trapi. A że miała taką obserwację już wcześniej, to czemu by nie spróbować parę razy umówić się w innym miejscu, niż jej wynajmowane mieszkanie jako gabinet?
Hunter Wright
Prędko po tej informacji dokończyli, to co mieli na talerzykach oraz w kubkach, mogąc wyjść na zewnątrz, a Matt dzielnie przewodził ów wycieczce ku nowej przygodzie. Uśmiechnęła się na ten widok, ciesząc się iż chłopak obecnie nie zamartwia się tym, co dzieje się z jego mamą tylko może na czymś zupełnie innym skupić swoje myśli. Na pewno siostra Huntera nie chciałaby, aby jej dzieci zaczęły tracić humor tylko dlatego, że źle się poczuła. Nikt nie lubi stawiać swoich bliskich w takiej sytuacji. — Oj zaraz niefart — odparła rozbawiona i machnęła ręką, aby nie gadał takich głupot, lecz zaraz skupiona spojrzała na niego. — No chyba, że jednak mnie tu nie chcesz — dodała z uniesioną brwią i czujnym spojrzeniem, jakby chciała wychwycić to wszystko, czego nie zdoła powiedzieć, lecz jego ciało go zdradzi bez świadomości mężczyzny o tym.
Na kolejne słowa natomiast uśmiechnęła się znacznie pogodniej. — Pewnie że tak, bardzo chętnie — odparła bez chwili zawahania, zerkając na Matta w międzyczasie. — Nie będziemy w jej trakcie przez kogoś przesłuchiwani — dodała z rozbawieniem, mówiąc to nieco konspiracyjnie, aby przewodnik grupy nie usłyszał jej komentarza. — Poza tym, miałam Ci dzisiaj i tak coś zaproponować. Bo… cóż, jeśli chcesz, możemy trochę zmienić formę tych spotkań. Na zasadzie… Cóż… Zauważyłam, że lepiej Ci się jednak rozmawia, gdy nie znajdujesz się w gabinecie. Miałam wrażenie, że jakby to miejsce Cię ogranicza i sprawia, że masz jakąś blokadę, może przez to jak to miejsce sprawia iż staje się to bardziej oficjalne. I… no jeśli uważasz że to dobry pomysł i nie widzisz w tym niczego złego, to możemy spróbować kolejne wizyty przeprowadzać gdzieś indziej. Raz u mnie w domu, raz u Ciebie, raz w jakimś parku czy cokolwiek takiego. Tak, żebyś czuł się swobodniej. No i o ile Ci to rzeczywiście odpowiada — zasugerowała nową formę, będąc ciekawą jego opinii. W końcu - to on tutaj jest pacjentem, to tak naprawdę ona się do niego dostosowuje w pewien sposób, żeby tylko miał przestrzeń do lepszego otworzenia się na to wszystko, co go męczy i trapi. A że miała taką obserwację już wcześniej, to czemu by nie spróbować parę razy umówić się w innym miejscu, niż jej wynajmowane mieszkanie jako gabinet?
Hunter Wright