Strona 2 z 2

Ten, w którym Jamie przeżywa podróż życia - part II

: czw cze 25, 2026 9:42 pm
autor: Jamie Park
Dała się przyciągnąć i zamknąć w ramionach, opierając czoło o jego klatkę piersiową. Przez jej głowę przeleciały te wszystkie noce do tej pory, które po burzy spędzili razem. Przytuleni, ale oddzieleni jego koszulą, którą na dobre zaanektowała jako swoją piżamę. Przypomniały jej się jego ramiona, przez sen przyciągające ją do siebie. Jej biodra wciskające się w jego. I to napięcie, które od tamtej pory między nimi było.
Aż jęknęła cicho, kiedy wspomniał o tym, że to nie musi iść dalej. Miała ochotę bić głową w ścianę, chociaż w tym przypadku w jego klatkę piersiową.
- Mhm... - przytaknęła, jeszcze chwilę przeciągając to przytulenie.
W końcu pozwoliła się wypuścić z ramion i weszła za nim do domku. Tuż przy drzwiach zrzuciła buty na obcasie i rozejrzała się po ciemnym domku, jakby spodziewała się, że za chwilę Claudette wejdzie albo jakiś inny piorun walnie w rabarbar.
Hugo zdążył wejść już głębiej do domku, żeby uruchomić klimatyzację i ewentualnie przygotować im coś do picia na wieczór, ale kiedy odwrócił się w kierunku Jamie, zobaczył najpierw letnią sukienkę leżącą na podłodze. Potem jej nogi, sztucznie wydłużone tym, że stała na palcach, z jedną nogą za drugą. Dłonie splecione za pośladkami okrytymi materiałem sportowej bielizny. Stała tak, zawstydzona i pąsowa na buzi, jakby obawiała się jego oceny. Ale on nie oceniał... Tylko ruszył szybkim krokiem w jej stronę...

***


Wbiła spojrzenie w jego dłoń, spoczywającą na jej dłoni, i aż przygryzła swoje wargi, marszcząc przy tym brwi. Tak trudno było jej powstrzymać emocje, które w niej przez moment eksplodowały. Dopiero kiedy wspomniał o Parkdale i kawiarni, podniosła spojrzenie na niego. Ciepłe, rozczulone, gotowe, żeby opowiedzieć wszystko. Absolutnie wszystko. Ale najpierw on zaczął i z każdym jego zdaniem jej uśmiech się zmieniał. Najpierw był radosny, kiedy kiwała potakująco głową, nie mogąc doczekać się tego, jakie tajemnice kryły się w bibliotece. Oczami wyobraźni widziała, jak Hugo wybiera spośród tych pięknych zegarków taki, który założy dzisiaj.
Jej brwi zmarszczyły się w lekkim niedowierzaniu albo alarmie, kiedy wspomniał, że wchodził tam tylko za pozwoleniem. Zaraz jednak jej twarz napięła się we współczuciu, kiedy Hugo miał jedenaście lat. Siedziała razem z nim, na podłokietniku tego fotela, chcąc pogłaskać go i wpleść dłoń w jego włosy. Chciała mu powiedzieć, że na pewno pasował.
Ale nie pasował... A na twarzy Jamie odmalował się żywy ból, który chciał uciec przez szklące się teraz oczy. Próbowała opanować łzy, zagryzając dolną wargę. Ale wreszcie wysunęła dłoń spod jego dłoni i po prostu sprawiła, by ich palce się splotły. Jedyne, co mogła zrobić w tym momencie, to być. Jej spojrzenie zatrzymało się na bezie z kremem pistacjowym i lokalnymi owocami dookoła oraz kawiorem z soku pomarańczowego. Westchnęła, po czym podniosła się ze swojego miejsca, puszczając jego dłoń.
- Pewnie nie wypada, żebym coś takiego zrobiła... - powiedziała, powstrzymując go gestem, kiedy sam próbował się podnieść ze swojego miejsca.
Wykorzystała to, że odsunął swoje krzesło, po czym usiadła mu na kolanach, przytuliła jego głowę do swojej piersi.

***


Nie zdążyła jednak wyjść pierwsza, bo Hugo musiał albo chciał zatroszczyć się o jej bezpieczeństwo. Nieco udobruchana tym buziakiem w skroń — fala ulgi, jaka ją wtedy zalała, była niesamowita — podała mu dłoń przy ostatnim, największym stopniu. Chciała potem cofnąć dłoń, ale zatrzymał ją i zapytał o to, gdzie ją odwieźć. Ale ona nie chciała przeciągać pożegnania jeszcze bardziej. Kolejne minuty w samochodzie teraz raniłyby ją do żywego.
- Złapię taksówkę... I tak zrobiłeś dla mnie bardzo dużo. To był... - najlepszy czas w moim życiu.
- To było niesamowite. Wiem, że nie mam odniesienia, ale nie myślałam, że mogłabym mieć takie wspaniałe wakacje. - paplała, czując, że ten przedłużający się uścisk dłoni zaczyna ją palić.
I kiedy Cię zobaczę?
Zatrzymała się w połowie kolejnego paplanego zdania, a jej ramiona opadły wraz z całym rozluźniającym się ciałem.
Wpadła mu w ramiona, z trudem powstrzymując łezki i szloch. Oparła głowę na jego klatce piersiowej i splotła dłonie w jego pasie.
- Myślałam, że nie zapytasz...

Claudette z trudem powstrzymywała triumfalny uśmiech, próbując zachować dyskrecję i nie patrzeć na tę parkę. Chrząknęła znacząco na pilotów i stewardessę, którzy nie bardzo wiedzieli, co się dzieje, ale posłusznie zajęli się swoimi sprawami...

the end ;)

Hugo Tremblay