let me introduce you to the land of the living dead
: sob cze 13, 2026 12:27 am
Olivia musiała przyznać sama przed sobą, że dzisiejsza praca z podopieczną, chociaż wiązała się z przekazywaniem wiedzy i poniekąd niańczeniem, nie była taka zła, jak wcześniej zakładała. Nadal nie można było powiedzieć, że wewnętrznie skakała z radości na myśl pracy ze studentami, jednak aktualnie ta perspektywa nie wydawała się takim koszmarem, jak na samym początku, kiedy postawiono ją przed faktem dokonanym. Ruelle miała głowę na karku, była bystra, co sprzyjało przymusowej współpracy. W duchu była jej za to wdzięczna, chociaż wyraz twarzy nie zmienił się aż tak. ostatnie, na co chciała pozwolić, to spoufalanie się. Sympatia sympatią, ale profesjonalizm też był ważny. Zwłaszcza, że nie znała do końca wszystkich umiejętności młodej dziewczyny. Co, jeśli z czasem okaże się, że to wszystko co miała do zaprezentowania?
-Trafne spostrzeżenie. Mógł mieć faktycznie przygodę z kochanką, a mógł również ślady zostawić sprawca chcąc mu pokazać, że spotkanie nie jest żartem. A może próbował sam się udusić. Wiele tych przypuszczeń - zerknęła na dziewczynę, lekko się uśmiechając. W głowie sam kreowała scenariusze, pozwalając się ponieść wyobraźni. Były momenty, w których przeszkadzała jej w ocenie sytuacji, a Liv nie potrafiła w żaden sposób nad nią zapanować. Poskromienie płynących w głowie obrazów było wyjątkowo trudne i głównie za sprawą dźwięków płynących z odtwarzacza była w stanie pozostać w świecie realnym. Również obecność dziewczyny wpływała korzystnie, bo Liv mimo wszystko musiała poświęcać jej uwagę, odpowiadając na pytania, jak i komentując, co właśnie robiła.
-Owszem, czas w jego przypadku ma najmniej istotne znaczenie. Jedyne, co się liczy, poza ustaleniem jak zginął, jest doprowadzenie go do takiego stanu, by w razie potrzeby, rodzina mogła otworzyć trumnę. Wbrew pozorom ludzie reagują dość emocjonalnie widząc, że ich bliski ma mocno poharatane rany po sekcji - powiedziała. Przekonała się o tym nie raz, zwłaszcza podczas początków swojej kariery, kiedy nie miała takiej wprawy, jak teraz. Bycie studentem czy późniejszym rezydentem nie było tak łatwe, jak mogło się wydawać.
Zadowolona z efektu końcowego, jaki zaprezentowała Ruelle, mogły z całą pewnością ruszyć dalej. Robiło na niej wrażenie z jakim spokojem młoda dziewczyna zajmowała się wyjmowaniem wątroby. W jej głowie pojawił się obraz młodego chłopaka, który zwymiotował, jak tylko pierwszy narząd został usunięty z ciała. Niestety, z tak słabą odpornością nie można było liczyć na świetlaną przyszłość.
-Teoria z narkotykami coraz bardziej zaczyna przemawiać na swoją korzyść, hm? Ale może być też oznaką choroby, chociażby nowotworu. Wycinek jest konieczny. Podobnie jak określenie stopnia przekrwienia, sprawdzenie obecności guzków czy zawartość tłuszczu. Pomóc ci w czymś, czy nadal masz w głowie teorię? - zainteresowała się. Również tutaj nie było możliwości, aby studentka mogła coś zepsuć. Poza upuszczeniem wątroby na podłogę nie groziło im nic, co mogłoby wpłynąć na dalszą sekcję. Niech się ptaszyna rozwija, skoro latanie tak dobrze jej szło.
Ruelle I. Prescott
-Trafne spostrzeżenie. Mógł mieć faktycznie przygodę z kochanką, a mógł również ślady zostawić sprawca chcąc mu pokazać, że spotkanie nie jest żartem. A może próbował sam się udusić. Wiele tych przypuszczeń - zerknęła na dziewczynę, lekko się uśmiechając. W głowie sam kreowała scenariusze, pozwalając się ponieść wyobraźni. Były momenty, w których przeszkadzała jej w ocenie sytuacji, a Liv nie potrafiła w żaden sposób nad nią zapanować. Poskromienie płynących w głowie obrazów było wyjątkowo trudne i głównie za sprawą dźwięków płynących z odtwarzacza była w stanie pozostać w świecie realnym. Również obecność dziewczyny wpływała korzystnie, bo Liv mimo wszystko musiała poświęcać jej uwagę, odpowiadając na pytania, jak i komentując, co właśnie robiła.
-Owszem, czas w jego przypadku ma najmniej istotne znaczenie. Jedyne, co się liczy, poza ustaleniem jak zginął, jest doprowadzenie go do takiego stanu, by w razie potrzeby, rodzina mogła otworzyć trumnę. Wbrew pozorom ludzie reagują dość emocjonalnie widząc, że ich bliski ma mocno poharatane rany po sekcji - powiedziała. Przekonała się o tym nie raz, zwłaszcza podczas początków swojej kariery, kiedy nie miała takiej wprawy, jak teraz. Bycie studentem czy późniejszym rezydentem nie było tak łatwe, jak mogło się wydawać.
Zadowolona z efektu końcowego, jaki zaprezentowała Ruelle, mogły z całą pewnością ruszyć dalej. Robiło na niej wrażenie z jakim spokojem młoda dziewczyna zajmowała się wyjmowaniem wątroby. W jej głowie pojawił się obraz młodego chłopaka, który zwymiotował, jak tylko pierwszy narząd został usunięty z ciała. Niestety, z tak słabą odpornością nie można było liczyć na świetlaną przyszłość.
-Teoria z narkotykami coraz bardziej zaczyna przemawiać na swoją korzyść, hm? Ale może być też oznaką choroby, chociażby nowotworu. Wycinek jest konieczny. Podobnie jak określenie stopnia przekrwienia, sprawdzenie obecności guzków czy zawartość tłuszczu. Pomóc ci w czymś, czy nadal masz w głowie teorię? - zainteresowała się. Również tutaj nie było możliwości, aby studentka mogła coś zepsuć. Poza upuszczeniem wątroby na podłogę nie groziło im nic, co mogłoby wpłynąć na dalszą sekcję. Niech się ptaszyna rozwija, skoro latanie tak dobrze jej szło.
Ruelle I. Prescott