Strona 2 z 2

I can make your heart race, baby...

: ndz maja 24, 2026 9:30 am
autor: Gabriela R. Blais
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Noe Villeneuve-Scott

I can make your heart race, baby...

: ndz maja 24, 2026 2:34 pm
autor: Noe Villeneuve-Scott
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Nagle usłyszał to jedno słowo. To jedno pieprzone słowo, które totalnie wszystko rozwaliło. Gwałtownie ją odepchnął i zrzucił z maski samochodu z taką siłą, że aż cała blacha zajęczała. Zapadła ciężka, cholernie gęsta cisza. Stał przed nią, dysząc jak wściekły, z rękami zaciśniętymi w pięści tak mocno, aż pobielały mu palce. Klatka piersiowa mu falowała, a w oczach, w których jeszcze przed momentem paliło się pożądanie, została teraz tylko czysta demolka. Spojrzał na nią z góry, z taką pogardą, która była gorsza od nienawiści – jak na coś, co właśnie straciło dla niego jakąkolwiek wartość. Nie rzucił ani słowa. Przejechał ręką po włosach – tą samą, na której wciąż czuł jej ciężar – i odwrócił się do niej plecami. Nie dał jej najmniejszej szansy na żadne tłumaczenia czy przeprosiny. Każdy jego ruch oznaczał jedno: to definitywny koniec, mosty zostały spalone. Zapiął spodnie, nawet na nią nie zerkając. Stał tak przez dłuższą chwilę, opierając czoło o zimną szybę, jakby próbował chociaż trochę oprzytomnieć. Kiedy w końcu się odezwał, jego głos był dziwnie spokojny – jak u kogoś, kto ma już pełną świadomość, że wszystko poszło w rozsypkę.
Wiesz, co jest najgorsze, Gabriele? – rzucił w próżnię, nawet na nią nie patrząc. Każde słowo brzmiało jak ostateczny wyrok. – To, że nawet w takim momencie wolisz uciekać myślami do niego, zamiast być tu ze mną. Nawet nie potrafisz udawać, że naprawdę tu jesteś. Nie zawracaj sobie głowy i nie szukaj mnie jutro. Skoro tak bardzo chcesz mieć go w głowie, to niech on się teraz tobą zajmuje. Mam kurwa dosyć bycia tym, który zawsze czeka, aż łaskawie wrócisz. – W środku miał totalną pustkę, ale ta cholerna, toksyczna miłość wciąż w nim siedziała – jak żar, który palił go od środka. Nienawidził jej za to, że wbiła mu nóż w plecy, kiedy najbardziej się otworzył, ale każda komórka jego ciała wciąż jej pragnęła. W kółko widział przed oczami jej twarz, słyszał jej oddech i czuł, jak do niego przywierała – każda ta myśl bolała jak cholera. Był totalnie rozbity na kawałki i nie potrafił się pozbierać, a to, że po tej całej zdradzie wciąż chciał ją mieć przy sobie, było po prostu chore. To już nie był jego wybór, to było jak jakieś przekleństwo. Był wściekły na siebie, na nią i na cały ten syf, ale najbardziej rozwalało go to, że nawet teraz, po tym wszystkim, oddałby wszystko, żeby się odwrócić i mocno ją przytulić. Totalna patologia. – Nie musisz mnie podwozić. Poradzę sobie.
Gabriela R. Blais

I can make your heart race, baby...

: pt maja 29, 2026 3:53 pm
autor: Gabriela R. Blais
Pustka.
Jej ciałem zawładnęło dojmujące zimno, gdy odepchnął ją od siebie. Wpatrywała się w niego lekko oszołomiona z zaróżowionymi policzkami i rozchylonymi nabrzmiałymi od pocałunków wargami. Niezgrabnie upadła na asfalt próbując zrozumieć co się odjebało, że tak nagle zmienił swoje nastawienie. Żółć podeszła jej do gardła, gdy z jego spojrzenia wyczytała tylko pogardę. Nie była w stanie nawet zareagować, gdy odwrócił się od niej plecami, kończąc tym samym ich niemą walkę. Na skórze wciąż czuła jego dotyk wszędzie tam, gdzie jeszcze chwilę wcześniej zostawiał ślady ust i palców. I chyba właśnie to bolało najbardziej, że jeszcze przed momentem trzymał ją tak, jakby była jedyną rzeczą, której potrzebował w swoim życiu, a teraz patrzył na nią jak na coś obrzydliwego. W milczeniu przyglądała się jak zbierał swoje rzeczy. Drżącą dłonią poprawiła kusy materiał na swoich piersiach i pokręciła głową na boki.
Jak miała niby wytłumaczyć, że wcale nie było tak jak myślał? Że to jedno imię nie wyrwało się dlatego, że chciała Billego zamiast jego. Że problem polegał na tym, że próbowała na siłę wybić sobie z głowy człowieka, którego nosiła tam od lat, a im bardziej walczyła, tym bardziej wszystko się mieszało. On jej mieszał w głowie.
- Noe... - odezwała się cicho niemal prosząc o czas, żeby miała szansę to wszystko wytłumaczyć. Nienawidziła tego. Tego, że w takiej chwili brzmiała tak słabo. Nie przywykła do tego, żeby prosić o cokolwiek. Nie tłumaczyła się nigdy ze swoich słów lub czynów. Jak komuś się nie podobało jej zachowanie, to wykreślała taką personę ze swojego życia, ale to był Noe. I czuła niezidentyfikowaną potrzebę naprawiania tego całego syfu, który znowu powstał przez jej osobę. Tyle, że on miał rację. A żadne słowa nie zamaskowałyby brudnej prawdy. Bo nawet kiedy próbowała być tu i teraz, część niej dalej tkwiła przy kimś innym. W niedomkniętej relacji, która była toksyczna i pojebana. I przez to rzucała się w ramiona Noe, żeby zagłuszyć tą pustkę, której w żaden inny sposób nie była w stanie wypełnić.
Kiedy powiedział, żeby go nie szukała, coś ścisnęło ją brutalnie pod żebrami w okolicach serca. Jakby dopiero teraz dotarło do niej, że to nie była kolejna toksyczna kłótnia, po której wrócą do siebie za kilka dni, bo żadne z nich nie potrafiło odpuścić. Tym razem to był definitywny koniec. Sama nawet nie wiedziała kiedy na drżących nogach zrobiła krok w jego stronę. Łzy piekły ją pod powiekami, ale uparcie je powstrzymywała. Wyciągnęła swoją dłoń jakby chciała ująć go pod ramię, ale powstrzymała się w ostatniej chwili.
- To nie jest tak jak myślisz... - wbrew wszystkiemu co myślała oraz czuła i tak starała się go zatrzymać przy sobie. Miała mętlik w głowie, a tego chaosu nikt nie był w stanie ogarnąć.
Nie odchodź.
Nie będę cię zatrzymywać.

Te dwa uczucia tworzyły mieszankę wybuchową. Niszczyła wszystko co kiedyś ich łączyło przez jedną osobę, której nie była w stanie wydłubać ze swojego serca. - Noe! - krzyknęła za nim po raz kolejny, gdy jego sylwetka zaczęła się oddalać. Zbyt szybko. Przeklęła cicho, gdy uzmysłowiła sobie, że stała tam dalej naga. Pośpiesznie zarzuciła na swoje ciało ubrania, żeby go dogonić, ale było już za późno.
Odszedł, a ona została sama ze swoimi problemami i myślami.

Koniec <3

Noe Villeneuve-Scott