Strona 2 z 2

Jacket thief

: śr wrz 02, 2026 10:07 pm
autor: Adeline Covington
Ade nie mogła zaprzeczyć, że Nico rzeczywiście potrafił czarować na swój niewinny, uroczy sposób. Był pewny siebie, ale przy tym nie ociekał arogancją, natomiast dzięki poczuciu humoru wszystkie troski dziewczyny już dawno odpłynęły gdzieś w dal. Dlatego na jego przytaknięcie odnośnie znajomego trenera boksu pokiwała z aprobatą głową, jednocześnie po puszczeniu przez niego strzałki zapisując sobie jego numer w swoim telefonie. Przez cały ten czas nie potrafiła przy tym przestać się uśmiechać.
Jej uśmiech poszerzył się w jeszcze większym rozbawieniu, kiedy mężczyzna odpowiedział tak niejednoznacznie w kwestii rosnącego długu. Skoro miał już jej numer, tak naprawdę to rozliczenie mogło nastąpić różnorako — Nico miał wiele możliwości, które prowadziły do kolejnego ich spotkania. A ona nie miała ku temu żadnych obiekcji.
Ja co prawda, wolałabym nie wcielać się w rolę damy w opałach, niemniej dobrze było trafić na takiego rycerza — odparła ze śmiechem, obserwując, jak mężczyzna teatralnie dyga, żeby odpowiedzieć mu tym samym, ruchem ręki dodatkowo udając, że przytrzymuje sobie długą, średniowieczną suknię. Po chwili parsknęła rozbawiona ponownie i pokręciła głową na całą tę szaloną sytuację, w jakiej oboje się znaleźli. Nie przewidywała, że ten wieczór zaprowadzi ją w tak ciekawe miejsce.
A chwilę później zrobiło się jeszcze bardziej intrygująco, gdy dziwnym zbiegiem okoliczności zostali wciągnięci w nietuzinkową grę miejską. Wylądowanie przez nią w pralni stanowiło dla niej dość niecodzienną sprawę. Ona zwykle nie musiała korzystać z usług całodobowej pralni, takimi obowiązkami domowymi zajmowała się wśród swoich czterech ścian łazienki. Widywała je jednak w wielu teledyskach do piosenek i tak właśnie się czuła, rozglądając się jeszcze chwilę pobieżnie po lokalu.
To prawda — przytaknęła, zupełnie się z nim zgadzając. Przy J Lo wszyscy bawili się świetnie, potrafiła rozkręcić każdą imprezę i rozruszać nawet te trochę zardzewiałe biodra. Nie pokazała jednak swojej propozycji, która zwyczajnie ją zawstydziła. Gdy więc ponaglił ją, żeby odpowiedziała, zmarszczyła uroczo nosek, licząc na to, że jej naturalny wdzięk uchroni ją przed dalszym skłanianiem jej do zdradzenia swojej piosenki. Według niej była ona zbyt sugestywna, żeby pokazywać ją nieznajomemu. Bo przecież tak naprawdę wcale nie szukała sobie męża! — Jak wywiążesz się dobrze ze wszystkich zadań to może potem Ci pokażę — zmrużyła zaraz filuternie oczy, bo nie mógł mieć tak łatwo! Może było tu słowem klucz, bo jeszcze nie miała pewności, czy rzeczywiście to zrobi. Podejrzewała jednak, że jego szeroki uśmiech skłoniłby ją do negocjacji.
To było fascynujące, jak przed mężczyzną, którego ledwie tego wieczoru poznała, potrafiła się tak dobrze bawić. Podczas tańca wyzbyła się negatywnych emocji, a pozostała w niej niesamowita lekkość, która prowadziła ją w rytm muzyki, a także po chwili również w jego ramiona. W tych czuła się równie dobrze, co na parkiecie. Jego ciemne, osobliwe spojrzenie, które odnalazła zaraz po tym, jak poczuła jego dłonie na swojej talii, przyciągało jej uwagę bardziej, niż by tego chciała. Było w nich coś beztroskiego, a jednocześnie ciepłego i niezwykłego, pod wpływem czego kąciki jej ust zadrżały w nieznacznym uśmiechu. W tej jednej chwili przeszło jej przez głowę, że rzeczywiście trafiła na idealnego rycerza.
I poczuła jakiś przedziwny zawód, kiedy piosenka się skończyła. Odsunęła się nieznacznie od Nico, a następnie pochyliła się nad jego ramieniem, żeby rzucić z ciekawością okiem na kolejne zadanie. Skwitowała je uniesieniem brwi, a po jej plecach przebiegł dreszcz ekscytacji. Nie zdążyła tego skomentować, bo w następnej chwili już mężczyzna ciągnął ją na chodnik. Zaśmiała się więc wesoło na jego stwierdzenie o obrotach. — To miłe, że się o mnie martwisz — zauważyła, chwytając się na moment za serce, żeby po chwili drugą dłoń zatrzymać na jego ramieniu w aprobującym geście. Choć jej głos nosił w sobie nuty żartobliwości to naprawdę ją to rozczuliło. Ale nie zatrzymała na tym myśli dłużej, bo miała przed sobą ważne zadanie — obrócić Nico, żeby mogli wybrać dalszy kierunek. — Nie podglądaj! — uprzedziła ze śmiechem, mimo że mężczyzna wcale nie wydawał się grać nieczysto.
Po chwili posłusznie wyciągnęła telefon z torebki i włączyła stoper. — W drogę! — zakomenderowała i ruszyła zamaszyście, wciąż na tych swoich nieszczęsnych szpilkach. W trakcie dyskusji na jakiś błahy temat, ostatecznie się zatrzymała. — Poczekaj — powiedziała i złapała go za ramię, żeby złapać równowagę, po czym mozolnie ściągnęła z siebie raz jednego, a potem drugiego buta. — Uff, tak lepiej — westchnęła i uśmiechnęła się szeroko. — No co, może chciałbyś się zamienić? — zasugerowała ze śmiechem, maszerując dalej przed siebie z wyraźną ulgą. Wychodząc z domu, nie sądziła, że będzie spacerować sobie w środku nocy po Toronto. Dobrze, że miała do tego odpowiedniego towarzysza.
Gdy telefon zadźwięczał, oznajmiając koniec czasu, przystanęła ponownie i rozejrzała się po okolicy. Co prawda, nie do końca ją poznawała w tym półmroku, ale nie to zajmowało jej teraz głowę. Trzeba było znaleźć grupę, do której mogliby się doczepić.
Wiesz, niektórzy sądzą, że więcej niż jedno zwierzę to lama, więc… — wzruszyła niewinnie ramionami, jakby rzeczywiście to ją przekonywało. W tym czasie zza rogu wyłoniła się grupka rozmawiających głośno, z ogromnym zaangażowaniem, osób i posłała Nico znaczące spojrzenie. Biorąc przykład z mężczyzny, również podłapała temat ich rozmowy, po czym podbiegła do nich, z trudem powstrzymując śmiech na spojrzenia, którymi obrzuciły bruneta. Temat byłych i przeprosin był jej znany, toteż bez wahania przejęła inicjatywę.
Słuchaj, kochanie, to, że kupuje ci kwiaty i prosi cię o wybaczenie tymi swoimi maślanymi oczami, nawet, jeśli ma najcudowniejsze pod słońcem, nie znaczy, że powinnaś mu tak szybko odpuszczać — zaczęła, kładąc dłoń na ramieniu dziewczyny, która przed chwilą wyraźnie zagubiona opowiadała o powrocie swojego ex. — Cokolwiek zawinił, powinien dostać odpowiednią karę — zapewniła, spoglądając znacząco na resztę towarzystwa. — Po pierwsze, zabrać cię do restauracji. I to nie na jakąś pizzę, tylko na najlepszy makaron i wino, jakie można dostać w Toronto. Tu osobiście polecam Viaggio — wtrąciła polecajkę, rzucając w stronę dziewczyny palec wskazujący. Zaraz uświadomiła sobie coś jeszcze. — No, a jak nie jesz glutenu, to powinien o tym wiedzieć i zapobiec katastrofie! Potem… — zamyśliła się na dwie sekundy — koniecznie na zakupy do Diora i Chanel, gdzie ma czekać na ciebie przy przebieralni i przytakiwać z uśmiechem na ustach na w s z y s t k o, w czym mu się zaprezentujesz, bez choćby najmniejszej próby marudzenia. To twój czas i jego pieniądze. Jak chce mieć kobietę szczęśliwą, to musi się poświęcić — uznała z pełnym przekonaniem co do swoich racji, posyłając im równie pewne siebie spojrzenie, jakby dokładnie wiedziała, o czym mówiła. — Chciałbyś dodać coś jeszcze? — zapytała zaraz Nico, który szedł obok wsłuchany w jej porady. Przez cały ten czas obserwowała dziewczyny, nie dając im dojść do słowa, aż dały się wciągnąć myślami w jej wizję. Mówiła dużo i co ślina na język jej przyniosła, byle tylko zmieścić się w czasie. Nie zmieniało to faktu, że rzeczywiście tak uważała. Trzeba było się cenić. — Ach, i co najważniejsze to rozmowa. Kobiecie najedzonej, zrelaksowanej i wystrojonej o wiele łatwiej przychodzą dalsze negocjacje — dodała jeszcze, potakując sobie głową, a finalnie słysząc śmiech dziewczyn i równie aprobujące spojrzenia, uśmiechnęła się triumfalnie do Nico, bo… chyba zdała.
No, proszę. Niezła jesteś. Chyba rzeczywiście pozostaje pójść mi za twoją radą — zaśmiała się blondynka. — I chyba wiem, czego potrzebujesz. — Wyciągnęła z torebki kopertę, którą wręczyła Clem.
Gdy tylko dziewczyna zaskoczona otrzymała dokładnie to, czego potrzebowała, zatrzymała się, machając dziewczynom na pożegnanie, po czym odwróciła się zadowolona z siebie do mężczyzny.
Też powinieneś posłuchać tych rad. Na przyszłość, żeby wiedzieć, jak z płcią piękną postępować, jeśli idealnemu rycerzowi uda się coś przeskrobać — uniosła zaczepnie brew, po czym otworzyła kopertę i przeczytała na głos.
Spoiler
Znajdźcie najbliższy sklep i kupcie sobie nawzajem pamiątkę tej nocy.
Wydajcie maksymalnie po 5 dolców.
Nico Rosenhall