Could you pretend to be my fiancé today?
: sob sie 22, 2026 8:42 pm
Roztaczał wokół siebie dziwną atmosferę, która nie każdemu przypadłaby do gustu. Zdawał się swoim spojrzeniem na świat odbiegać od ogólnie przyjętych norm, którymi kierowało się społeczeństwo. Wydawał się być skomplikowany i była pewna, że wiele osób darowałoby sobie dalszą konwersację. Dla Liv jednak nie stanowiło to problemu. Pozwalał wysilić jej umysł i spojrzeć bardziej w głąb siebie, dostrzegając zakamarki duszy, o których nie miała pojęcia. Pragnął kolejnych zdań, kolejnych skrzywień ust, kiedy powiedziała coś, z czym się nie zgadzał. To było tak inne, że zwyczajnie pociągające. Dalekie od lekkich rozmów o niczym, które zazwyczaj toczyło się w barze. Bez flirtu, bez ukrytych podtekstów, które później miały doprowadzić do intymnego zbliżenia. Podobało jej się to i zapewne właśnie dlatego nadal trwała na krześle nie chcąc, by ta chwila się skończyła. Może to masochizm, może potrzeba towarzystwa i pozornej bliskości, a może zwyczajna fascynacja ludzkim umysłem i charakterem, którzych nie miała zbyt wielu okazji zgłębiać. Piękna buzia piękną buzią, ale jak wiele osób faktycznie potrafiło pokazać siebie podczas konwersacji?
-Co jeśli w takim razie ja też widzę w tobie bohatera? Może pracujemy w tym samym miejscu, może nadal nasze profesje są do siebie zbliżone, ale to nie znaczy, że nie dostrzegam dobra, które niesie ze sobą pomoc - odpowiedziała, spoglądając na niego znad szklanki, którą wzięła do ręki. Była przyjemnie chłodna, a jej zaczynało się robić ciepło zarówno od wypitego alkoholu, jak również od kumulujących się w lokalu ludzi. świeże powietrze i orzeźwienie były teraz na wagę złota. - Nie radzisz sobie z komplementami? Nic się nie stanie, jeśli przyjmiesz do wiadomości, że ktoś może widzieć w tobie więcej, niż widzisz ty sam - lekko wzruszyła ramionami. Znała to uczucie, które towarzyszyło miłym słowom kierowanym w osobę. Człowiek dziwnie się czuł, kiedy poświęcało mu się uwagę, próbując wynieść znacznie wyżej wszystko, co robił. Zapewne zareagowałaby podobnie i czy już tego nie zrobiła, kiedy powiedział, że była atrakcyjna. Zwykła uwaga, a jednak sprawiła, że gdzieś wyślizgnęło się uczucie dyskomfortu.
-Owszem, nie raz nie dwa ktoś nas oskarży, ale to też nie znaczy, że mamy przestać doceniać to co robimy. Gdyby ktoś postanowił niesłusznie cię oskarżyć, mściłbyś się na nim? Takie luźne pytanie - skomentowała. Była ciekawa, czy za jego ciemnymi tęczówkami kryła się pewnego rodzaju brutalność, której nie chciał pokazywać światu. Czy w obliczu niesprawiedliwości reagował atakiem, czy podchodził do tego racjonalnie, jakby z dystansem?
-Czy był w twoim życiu ktoś, kogo mimo wszystko mógłbyś nazwać bohaterem? - wyrzuciła z siebie kolejne pytanie. Wiele z nich zaczynało pojawiać się w jej głowie, chociaż nie każde powinno zostać wypowiedziane. Bywały takie, które zbyt bardzo godziły w prywatność. - Masz rację. Chciałabym, żeby chociaż raz właśnie tak ktoś na mnie spojrzał. Nie jak osobę o pozornie ekscytującej pracy. Nie jak na obiekt seksualny, który do zaoferowania ma jedynie ciało. Ale jak na mnie. A ty? Którą wersję mnie widzisz? - spytała pewnie, może nawet z wyzwaniem, nie spuszczając z niego wzroku. ie wiedziała czy zależy jej na odpowiedzi. nie wiedziała nawet, czy była ona ważna. Ale pytanie zostało już zadane i czekało jedynie na ciąg dalszy.
Jude Iverson
-Co jeśli w takim razie ja też widzę w tobie bohatera? Może pracujemy w tym samym miejscu, może nadal nasze profesje są do siebie zbliżone, ale to nie znaczy, że nie dostrzegam dobra, które niesie ze sobą pomoc - odpowiedziała, spoglądając na niego znad szklanki, którą wzięła do ręki. Była przyjemnie chłodna, a jej zaczynało się robić ciepło zarówno od wypitego alkoholu, jak również od kumulujących się w lokalu ludzi. świeże powietrze i orzeźwienie były teraz na wagę złota. - Nie radzisz sobie z komplementami? Nic się nie stanie, jeśli przyjmiesz do wiadomości, że ktoś może widzieć w tobie więcej, niż widzisz ty sam - lekko wzruszyła ramionami. Znała to uczucie, które towarzyszyło miłym słowom kierowanym w osobę. Człowiek dziwnie się czuł, kiedy poświęcało mu się uwagę, próbując wynieść znacznie wyżej wszystko, co robił. Zapewne zareagowałaby podobnie i czy już tego nie zrobiła, kiedy powiedział, że była atrakcyjna. Zwykła uwaga, a jednak sprawiła, że gdzieś wyślizgnęło się uczucie dyskomfortu.
-Owszem, nie raz nie dwa ktoś nas oskarży, ale to też nie znaczy, że mamy przestać doceniać to co robimy. Gdyby ktoś postanowił niesłusznie cię oskarżyć, mściłbyś się na nim? Takie luźne pytanie - skomentowała. Była ciekawa, czy za jego ciemnymi tęczówkami kryła się pewnego rodzaju brutalność, której nie chciał pokazywać światu. Czy w obliczu niesprawiedliwości reagował atakiem, czy podchodził do tego racjonalnie, jakby z dystansem?
-Czy był w twoim życiu ktoś, kogo mimo wszystko mógłbyś nazwać bohaterem? - wyrzuciła z siebie kolejne pytanie. Wiele z nich zaczynało pojawiać się w jej głowie, chociaż nie każde powinno zostać wypowiedziane. Bywały takie, które zbyt bardzo godziły w prywatność. - Masz rację. Chciałabym, żeby chociaż raz właśnie tak ktoś na mnie spojrzał. Nie jak osobę o pozornie ekscytującej pracy. Nie jak na obiekt seksualny, który do zaoferowania ma jedynie ciało. Ale jak na mnie. A ty? Którą wersję mnie widzisz? - spytała pewnie, może nawet z wyzwaniem, nie spuszczając z niego wzroku. ie wiedziała czy zależy jej na odpowiedzi. nie wiedziała nawet, czy była ona ważna. Ale pytanie zostało już zadane i czekało jedynie na ciąg dalszy.
Jude Iverson