Strona 2 z 3

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 10:58 am
autor: River Cross
Zdecydowanie nie potrzebowała kopii Ruelle. Przede wszystkim to nie wytrzymałaby tego nerwowo. Już jedna doprowadzała ją na skraj zdrowia psychicznego, a co dopiero, jakby były takie dwie. Cross miała przed sobą jeszcze całą masę życia, nie chciała z niego rezygnować. Powinna chociaż wytrzymać jeszcze te dwa lata, jak już miałaby umierać młodo! Przebywanie w towarzystwie kogoś, kto nie będzie szargał jej nerwów, było zdrowe. Nuda od czasu do czasu była wręcz skazana. Nie przytrafiała jej się zbyt często, lekarze powinni przepisywać ją jej na receptę. Blair miała być dawką uspokajającą. Nie patrzyła na nią tak negatywnie, jak Prescott. Nie umówiłaby się z nią, gdyby nie dostrzegała jej zalet. Problem w tym, że z każdą minutą było jej pamiętać o jakichkolwiek niezwiązanych z jej wyglądem, a przecież nie była tak płytka, by skupiać się wyłącznie na powłoce fizycznej. Chciała dotrzeć do wnętrza Blair, dać jej jakąś szansę, ale jej myśli coraz śmielej uciekały w stronę Rue, której w ogóle nie powinno być w tej sytuacji.
Zignorowała całkowicie wzmiankę o tresurze. Saint Clair nie miała okazji się odszczekać, bo artystka skutecznie odebrała jej możliwość wypowiadania się. Nie miała powodów do narzekań! Wsunęła palce w jej jasne włosy, rozkoszując się ich miękkością. Blair naprawdę jej się podobała. W każdej innej sytuacji na pewno wylądowałyby już razem w toalecie albo mieszkaniu Cross. Saint Clair również sprawiała wrażenie chętnej na poprowadzenie wieczoru w ten sposób. Przesunęła dłonią po torsie artystki, aż w końcu zacisnęła palce na jednym z łańcuchów, który miała na sobie. Blade palce dziewczyny chwyciły mocno gruby materiał, wciskając w skórę wystające z niego kolce. Blair mruknęła w usta River, nie spodziewając się prawdopodobnie, że metalowa ozdoba naprawdę może sprawić jej ból, a nie jest wyłącznie atrapą. Rysowniczka uśmiechnęła się zadowolona, czując, że jej partnerka się nie odsunęła. Naprawdę mogłaby zatracić się w tej dziewczynie na najbliższe godziny.
Wierzyła w to do momentu, aż nie usłyszała przy uchu głosu Ruelle. Jej zainteresowanie dziewczyną, którą wciąż trzymała w ramionach, zaczęło ulatywać szybko jak powietrze z przebitego balonika. To zdecydowanie nie było sprawiedliwe. Nie była nawet w stanie w pełni zrozumieć, o czym Prescott do niej mówiła, bo znów próbowała wziąć ją pod włos, mrucząc coś po hiszpańsku. Domysły, jak zawsze, okazały się dla Cross niewystarczające. Odsunęła się od Saint Clair tak leniwie i niechętnie, jak tylko była w stanie, udając, że paznokcie wbijające się w jej udo nie zrobiły na niej żadnego wrażenia. Zignorowała niezadowolony pomruk Blair i obróciła się na hokerze w stronę Prescott. Cierpliwość blondynki i tak była co najmniej imponująca. Była już wyraźnie zirytowana tą całą szopką, ale wciąż stąd nie uciekła. Może jednak liczyła na ten trójkąt? Albo obie te kobiety lgnęły do Cross tak desperacko, bo jej urok osobisty i magnetyzm były nieporównywalne z niczym innym? Nie, to raczej kwestia tego, że obie były pierdolnięte, bo tylko takie mogłyby zainteresować artystkę na dłużej niż kwadrans.
Oparła się jedną ręką o bar i nachyliła się do Ruelle. Walczyła z samą sobą, żeby jej od razu nie dotknąć. Czuła, że złapała ją wreszcie na haczyk. Nie mogła tego zniweczyć w tak banalny sposób. Musiała wytrzymać jeszcze trochę, by sprawdzić, czy dziewczyna naprawdę była tego wszystkiego warta. Na szczęście, jeśli okaże się, że nie, może wciąż będzie miała do dyspozycji Blair.
— Czego ty ode mnie oczekujesz, Mała? — Nachylała się do niej jak do pocałunku, ale zatrzymała się odpowiednio wcześnie. Pytanie zdecydowanie było wyzwaniem. Była bardzo ciekawa, do czego tym razem popchnie ją złość. Przesunęła językiem po własnych wargach, zbierając z nich smak Blair, jakby w rzeczywistości w pełni jej wystarczał. Chciała, by Ruelle zauważyła ślad szminki Saint Clair, który zostawiła na wargach artystki. Chciała doprowadzić ją do szału, gdy będzie się zastanawiać, dlaczego znów wpatruje się w nią tak, jakby miała zamiar ją pochłonąć i namalować dla niej całą kaplicę sykstyńską (niekoniecznie w tej kolejności), jednocześnie nie zaszczycając jej nawet najdrobniejszym dotykiem.

Ruelle I. Prescott

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 11:46 am
autor: Ruelle I. Prescott
Zdawała sobie doskonale sprawę z tego jak wyniszczająco na siebie działały. Nie dało się tego przeoczyć w momencie, gdy z każdego swojego spotkania wychodziły poturbowane niczym po prawdziwej bitwie. Jednocześnie jednak były tak cholernie zadowolone i zaspokojone. Nawet jeśli na dobrą sprawę wszystkiego zawsze było im mało.
Prescott nie miała kompletnie pojęcia, co takiego River mogła widzieć w Blair poza całkiem ładną twarzą i zgrabną figurą. Co prawda krótka uwaga, którą rzuciła na początku tej interakcji wystarczyła jej na to, aby zorientować się, że dziewczyna pewnie była zaznajomiona ze światem sztuki w ten czy inny sposób. Mimo wszystko: dalej wydawała się nudna i banalna. Choć może po prostu Ruelle była względem niej uprzedzona.
Nie potrafiła się powstrzymać od tak zjadliwego komentarza. Wydawało się jej, że Saint Clair powinna przejść chociaż podstawową tresurę, aby wiedzieć jak powinna traktować kogoś kto zdecydowanie piastował istotniejsze od niej stanowisko. W końcu tanatopraktorka nie miała wątpliwości, co do tego, że jako osobista modelka River oraz jej pogłębiająca się obsesja powinna mieć przynajmniej częściowy szacunek.
Zdawała sobie sprawę z tego, że obie mogłyby się w tym momencie w sobie zatracić, bo Cross nie miała żadnych granic, a jej nowa towarzyszka chyba podzielała mniej więcej podobne stanowisko. Tylko, że 7nie zamierzała na to pozwolić. Chciała zawsze kryć się gdzieś w tyle jako niewygodna myśl. I chyba naprawdę dobrze jej się to udało.
Zdążyła się już przekonać o tym co właściwie działa na rysowniczkę. Nie zamierzała zatem grać czysto i wykorzystać to przeciwko niej. Musiała sobie przypomnieć na czyim punkcie miała obsesję i o tym, kto znajdował się blisko. Wiedziała, że jej się to udało. Wyczuwała tę drobną zmianę w napięciu, które panowało w ich małym fragmencie baru oraz w tym jak uwaga River przesunęła się w jej kierunku. Była też świadoma tego, że obie odstawiają pewnego rodzaju szopkę. Nie było mowy, aby River aż tak niechętnie odsuwała się od swojej randki.
Blair wydawała się poirytowana, ale wciąż trwała obok i nie skarżyła się. Chyba również ją interesowało wszystko, co miało w tej chwili miejsce. W takim razie na pewno będzie mogła liczyć na pewne show. Ruelle nie zamierzała jej odpuszczać. Zwłaszcza, że osiągnęła już triumf, zagarniając dla siebie uwagę rysowniczki.
Była irytująco blisko. Zaledwie jedno przekrzywienie głowy od pocałunku, ale nie chciała jej jeszcze tego dać. Prescott przez chwilę się rozkoszowała dreszczem przechodzącym ją wzdłuż kręgosłupa, gdy trwały tak w tym napięciu, niezdolne do tego, aby oderwać od siebie wzrok. To była kolejna próba sił, która miała wyraźnie zaznaczyć dominację. Może i tanatorpraktorka nie chciała się ugiąć, ale wyraźnie musiała zaznaczyć swoje terytorium.
- Muszę ci cokolwiek mówić? - zapytała zaczepnie i jeszcze na chwilę zerknęła w kierunku znajdującej się obok Blair.
Bezczelna dziewczyna. Nie zamierzała jednak poświęcać jej zbyt wiele uwagi. Na pewno Saint Clair zdołała już się zorientować w tym z jakim oddaniem wpatruje się w nią River. To uwielbienie nie mogło równać się z niczym innym.
Paląca pod skórą ekscytacja poprowadziła jej rękę, której pace zacisnęły się na szyi rysowniczki. Różnica wzrostu była zwyczajnie irytująca. Całe szczęście mogła stanąć na na podpórce hokera i odbić się nieco w górę, aby wpić się w usta Cross. Musiała pokazać wyraźnie gdzie jej miejsce oraz to kto był w tym całym chorym układzie lepszy.
Czuła dudniący puls pod swoim dotykiem. Przygryzła jej dolną wargę i pociągnęła za nią zębami na tyle mocno, aby w końcu poczuć pod językiem smak krwi. Zaznaczała swoją obecność. Chciała pokazać, że to ona miała się tutaj liczyć i nikt inny nie był w stanie doprowadzać River do szaleństwa z taką łatwością jak ona.

River Cross

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 12:38 pm
autor: River Cross
Nie miała zbyt wielu okazji, by obserwować, jak Prescott stara się zabiegać o jej uwagę, bo zazwyczaj dostawała ją w całości na srebrnej tacy. To była bardzo ciekawa odmiana. Potrafiła się postarać, jeśli było trzeba, a co dużo bardziej interesujące – uznała, że to jedna z takich sytuacji. Rzucała Blair pogardliwe spojrzenia, zasypując ją lekceważącymi komentarzami, a jednak zdecydowała, że chce wejść w ten pojedynek. Sam fakt, że zwróciła uwagę na River, mimo że przyszła tutaj z pewnością z jakimś towarzystwem, przyjemnie muskał jej ego. To, że zdecydowała się wciągnąć je w rozmowę i uparła się, by przejąć uwagę Cross, pompowało jej ego do niebezpiecznych rozmiarów. A potem będzie jej pewnie wmawiać, że ta pewność siebie jest nieznośna. Pieprznięta laska.
Wpatrywała się w nią w taki sposób, jak tylko pieprznięte laski potrafią. Rysowniczka miała wrażenie, że temperatura w barze gwałtownie wzrosła, jakby pracownicy nagle uznali, że muszą dać swoim klientom porządną ułudę Meksyku. A może to tequila wreszcie osiadła w jej żołądku i zaczynała mącić w jej organizmie, uświadamiając jej, że była bardziej pijana niż planowała? Wszystko jedno, byle ta tajemnicza siła wpatrywała się w nią wpływała na nią dalej.
Uśmiechnęła się triumfalnie, słysząc to retoryczne pytanie. Prescott wreszcie zaczęła zachowywać się tak, jak powinna. Teraz rozpoznawała ją bez żadnego problemu i nie musiała się nad niczym zastanawiać. Nie dość, że złapała się na haczyk, to jeszcze pozwoliła mu wbić się mocno, by rozorał skórę. Chyba w niczym nie potrafiła być subtelna. Rysowniczka nie oderwała od niej wzroku, gdy Rue rzuciła Blair kolejne nieprzyjemne spojrzenie. Nie interesowała jej reakcja tamtej. Nie chciała stracić choć sekundy z tego, co zrobi teraz jej modelka.
Złapała ją w pasie i przytrzymała mocno, utrzymując w tej chwiejnej pozycji na podpórce hokera. Pocałunek zaskoczył ją gwałtownością, ale sprawnie się do niej dopasowała. Działał na nią zupełnie inaczej niż ta sama pieszczota w objęciach Saint Clair. Warknęła cicho w odpowiedzi na ugryzienie, ale się nie odsunęła. Krew leniwie rozlała się po jej wargach, zasłaniając w dość bezczelny sposób ślad po rozmazanej szmince. Zsunęła się ze stołka, odstawiając ją na podłogę, nie przerywając pocałunków. Zrobiła krok do przodu i pchnęła ją na pusty hoker stojący obok, o mało go przy tym nie przewracając. Złapała go, odrywając na moment rękę od ciała Ruelle.
— Pieprzona egoistka — zamruczała jej do ucha, przenosząc pocałunki na skórę tuż za nim. Wydawało jej się, że z głębi baru dobiegły jakieś śmiechy i gwizd, ale miała to wszystko gdzieś. Zacisnęła palce na jej biodrach i uniosła ją minimalnie, pokazując, że to ona powinna usiąść na wysokim stołku, bo będzie to dużo wygodniejsze dla nich obu.
— Kogo dla mnie zostawiłaś? — zapytała, zanim zassała skórę na jej paskudnie czystej i nieoznaczonej szyi. Nie miała zamiaru przyjmować do wiadomości, że teraz mogłaby jej uciec z ramion. Tym pocałunkiem przypieczętowała swój los, skazując się na noc w towarzystwie Cross. Niejednokrotnie traciła już dla niej głowę i wszystkie granice, ale nigdy jeszcze nie straciła okazji do zaliczenia kogoś innego. Nie zauważyła nawet, kiedy Saint Clair zniknęła z własnego hokera i gdzie właściwie polazła, więc chyba nie będzie jej aż tak szkoda.

Ruelle I. Prescott

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 2:19 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Wcześniej musiała konkurować o jej uwagę jedynie z rysunkowym przedstawieniem samej siebie, a pokonanie nierzeczywistej persony było wyjątkowo łatwe. Chociaż nawet wtedy River nie bardzo chciała dać jej zbyt wielką satysfakcję, udając, że jest w stanie panować nad sobą bardziej niż w rzeczywistości. Zawsze w końcu ulegała palącej potrzebie dotknięcia Prescott i skosztowania jej smaku.
Czuła, że wygrywa. Może i była to wyjątkowo marna gra, ale sukces to sukces. Nie dbała totalnie o to jak obłąkańczo musiała przy tym wyglądać. Najistotniejsze, że River stała się uzależnioną od niej wariatką, która natychmiast zapomniała o Blair, gdy tylko Ruelle zapuściła idealną przynętę. Tego nie dało się łatwo zignorować, a dodatkowo sama rysowniczka zdawała się jej rzucać wyzwanie i prowokować do przekraczania granic.
Dała się skusić. Wciągnęła ją do pocałunku, który rozgrzewał ją od środka bardziej niż ten cholernie mocny drink, którego jakimś cudem w siebie wlała. Zwyczajnie za bardzo na nią działał ten sposób w jaki patrzyła na nią River. Jakby naprawdę świat miał się zaraz skończyć, a poza jego granicami nie istniało nic poza nimi dwiema. Zresztą w jej własnym spojrzeniu również musiało coś się znajdować skoro przyjaciółki Prescott z taką łatwością odgadły, że coś między nimi było na rzeczy.
Nareszcie wróciły jednak na właściwe tory. Nie trzeba było jej nic więcej. Nie bawiła się już dłużej w podchody ani ukryte przytyki, a zamiast tego komunikowała w zrozumiały dla Cross sposób to czego od niej chce i oczekuje. Na pewno byłoby dużo łatwiej, gdyby nie miały takiego uparciucha po drugiej stronie rysowniczki.
Co do tego, kto mocniej działał na artystkę to nie było wątpliwości. Chociaż może i pocałunek River z Blair należał do tych namiętnych, ale to Ruelle w ułamku sekundy sprawiła, że dziewczyna przyciągnęła ją bliżej siebie i zapragnęła nagle zmienić pozycję, aby móc się do niej jeszcze lepiej dobrać.
Każdy najmniejszy ruch, warknięcie wyczuwalne na wargach oraz sposób w jaki Cross odwzajemniała jej pocałunki był niczym kolejny wiwat. Szumiąca w jej uszach krew była jak okrzyki zwycięstwa rozbrzmiewające w głowie, a wyczuwalny pod językiem metaliczny posmak krwi nagle wydawał się czystą ambrozją. Ta gwałtowność mogła świadczyć tylko o jednym.
Ledwie zarejestrowała ponad ramieniem River to jak pokonana Saint Clair postanawia się wycofać z lokalu, gdy tylko Prescott została posadzona na barowym stołku niczym wyniesiona na tron królowa czy wręcz bogini. Naprawdę czuła się jakby posiadała nad swoją artystką pewną moc.
- Mów mi tak dalej - odpowiedziała równie niskim mruknięciem, wyjątkowo zadowolona z faktu, że usta Cross tak szybko znalazły się na jej szyi.
Tak. Właśnie tak wyglądało zwycięstwo. Objęła rysowniczkę przyciągając ją bliżej siebie i zignorowała słyszane gdzieś w tle niezadowolone cmoknięcie Martína. To był teraz jej moment. Miała zamiar przez krótki czas się rozkoszować triumfem, mrucząc w odpowiedzi na kolejne pieszczoty River niczym wyjątkowo zadowolona kotka.
- A czy to ważne? - odparła, a jej głos załamał się lekko, gdy tylko poczuła jak mocno Cross zasysa skórę na jej szyi. - Koleżanki ze studiów...
Nawet rzuciła kątem oka w ich stronę. Wcale nie zdziwiło ją to, że całe towarzystwo wydaje się niezwykle zadowolone z obrotu sytuacji. Może mniej Marisol, która w tym momencie przesuwała po blacie kilka banknotów w stronę siedzącej naprzeciw Isobel... Czyżby one robiły jakieś zakłady? Nieważne.
Prescott umieściła jeszcze dłoń na karku rysowniczki, drapiąc go leniwie. Teraz to ona chciała zostawić na niej swoje ślady i zastanawiała się jakim cudem dopuściły do tego, że praktycznie wszystkie oznaczenia z jej skóry zdążyły wyblaknąć. To naprawdę było niedopuszczalne.
- Skąd ty wytrzasnęłaś w ogóle tę blondynę? - zapytała jeszcze z lekkim niezadowoleniem pobrzmiewającym w głosie niczym leniwe warknięcie.

River Cross

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 3:42 pm
autor: River Cross
Powinna rozegrać to wszystko inaczej. Przez moment miała na wyciągnięcie ręki dwie wyraźnie zainteresowane nią kobiety, które były gotowe na siebie warczeć, byle tylko zyskać większą część jej uwagi. To brzmiało jak scenariusz wyciągnięty z jakiejś narcystycznej fantazji seksualnej... czyli potencjalnie idealnie do niej pasującej. Jakby jeszcze na koniec wieczoru faktycznie wylądowały w łóżku we trzy, to mogłaby zaliczyć ten wieczór do jednego z przyjemniejszych w ostatnich miesiącach. Problemem była Prescott. Jak zwykle. Gdyby miała obok siebie dwie Blair, na pewno wykorzystałaby sytuację dużo umiejętniej. Wyciskałaby z niej do ostatniej kropli, starając się zwinnie lawirować między cierpliwością obu kobiet, by jednak nie przegiąć i nie stracić tej wyśnionej okazji. Nie umiała się jednak skupić odpowiednio mocno na Saint Clair, gdy Ruelle była tak blisko. Niby przypomniała sobie, że blondynka wciąż powinna być w zasięgu wzroku, ale było już za późno. A na pewno nie będzie za nią gonić. Będzie musiała teraz zmusić swoją modelkę, by zadbała o nią za dwie.
— Może jednak najbardziej podobasz mi się zazdrosna, a nie zauroczona samą sobą? — Stłumiła rozbawione parsknięcie, przyciskając się mocniej do jej szyi. Prescott działała na nią w każdej wersji, ale była w stanie bez problemu wyróżnić ulubione momenty. Nie spodziewała się, że akurat taki w ogóle pojawi się w ich relacji. Zazdrość względem rysunku funkcjonowała przecież całkowicie inaczej. To było dużo ciekawsze. Uwielbiała prawić jej komplementy, obserwując, jak dziewczyna rośnie i rozmiękcza się pod ich wpływem. Powinna poważnie zastanowić się nad sposobami wywoływania w niej dzisiejszego stanu. Ależ to będzie doskonała zabawa.
— Czyli nie randkę — zamruczała wyraźnie zadowolona z odpowiedzi. Koleżanki były jej obojętne, mogło ich tam siedzieć nawet tuzin. Nie były na tyle zainteresowane postacią River, by próbować wmieszać się teraz między tę dwójkę i to jej wystarczało. Poznawanie swoich znajomych byłoby przecież... dziwne. Prawie jak spanie w jednym łóżku. Była trochę ciekawa, jak wyglądają obecne przyjaciółki Ruelle. Obie przecież zmieniły się od liceum, pewnie nie zadawała się już z identycznymi ludźmi, co wtedy. Zainteresowanie nie było jednak na tyle duże, by pociągnąć temat dalej.
— Blair — poprawiła ją takim tonem, jakby to faktycznie miało jakiekolwiek znaczenie. Nie miało żadnego. Podobała jej się jednak ta gra pozorów i wbijanie Prescott szpilek. Niech chociaż przez moment wydaje jej się, że dziewczyna miała dla Cross większe znaczenie niż Rue założyła już we własnych myślach. Odsunęła się nieco, by móc na nią patrzeć.
— Przyłapała mnie kiedyś na robieniu graffiti na – jak się okazało – magazynie jej ojca. Okazało się, że jak jej obiecałam, że to ona będzie mogła zakłuć mnie w kajdanki, to odpuściła wezwanie policji — wyjaśniła, wzruszając ramionami. Historia nie była specjalnie skomplikowana, przynajmniej nie w świecie River. To przecież całkowicie normalny sposób poznawania znajomych. Zdawała sobie sprawę, że nie musiała dodawać tego fragmentu o kajdankach, ale z nimi historia wydawała się jakaś taka.. ciekawsza.
— Nie rozumiem, co ci w niej aż tak nie pasuje. Widziałaś te nogi? — Tym razem nie próbowała być złośliwa. No dobrze, może odrobinkę. Ale tylko ciut, naprawdę. Nie uważała, żeby rozmowa na temat cudzych walorów estetycznych była jakkolwiek nie w porządku. Oceniała Saint Clair jak rzeźbę w muzeum i wierzyła, że Prescott też bez problemu jest w stanie docenić takie drobiazgi, wznosząc się poza te drobne animozje.

Ruelle I. Prescott

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 4:32 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Szansa na wszelkie jakieś większe konfiguracje geometryczne były jak najbardziej stracone. Przynajmniej z Blair, bo może jeszcze znalazłby się ktoś inny kto mógłby być zainteresowany tym, aby dołączyć do nich i umilić im jakoś wieczór. Tylko, że chyba raczej tego nie potrzebowały, gdy znajdowały się razem. Przynajmniej na razie nie nudziły się aż tak w swoim towarzystwie, aby sięgać po takie urozmaicenie. Choć kto wie... Może kiedyś, gdy trafi im się naprawdę interesujący dodatek?
Z pewnością jednak dziewczyna, która uciekła przed chwilą z baru nie zajmowała obecnie zbyt wiele miejsca w jej głowie. Wolała się skupić bardziej na oszołamiającej bliskości River, która błyskawicznie przeniosła na nią całą swoją uwagę, zapominając kompletnie o tym, że przecież przyszła do lokalu z kimś zupełnie innym niż trzymana przez nią w ramionach Prescott.
- Nie jestem zazdrosna - poprawiła ją natychmiast, bo przecież to byłoby dopiero coś absurdalnego. - Możesz się ruchać z kim chcesz, ale serio... Tak banalna laska? To dla mnie aż obraźliwe, że poleciałaś na kogoś takiego.
Musiała to wyjaśnić, bo przecież podobno River posiadała wyjątkowy gust, a jednak postawiła na kogoś tak wyjątkowo nieoryginalnego. Była niczym jedna z tych hipsterek, która mówi o tym jaka jest inna od innych dziewcząt, a tak naprawdę wpasowuje się w całe ogromne stado podobnych sobie idiotek. Ruelle na pewno nie chciała być stawiana w jednym rzędzie z kimś takim, a właśnie to zrobiła Cross, gdy postanowiła się z blondynką umówić.
- Mówiłam ci już, że nie chodzę na randki - przypomniała jej jakby naprawdę rysowniczka mogła o tym kiedykolwiek zapomnieć.
Na pewno River nie miała powodów do tego, aby czuć z tego faktu szczególne zadowolenie. Prescott nie zmieniała dla niej swoich przyzwyczajeń. Nie przestawała spotykać się z innymi ludźmi. Nigdy nie była zainteresowana randkowaniem. Mogła co najwyżej trafić z kimś do łóżka, ale to wyłącznie wtedy, gdy naszła ją na to ochota. Być może trafił się ktoś taki również od ostatniego czasu, gdy widziała się z rysowniczką.
- Nie udawaj, że to istotne - wytknęła jej, bo jeśli naprawdę dziewczyna miałaby dla artystki większe znaczenie to nie znajdowałyby się teraz same po tym jak w wyjątkowo bezczelny sposób Cross postanowiła zignorować swoją towarzyszkę na rzecz jednego dzikiego pocałunku wymienionego z Rue.
Mruknęła jedynie twierdząco, gdy tylko rysowniczka zaczęła jej tłumaczyć w jaki sposób poznała swoją, w zasadzie już niedoszłą, randkę. Sama tanatopraktorka czuła na sobie ciężar spojrzenia swoich koleżanek, które chociaż wróciły do swoich rozmów to wciąż zdawały jej się przyglądać z zaskakującą uwagą. Najwyraźniej chyba jeszcze nigdy nie widziały jej w takim wydaniu i chciały się jak najbardziej napawać podobnym widokiem.
- Zdążyła to zrobić? Czy może teraz przeze mnie jednak zgłosi cię psom za to, że wysmarowałaś magazyn ojczulka i nie wywiązałaś się z obietnicy? - zapytała niby od niechcenia, wplatając palce w jej włosy i odciągając jej głowę w tył, aby móc swobodnie spojrzeć w oczy rysowniczki.
Była ciekawa jak bardzo namieszała w ich relacji i jak wiele zabawy ominęło Cross z powodu jej nieoczekiwanego pojawienia się w miejscu, gdzie się ze sobą umówiły. Zresztą może dzięki temu jej historia o nielegalnym graffiti będzie jedynie ciekawsza.
- Trudno ich nie zauważyć z tak krótką spódniczką i kabaretkami - odparła, bo zdążyła się przyjrzeć dosyć uważnie dziewczynie nim ją spłoszyła.
Nie była może taka zła jeśli chodziło o bycie atrakcyjną pod względem fizycznym, ale coś zdecydowanie jej nie pasowało w tym jak się prezentowała. Zresztą Cross chyba też wolała od niej swoją wyjątkową modelkę.

River Cross

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 5:40 pm
autor: River Cross
Zamruczała jej do ucha jak zadowolona kotka, gdy tylko usłyszała pierwsze zaprzeczenie. To tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że miała rację. Gdyby Ruelle przyznała jej rację, pewnie stwardziłaby, że po prostu sobie z niej żartuje i tak naprawdę coś jej się pomyliło, a jej modelka nawet przez sekundę nie była zazdrosna. Nie próbowała jednak z niej w żaden sposób kpić, a zaczęła się – tradycyjnie już – buntować. To jasny sygnał, że Cross trafiła w czuły punkt. A do ostatniej chwili nie była w stu procentach przekonana, że ma rację. Jeszcze przed chwilą tkwiły w niej niewielkie wątpliwości, bo przecież zdawała sobie sprawę z poziomu swojego delulu i że pewnie czasami sobie coś dopowiadała. Po prostu zazwyczaj sama nie umiała wskazać tych momentów.
— Tu es jalouse — odpowiedziała tylko, ignorując chwilowo wszystkie przytyki w stronę Blair. Ostatnio zmiana języka nie pomogła i do Prescott nadal nie docierało, co się do niej mówi, ale trochę się od tamtego czasu rozwinęła i może teraz będzie inaczej! Na pewno nie. River nawet nie próbowała isę tak oszukiwać. Nie odbierało jej to ani miligrama satysfakcji, jaką czerpała z wytykania jej tego.
— Ze mną chodzisz — wytknęła jej od razu. Zdawała sobie sprawę, że ich spotkania nie były tym, co większość ludzi uznałaby za standardowe randki, ale to nic nie szkodzi. Ponownie wystarczał fakt, że to słowo z jakiegoś powodu Ruelle irytowało. No i może gdyby ostatnio sama nie nazwała ich schadzki, to zdążyłoby się już to Cross znudzić, ale sama sobie kopała ten grób.
— Chodź ze mną na randkę, Mała — poprosiła szeptem, w którym kryła się obietnica zapewnienia jej wyjątkowego i magicznego wieczoru. Czyli ruchania się, wiadomo. Do tej pory Rue sprawiała wrażenie bardzo zadowolonej z ich randek, więc czemu miałaby odmawiać kolejnej? Artystka nie miała żadnego problemu z adorowaniem jej w ten sposób i namawianiem na kolejne tego typu spotkania, nie uważała tego za upokarzające. Za bardzo lubiła moment, w którym Prescott jej ulega, udając, że to pojedynczy i najbardziej wyjątkowy z wyjątkowych przypadków, który na pewno się już nie powtórzy.
— Masz wątpliwości czy przespałam się z nią tego samego wieczoru czy że dałam się jej zakuć? — Spojrzała na nią badawczo, zastanawiając się, co z tych dwóch kwestii mogło być istotniejsze. Na pewno kajdanki. Prescott miała okazję przekonać się na własnej skórze, że Cross potrafi dość szybko namówić kogoś na rozłożenie przed nią nóg, nawet jeśli ów ktoś jej wcześniej nie znosił. Z Blair ten problem znikał, zaczynały na w miarę neutralnej stopie, więc miała nawet łatwiej.
— I...? — ponagliła ją, cierpliwie czekając na odpowiedź na drugie z pytań. To dużo ciekawsze, którego nie miała ochoty jej odpuszczać. Komplementy na temat wyglądu Saint Clair były w tym momencie sprawą drugorzędną. River dużo łatwiej byłoby wymienić rzeczy, które z pewnością mogłyby spodobać się Rue w Blair, bo coraz lepiej rozumiała jej gust. Ale żeby aż tak na kogoś piosczyć po kilkunastu minutach rozmowy? To już trzeba było mieć dodatkowe motywy.

Ruelle I. Prescott

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 6:40 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie przypuszczałaby, że to jedno zaprzeczenie sprawi jej tqk wielką przyjemność. Powinna mruknąć jej coś innego w odpowiedzi, zbyć ją żartem albo powiedzieć cokolwiek innego, co nie pozwoliłoby River pomyśleć, że miała rację, co do tego stwierdzenia.Może jednak w pewien sposób była zazdrosna. Trudno jednak było jej to przyznać przed samą sobą. W końcu nie zależało jej szczególnie na Cross, a jednak myśl o tym, że ta na jej oczach przystawiała się do jakiejś durnej pozerki była bardziej niż frustrująca. Wydawała się też w jakiś sposób uderzać w jej poczucie własności. Bo przecież to była jej artystka, a ona była jej modelką. Były też swoją wzajemną obsesją i tym, co doprowadzało je do szaleństwa.- Znowu zaczynasz z francuskim? - zapytała, nie zamierzając się już odnosić do treści jej wypowiedzi, bo wiedziała, że na tym polu z pewnością nie da razy z nią wygrać.Lubiła to ich mieszanie języków. Wprowadzało pewną odmianę do ich rozmów. Z jednej strony żałowała tego, że Cross nie zna hiszpańskiego, bo to mogłoby im sporo rzeczy ułatwić, ale z drugiej dzięki temu właśnie mogła mówić jej wtedy dosłownie wszystko bez konsekwencji i groźby tego, że rysowniczka się jej odgryzie.- Nazywasz to, co robimy randkami? - zapytała z rozbawieniem, bo to słowo kojarzyło jej się bardziej z poznawaniem się dwojga ludzi lub też czymś, co robiły pary.Nie byłaby w stanie powiedzieć, że była na jakiejkolwiek randce z River. Po prostu spotkały się dwukrotnie po to, aby River mogła jej pokazać swoje rysunki. Wypiły przy tym trochę i wylądowały w jej mieszkaniu. Tyle. Nie było tam żadnej intencji, romantyzmu czy czegokolwiek, co uczyniłoby z tego faktycznie randkę.- I co niby byśmy robiły na tej randce? - zapytała, ale doskonale wiedziała jak to mogło się skończyć.Wielkim zaskoczeniem byłoby dla niej, gdyby nie skończyły w łóżku. Była jednak ciekawa innych atrakcji jakich mogłaby jej dostarczyć rysowniczka. Co właściwie by zrobiła? Zaciągnęła ją do galerii sztuki? Albo do kina? Zabrałaby ją na obiad lub kolację, żeby potem pożreć ją na deser w swojej sypialni? Opcji było naprawdę sporo.- Ty mi powiedz - odparła, nie zamierzając odpowiadać na jej dotychczasowe pytania. - Po prostu byłaby szkoda jakby cię psiarnia zawinęła zanim pokażesz mi ten obraz. Skończyłaś go, tak?Nie powinna zaczynać tego tematu, ale to było silniejsze od niej. Zakładałaby bardziej, że to była pierwsza randka, która dopiero miała skończyć się seksem, ale z River nigdy nic nie było wiadomo. Nie, żeby powinna szczególnie się tym interesować. To była jej sprawa z kim i kiedy sypiała. Tak samo jak Prescott nie musiała jej się tłumaczyć z obcych śladów na swoim ciele. Była niemal pewna, że jakieś miała po niedawnej imprezie, na którą zaciągnęły ją znajome. Żadne nie były jednak tak intensywne jak po Cross.- Chyba nasze profile energetyczne do siebie nie pasują - odpowiedziała, wzruszjąc ramionami. - Wyglądała mi na irytującą i taką, z którą się nie dogadam.Nic innego nie miała jej do powiedzenia. Niech rysowniczka zrobi z tym faktem, co chce.

River Cross

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 7:30 pm
autor: River Cross
— Ty mnie przynajmniej rozumiesz. — To zdecydowanie była jej przewaga. Miała w zanadrzu język, w którym potrafiła się bardzo dobrze wyrażać, a River potrafiła wydukać w nim co najwyżej kilkanaście słów. Cross nie radziła sobie świetnie ani z francuskim, ani z koreańskim. Nie myślała w tych językach, w życiu by jej nie przyszło do łba, by wyrazić nimi emocje, bo tak będzie łatwiej. Najłatwiej było jej zrobić to rysunkiem, wiadomo. Język dawał jednak większą swobodę i był szybszy do zastosowania. Bonusową przewagą dla Prescott był fakt, że artystka uważała jej akcent i dialekt za niezwykle seksowny.
Ty nazywasz to, co robimy, randkami — wytknęła jej. Nawet nie musiała zmyślać, to akurat była prawda i była jej to w stanie udowodnić. Na piśmie! Nie, żeby to miało dla niej jakiekolwiek znaczenie. W ogóle nie przeszkadzało jej to słowo, nie podchodziła do niego aż tak alergicznie jak Ruelle, więc mogła nim szastać na prawo i lewo, nie martwiąc się o słownikowe definicje.
— Och, sama nie wiem. Gdzie najlepiej zabrać piękną dziewczynę na randkę. — Odwróciła na moment wzrok, zastanawiając się nad odpowiedzią. Mogłaby na pewno powiedzieć, że do baru. Zrobiła to przecież dzisiaj. Ano tak, właśnie, to gdzie właściwie poszła Blair? Musiała pamiętać, żeby do niej jutro napisać. Może nie wszystko było jeszcze stracone i będzie mogła sobie trochę poużywać.
— Może na spacer? Cholera, tylko wciąż nie mam dla ciebie obroży ani smyczy — zaproponowała takim tonem, jakby to faktycznie była totalnie normalna aktywność dwójki zauroczonych w sobie osób. Kurczę, taka szkoda. Na takim spacerze w świetle księżyca i gwiazd na pewno byłoby bardzo miło. Księżyc i gwiazdy w tak dużym mieście istniałyby raczej tylko w ich wyobraźni, ale to nic. Nie ujęłoby to ani grama romantyzmu tej sytuacji. I to wcale nie przez to, że nie była romantyczna. No dobra, właśnie, że przez to. River ten pomysł jednak bardzo się spodobał. Przeniosła wzrok na jej szyję, nie pierwszy raz wyobrażając sobie zaciskającą się na niej obrożę.
— Skończyłam. Myślałam, że najpierw mam go pokazać Blair — odbiła zaczepnie, wciąż pozostawiając szczegóły dotychczasowego przebiegu jej schadzek z Saint Clair niedopowiedzianymi. Nie, żeby miała co przed nią ukrywać. Mogła jej to równie dobrze wszystko zaraz rozrysować, jeśli tylko Rue uznałaby to z jakiegoś powodu za doskonałą zabawę. Nie mogła jej jednak dawać od razu na tacy wszystkiego, o co tylko poprosi. Czasami musiała się z nią podroczyć. No i chciała sprawdzić, czy faktycznie będzie jej przeszkadzało, że Cross poważnie rozważała odebranie jej pierwszeństwa w oglądaniu wszystkiego, co dzięki niej stworzyła.
Pokręciła rozbawiona głową, wysłuchując tych idiotycznych tłumaczeń. Profile energetyczne to ostatnie, co mogłaby w tym momencie brać na poważnie. Przesunęła dłonie na jej tali, wsuwając je pod materiał koszulki. Przesunęła paznokciami po ciepłej skórze i nachyliła się, by pocałować ją po raz kolejny. Tym razem wcale się nie spieszyła. Cała pieszczota wydawała się być mruczącą, a ciepło, które rozeszło się po ciele artystki, gdy tylko poczuła język modelki, skutecznie na moment stępiło jej zmysły. Zdecydowanie mogłaby się przez nią roztopić.
— Powiedz mi, co naprawdę sobie myślałaś. Choćby po hiszpańsku — poprosiła między jednym pocałunkiem a drugim. Wbiła mocniej palce w jej skórę, chcąc jeszcze bardziej się do niej zbliżyć, choć było już to fizycznie niemożliwe. Domyślała się, że, żeby namówić ją na pełną szczerość po angielsku musiałaby się wystarać jak wariatka. O ile w ogóle miałaby tyle energii, by dotrwać z nią do tego momentu. Tym razem jednak mogła jej pozwolić na to drobne oszustwo. Wbrew pozorom znaczenie poszczególnych słów nie było tu najistotniejsze.

Ruelle I. Prescott

Ruelle I. Prescott

There are times when I see you talking to other girls I feel insecure

: czw maja 28, 2026 10:12 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie radziła sobie jakoś wybitnie z francuskim, bo nie był obecny w jej domu tak często jak hiszpański, którym matka posługiwała się nadzwyczaj często. Całe szczęście przynajmniej była w stanie jakoś zrozumieć River. Zresztą oba języki były na tyle podobne do siebie momentami, że umiała się czasem domyślić znaczenia nie do końca znajomych słów.
- Mhmm... Często go nie używasz - dodała jeszcze, bo najczęściej Cross przechodziła na francuski, gdy Ruelle korzystała z hiszpańskiego.
Naprawdę nie była w stanie uwierzyć w to jaki tupet miała River. To ona wymuszała na nich słowo randka i upierała się, aby go używać względem ich spotkań. Czasami naprawdę ją kurewsko irytowała.
- Jest raczej na odwrót. Zaproś mnie na randkę, Prescott. Tak mnie błagałaś w wiadomości - przypomniała jej, bo nie miała problemu z używaniem przeciwko River jej własnych słów.
Nie chciała, aby Cross używała tego słowa, bo sugerowało coś więcej. Poza tym jeszcze naprawdę dziewczyna zaczęłaby sobie zbyt wiele wyobrażać i uderzyłoby jej do głowy to, że tak po prostu się ze sobą spotykają. Do tego z pewnością nie mogła dopuścić. Tak z troski o psychikę River.
- Marzy ci się spacer? - powtórzyła za nią i wyszczerzyła się z rozbawieniem, słysząc jej komentarz. - No to najpierw musisz kupić tę obrożę i upewnić się, że ci nie pogryzę palców jak będziesz mi ją zakładać.
Nigdy nie przyznała tego wprost tak na głos, ale niezwykle mocno kręciła ją ta wizja. Wyobrażała już sobie jak świeża skóra o intensywnym zapachu zaciska się wokół jej szyi i utrudnia jej zaczerpnięcie oddechu. Niemal słyszała szum własnej krwi w uszach i skrzypienie skórzanego wyrobu za każdym pociągnięciem smyczy. Ciekawe jakich komend River próbowałaby ją nauczyć.
- A widzisz ją tutaj? Najwyraźniej zrezygnowała z pokazu - mruknęła z pewnym zadowoleniem.
Pokazywanie obrazu Blair i tak zresztą nie miało już sensu skoro blondynka przekonała się już o tym kto najbardziej siedział w głowie Cross. Obraz był najlepszym dowodem jej uzależnienia od tanaropraktorki i stanowił wyraz uwielbienia dla jej osoby. Tylko, że miała okazję na własne oczy doświadczyć wybuchu namiętności między tą dwójką, który był nie do zatrzymania.
Nie miała powodu, aby dopytywać o szczegóły ich znajomości. Może potem zacznie ją to bawić i postanowi jednak zacząć dociekać jak sprawy się ułożyły między nimi, aby móc tym nieco podręczyć swoją rysowniczkę.
Wiedziała, że ten komentarz ją rozbawi, ale nie zamierzała szczególnie roztrząsać tej sprawy. Przynajmniej nie do momentu, gdy poczuła ciepłe dłonie wkradające się pod brzeg jej koszulki i drapiące powoli znajdującą się tam skórę. Leniwy acz namiętny pocałunek zadziałał na nią kojąco. Zamruczała wprost w jej wargi, wsuwając język pomiędzy jej rozchylone wargi. Miała wrażenie, że pocałunki rysowniczki jedynie rozpalają ją id środka coraz bardziej i wzmagają działanie wypitych drinków. Nagle alkohol uderzał w nią jeszcze silniej.
- Że wygląda na durną pozerkę... i że do ciebie nie pasuje - odpowiedziała jednak po angielsku, co było dla niej nie lada wyczynem.
Nie musiała chyba mówić nic więcej. Zacisnęła mocniej uda wokół jej bioder, chcąc ją przytrzymać blisko siebie. Odpowiadała zachłannie na kolejne pocałunki, które utrudniały jej sklecenie jakiejkolwiek dłuższej wypowiedzi oraz zapierały dech w piersi.

River Cross