We're all born naked and the rest is drag
: czw maja 28, 2026 9:24 pm
Zignorowała całkowicie spojrzenie Teddy, nie chcąc wchodzić głębiej w temat jej zazdrości. Obie doskonale wiedziały, jak to wygląda i tyle. Nie trzeba wymawiać na głos oczywistości! A przynajmniej nie w tym momencie. Tyle dobrego, że ekipa April była wierna i nie podejrzewała nikogo z obecnych o robienie maślanych oczu do jej narzeczonej. Może i śmiali się wszyscy z siebie nawzajem, ale trzeba było mieć jakieś granice przyzwoitości. Gorzej mogło być ze wszystkimi innymi kobietami obecnymi w barze, ale jakoś to przeżyje. Darling miała dzisiaj wielu ochroniarzy, nie tylko Finch, więc może dzięki temu uda jej się uniknąć bycia oślinianą przez jakieś paskudne kelnerki.
Striptiz raczej nie był czymś, co sprawi, że ludzie nie będą się gapić na strażaczkę. Wręcz przeciwnie. Właściwie April chyba tego specjalnie nie przemyślała. Taniec był w porządku, ale co, jeśli potem jej narzeczoną dopadnie jakaś siksa, gdy pójdzie do toalety albo coś? To dopiero będzie tragedia! No cóż, najwyżej pójdzie tam z nią. Albo wyśle kogoś z pracowników w ramach obowiązków służbowych. Skoro wszyscy byli teraz tak zaangażowani w proces namawiania jej do rozbierania się, to niech potem wezmą odpowiedzialność za własne pokręcone pomysły.
— Za kogo ty mnie masz! — zawołała oburzona, gdy Teddy zaczęła wlewać w siebie kolejne porcje alkoholu w tempie, który zdecydowanie jej później zaszkodzi. Przyglądała się jej nieco niepewnie, zastanawiając się, czy ma w kieszeni spodni jakąś gumkę do włosów, którymi będzie potem mogła związać kłaki Teddy, jak ta zacznie przytulać się do toalety. Ale może nie będzie tak źle! Była dość wytrzymała. No i miała zamiar się ruszać, co zawsze nieco dziwnie rozrzedza promile. Jej ukochana sprawiała wrażenie zdeterminowanej, a kimże ona była, by jej czegokolwiek zabraniać? Niech pokaże, na co ją stać!
Do ostatniej chwili nie była pewna, czy Teddy faktycznie to zrobi. Kiedy tylko wskoczyła na bar, uśmiechnęła się szeroko, bo otrzymała odpowiedź. W tym momencie przecież już by nie zrezygnowała. Wgapiała się w nią jak zahipnotyzowana, nie mogąc uwierzyć, jakie szczęście ją spotkało, że miała ją w swoim życiu. Nigdy przecież nie będzie się z nią nudzić, taka durna pewnie zostanie do późnej starości. Kiedy tylko strażaczka zdjęła z siebie pierwszą warstwę, April poderwała się z miejsca i stanęła na krześle, na którym siedziała, żeby lepiej widzieć i żeby jej wiwat był lepiej słyszalny. Cały jej stolik skupił się na pokazie strażaczki, zdecydowanie generując najwięcej decybeli spośród wszystkich obecnych.
— To moja żona! — zawołała, jakby to faktycznie był jakiś niesamowity powód do dumy. Czy był? Cóż. Dla April najwyraźniej tak! To nic, że nawet nie były jeszcze małżeństwem. To były drobiazgi, liczyła się tylko miłość! I cycki. Wsunęła między wargi dwa palce i zagwizdała głośno, absolutnie zachwycona pokazem. Nie miała pojęcia, czemu jej ojciec uważał, że Teddy była dla niej nieodpowiednia. Durny jakiś był.
Flavia szybko wyczuła pismo nosem. Trzeba było zadbać o trochę darmowych drinków. Nachyliła się do jakiegoś faceta w kowbojskim kapeluszu, który siedział niedaleko nich, coś mu powiedziała i uśmiechnęła się w podzięce, zgarniając jego kapelusz. Przepchała się bliżej baru i zaczęła zbierać napiwki od osób stojących nieco dalej.
— Zachęcamy do wspierania lokalnej sztuki performatywnej — zawołała, podsuwając kapelusz pod nos kolejnym osobom, z których na szczęście wielu z nich decydowało się coś sypnąć. To nic, że większość z tego to pewnie kilkudolarówki. April i Emma w tym czasie zgarnęły wszystkie serwetki z najbliższych stolików i zaczęły wytwarzać prowizoryczne tablice z punktacjami napisanymi szminkami. Strażaczka dostała od narzeczonej 69 punktów, od Emmy nieskończoność, a od Franky wzór na deltę.
— Te-ddy! Te-ddy! — zaczął skandować Liam, ujawniając tym samym personalia dziewczyny,. Chociaż w sumie jej imię brzmiało trochę jak pseudonim dla striptizerki, więc może nikt nie weźmie tego na poważnie. Cokolwiek myśleli sobie ludzie, dołączyli do skandowania, ewidentnie domagając isę spektakularnego finału.
Niepotrzebny BBL, by czuć się jak ikona
Striptiz raczej nie był czymś, co sprawi, że ludzie nie będą się gapić na strażaczkę. Wręcz przeciwnie. Właściwie April chyba tego specjalnie nie przemyślała. Taniec był w porządku, ale co, jeśli potem jej narzeczoną dopadnie jakaś siksa, gdy pójdzie do toalety albo coś? To dopiero będzie tragedia! No cóż, najwyżej pójdzie tam z nią. Albo wyśle kogoś z pracowników w ramach obowiązków służbowych. Skoro wszyscy byli teraz tak zaangażowani w proces namawiania jej do rozbierania się, to niech potem wezmą odpowiedzialność za własne pokręcone pomysły.
— Za kogo ty mnie masz! — zawołała oburzona, gdy Teddy zaczęła wlewać w siebie kolejne porcje alkoholu w tempie, który zdecydowanie jej później zaszkodzi. Przyglądała się jej nieco niepewnie, zastanawiając się, czy ma w kieszeni spodni jakąś gumkę do włosów, którymi będzie potem mogła związać kłaki Teddy, jak ta zacznie przytulać się do toalety. Ale może nie będzie tak źle! Była dość wytrzymała. No i miała zamiar się ruszać, co zawsze nieco dziwnie rozrzedza promile. Jej ukochana sprawiała wrażenie zdeterminowanej, a kimże ona była, by jej czegokolwiek zabraniać? Niech pokaże, na co ją stać!
Do ostatniej chwili nie była pewna, czy Teddy faktycznie to zrobi. Kiedy tylko wskoczyła na bar, uśmiechnęła się szeroko, bo otrzymała odpowiedź. W tym momencie przecież już by nie zrezygnowała. Wgapiała się w nią jak zahipnotyzowana, nie mogąc uwierzyć, jakie szczęście ją spotkało, że miała ją w swoim życiu. Nigdy przecież nie będzie się z nią nudzić, taka durna pewnie zostanie do późnej starości. Kiedy tylko strażaczka zdjęła z siebie pierwszą warstwę, April poderwała się z miejsca i stanęła na krześle, na którym siedziała, żeby lepiej widzieć i żeby jej wiwat był lepiej słyszalny. Cały jej stolik skupił się na pokazie strażaczki, zdecydowanie generując najwięcej decybeli spośród wszystkich obecnych.
— To moja żona! — zawołała, jakby to faktycznie był jakiś niesamowity powód do dumy. Czy był? Cóż. Dla April najwyraźniej tak! To nic, że nawet nie były jeszcze małżeństwem. To były drobiazgi, liczyła się tylko miłość! I cycki. Wsunęła między wargi dwa palce i zagwizdała głośno, absolutnie zachwycona pokazem. Nie miała pojęcia, czemu jej ojciec uważał, że Teddy była dla niej nieodpowiednia. Durny jakiś był.
Flavia szybko wyczuła pismo nosem. Trzeba było zadbać o trochę darmowych drinków. Nachyliła się do jakiegoś faceta w kowbojskim kapeluszu, który siedział niedaleko nich, coś mu powiedziała i uśmiechnęła się w podzięce, zgarniając jego kapelusz. Przepchała się bliżej baru i zaczęła zbierać napiwki od osób stojących nieco dalej.
— Zachęcamy do wspierania lokalnej sztuki performatywnej — zawołała, podsuwając kapelusz pod nos kolejnym osobom, z których na szczęście wielu z nich decydowało się coś sypnąć. To nic, że większość z tego to pewnie kilkudolarówki. April i Emma w tym czasie zgarnęły wszystkie serwetki z najbliższych stolików i zaczęły wytwarzać prowizoryczne tablice z punktacjami napisanymi szminkami. Strażaczka dostała od narzeczonej 69 punktów, od Emmy nieskończoność, a od Franky wzór na deltę.
— Te-ddy! Te-ddy! — zaczął skandować Liam, ujawniając tym samym personalia dziewczyny,. Chociaż w sumie jej imię brzmiało trochę jak pseudonim dla striptizerki, więc może nikt nie weźmie tego na poważnie. Cokolwiek myśleli sobie ludzie, dołączyli do skandowania, ewidentnie domagając isę spektakularnego finału.
Niepotrzebny BBL, by czuć się jak ikona