Strona 2 z 2

Run, Baby, as though tomorrow didn’t exist

: ndz lip 05, 2026 4:28 pm
autor: Felix Carlson
Nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć na zadane przez nią pytanie. Powodów mogło być tak wiele, a niestety nie umiał czytać ludziom w umyśle. O ile łatwiejsze byłoby życie, gdyby poznał kolejne linijki programu układającego się na zamiary i plany innych. Uniknąłby nieporozumienia, może zmienił odpowiednie wartości, zmieniając tym i rzeczywistość.
Marzenia zafiksowanego na punkcie komputerów nerda.
Niestety, realny świat był dla niego znacznie mniej łaskawy, niż ten skrywający się za szklanym monitorem. Albo plastikowym, bo teraz wszędzie jakość schodziła na psy.
-Podobam? Mizzy, zdecydowanie nie jestem osobą, która przejawia pociąg w stronę takiego sadomasochistycznego podejścia, a oni wyglądają na kogoś, dla kogo to nie pierwszyzna - skomentował jej słowa. Był pewien, że daleki był od podobania im się. Jasne, istniała spora szansa, że gdyby tylko nie chcieli połamać mu kości albo skrzywdzić w jeszcze brutalniejszy sposób, któryś wpadłby w oko Carlsonowi. Był dziwne spaczony pod tym względem, przyciągając osoby, które nie mogły być dobrym wyborem. Zostało mu z przeszłości i jakoś nie umiał się przerzucić na ludzi, którzy byli dla niego dobrzy.
Bywał naiwny, co tu dużo mówić. Dlatego przyjął do wiadomości informacje, które przekazała mu przyjaciółka, nie doszukując się w nich niczego podejrzanego. Przecież ona z pewnością by go nie okłamała!
Przechylił lekko głowę, przyglądając się dziewczynie, kiedy mówiła. Była urocza; zadawał się w dużej mierze z takimi ludźmi. Wyłączając tych, z którymi próbował randkować, co kończyło się katastrofą z jednorazowym zaspokajaniem cielesnych potrzeb. Bolesne, ale sam się na to pisał, działać trochę samodestrukcyjnie.
-Wiesz… brzmi to całkiem fajnie i w ogóle jestem ci bardzo wdzięczny, ale jesteś pewna, że potrafiliby zająć się nimi na tyle, żeby później nie zemścili się na mnie bardziej? Bo wiesz, znam ich już trochę i oni bardzo, ale to bardzo nie lubią, jak coś szło nie po ich myśli - powiedział, pocierając ręką kark. A co, jeśli dodatkowo faktycznie narazi dziewczynę? Może i jej pracodawcy mogli uchronić ją w godzinach pracy, ale co ze światem później? Jakoś nie sądził, żeby dali jej całodobową ochronę. - Lepiej nie mieszać w to tych gangusów, którzy się na mnie uwzięli. Jakoś sobie z nimi poradzę - zapewnił skwapliwie, kiwając przy tym głową. Kiedyś musiało im się znudzić.
-Dzwoń kochana, a później jestem moją randką w kawiarni - klasnął w dłonie. Humor mu wrócił, kiedy zagrożenie minęło.

Mizzy Thembo

Run, Baby, as though tomorrow didn’t exist

: śr lip 08, 2026 9:11 pm
autor: Mizzy Thembo
- Próbuje zgadywać skąd to ich zainteresowanie twoją osobą. Zawsze to lepiej, jak są to pozytywne odczucia, chociaż okazywanie sympatii w taki dość brutalny sposób jest mega słabe.
Czytanie w myślach na pewno byłoby prostym rozwiązaniem na wszelkie konflikty dziejące się na świecie. Zrozumieliby czemu te łobuzy tak się uwzięły na Feliego, skoro to pożądny i sympatyczny gość.
Nie było sensu łamać sobie nad tym głowy, chociaż nie podobało jej się, że tak po protu zaczepiają jej przyjaciela.
-Ich jest kilku i jestem przekonana, że raczej moje szefostwo dałoby im porządne lanie - zaczęła ostrożnie. Nie chwaliła się na lewo i prawo, że zarabia na dilowaniu. - Dobra, Feli, to musi zostać między nami, bo bardzo bym ci chciała pomóc, ale też nie zaszkodzić przy okazji i nie myśl o mnie źle - poprawiła swoją czuprynę, żeby jakoś siedziała związana gumką na czubku głowy, a ona sama nie wyglądała jak czubek. - Moje szefostwo siedzi trochę po ciemnej stronie mocy i ma sporo macek sięgających w różne części miasta - westchnęła słysząc jak to dziwnie brzmi, nawet dla niej, a przecież wiedziała w czym siedzi. - Bez owijania w bawełnę handlują dragami, więc te gangusy, to dla nich płotki. Depną na nich i nawet nie poczują.
Mizzy nie skończyła nawet szkoły średniej i serio chciała kiedyś podjąć legalną prac. Jednak nitk nie chciał dać jej szansy, więc złapała się tego zajęcia na chwilę, która zmieniła się w dłuższy czas i tak już po prostu z nią zostało.
- Zaraz zadzwonię, bo bezpieczniej jak tę kasę zabiorą i pójdziemy sobie spokojnie na tą kawkę i chce to tego jeszcze - powiedziała. - Tobie zostawiam decyzję, co robić z twoimi wielbicielami.

Felix Carlson

Run, Baby, as though tomorrow didn’t exist

: śr lip 22, 2026 12:39 am
autor: Felix Carlson
Westchnął.
Nie był pewien, czy podziwiać wybujałą wyobraźnię przyjaciółki, czy jednak zacząć się obawiać o jej zdrowie psychiczne, bo jednak wszystko to, co mówiła zakrawało na jakieś zapędy psychopatyczne, którymi z całą pewnością chcieliby zainteresować się lekarze!
-Wiesz, mogą być też normalniejsze powody! Zwykły rasizm, chęć umilenia sobie dnia w niekoniecznie dla mnie miły sposób, usilna prezentacja siły. Popatrz na mnie, nie nadaję się do bójek - uśmiechnął się do niej. Ewentualnie komentarze. Tak, czasami Felixowi zdarzyło się jakimś rzucić, najlepiej takim nieodpowiednim, który tylko rozzłościł drugą stronę. Ale to nadal nie był powód, żeby mu grozić urwaniem poszczególnych kończyn!
Przyglądał się uroczej osóbce, kiedy tłumaczyła mu zawiłości związane ze swoim szefostwem. Głupi nie był i domyślał się już od jakiegoś czasu, że nie wszystko co robiła Mizzy było legalne, ale też nie zagłębiał się w to bardziej uważając, że każdy miał prawo do tajemnic, którymi nie chciał się z nikim dzielić. Sam takowe posiadał, a ich namacalny dowód spoczywał w szkatułce znajdującej się w szafie. Głęboko ukryte wspomnienia niedostępna dla innych ludzi. Ba, on starał się ukrywać je nawet przed samym sobą.
Potrząsnął głową, wracając do dziewczyny. Nie czas było na rozpraszanie się. Stan pełnej gotowości i skupienia, tyle teraz potrzebował.
-Chcesz gangsterów zwalczać gangsterami? To trochę niebezpieczna gra, nawet jak na ciebie - lekko brwi zmarszczył. takie coś można było odstawiać na szklanym monitorze komputera, ale żeby w rzeczywistości?! Tu przecież nie dało się zresetować paska życia w razie oberwania zbyt mocno. Nie miało się wyśmienitego healera, który jednym zaklęciem by wskrzesił zmarłego. Tu celnie posłana kulka oznacza natychmiastową śmierć.
Poczekał, aż przyjaciółka telefonicznie załatwiła swoje sprawy, a następnie poczekał z nią na panów spod ciemnej gwiazdy. jak wcześniej zostało wspomniane, schował się, by przypadkiem nikt go nie zobaczył, a kiedy sprawy zostały przypieczętowane, zabrał Mizzy na obiecaną kawę licząc, że będzie to idealną zapłatą za wszystkie stresy, których się najadła.

koniec


Mizzy Thembo