To co mam, to co się zdarzyło nam
: śr cze 10, 2026 9:59 pm
Było jej naprawdę cieżko, chociaż nie chciała tego dać po sobie poznać. Przynajmniej nie przed najbliższym otoczeniem, bo musiała stanowić oparcie dla babkach. Tylko w tym wszystkim nie było nikogo, kto mógłby ją wesprzeć, pocieszyć czy po prostu razem pomilczeć.
Miewała momenty, gdy miała dość bycia silną, zaradną i wiedzącą, co robić. Brakowało jej wsparcia drugiego człowieka, który niósłby z nią te wszystkie zmartwienia. Stanowił oparcie, jakie kiedyś miała.
- Wiem, że rozumiesz.
Chociaż on stracił swojego dziadka już parę lat temu, ból i pustka nie znikała całkowicie. Trochę się zmniejszała, jednak nigdy całkowicie nie blakła. Zostawała uśpiona, ale ciągle żywa wraz ze wspomnieniami.
- Chciałeś dobrze - zauważyła już nieco spokojniej, ale wciąż zbyt dużo emocji nie znajdowało ujścia. Cmentarz nie był właściwym miejscem na takie dyskusje. Tutaj przychodziło się wspominać zmarłych, nie zakłócać im ostatni spoczynek. - Ale nie wszył, chociaż nie powinnam tak na ciebie naskakiwać. Gdyby żył, byłoby prościej.
Głos jej się na moment załamał. Nie chciała się pokazywać byłemu w takim stanie, ale miejsce i bliskość mogiły dziadka robiły swoje. Wyciągnęła rękę z kieszeni, żeby wytrzeć zbierające się w kącikach oczu łzy. Nie rozklei się tu po całości. Jakkolwiek mogłoby to być nie adekwatne do miejsca oraz sytuacji, jakoś powinna trzymać fason.
- Ładnie powiedziane - przyznała, bo chociaż było w tym sporo racji, nie zabrakło też drugiej strony medalu. - Nie odchodzą, ale niestety w stanie w żaden sposób nam już później pomóc - westchnęła, czując spory ciężar na swoich barkach. - Przydałaby mi się jakaś sensowna rada dziadku.
Bardzo mocno, żałowała że nie otrzyma żadnej odpowiedzi. Musiała radzić sobie sama w życiu, albo w końcu kogoś znaleźć na poważnie. I to w zasadzie była bardzo dobry kierunek na przyszłość. Nie wierzyła, że spotka ją miłość jak z bajki, ale ważne aby ufać i dać szacunkiem drugą osobę. Uczucie może pojawić się nieco później.
Doceniała, że Tucker nie próbował wykorzystać sytuacji do czegokolwiek. Przypomniała sobie, jak bezpiecznie się czuła ze świadomością, że on czeka na nią w domu. Że o każdej porze dnia czy nocy miała do kogo zadzwonić i móc się wyżalić. Wystarczyła smak świadomość, że on był. Niby nie wiele, ale naprawdę robiło ogromną różnice.
- W zasadzie to nic innego mi nie zostało, jak iść przed siebie i walczyć w pojedynkę z tym światem.
Odpływając trochę myślami nie zastanawiała się do końca, co mówi. Zmęczenie dawało o sobie znać. Ostatnie miesiące były mega trudne pod względem psychicznym. Fizycznie dawała radę, najtrudniej było pozbierać to, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.
Tucker Darby
Miewała momenty, gdy miała dość bycia silną, zaradną i wiedzącą, co robić. Brakowało jej wsparcia drugiego człowieka, który niósłby z nią te wszystkie zmartwienia. Stanowił oparcie, jakie kiedyś miała.
- Wiem, że rozumiesz.
Chociaż on stracił swojego dziadka już parę lat temu, ból i pustka nie znikała całkowicie. Trochę się zmniejszała, jednak nigdy całkowicie nie blakła. Zostawała uśpiona, ale ciągle żywa wraz ze wspomnieniami.
- Chciałeś dobrze - zauważyła już nieco spokojniej, ale wciąż zbyt dużo emocji nie znajdowało ujścia. Cmentarz nie był właściwym miejscem na takie dyskusje. Tutaj przychodziło się wspominać zmarłych, nie zakłócać im ostatni spoczynek. - Ale nie wszył, chociaż nie powinnam tak na ciebie naskakiwać. Gdyby żył, byłoby prościej.
Głos jej się na moment załamał. Nie chciała się pokazywać byłemu w takim stanie, ale miejsce i bliskość mogiły dziadka robiły swoje. Wyciągnęła rękę z kieszeni, żeby wytrzeć zbierające się w kącikach oczu łzy. Nie rozklei się tu po całości. Jakkolwiek mogłoby to być nie adekwatne do miejsca oraz sytuacji, jakoś powinna trzymać fason.
- Ładnie powiedziane - przyznała, bo chociaż było w tym sporo racji, nie zabrakło też drugiej strony medalu. - Nie odchodzą, ale niestety w stanie w żaden sposób nam już później pomóc - westchnęła, czując spory ciężar na swoich barkach. - Przydałaby mi się jakaś sensowna rada dziadku.
Bardzo mocno, żałowała że nie otrzyma żadnej odpowiedzi. Musiała radzić sobie sama w życiu, albo w końcu kogoś znaleźć na poważnie. I to w zasadzie była bardzo dobry kierunek na przyszłość. Nie wierzyła, że spotka ją miłość jak z bajki, ale ważne aby ufać i dać szacunkiem drugą osobę. Uczucie może pojawić się nieco później.
Doceniała, że Tucker nie próbował wykorzystać sytuacji do czegokolwiek. Przypomniała sobie, jak bezpiecznie się czuła ze świadomością, że on czeka na nią w domu. Że o każdej porze dnia czy nocy miała do kogo zadzwonić i móc się wyżalić. Wystarczyła smak świadomość, że on był. Niby nie wiele, ale naprawdę robiło ogromną różnice.
- W zasadzie to nic innego mi nie zostało, jak iść przed siebie i walczyć w pojedynkę z tym światem.
Odpływając trochę myślami nie zastanawiała się do końca, co mówi. Zmęczenie dawało o sobie znać. Ostatnie miesiące były mega trudne pod względem psychicznym. Fizycznie dawała radę, najtrudniej było pozbierać to, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.
Tucker Darby