Strona 2 z 2

Of all people, it had to be you

: wt lip 28, 2026 11:39 pm
autor: Miles Howard
Im bliżej celu byli, tym większą presję pozostawiał za plecami pokonanej drogi, jakby przez szczeliny okien i samochodowych drzwi przepuszczał mgławicę napięcia i każde, niepokojące go dotąd myśli. Czas rozciągał się przy tym w przestrzeni auta do niebagatelnych rozmiarów, a wraz ze spadkiem promili alkoholu we krwi, opuszczał Milesa pośpiech i charakterystyczne dla lekkiego stanu upojenia pobudzenie. Z minuty na minutę, cichły w nim instynkty przetrwania, a uruchamiały się te odpowiedzialne za przedwstępny relaks. Wcześniejsza drażliwość wobec hałasu w lokalu, ustąpiła tym samym miejsca rozluźnieniu.
Był wdzięczny za pomoc w dotarciu do domu, a sobie za to, że dał sobie wcześniej chwilę odpoczynku przy szklance wody, nim wyszedł z baru. Wydłużony czas reakcji, który jeszcze w lokalu uwidaczniał się w nieskoordynowanych i nieco opóźnionych ruchach, teraz wracał do normy. Oznaczało to na przykład, że potrafił objąć Oleandra w tarczy spojrzenia na czas, nie gubiąc przy tym jego bardziej detalicznych reakcji, jak spuszczenie wzroku na obrączkę, czy uderzenie śmiechu, które miło łechtało duszę i uszy Howarda. Sam przy tym nieznacznie się uśmiechnął, rozbawiony uwagą chłopaka.
Nie planuję w najbliższym czasie kupować nowej obrączki, więc to wydatek, który jestem w stanie wpisać sobie w koszta — kontynuował po Everharcie wesoło, jako że delikatna euforia, będąca wynikiem krążącej w nim resztki alkoholu, wciąż napierała na neurony jego myśli, rozszczepiając w nim to, co na trzeźwo uznałby w sobie za sztywne i niezdatne do kompromisów. Dziś był na różne scenariusze otwarty, podobnie jak na samą rozmowę, która miała w sobie ważne dla niego kontrapunkty. Było na przykład w tym spotkaniu coś miękkiego i sprężystego, będącego jednoczesnym powodem przyjemnego otulenia, jak i głównym impulsem dla dynamicznego rozwoju ich relacji. Miles do teraz nie potrafił powiedzieć, czy lekkie uczucie ciepła, jakie osadziło się mu tuż pod skórą, było wynikiem wypitych procentów, zasłyszanych słów Oleandra, na które reagował z sympatią, czy może kryła się pod tym wszystkim lekka ekscytacja, rozgrzewająca nieznacznie ciało. Ważne jednak, że ta rozkoszna, relaksująca fala nie ginęła po pierwszych dłuższych rozmowach z kierowcą. Miał wręcz wrażenie, że magia dzisiejszego wieczoru otwiera dla niego nowe doznania.
Właśnie pod butami gniotło mu się coś ważnego – był to dystans, jaki zwykle utrzymywał wobec pacjentów – i ani myślał wracać do swej dawnej formy. Trochę jak papierek zwinięty w ciasną kulkę, który po rozprostowaniu nigdy więcej nie wygląda już tak samo.
Miles oparł potylicę o zagłówek, wsłuchując się w słowa odpowiedzi Oleandra. Nie od razu jednak się do nich odniósł. W gruncie rzeczy nie miał nic do dodania, gdy chodziło o studia (które sam skończył już dawno) lub o nadrabianie seriali Netflixa (na które rzadko miewał czas, więc całkiem z nich zrezygnował).
Mówiłem poważnie z tym upiciem Cię, jesteś cholernie sztywny na trzeźwo...
A było to nie lada wyczynem, bo sam doktor Howard również nie należał do specjalnie rozrywkowych, a i tak miał wrażenie, że zachowuje się swobodniej. Palce dłoni potarły tymczasem leniwie o zaczerwieniony nieco policzek w miejscu, w którym łaskotał go jego własny zarost, a Miles zaraz potem powrócił do wyjaśnienia:
Więc tak. Oleander pasuje jak ulał — dodał, pięknie zespajając ze sobą te dwa aspekty rozmowy. Żeby jednak nie ujść za kąśliwego, nachylił się do przodu, prychając w rozbawieniu.
Na następnym zakręcie w prawo, do parkingu podziemnego. To jedyne miejsce, w którym tu zaparkujesz/ — podpowiedział, gdy wjechali w szereg brylących się jak kostki cukru wieżowców, które przy aktualnej porze dnia (a raczej przy zbliżającej się nocy) odbijały światło ulicznych lamp.
Byli już niedaleko mieszkania Milesa, a on wciąż nie miał pojęcia, czy jego towarzystwo zaraz nie zamieni się na przykrą pustkę.
Też mam Netflixa, jakbyś chciał się zabawić — pauza wpełzła między słowa, naciągając nieznacznie struny głosek — przy nadrabianiu zaległości z filmów — dokończył już neutralnie, opierając się z powrotem w fotelu, zerkając na Oleandra z ukosa.
Wciąż miał problem z rozgryzieniem jego nastroju, myśli i charakteru. Stąd próbował na wszelkie sposoby testować reakcje. Jak dotąd dyskretnie, nieśmiało, zawiązując supeł prowokacji na niewinnym żarcie.

oleander everhart