011. piwo, którem se nawarzył
: ndz sie 02, 2026 3:30 pm
Ricz to nie wie o co chodzi z tym, że Gabriela myśli, że nie można obracać żony zanim urodzi, ale uznał, że po prostu no ma dziewczyna niedobory w wiedzy na temat ciąży, a to akurat jest problem, bo ona sama jest też w ciąży również.
- Co ty gadasz, ja w internecie nie bede szukać takich bzdur. Madam Leavoux nam pomoże - obruszył się na ten pomysł, bo Gabriela to pewnie myśli, że wszystko jest w interenecie albo w chacie gpt, a wcale nie bierze pod uwagę, że tak na prawdę to nic nie są warte te rady, jak nie ma dobrej energii, a taką właśnie czarownica z prawdziwego zdażenia może tylko zapewnić.
Dlatego oddał się cały Madam, i ciągle tylko piorunuje spojrzeniem swoją kuzynkę, która drze jape niewiadomo z jakiego powodu. Oni w rodzinie ogólnie mieli poszanowanie i do czarownic i do Boga, tylko właśnie Madox i Gabriela byli jacyś odklejeńcy i w nic nie wierzyli. Mama Ricziego mówiła, że to dlatego, że ich ojciec urodził się w środową noc, pod czerwonym księżycem i już od maleństwa był pokłócony ze wszystkimi, od tego miał proste włosy, jak cała rodzina miała pokręcone. Ricz trochę w to wierzył, bo Madox też se ciągle włosy ścinał na łysą pałę, żeby nikt nie wiedział, że ma proste jakby z prostownicą latał. Ale potem Ricz mówił, że problem z tą teorią jest taki, że Madox i Gabriela nie mają jednego ojca, na co matka udawała, że go nie słyszy.
Dlatego pokręcił głową na jej słownictwo, niezadowolony. W końcu jednak mówi:
- Dobra, idę po sól, zaraz wracam -i przemknął do kuchni, szybko rejestrując, że Madoxa ani Pilar nie było, a jak wracał to spojrzał tęsknie na drzwi do pokoju Rosi i zobacyzł że tam się świeci światło, więc poszedł i chciał nawet wejść, ale słyszy, że ona ogląda jakieś filmiki i się śmieje do ekranu. Zawahał się i wraca do pokoju Gabrieli i podaje Madam wszystkie składniki.
- Madam, ja zrobie wszystko, żeby ta klątwa została ze mnie zdjęta i dla niej też trzeba będzie to załawić Madam - obejrzał się na Gabriele, która się wciąż jakby trochę zesrana chyba czuje, bo stoi w bezpiecznej odległości od wiedźmy. Ricz jest troche ciekawy o czym gadały jak go nie było, ale w końcu podaje sól babie a ta kręci nosem.
- Nic się nie da zrobić. Ona zapłaci ostateczną cenę i wtedy klątwa zostanie zakończona. To będzie ofiara.
Ricz spojrzał na Gabrielę podejrzliwie i znów na wiedźmę.
- Ale co to będzie za ofiara, Madam? To brzmi bardzo creepy, nie możemy tego jakoś inaczej załawić?
Gabriela R. Blais
- Co ty gadasz, ja w internecie nie bede szukać takich bzdur. Madam Leavoux nam pomoże - obruszył się na ten pomysł, bo Gabriela to pewnie myśli, że wszystko jest w interenecie albo w chacie gpt, a wcale nie bierze pod uwagę, że tak na prawdę to nic nie są warte te rady, jak nie ma dobrej energii, a taką właśnie czarownica z prawdziwego zdażenia może tylko zapewnić.
Dlatego oddał się cały Madam, i ciągle tylko piorunuje spojrzeniem swoją kuzynkę, która drze jape niewiadomo z jakiego powodu. Oni w rodzinie ogólnie mieli poszanowanie i do czarownic i do Boga, tylko właśnie Madox i Gabriela byli jacyś odklejeńcy i w nic nie wierzyli. Mama Ricziego mówiła, że to dlatego, że ich ojciec urodził się w środową noc, pod czerwonym księżycem i już od maleństwa był pokłócony ze wszystkimi, od tego miał proste włosy, jak cała rodzina miała pokręcone. Ricz trochę w to wierzył, bo Madox też se ciągle włosy ścinał na łysą pałę, żeby nikt nie wiedział, że ma proste jakby z prostownicą latał. Ale potem Ricz mówił, że problem z tą teorią jest taki, że Madox i Gabriela nie mają jednego ojca, na co matka udawała, że go nie słyszy.
Dlatego pokręcił głową na jej słownictwo, niezadowolony. W końcu jednak mówi:
- Dobra, idę po sól, zaraz wracam -i przemknął do kuchni, szybko rejestrując, że Madoxa ani Pilar nie było, a jak wracał to spojrzał tęsknie na drzwi do pokoju Rosi i zobacyzł że tam się świeci światło, więc poszedł i chciał nawet wejść, ale słyszy, że ona ogląda jakieś filmiki i się śmieje do ekranu. Zawahał się i wraca do pokoju Gabrieli i podaje Madam wszystkie składniki.
- Madam, ja zrobie wszystko, żeby ta klątwa została ze mnie zdjęta i dla niej też trzeba będzie to załawić Madam - obejrzał się na Gabriele, która się wciąż jakby trochę zesrana chyba czuje, bo stoi w bezpiecznej odległości od wiedźmy. Ricz jest troche ciekawy o czym gadały jak go nie było, ale w końcu podaje sól babie a ta kręci nosem.
- Nic się nie da zrobić. Ona zapłaci ostateczną cenę i wtedy klątwa zostanie zakończona. To będzie ofiara.
Ricz spojrzał na Gabrielę podejrzliwie i znów na wiedźmę.
- Ale co to będzie za ofiara, Madam? To brzmi bardzo creepy, nie możemy tego jakoś inaczej załawić?
Gabriela R. Blais