alexa, play spider-man by ramones
: wt cze 16, 2026 1:37 pm
Chyba trochę by się obraziła, gdyby River wzbogaciła się na jej pomyślę, a ona nie dostałaby nic w zamian. Ale pewnie trwałoby to dosłownie pięć minut w porywach do dziesięciu i Coven szybko zapomniałaby, o co ten cały szum. Cross mogła wziąć sobie wszystkie zasługi, w końcu tak lubiła pławić się w komplementach i uwielbiała, kiedy ktoś ją doceniał. Pewnie wynikało to z jakichś kompleksów, na których Bremers się nie znała. Sama nie miała takich problemów. Była głupiutka i szczęśliwa! No i wszystko malowała w kolorach tęczy, a nie w mrocznych barwach, jak to miała w zwyczaju rysowniczka.
— Urodziłam się po to, żeby być gwiazdą — machnęła lekceważąco ręką. — Z taką twarzą, jak moja? No błagam cię. Kamera mnie kocha — stwierdziła i w sumie była w tym prawda i tylko prawda. Bremers bardzo dobrze wypadała przed obiektywem. Szkoda, że była taka niska, bo to odbierało jej szansę na zostanie modelką. Przynajmniej będzie ładnie prezentować się w trakcie udzielania wywiadów. Gorzej z samymi wywiadami, na pewno strzeli niejedną gafę. Ale to było zmartwienie na przyszłość!
Lubiła się wykłócać, nawet jak nie miała racji. Dość szybko okazywało się, że często była w błędzie, co nie przeszkadzało jej stawiać na swoim. Oczywiście trochę odstawała od wywyższającej się Cross, ale na pewno nie siedziała cicho jak jakaś mysz pod miotłą. Miała swoje zdanie, nawet jeśli to zdanie niewiele wnosiło do dyskusji czy kłótni. Umiała za to bronić swojejniesłusznej racji jak lwica! Co się doskonale zgrywało z jej znakiem zodiaku.
— Ostatnie, co przyszłoby mi do głowy, to mówienie ci uroczych rzeczy — spojrzała na nią z wysoko uniesionymi brwiami. Rysowniczka nie miała w sobie nic uroczego. Właściwie nie było w niej nic, czym mogłaby jej zaimponować i gdyby nie wspólna pasja do komiksów, Coven w ogóle nie zwróciłaby na nią uwagi. I pewnie w drugą stronę. River na pewno wolała mądre panienki, które wyżej srają niż dupę mają. Możliwe, że one też kreowały się na mądrzejsze niż w rzeczywistości były.
— To byłoby straszne! Przecież każdy wie, że nie umiesz cieszyć się codziennością. Ty w ogóle wiesz, jak się uśmiechać?. Ale nie taki kpiąco, tylko szczerze — zerknęła na nią z ukosa. Aż dziwne, że umówiły się w obserwatorium, a nie jakichś podziemiach. Nie podważała tego, że Cross miała uczucie. Jakieś. Gdzieś tam. Okej, czyli Bremers była jednak jedną z tych, które uważały ją za królową ciemności. Ale co się dziwić, nie dała jej się poznać z innej strony.
Zachęcona jej słowami, nachyliła się nad lunetą i spojrzała jeszcze raz. Tym razem faktycznie mogła coś zobaczyć! Niesamowite! To znaczy, niesamowite, że cokolwiek dojrzała, bo widoki były średnie. Może powinny przyjść tutaj nocą, przynajmniej rysowniczka poczułaby się jak u siebie.
— No dobra, a można go jakoś przekręcić? — zrobiła wyprost i spróbowała przesunąć teleskop w inną stronę. A najlepiej skierować go na budynki naprzeciwko. Takie gapienie się w bezchmurne niebo to okropna nuda. — Pomożesz mi? — zapytała, ale zanim Cross przyszła jej na ratunek, szarpnęła za jakąś metalową rurkę od regulacji wysokości, a ta urwała się i upadła z brzdękiem na metalową nawierzchnię. A potem, jakby tego było mało, zaczęła spadać ze schodów, stopień za stopniem, dalej odbijając się z tym samym dźwiękiem. Stuk. Stuk. Stuk. — Ojej — to jedyne, co wydobyło się z gardła Coven. Zamrugała kilkakrotnie i spojrzała ze zdziwieniem na River.
River Cross
— Urodziłam się po to, żeby być gwiazdą — machnęła lekceważąco ręką. — Z taką twarzą, jak moja? No błagam cię. Kamera mnie kocha — stwierdziła i w sumie była w tym prawda i tylko prawda. Bremers bardzo dobrze wypadała przed obiektywem. Szkoda, że była taka niska, bo to odbierało jej szansę na zostanie modelką. Przynajmniej będzie ładnie prezentować się w trakcie udzielania wywiadów. Gorzej z samymi wywiadami, na pewno strzeli niejedną gafę. Ale to było zmartwienie na przyszłość!
Lubiła się wykłócać, nawet jak nie miała racji. Dość szybko okazywało się, że często była w błędzie, co nie przeszkadzało jej stawiać na swoim. Oczywiście trochę odstawała od wywyższającej się Cross, ale na pewno nie siedziała cicho jak jakaś mysz pod miotłą. Miała swoje zdanie, nawet jeśli to zdanie niewiele wnosiło do dyskusji czy kłótni. Umiała za to bronić swojej
— Ostatnie, co przyszłoby mi do głowy, to mówienie ci uroczych rzeczy — spojrzała na nią z wysoko uniesionymi brwiami. Rysowniczka nie miała w sobie nic uroczego. Właściwie nie było w niej nic, czym mogłaby jej zaimponować i gdyby nie wspólna pasja do komiksów, Coven w ogóle nie zwróciłaby na nią uwagi. I pewnie w drugą stronę. River na pewno wolała mądre panienki, które wyżej srają niż dupę mają. Możliwe, że one też kreowały się na mądrzejsze niż w rzeczywistości były.
— To byłoby straszne! Przecież każdy wie, że nie umiesz cieszyć się codziennością. Ty w ogóle wiesz, jak się uśmiechać?. Ale nie taki kpiąco, tylko szczerze — zerknęła na nią z ukosa. Aż dziwne, że umówiły się w obserwatorium, a nie jakichś podziemiach. Nie podważała tego, że Cross miała uczucie. Jakieś. Gdzieś tam. Okej, czyli Bremers była jednak jedną z tych, które uważały ją za królową ciemności. Ale co się dziwić, nie dała jej się poznać z innej strony.
Zachęcona jej słowami, nachyliła się nad lunetą i spojrzała jeszcze raz. Tym razem faktycznie mogła coś zobaczyć! Niesamowite! To znaczy, niesamowite, że cokolwiek dojrzała, bo widoki były średnie. Może powinny przyjść tutaj nocą, przynajmniej rysowniczka poczułaby się jak u siebie.
— No dobra, a można go jakoś przekręcić? — zrobiła wyprost i spróbowała przesunąć teleskop w inną stronę. A najlepiej skierować go na budynki naprzeciwko. Takie gapienie się w bezchmurne niebo to okropna nuda. — Pomożesz mi? — zapytała, ale zanim Cross przyszła jej na ratunek, szarpnęła za jakąś metalową rurkę od regulacji wysokości, a ta urwała się i upadła z brzdękiem na metalową nawierzchnię. A potem, jakby tego było mało, zaczęła spadać ze schodów, stopień za stopniem, dalej odbijając się z tym samym dźwiękiem. Stuk. Stuk. Stuk. — Ojej — to jedyne, co wydobyło się z gardła Coven. Zamrugała kilkakrotnie i spojrzała ze zdziwieniem na River.
River Cross