There's no one left to say a prayer for us
: pn wrz 14, 2026 2:50 pm
Z twarzy Dean nie znikał figlarny uśmieszek, kiedy przekomarzał się z kobietą. Pchała go do tego, nie pozwalając nawet na chwilę się wycofać. Zupełnie, jakby sama potrzebowała adrenaliny, co było dość oczywiste, biorąc pod uwagę, że właśnie planowała dokonać włamania do restauracji, do której przecież mogła przyjść za dnia. Szal, który stał się jej pretekstem, przecież nie mógł uciec daleko - chyba, że był niemal tak magiczny jak latający dywan z Alladyna.
-A już liczyłem, że powiesz, jak inni ludzie też patrzą. Albo jak się dołączają do wspólnego… oglądania broni. To byłoby zdecydowanie interesujące, bo ludzie zazwyczaj są, jakby to ująć, przesadnie pruderyjni - stwierdził, zerkając na nią z prowokacją w spojrzeniu. Bawił się iście wspaniale, a ona nijak mu nie ustępowała, co jedynie pogłębiało doznania płynące z konwersacji. Chyba będzie musiał częściej latać na spacery. - Do tego trzeba pewnej ręki. Do stabilizacji rzecz jasna - dodał, a w głowie pojawiały się kolejne obrazy, na których robił z nią wszystko, a ona robiła wszystko z nim. Cóż, nigdy nie należał do grzecznych, dlatego również jego umysł przesiąknięty był skazą. Sądząc po spojrzeniach, jakie rzucała mu rozmówczyni, nijak nie narzekała, z pewnością pragnąć więcej. Sam był ciekaw jak ostatecznie potoczy się ta noc, chociaż przewidywał tutaj owocne zakończenie, które będzie odpowiadało za potężne zmęczenie dnia następnego.
-Nie taki wolałbym mieć, ale to jeszcze nadrobimy. Muszę się lepiej przyjrzeć, żeby mieć pewność, że to ty to - skomentował, patrząc niekoniecznie na jej twarz, którą co prawda zarejestrował, ale które znacznie lepiej komponowałaby się z resztą ciała pozbawioną ubrań. Za dużo tych warstw miała na sobie. Nawet, gdyby miał rozbierając ją wzrokiem, trochę by mu to zajęło, a nie zawsze potrafił wykazać się cierpliwością.
-Toaleta brzmi kusząco. Może od niej powinniśmy zacząć - zaśmiał się cicho. Brzmiało to na jego oko jak jawne zaproszenie do zabawy, ale umówmy się - on to już by wolał na kuchennym stole, ewentualnie na jednym ze stolików znajdujących się na sali. Wszak szal mógł zawieruszyć się dosłownie wszędzie, a możliwości było tak wiele.
Uniósł usta w lekkim uśmiechu, kiedy zaczęła się do niego zbliżać. Nie dało się zignorować napięcia powstałego pomiędzy nimi. Słowne prowokacje nakrapiane spojrzeniami, które zdradzały jedno. Pogrywała z nim, a on z nią, co dodawało pikanterii. Podobała mu się - nawet jeśli tylko na jeden raz.
-Pani życzenie jest dla mnie rozkazem - skomentował, kiedy się cofnęła. Sam podszedł do drzwi, wcześniej rozglądając się gdzie ulokowano kamery. Grunt to nie dać się później złapać. Za pomocą umiejętności, które nabył w poprawczaku, otworzył drzwi po niespełna pięciu minutach, wsuwając się do środka. Nie miał pewności, czy panna nie zwiała, ale co jego to jego. W razie gdyby się wycofała, zawsze mógł pokusić się o sprawdzenie jak dobry alkohol mieli w restauracji.
Mara Lakefield
-A już liczyłem, że powiesz, jak inni ludzie też patrzą. Albo jak się dołączają do wspólnego… oglądania broni. To byłoby zdecydowanie interesujące, bo ludzie zazwyczaj są, jakby to ująć, przesadnie pruderyjni - stwierdził, zerkając na nią z prowokacją w spojrzeniu. Bawił się iście wspaniale, a ona nijak mu nie ustępowała, co jedynie pogłębiało doznania płynące z konwersacji. Chyba będzie musiał częściej latać na spacery. - Do tego trzeba pewnej ręki. Do stabilizacji rzecz jasna - dodał, a w głowie pojawiały się kolejne obrazy, na których robił z nią wszystko, a ona robiła wszystko z nim. Cóż, nigdy nie należał do grzecznych, dlatego również jego umysł przesiąknięty był skazą. Sądząc po spojrzeniach, jakie rzucała mu rozmówczyni, nijak nie narzekała, z pewnością pragnąć więcej. Sam był ciekaw jak ostatecznie potoczy się ta noc, chociaż przewidywał tutaj owocne zakończenie, które będzie odpowiadało za potężne zmęczenie dnia następnego.
-Nie taki wolałbym mieć, ale to jeszcze nadrobimy. Muszę się lepiej przyjrzeć, żeby mieć pewność, że to ty to - skomentował, patrząc niekoniecznie na jej twarz, którą co prawda zarejestrował, ale które znacznie lepiej komponowałaby się z resztą ciała pozbawioną ubrań. Za dużo tych warstw miała na sobie. Nawet, gdyby miał rozbierając ją wzrokiem, trochę by mu to zajęło, a nie zawsze potrafił wykazać się cierpliwością.
-Toaleta brzmi kusząco. Może od niej powinniśmy zacząć - zaśmiał się cicho. Brzmiało to na jego oko jak jawne zaproszenie do zabawy, ale umówmy się - on to już by wolał na kuchennym stole, ewentualnie na jednym ze stolików znajdujących się na sali. Wszak szal mógł zawieruszyć się dosłownie wszędzie, a możliwości było tak wiele.
Uniósł usta w lekkim uśmiechu, kiedy zaczęła się do niego zbliżać. Nie dało się zignorować napięcia powstałego pomiędzy nimi. Słowne prowokacje nakrapiane spojrzeniami, które zdradzały jedno. Pogrywała z nim, a on z nią, co dodawało pikanterii. Podobała mu się - nawet jeśli tylko na jeden raz.
-Pani życzenie jest dla mnie rozkazem - skomentował, kiedy się cofnęła. Sam podszedł do drzwi, wcześniej rozglądając się gdzie ulokowano kamery. Grunt to nie dać się później złapać. Za pomocą umiejętności, które nabył w poprawczaku, otworzył drzwi po niespełna pięciu minutach, wsuwając się do środka. Nie miał pewności, czy panna nie zwiała, ale co jego to jego. W razie gdyby się wycofała, zawsze mógł pokusić się o sprawdzenie jak dobry alkohol mieli w restauracji.
Mara Lakefield