Strona 2 z 2

Me gusta el acento de las colombianas

: pn cze 22, 2026 7:53 pm
autor: River Cross
Pokiwała głową na znak, że nie ma zamiaru łapać go za dupę. A przynajmniej nie jakoś bardzo często. O raz czy dwa żadna narzeczona pretensji mieć nie powinna, prawda? Cross i tak nie chciałaby mieć za wiele wspólnego z Madoxem tak na dłużej. Na imprezie potrafili się świetnie dogadać, ale tak poza tym zanudziliby się w swoim towarzystwie bardzo szybko. To jedna z tych znajomości, która rozkwita tym bardziej, im wokół niej jest głośniejsza muzyka i więcej alkoholu. Albo chociaż przypadkowych ludzi. A tego wszystkiego było tej nocy bardzo dużo.
Wszyscy wymieszali się ze sobą na parkiecie, oddając się czystej przyjemności. To nie miało przecież aż tak wielkiego znaczenia, kto z kim tańczy. Liczyło się, by się nieco wyżyć, wytopić z siebie procent i poocierać się w kontrolowanych warunkach. Liczyło się też, kto kogo łapie za dupę i w jaki sposób. Pewnie zareagowałaby inaczej, gdyby zrobiłby to chociażby Madox albo ktokolwiek inny z tej dziwacznej ekipy przybarowej. Coś jej podpowiadało, że mimo swoich odklejek, to byli dobrzy ludzie pełni szacunku do innych. Pech chciał, że w to całe towarzystwo wplątał się jakiś idiota. Nie dość, że niewychowany, to jeszcze wyjątkowo pyskaty. Zaczął wydzierać się na River, a ona nie miała zamiaru mu odpuszczać. Zacisnęła ręce w pieści gotowa wydrapać mu serce już za pierwsze, nieodpowiednie słowo. Z każdą kolejną sylabą było coraz gorzej. Dawno już nie miała do czynienia z gościem, który wypluwał w siebie w takim tempie oznaki kretynizmu, mizoginii i rasizmu. A na koniec zrobił z niej czyjąś własność. No to zdecydowanie było za dużo.
Matki zawsze ją uczyły, że należy kopać po jajach. I tak własnie zrobiła. Jej noga wystrzeliła do góry prosto między uda blondyna, który w ostatnim momencie zdążył ogarnąć, co się dzieje i zgiąć się na tyle, by cios nie sprawił, że jądra wyszły mu gardłem. Dostał zdecydowanie zbyt lekko jak na jej standardy. Skorzystała jego z faktu, że się nachylił i uderzyła go łokciem w łeb. Facet warknął rozwścieczony. Czy tak zadziałał na niego zapach własnej krwi, wypływającej mu z łuku brwiowego, czy może po prostu bezczelność Cros? Trudno powiedzieć.
— No chodź tu, chujcu. Przestraszyłeś się drobnej Azjatki? — parsknęła z pogardą, wypinając pierś do przodu. W tym momencie powinna raczej spierdalać, a nie go prowokować dalej. Facet machnął ręką i uderzył ją. Nie wymierzył jednak idealnie. Cios był większym zaskoczeniem niż bólem, przez co runęła na parkiet. Nie zdążyła nawet zdać sobie sprawy, że straciła pion, gdy usłyszała czyjś dziki wrzask. Podniosła głowę i zobaczyła cekiniarza, który uwiesił się na plecach blondyna jak jakaś małpa. Facet zachwiał się, nie mając pojęcia, co się dzieje i jak ma go z siebie zdjąć. Do akcji natychmiast dołączyła niedoszła ukochana Madoxa, która skorzystała z faktu, że fagas odchylił się do tyłu, machając rękami na oślep i ponownie przywaliła mu w jaja. Tym razem dostał porządnie. Cekiniarz zsunął się z jego pleców i wycofał tak szybko, że o mało nie pogubił nóg.
— Zajebiście! — wykrzyknęła Cross, zbierając się z podłogi i odgarniając włosy z twarzy. Zauważyła na swojej ręce nieco krwi, więc pomacała niepewnie głowę. Z nią akurat nie było tak źle. Wiedziała, że nawet przy najmniejszym rozcięciu przy skroni potrafi lać się jak ze świni.
— Przeprosisz, kurwo, czy najpierw mają cię wynieść? — wrzasnęła na chłopa, który już sam nie wiedział czy woli stać, siedzieć, położyć się czy wyfrunąć przez sufit. Rysowniczka rozejrzała się we wszystkie strony. Ludzie na parkiecie nieco się rozstąpili, ktoś kawałek gdzieś wrzasnął, ktoś inny chyba całkiem przypadkiem dostał w mordę. Ochrona zaraz zdecydowanie będzie miała co robić.

Madox A. Noriega

Me gusta el acento de las colombianas

: wt cze 23, 2026 6:14 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Coś w tym było, że Madox lubił ludzi i on w swoim klubie zawsze bawił się świetnie, nieważne nawet z kim... bo chyba z każdym. Czasem za świetnie nawet, jak na to, że był właścicielem, a zapominał na przykład jak się nazywa.
Dzisiaj świetnie się bawił przy muzyce latynoskiej, zresztą jak chyba wszyscy, bo kiedy tequila krążyła w żyłach to w każdym budziło się coś z Shakiry, czy tam Malumy.
Ale zaraz się okazało, że w blond kolesiu obudziły się chyba jakieś maniery na poziomie rynsztoka... Chociaż może to był poziom Emptiness właśnie?
Jacy ludzie bawili się w klubach? W tym klubie? A no właśnie tacy jak oni, cały gabinet osobliwości.
I kiedy facet wyrzucał już z siebie te wszystkie słowa, to Madox naprawdę się ruszył i był gotowy go walnąć, ale zrobiła to River. Dobrze wymierzony kopniak prosto w jaja, aż sam Noriega się cofnął, bo mu się przypomniało, jak dostał takiego od Stewart, kiedy straciła chwilowo pamięć. A potem jeszcze River poprawiła łokciem, i może Madox jakby nie był zaręczony to by się zakochał, bo on miał jakąś chorą słabość do kobiet, które po prostu umiały się bić, a jego przyszła żona potrafiła złamać nos jednym ciosem. I jak tu się nie zakochać?
Tylko potem facet zdążył się odwinąć zanim Madox się ruszył i kiedy Cross wylądowała na ziemi, to się za nią obejrzał. Teraz to się wkurwił, bo Noriega mimo swej agresywnej natury i tego, że dla niego przemoc była na porządku dziennym, to nie popierał bicia kobieta. Dziwne jak na Kolumbijczyka, właściciela klubu nocnego, ale no cóż, taki był.
Już miał gościa sam skopać, tylko to co się zadziało potem wprawiło go w osłupienie. Cekiniarz wisiał facetowi na plecach jak jakaś małpa, a kopa sprzedała mu na dokładkę niedoszła i nieprawdziwa Madoxa. Noriega patrzył na to z otwartymi ustami, ale w końcu ruszył się z miejsca, bo... no chyba byłby chory, gdyby sobie darował. Jak on tylko bardziej od bójek to lubił chyba seks. Ale na to dzisiaj nie liczył, nie w klubie, chociaż może chętni też by się znaleźli. Madox nawet chwili się z gościem nie bawił, tylko chwycił go za rękę, a zaraz mu ją wykręcił tak, że prawie wyjebał ze stawu, podciął go jednym kopniakiem i na kolana, nisko. A ten chwyt to miał już chyba opanowany do perfekcji.
- Najpierw przeprosi - rzucił i jeszcze gościa docisnął kolanem. Ochroniarze już czekali, ale wiedzieli, że szefowi się nie przerywa, no chyba, że wpadł w furię... to wtedy czasem go trzeba odciągnąć, ale dzisiaj był grzeczny.
Niegrzeczny był za to blondyn, bo się szarpnął i splunął krwią na podłogę, pod nogi River.
- Nie będę jej kurwa przepraszał... - rzucił. Z jednej strony imponowało to Madoxowi, a z drugiej... jeszcze bardziej go podkurwiło i jak trzymał typa za rękę to wykręcił ją mocniej, aż facet krzyknął, na całe szczęście równo z Rickim Martinem, więc mimo tego, że zrobiło się dookoła zbiegowisko, to gdzieś dalej inne parki jeszcze sobie tańczyły.
- Przeproś ją, albo ci kurwa wybiję bark, a już tak malutko brakuje... - warknął mu do ucha Noriega - do trzech... jeden... - zaczął liczyć, a przy okazji wykręcał kolesiowi łapę tak, że bolało, kurewsko - dwa... - złamie się czy się nie złamie? Ręka, czy gość? No miejmy nadzieję że on -trzy.
Ciszę przerwał nie odgłos łamanej kości, na szczęście, tylko głos faceta.
- Przepraszam...
- Dalej - syknął Madox, bo co to za przeprosiny? Skoro już był na kolanach to powinien się bardziej postarać - za co? - podpuścił go jeszcze Noriega.
- Za to jak cię nazwałem - mruknął gość, trochę niechętnie, chociaż ten grymas na jego gębie to mógł też być po prostu przejaw bólu.
- Bo jestem? - znęcał się nad nim Madox.
- Co jestem? - zapytał facet.
- No co jesteś? Debilem kurwa - od razu wypalił Madox, a zaraz pchnął kolesia na ziemię i machnął ręką na ochroniarzy - zabrać go - do gościa doskoczyło dwóch karków, którzy zaraz go złapali za bety i wywlekli z klubu. A Madox najpierw się uśmiechnął do ekipy, która... no zajebiście sobie poradziła. Ale po chwili stanął na przeciwko River, żeby sięgnąć wytatuowanymi palcami do jej jasnego policzka, przesunąć nimi po bladej skórze - będzie siniak... - zacmokał - przepraszam, ale trochę mnie zamurowało - bo powinien zareagować wcześniej. Madox w końcu miał wyczulone reakcje, przez lata w tej robocie - przyniosę ci lód - no tyle chociaż mógł teraz zrobić.

River Cross