Sometimes you can't make it on your own
: wt cze 30, 2026 8:43 pm
Łatwo było opowiadać o czymś, co było znane szerszej publice. Nie wstydził się swoich decyzji, bliskich i różnych marzeń. Każdy etap w życiu był bardzo ważny, kształtował go jako człowieka i po prostu akceptował to jaki był kiedyś i teraz. Nawet okres buntu w szkole średniej miał swoje konsekwencje i nierzadko wyszło mu to na dobre. Znał i lepszą i gorszą stronę miasta i nauczył się wiele ciekawych rzeczy o przetrwaniu. W takich sytuacjach wiesz, na kogo można liczyć.
- Co ma być, to będzie – odparł ze spokojem. – Nic nie dzieje się bez przyczyny i wydaje mi się, że trzeba wszystko przetrzymać – życie było jakie było, raz było dobrze, a za drugim razem po prostu dawało solidnie popalić. I trzeba się było jakoś trzymać.
Nie wdawał się w głębszą dyskusję, bo to była dość delikatna sprawa i wiadomo, że nie rozmawiał o tym z innymi. Poza tym to normalne, że coś było nie tak. Nie istniały ideały i cudowne życie bez problemów, a Cem był bardzo bliski stwierdzenia, że mimo wszystko wolałby przeżyć wszystko tak samo, bo jednak miało to głębszy sens.
- Wybrałem aktorstwo, bo było mi bliższe. Wiele razy grałem, że jest inaczej niż było w rzeczywistości – jakby nie było, wcześnie stracił matkę i przez długi czas grał pewną rolę przed innymi ludźmi. To go nauczyło udawania, że wszystko jest dobrze, nawet gdy cały świat zaczyna się walić i znikać. Nie miał tak szczęśliwego dzieciństwa, jakby się wydawało i w dorosłym życiu też ciągle kogoś tracił.
- Sport też był ważny, ale podczas prób i występów po prostu czułem się jak na właściwym miejscu. No i najładniejsze dziewczyny chodziły na zajęcia teatralne – zaśmiał się. Dobre czasy, a on był zwykłym młodym człowiekiem, który naprawdę myślał, jak może spełniać swoje plany i ambicje.
- Matka opowiadała mi o swojej ojczyźnie, tego, jak wyszła z biedy, bo wierzyła w siebie i zaraziła mnie tym nastawieniem. Myślałem, co chcę robić i realizowałem plan A. Plan B i plan C też były dobre.
Koszykówka też się w życiu przydała – przyznał na głos. Pierwsza reklama w jakiej zagrał, była właśnie tą, w której grali z kolegami w kosza. Nie musieli udawać i ćwiczyć, bo wszystko szło im naturalnie. Kochali ten sport i mieli mnóstwo zabawy z tego wszystkiego.
- I nie wiem, czy zazdrościli mi czegoś. Na pewno dużo osób widziała, że nie pasuję do reszty. Przychodził taki chudy i wysoki chłopaczek i zaczynał gadać o świecie, w dodatku przeklinając po turecku. Umiałem walczyć o to, co było dla mnie ważne – przegrał tylko kilka pojedynków z losem, w tym o ukochaną kobietę i to bardzo bolało.
- W Kanadzie żyję inaczej, spokojniej. Tu nie grałem za dużo. Ten serial to wyjątek. To serial dramatyczny, ale ma też humorystyczne sceny, szczególnie z lekarzami po dyżurze – chyba sama mogła sobie wyobrazić o czym mówił. On tylko grał swoją rolę. – Scenariusz trzyma się kupy, więc chyba nie będzie źle – podsumował. Zbyt wiele nie mówił o tym serialu, bo zwyczajnie nie mógł aż tyle spoilerować. Wszystko miało swój czas.
- Myślę, że ojciec wywracałby oczami widząc swojego syna udającego lekarza, ale muszę przyznać, że wiele z jego postawy przydaje mi się w grze – chociaż przez większość życia mieli ze sobą znikomy kontakt, dzisiaj dałby wszystko, byleby tylko móc o coś zapytać i porozmawiać.
- Nie siedziałem z nosem w książkach, ale czytałem to, co mi się wydawało ciekawe. Lektura to dobry sposób na naukę języka. Lubię fantastykę, ale i kryminałem nie pogardzę. Generalnie zwracam uwagę na opisy, czy coś mnie zainteresuje – albo jest potrzebne, jak chociażby biografie, jakieś naukowe pisma, wszystko zależało od tego, kogo miał grać.
- Prowadzę dość zwyczajne życie, mam dom, psa, rachunki do zapłacenia i przyjaciół, którzy nie patrzą na to, kim jestem i mają mnie za tego samego gościa, którym byłem kilkanaście lat temu – to w Turcji był bardziej znany i tam nie miał tak łatwo dbać o prywatność. – Czytam książki, kupuję płyty ulubionych zespołów i czasem siedzę w kuchni nad garami – tak było naprawdę. Tylko ostatnio w lodówce miał więcej piwa niż jedzenia, ale nie upijał się jak świnia. Lepiej mu się po tym spało.
- Pisarka, też dobrze – odparł. Trafiał na osoby związane z literaturą. Eden pisała książki i jak jej bohaterowie potrafili znikać, tak i ona zapadła się pod ziemię. – Musisz być bardzo silną osobą, że dajesz radę tam na dole. A przecież różne historie dzieją się w życiu i różne osoby trafiają do Ciebie. Czy podchodzisz czasem zbyt emocjonalnie do pracy? – zapytał szczerze zainteresowany tym tematem. Kiedyś grał policjanta i rozmawiał z prawdziwymi detektywami z wydziału zabójstw i różne rzeczy usłyszał. Olivia także musiała mieć doświadczenie w tej sprawie.
- Ja bym chyba nie potrafił zachować spokoju i zimnej krwi. Chociaż w tym serialu też mamy różne sytuacje, oparte o prawdziwe zdarzenia – wiadomo, niczego z kosmosu nie tworzyli, tylko prawdziwe życie i ludzie, z którymi można się identyfikować.
Olivia Calvert
- Co ma być, to będzie – odparł ze spokojem. – Nic nie dzieje się bez przyczyny i wydaje mi się, że trzeba wszystko przetrzymać – życie było jakie było, raz było dobrze, a za drugim razem po prostu dawało solidnie popalić. I trzeba się było jakoś trzymać.
Nie wdawał się w głębszą dyskusję, bo to była dość delikatna sprawa i wiadomo, że nie rozmawiał o tym z innymi. Poza tym to normalne, że coś było nie tak. Nie istniały ideały i cudowne życie bez problemów, a Cem był bardzo bliski stwierdzenia, że mimo wszystko wolałby przeżyć wszystko tak samo, bo jednak miało to głębszy sens.
- Wybrałem aktorstwo, bo było mi bliższe. Wiele razy grałem, że jest inaczej niż było w rzeczywistości – jakby nie było, wcześnie stracił matkę i przez długi czas grał pewną rolę przed innymi ludźmi. To go nauczyło udawania, że wszystko jest dobrze, nawet gdy cały świat zaczyna się walić i znikać. Nie miał tak szczęśliwego dzieciństwa, jakby się wydawało i w dorosłym życiu też ciągle kogoś tracił.
- Sport też był ważny, ale podczas prób i występów po prostu czułem się jak na właściwym miejscu. No i najładniejsze dziewczyny chodziły na zajęcia teatralne – zaśmiał się. Dobre czasy, a on był zwykłym młodym człowiekiem, który naprawdę myślał, jak może spełniać swoje plany i ambicje.
- Matka opowiadała mi o swojej ojczyźnie, tego, jak wyszła z biedy, bo wierzyła w siebie i zaraziła mnie tym nastawieniem. Myślałem, co chcę robić i realizowałem plan A. Plan B i plan C też były dobre.
Koszykówka też się w życiu przydała – przyznał na głos. Pierwsza reklama w jakiej zagrał, była właśnie tą, w której grali z kolegami w kosza. Nie musieli udawać i ćwiczyć, bo wszystko szło im naturalnie. Kochali ten sport i mieli mnóstwo zabawy z tego wszystkiego.
- I nie wiem, czy zazdrościli mi czegoś. Na pewno dużo osób widziała, że nie pasuję do reszty. Przychodził taki chudy i wysoki chłopaczek i zaczynał gadać o świecie, w dodatku przeklinając po turecku. Umiałem walczyć o to, co było dla mnie ważne – przegrał tylko kilka pojedynków z losem, w tym o ukochaną kobietę i to bardzo bolało.
- W Kanadzie żyję inaczej, spokojniej. Tu nie grałem za dużo. Ten serial to wyjątek. To serial dramatyczny, ale ma też humorystyczne sceny, szczególnie z lekarzami po dyżurze – chyba sama mogła sobie wyobrazić o czym mówił. On tylko grał swoją rolę. – Scenariusz trzyma się kupy, więc chyba nie będzie źle – podsumował. Zbyt wiele nie mówił o tym serialu, bo zwyczajnie nie mógł aż tyle spoilerować. Wszystko miało swój czas.
- Myślę, że ojciec wywracałby oczami widząc swojego syna udającego lekarza, ale muszę przyznać, że wiele z jego postawy przydaje mi się w grze – chociaż przez większość życia mieli ze sobą znikomy kontakt, dzisiaj dałby wszystko, byleby tylko móc o coś zapytać i porozmawiać.
- Nie siedziałem z nosem w książkach, ale czytałem to, co mi się wydawało ciekawe. Lektura to dobry sposób na naukę języka. Lubię fantastykę, ale i kryminałem nie pogardzę. Generalnie zwracam uwagę na opisy, czy coś mnie zainteresuje – albo jest potrzebne, jak chociażby biografie, jakieś naukowe pisma, wszystko zależało od tego, kogo miał grać.
- Prowadzę dość zwyczajne życie, mam dom, psa, rachunki do zapłacenia i przyjaciół, którzy nie patrzą na to, kim jestem i mają mnie za tego samego gościa, którym byłem kilkanaście lat temu – to w Turcji był bardziej znany i tam nie miał tak łatwo dbać o prywatność. – Czytam książki, kupuję płyty ulubionych zespołów i czasem siedzę w kuchni nad garami – tak było naprawdę. Tylko ostatnio w lodówce miał więcej piwa niż jedzenia, ale nie upijał się jak świnia. Lepiej mu się po tym spało.
- Pisarka, też dobrze – odparł. Trafiał na osoby związane z literaturą. Eden pisała książki i jak jej bohaterowie potrafili znikać, tak i ona zapadła się pod ziemię. – Musisz być bardzo silną osobą, że dajesz radę tam na dole. A przecież różne historie dzieją się w życiu i różne osoby trafiają do Ciebie. Czy podchodzisz czasem zbyt emocjonalnie do pracy? – zapytał szczerze zainteresowany tym tematem. Kiedyś grał policjanta i rozmawiał z prawdziwymi detektywami z wydziału zabójstw i różne rzeczy usłyszał. Olivia także musiała mieć doświadczenie w tej sprawie.
- Ja bym chyba nie potrafił zachować spokoju i zimnej krwi. Chociaż w tym serialu też mamy różne sytuacje, oparte o prawdziwe zdarzenia – wiadomo, niczego z kosmosu nie tworzyli, tylko prawdziwe życie i ludzie, z którymi można się identyfikować.
Olivia Calvert