Robbie <-> Iris
: czw cze 18, 2026 8:25 pm
- Niespecjalnie dałaś się poznać do tej pory... - odpowiedział odruchowo, gdzieś połową myśli tkwiąc w tym, co powiedziała.
Czy zdążył sobie stworzyć jakiś obraz na jej temat? Myślał, że nie, ale może... Może zadzwonił właśnie po to, żeby sprawdzić, kim jest?
- Ludzie, którzy rozczarowują, zazwyczaj nie walczą o innych. - dodał ściszonym głosem, po czym podniósł się ze swojego fotela, czując, że zmiana sytuacji pozwoli mu wyrwać się z zaułka, do którego dał się zapędzić.
Odsłonięcie zawsze powoduje, że jesteś wrażliwy na ataki. Nawet jeśli takie ataki nie istnieją. Ale jej dalsze słowa go rozbawiły. Śmiech rozładował delikatną frustrację pytaniami, na które nie znał odpowiedzi. Przynajmniej na razie. A może właśnie znał, tylko nie chciał się do tego przyznać.
- Na razie zadaję sobie pytanie, czy to już ten moment, czy jeszcze wytrzymam. - odpowiedział szczerze, czując lekki przestrach w sercu.
Nikt nie wiedział, że to tak poważne. Lekarz w szpitalu wiedział, że jest poważnie, ale nie że bierze też recepty od lekarza w klubie, który znał historię i wiedział, że ulga dawała mu możliwość pracy i... walki o tytuł...
I cieszę się.
- No to już wiem, po co zadzwoniłem...
Spojrzał na swoje dłonie, w których była otwarta fiolka i tabletka, która wypadła z niej.
- Dzięki, Iris... Spokojnej nocy.
Iris Valentine
Czy zdążył sobie stworzyć jakiś obraz na jej temat? Myślał, że nie, ale może... Może zadzwonił właśnie po to, żeby sprawdzić, kim jest?
- Ludzie, którzy rozczarowują, zazwyczaj nie walczą o innych. - dodał ściszonym głosem, po czym podniósł się ze swojego fotela, czując, że zmiana sytuacji pozwoli mu wyrwać się z zaułka, do którego dał się zapędzić.
Odsłonięcie zawsze powoduje, że jesteś wrażliwy na ataki. Nawet jeśli takie ataki nie istnieją. Ale jej dalsze słowa go rozbawiły. Śmiech rozładował delikatną frustrację pytaniami, na które nie znał odpowiedzi. Przynajmniej na razie. A może właśnie znał, tylko nie chciał się do tego przyznać.
- Na razie zadaję sobie pytanie, czy to już ten moment, czy jeszcze wytrzymam. - odpowiedział szczerze, czując lekki przestrach w sercu.
Nikt nie wiedział, że to tak poważne. Lekarz w szpitalu wiedział, że jest poważnie, ale nie że bierze też recepty od lekarza w klubie, który znał historię i wiedział, że ulga dawała mu możliwość pracy i... walki o tytuł...
I cieszę się.
- No to już wiem, po co zadzwoniłem...
Spojrzał na swoje dłonie, w których była otwarta fiolka i tabletka, która wypadła z niej.
- Dzięki, Iris... Spokojnej nocy.
Iris Valentine