When the world gets in my face, I say, have a nice day!
: wt cze 30, 2026 5:28 pm
Prawda była taka, że potrzebowała pracy i to w trybie pilnym. Wzięłaby wszystko, byle tylko to było uczciwe zajęcie.
- Kochana, w hotelu też pracowałam na zmiany i w sklepie też siedziałam do późnej nocy, więc dałabym radę, tak myślę. No i zawsze ktoś by wracał w swoją stronę o różnych porach, to byłoby może z kim się przejść na przystanek czy nawet złapać podwózkę – bała się tego, nie ukrywała, ale na pewno była lepiej obeznana z technikami obrony. Może przesadzała, ale Gus jej obiecywał, że pomoże, że będzie i da radę, ale nie. Odszedł i zostawił ją z masą pytań i żadną odpowiedzią. Nie sądziła, że jeden człowiek tak bardzo potrafi zmienić życie i wywrócić wszystko do góry nogami.
- Biorę się za strażaków, policjantów mam chyba dość na chwilę obecną – wspomniała sobie postać przyjaciela? Sama nie wiedziała kim był, ale gdy zniknął, po prostu pozostawił ślad w jej sercu.
- No nic, jak mamy się za coś zabrać, to lepiej zaczynajmy, dzisiaj to my będziemy zadowolone z życia, a inni… jeszcze się dowiedzą, że z nami można odkryć raj, albo sparzyć się w naszym ogniu – powiedziała, a potem zaczęła się śmiać.
- Wiem, że połowa znajomych ma mnie za stukniętą i niewyżytą, może głupią, ale wiesz, że pod tym uśmiechem też kryje się wiele emocji. Nie zawsze jest mi tak wesoło – bardzo często była poważna i nierzadko smutna. Może nie brnęła w depresję, ale zastanawiała się, dlaczego tak trudno jest być dostrzeżoną. Jeśli znów spodka Gusa na swojej drodze, to go kopnie w jaja, bo bardzo sobie na to zasłużył i pal licho, że kulał i ogólnie był gliniarzem-kaleką (jak o sobie mawiał).
- Na co masz ochotę? – zapytała. – Poprawmy sobie nastroje chociaż trochę. I wypijemy jeszcze za panów, by nie robili problemów i okazali się godni uwagi i po prostu za nas, by nam się wiodło. Ja się zgadzam na wszystko, byle tylko nie zgłupieć przez to życie. I może ograniczę trochę swoje gadulstwo – zrobiła nadąsaną minkę. – Wiem, że połowa to pieprzenie głupot lub/i niewyparzona gęba, ale jakim mnie Boże stworzyłeś, takim mnie masz – Inez była sobą, ale wiedziała, że wiele osób za nią nie nadąża. Mimo to, była świetną słuchaczką i dyskretną osobą. Ona po prostu miała swoje zdanie na wiele tematów. I tylko nie znała się na polityce, bo to ją w ogóle nie interesowało.
- Poszłabym gdzieś na drinka, potańczyła trochę, wyluzowała się i zapomniałabym o swoich kłopotach. Może trzeba będzie zostać tą poważniejszą osobą, kto wie? – jeśli wskoczy na jakieś miejsce do pracy, to zmieni sobie rozkład dnia i straci część wolności, jaką miała. A jednak Inez kochała mieć zajęcie i lubiła pracować.
Soraya Cano
- Kochana, w hotelu też pracowałam na zmiany i w sklepie też siedziałam do późnej nocy, więc dałabym radę, tak myślę. No i zawsze ktoś by wracał w swoją stronę o różnych porach, to byłoby może z kim się przejść na przystanek czy nawet złapać podwózkę – bała się tego, nie ukrywała, ale na pewno była lepiej obeznana z technikami obrony. Może przesadzała, ale Gus jej obiecywał, że pomoże, że będzie i da radę, ale nie. Odszedł i zostawił ją z masą pytań i żadną odpowiedzią. Nie sądziła, że jeden człowiek tak bardzo potrafi zmienić życie i wywrócić wszystko do góry nogami.
- Biorę się za strażaków, policjantów mam chyba dość na chwilę obecną – wspomniała sobie postać przyjaciela? Sama nie wiedziała kim był, ale gdy zniknął, po prostu pozostawił ślad w jej sercu.
- No nic, jak mamy się za coś zabrać, to lepiej zaczynajmy, dzisiaj to my będziemy zadowolone z życia, a inni… jeszcze się dowiedzą, że z nami można odkryć raj, albo sparzyć się w naszym ogniu – powiedziała, a potem zaczęła się śmiać.
- Wiem, że połowa znajomych ma mnie za stukniętą i niewyżytą, może głupią, ale wiesz, że pod tym uśmiechem też kryje się wiele emocji. Nie zawsze jest mi tak wesoło – bardzo często była poważna i nierzadko smutna. Może nie brnęła w depresję, ale zastanawiała się, dlaczego tak trudno jest być dostrzeżoną. Jeśli znów spodka Gusa na swojej drodze, to go kopnie w jaja, bo bardzo sobie na to zasłużył i pal licho, że kulał i ogólnie był gliniarzem-kaleką (jak o sobie mawiał).
- Na co masz ochotę? – zapytała. – Poprawmy sobie nastroje chociaż trochę. I wypijemy jeszcze za panów, by nie robili problemów i okazali się godni uwagi i po prostu za nas, by nam się wiodło. Ja się zgadzam na wszystko, byle tylko nie zgłupieć przez to życie. I może ograniczę trochę swoje gadulstwo – zrobiła nadąsaną minkę. – Wiem, że połowa to pieprzenie głupot lub/i niewyparzona gęba, ale jakim mnie Boże stworzyłeś, takim mnie masz – Inez była sobą, ale wiedziała, że wiele osób za nią nie nadąża. Mimo to, była świetną słuchaczką i dyskretną osobą. Ona po prostu miała swoje zdanie na wiele tematów. I tylko nie znała się na polityce, bo to ją w ogóle nie interesowało.
- Poszłabym gdzieś na drinka, potańczyła trochę, wyluzowała się i zapomniałabym o swoich kłopotach. Może trzeba będzie zostać tą poważniejszą osobą, kto wie? – jeśli wskoczy na jakieś miejsce do pracy, to zmieni sobie rozkład dnia i straci część wolności, jaką miała. A jednak Inez kochała mieć zajęcie i lubiła pracować.
Soraya Cano