Please, don't let me be misunderstood
: pt cze 26, 2026 10:23 am
Oczywiście Cem był sobą i chciał pomóc.
- Masz się sama męczyć? – zapytał wprost. – Ja wiem, że jesteś pracowita i w ogóle, ale daj spokój – wywrócił oczami. Mogliby się o to pokłócić.
- Nie potrzebuję do szczęścia modelek. Są przereklamowane – przynajmniej dla niego. – Na pewno komuś, kto jest znany jest łatwiej, ale daj spokój. Ani z taką nie zjesz normalnego posiłku, ani nie rozumiesz jej wyjść na zakupy czy do fryzjera, bo jej się coś znudziło. Nieee – machnął ręką.
- Wątpię, by mnie jakaś zafascynowała – do jego serca nie było tak trudno dotrzeć, ale na pewno wdzięczenie się i sztuczne zabiegi mające na przykuciu uwagi faceta, były denerwujące.
Lubił naturalność, a nie grę, bo ta wystarczyła mu w życiu zawodowym.
- Nie wiem kim będę, ale chciałbym znów przychodzić w ulubione miejsca, zaszyć się gdzieś z książką, po prostu robić to, co zawsze.
Dzisiaj trudno tu wpaść na kumpli, by pójść z nimi na mecz czy coś.
I takie zmiany może już mu się za bardzo nie podobały. Pewnie, zarobieni byli czy coś, może już sobie poukładali życie i mieli rodziny i to on tkwił w jakimś nieprawdopodobnym śnie.
Sam nie wiedział, czy się uśmiechnąć, czy coś wymruczeć, gdy zalało podłogę. Pech to pech.
- Ja mogę tu zostać, chociaż nie byłoby za wygodnie – nie chciał jednak korzystać z sytuacji i sprawdzić Jamie. Trochę się obawiał, że wszystko pójdzie do przodu zbyt szybko i nie tak, jak chciał. Nie miał zamiaru rozbudzać myśli o czymś, do czego jest zdolny i jak może zawalić sytuację.
- No ale… - nie wiedział, co odpowiedzieć. – Nie chcę być kłopotem. Powinnaś odpocząć, a jeśli zostanę, będziemy rozmawiać do rana, a potem nie wstaniesz do pracy, lub będziesz zmęczona. Jesteś na to gotowa? – zapytał, uważnie obserwując kobietę.
- Jeżeli tak, no dobrze – zgodził się. – Jeden dzień i tak nie zrobi mi różnicy, bo nikt nie wie, że tu jestem – przyznał. Tylko naprawdę miał nadzieję, że jakoś to będzie. I najlepiej by zasnął, odpoczął, a nie zachowywał się jakoś inaczej, niż powinien. Mimo to, trochę czuł podenerwowanie, jakby nie znali się od dawna, no i nie byli dobrymi przyjaciółmi.
Jamie Park
- Masz się sama męczyć? – zapytał wprost. – Ja wiem, że jesteś pracowita i w ogóle, ale daj spokój – wywrócił oczami. Mogliby się o to pokłócić.
- Nie potrzebuję do szczęścia modelek. Są przereklamowane – przynajmniej dla niego. – Na pewno komuś, kto jest znany jest łatwiej, ale daj spokój. Ani z taką nie zjesz normalnego posiłku, ani nie rozumiesz jej wyjść na zakupy czy do fryzjera, bo jej się coś znudziło. Nieee – machnął ręką.
- Wątpię, by mnie jakaś zafascynowała – do jego serca nie było tak trudno dotrzeć, ale na pewno wdzięczenie się i sztuczne zabiegi mające na przykuciu uwagi faceta, były denerwujące.
Lubił naturalność, a nie grę, bo ta wystarczyła mu w życiu zawodowym.
- Nie wiem kim będę, ale chciałbym znów przychodzić w ulubione miejsca, zaszyć się gdzieś z książką, po prostu robić to, co zawsze.
Dzisiaj trudno tu wpaść na kumpli, by pójść z nimi na mecz czy coś.
I takie zmiany może już mu się za bardzo nie podobały. Pewnie, zarobieni byli czy coś, może już sobie poukładali życie i mieli rodziny i to on tkwił w jakimś nieprawdopodobnym śnie.
Sam nie wiedział, czy się uśmiechnąć, czy coś wymruczeć, gdy zalało podłogę. Pech to pech.
- Ja mogę tu zostać, chociaż nie byłoby za wygodnie – nie chciał jednak korzystać z sytuacji i sprawdzić Jamie. Trochę się obawiał, że wszystko pójdzie do przodu zbyt szybko i nie tak, jak chciał. Nie miał zamiaru rozbudzać myśli o czymś, do czego jest zdolny i jak może zawalić sytuację.
- No ale… - nie wiedział, co odpowiedzieć. – Nie chcę być kłopotem. Powinnaś odpocząć, a jeśli zostanę, będziemy rozmawiać do rana, a potem nie wstaniesz do pracy, lub będziesz zmęczona. Jesteś na to gotowa? – zapytał, uważnie obserwując kobietę.
- Jeżeli tak, no dobrze – zgodził się. – Jeden dzień i tak nie zrobi mi różnicy, bo nikt nie wie, że tu jestem – przyznał. Tylko naprawdę miał nadzieję, że jakoś to będzie. I najlepiej by zasnął, odpoczął, a nie zachowywał się jakoś inaczej, niż powinien. Mimo to, trochę czuł podenerwowanie, jakby nie znali się od dawna, no i nie byli dobrymi przyjaciółmi.
Jamie Park