Strona 2 z 2

If you wanna know how, I can show you right now

: pn cze 29, 2026 11:44 pm
autor: Kieran Burreau
Westchnął cicho. Czuł się wyjątkowo osaczony, chociaż nie raz zdarzało mu się wychodzić ze znacznie bardziej przytłaczających konwersacji. Rozmawianie o preferencjach seksualnych oraz upodobaniach co do płci, stawało się dla niego coraz bardziej krępujące. Właśnie tak powinien to nazwać. Nie chciał tego ciągnąć, w nieskończoność rozważając, czy było tak jak sądził przez całe swoje życie, czy należało wziąć poprawkę na “prawdę”. Tylko czemu właściwie miałby to robić? Podczas tych kilku spotkań z Benjaminem zdążył zauważyć, że był typem osoby lubiącej mieszać i prowokować. Kieran nijak nie powinien skupiać się na jego zaczepkach, ani rozważać dobitnie kolejnych komentarzy płynących z ust niesfornego chłopaka. Powinien wysłuchać, wyciągnąć z tego wszystko, co mogło mu się przydać, przeanalizować pod względem statystycznym do ogólnych opisów ludzkich zachowań i to wszystko. Bez rozkładania na czynniki pierwsze każdego rzuconego zdania. A jednak robił to. Przyłapał się już wcześniej na tym, że z jakiegoś niezrozumiałego powodu to, co mówił Thallman, miało pewne znaczenie, pozostawiając ślad w głowie Kierana. A głowa pchała to dalej, gdzieś niżej, budząc po drodze miejsca głęboko skrywane pod warstwą emocjonalnego kurzu. I właśnie z tym Burreau zdawał się radzić sobie najmniej.
Wycofanie, odwrót. To było najlepszą taktyką. Zrobić to po cichu, bez jawnego pokazywania, że pewne tematy były zwyczajnie niewygodne. To również się nie zdarzało. Był osobą na tyle elastyczną pod względem konwersacyjnym, że potrafił dostosować się do tematu. Najwidoczniej nie takiego, który zbyt bardzo wchodził na jego osobę i poruszał kwestie związane z jego wnętrzem. To było nowością i nie miał pewności, czy owa nowość mu się podobała.
-Czy to jeden z tych komentarzy, po których dziewczyny się z tobą umawiają? - spytał, spoglądając na niego, zatrzymując dłoń nad kartkę, którą miał przewrócić.
Wyglądasz wtedy bardziej hot.
Mózg momentalnie skupił się właśnie na tych słowach, je wybierając do analizy. Jak często słyszał takie uwagi? Czy powinien się teraz speszyć? Zareagować wylewnie? Czy był to komplement czy bardziej ironiczna uwaga? Starcia z ludźmi były nieprzewidywalne i wymagały sporego nakładu energii, a przy Benjaminie dodatkowo były podwajane.
Czy faktycznie wyglądał hot?
Ten komentarz zdawał się o wiele bardziej pasować do jego rozmówcy, znacznie bardziej popularnego. Kogoś, kto przyciągał wzrok, co dało się dostrzec na korytarzu, kiedy rozmawiali. Czemu w ogóle o tym pamiętał?
Kolejne westchnienie. Za dużo informacji jak na chwilę, w której mieli poświęcić się nauce. A jednak przy Thallmanie Kieran zdawał się co rusz podawać w wątpliwość swoje umiejętności rozpracowywania ludzi. Czy w takim razie faktycznie nadawał się na prawnika, skoro zamieszanie w jego głowie robił zaledwie student?
-Nie mam cię za przygłupa. Za lekkoducha, niesfornego i buńczucznego owszem, ale nie za głupiego. Nie rozmawiałbym z tobą - odpowiedział, lekko wzruszając ramionami. Nie potrafił komunikować się z kimś, kto w oczach Kierana nie wykazywał krzty inteligencji. Takie konwersacje męczyły go intelektualnie, pochłaniając szare komórki.
-Wypowiedzenie czegoś bezmyślnie na głos nie sprawi nagle, że to się urzeczywistni. To nie Harry Potter, gdzie słowa są zaklęciami. Pamiętaj jednak, że mają moc i są czymś, co łatwo obrócić przeciwko nam. Ludzie mają tendencję do wykorzystywania właśnie słów. Lepiej być przekonanym do tego, co się wypowiada. łatwiej wtedy jest się bronić - Uniósł głowę i po raz kolejny tego dnia jego niebieskie oczy spoczęły na twarzy benjamina. Jeszcze trochę, a jej obraz wyryje mu się w pamięci.
Podobnie, jak nic nieznaczący z pozoru gest. Ot, dłoń na dłoni, nic wielkiem. Widziało się tego tak wiele, czy to w telewizji, czy w realnym życiu. Odruch, często bezwarunkowy. Potrzeba pokazania swojej emocjonalności drugiej stronie. Takie zwyczajne, takie ludzkie.
Nie dla kogoś, kto nie był do tego przyzwyczajony.
Kłopotliwe?
Niezrozumiałe?
Jak powinno być traktowane?
Chłód, który owiał skórę Kierana tuż po tym, jak druga dłoń zniknęł, był jawnie wyczuwalny. Zdawał się teraz nijak nie pasować. Czy wcześniej było lepiej?
-Jak wiele osób jest takich, które ledwo znasz, a je lubisz, Benjamin? Czy to trochę nie lekkomyślne obdarować sympatią osobę, z którą masz tak krótko do czynienia? - spytał. Właśnie. Pytanie, na które sam powinien odpowiedzieć. Czy on obdarza ludzi sympatią? Sam fakt, że z nimi rozmawiał kazałoby stwierdzić, że jasne, nutka pozytywnego stosunku do rozmówcy była. Czy ostatecznie znaczyło to, że i Thallman zaliczał się do tego grona?
Za dużo pytań. Za mało odpowiedzi.
A później wszystko potoczyło się nie tak, jak powinno. Źle dobrane słowa wypowiedziane do nieodpowiedniej osoby. Żart, który został wzięty na poważnie. Błędne założenie, że wypowiedź zostanie wyśmiana, skomentowana złośliwie. Taki scenariusz przypisał do chłopaka. Ale zgoda? Tego nie zakładała żadna analiza i właśnie wtedy Kieran zdał sobie sprawę, jak lekkomyślnie zaczął postępować przy Benjaminie Thallmanie.

zakończone


benjamin thallman