Bruce Peninsula National Park
: sob sie 29, 2026 12:08 am
Zaśmiała się i skinęła głową, tym razem w pełni zgadzając się z Nico. Mieli przecież aż dwie fantastyczne okazje, aby skoczyć do wody i ani razu nie zrezygnowali z tej odrobiny szaleństwa. Jednocześnie za kadym razem czerpali przyjemność z własnego towarzystwa.
Lilian naprawdę miała wrażenie, że poznawali się od początku. Niemniej wciąż pamiętała każdą cząstkę Nicolasa, którą teraz chybaaa na nowo odkrywała w jego gestach. Tak naprawdę niewiele się zmienił. Nadal był tym samym radosnym oraz szczerym mężczyzną. Wciąż dostrzegała w jego oczach to samo, co przed kilkoma laty i mimowolnie zastanawiała się, jak daleko rzeczywiście mogliby pociągnąć tę relację.
Ciepła woda przyjemnie kołysała ich ciałami, a promienie słońca śmiało muskały skórę. Kiedy pomiędzy nimi zawisło pytanie Lilian, po prostu dryfowali obok siebie. W milczeniu, z narastającymi w jej wnętrzu niezrozumiałymi emocjami, uparcie patrzyła Nico w oczy i jednocześnie niecierpliwie oczekiwała odpowiedzi.
Drgnęła, słysząc pierwsze zdanie i rozchyliła usta, gdy Nico zapytał ją, co by się stało, gdyby była drugim powodem, dla którego zdecydował się na ten wyjazd. Wówczas nabrała powietrza i nerwowo odwróciła spojrzenie w stronę klifu, jakby potrzebowała kilku sekund przerwy od tej rozmowy. Po chwili jednak znów nawiązała z nim kontakt wzrokowy i delikatnie wzruszyła ramionami.
Co by się stało? N i c, przemknęło Lilian przez głowę. Doskonale rozumiała, do czego dążył, ale przez niejasną sytuację z Maxem, która miała miejsce zaledwie kilka dni wcześniej, wciąż miała mętlik w głowie. Wiedziała, że zależało jej na Nicolasie. Ale... Aleee. Jeżeli mieli zbudować coś od początku; coś absolutnie nowego, czuła, że powinna być wobec niego w stu procentach szczera.
— Nico — zaczęła trochę ciszej. Nadal nie wiedziała, co właściwie powinna mu odpowiedzieć ani jak dobrać słowa, aby odpowiednio ująć wszystko, co kotłowało się w jej sercu. Chciała, aby zrozumiał, choć sama wciąż nie potrafiła do końca uporządkować własnych emocji. Z jednej strony była wdzięczna mu za to, że nie kłamał ani nie próbował k o m b i n o w a ć i mówił całkowicie szczerze; równiez za to, że zdecydował się zmienić grunt i wyjechać z Toronto. Z drugiej jednak strony, przez otaczający ich park byli od siebie całkowicie zależni.
— Nie wiesz, czy nie czuję tego samego — zaprzeczyła natychmiast, jednocześnie zupełnie bezwiednie mocniej zaciskając palce na jego ramionach. Serce Lilian przyspieszyło, gdy w końcu zdecydowała się przede wszystkim przed samą sobą, przyznać do tego wszystkiego. Nadal nie wiedziała, czy po tylu latach kochała Nicolasa, ale zdecydowanie c o ś czuła; coś niesamowitego oraz głębokiego, a jednocześnie wciąż niesprecyzowanego.
Widziała moment, w którym Nico zsunął spojrzenie na jej usta, aby po chwili ponownie odnaleźć jej oczy. Z całych sił powstrzymywała się przed zrobieniem tego samego, dlatego zupełnie wbrew własnym pragnieniom, uniosła wyżej brodę i przełknęła ślinę. Zaraz poprawiła dłonie i objęła ramionami szyję mężczyzny, jednocześnie podpływając odrobinę bliżej.
— Mam sporo problemów i mętlik w głowie, Nico — kontynuowała. Właściwie nie chciała mu o tym mówić, ale wciąż zamierzała postawić na absolutną szczerość. — Dużo się dzieje. Naprawdę dużo i chyba zaczęłam się gubić w tym, co powinnam, a czego nie powinnam. Zgodziłam się na ten wyjazd, bo sama potrzebuję oczyścić głowę, a jednocześnie zaczynam mieć wrażenie, że nie oczyszczę jej, skoro jestem tutaj z byłym chłopakiem — zaśmiała się nerwowo, po czym w końcu odsunęła się od Nico na długość ramion. — W dodatku ostatnio dałam się zaprosić na imprezę i zrobiłam coś żałosnego. Upiłam się i chyba przespałam się z naszym konserwatorem.
Lilian czuła się naprawdę niekomfortowo, mówiąc mu to wszystko. Miała wrażenie, że brzmiała jak kompletna idiotka i to taka, która naprawdę nie potrafiła zdecydować, czego właściwie chciała. Atakowało ją potężne poczucie winy. Coraz mocniej docierało do niej, że nieświadomie zrobiła nadzieję jednocześnie dwóm mężczyznom.
Z jednej strony czuła coś do Nicolasa, z drugiej sytuacja z Maxem tylko bardziej skomplikowała całą tą emocjonalną bańkę. Co gorsza, to nadal nie była gotowa na randki. Potrzebowała czasu i przede wszystkim przestrzeni dla samej siebie.
Nico Rosenhall
Lilian naprawdę miała wrażenie, że poznawali się od początku. Niemniej wciąż pamiętała każdą cząstkę Nicolasa, którą teraz chybaaa na nowo odkrywała w jego gestach. Tak naprawdę niewiele się zmienił. Nadal był tym samym radosnym oraz szczerym mężczyzną. Wciąż dostrzegała w jego oczach to samo, co przed kilkoma laty i mimowolnie zastanawiała się, jak daleko rzeczywiście mogliby pociągnąć tę relację.
Ciepła woda przyjemnie kołysała ich ciałami, a promienie słońca śmiało muskały skórę. Kiedy pomiędzy nimi zawisło pytanie Lilian, po prostu dryfowali obok siebie. W milczeniu, z narastającymi w jej wnętrzu niezrozumiałymi emocjami, uparcie patrzyła Nico w oczy i jednocześnie niecierpliwie oczekiwała odpowiedzi.
Drgnęła, słysząc pierwsze zdanie i rozchyliła usta, gdy Nico zapytał ją, co by się stało, gdyby była drugim powodem, dla którego zdecydował się na ten wyjazd. Wówczas nabrała powietrza i nerwowo odwróciła spojrzenie w stronę klifu, jakby potrzebowała kilku sekund przerwy od tej rozmowy. Po chwili jednak znów nawiązała z nim kontakt wzrokowy i delikatnie wzruszyła ramionami.
Co by się stało? N i c, przemknęło Lilian przez głowę. Doskonale rozumiała, do czego dążył, ale przez niejasną sytuację z Maxem, która miała miejsce zaledwie kilka dni wcześniej, wciąż miała mętlik w głowie. Wiedziała, że zależało jej na Nicolasie. Ale... Aleee. Jeżeli mieli zbudować coś od początku; coś absolutnie nowego, czuła, że powinna być wobec niego w stu procentach szczera.
— Nico — zaczęła trochę ciszej. Nadal nie wiedziała, co właściwie powinna mu odpowiedzieć ani jak dobrać słowa, aby odpowiednio ująć wszystko, co kotłowało się w jej sercu. Chciała, aby zrozumiał, choć sama wciąż nie potrafiła do końca uporządkować własnych emocji. Z jednej strony była wdzięczna mu za to, że nie kłamał ani nie próbował k o m b i n o w a ć i mówił całkowicie szczerze; równiez za to, że zdecydował się zmienić grunt i wyjechać z Toronto. Z drugiej jednak strony, przez otaczający ich park byli od siebie całkowicie zależni.
— Nie wiesz, czy nie czuję tego samego — zaprzeczyła natychmiast, jednocześnie zupełnie bezwiednie mocniej zaciskając palce na jego ramionach. Serce Lilian przyspieszyło, gdy w końcu zdecydowała się przede wszystkim przed samą sobą, przyznać do tego wszystkiego. Nadal nie wiedziała, czy po tylu latach kochała Nicolasa, ale zdecydowanie c o ś czuła; coś niesamowitego oraz głębokiego, a jednocześnie wciąż niesprecyzowanego.
Widziała moment, w którym Nico zsunął spojrzenie na jej usta, aby po chwili ponownie odnaleźć jej oczy. Z całych sił powstrzymywała się przed zrobieniem tego samego, dlatego zupełnie wbrew własnym pragnieniom, uniosła wyżej brodę i przełknęła ślinę. Zaraz poprawiła dłonie i objęła ramionami szyję mężczyzny, jednocześnie podpływając odrobinę bliżej.
— Mam sporo problemów i mętlik w głowie, Nico — kontynuowała. Właściwie nie chciała mu o tym mówić, ale wciąż zamierzała postawić na absolutną szczerość. — Dużo się dzieje. Naprawdę dużo i chyba zaczęłam się gubić w tym, co powinnam, a czego nie powinnam. Zgodziłam się na ten wyjazd, bo sama potrzebuję oczyścić głowę, a jednocześnie zaczynam mieć wrażenie, że nie oczyszczę jej, skoro jestem tutaj z byłym chłopakiem — zaśmiała się nerwowo, po czym w końcu odsunęła się od Nico na długość ramion. — W dodatku ostatnio dałam się zaprosić na imprezę i zrobiłam coś żałosnego. Upiłam się i chyba przespałam się z naszym konserwatorem.
Lilian czuła się naprawdę niekomfortowo, mówiąc mu to wszystko. Miała wrażenie, że brzmiała jak kompletna idiotka i to taka, która naprawdę nie potrafiła zdecydować, czego właściwie chciała. Atakowało ją potężne poczucie winy. Coraz mocniej docierało do niej, że nieświadomie zrobiła nadzieję jednocześnie dwóm mężczyznom.
Z jednej strony czuła coś do Nicolasa, z drugiej sytuacja z Maxem tylko bardziej skomplikowała całą tą emocjonalną bańkę. Co gorsza, to nadal nie była gotowa na randki. Potrzebowała czasu i przede wszystkim przestrzeni dla samej siebie.
Nico Rosenhall