Ten, w którym Erika przygarnia Jamie bardziej do paczki
: sob lip 11, 2026 11:01 am
Pokiwała głową w odpowiedzi na cynamon i ruchem głowy wskazała szafkę, w której Erika mogła znaleźć pierdyliard różnych przypraw.
Jamie uwielbiała piec i gotować, nawet to, że robiła to stale, nie psuło jej dobrej zabawy. Niemniej nauczyła się w międzyczasie, że nie zawsze warto jest robić coś od zera. Skoro miała dobrego gotowca, a miała najlepszego, w końcu sama go robiła, to nie było powodu, żeby go nie wykorzystać.
- Improwizowany teatr? - powtórzyła, zatrzymując się w połowie ruchu.
Na jej twarzy odbiło się przejęcie, a brwi zatańczyły razem z emocjami, które ją zalały.
- Nie brzmi to jak coś, w czym mogłabym być dobra... - zauważyła, wracając do blatu i w lekkim zamyśleniu biorąc się za wykrawanie odpowiednich fragmentów ciasta.
Nawet jeśli myślami błądziła gdzieś dalej, to od razu widać było fachowca w pracy. Ruchy miała niby powolne, ale pewne. Trochę oszczędne, bez zbędnych cięć i poprawek. Mimo tego, że się nie spieszyła, to wszystko wychodziło bardzo sprawnie.
- Czyli podczas gry wcielamy się w postacie? Jesteśmy nimi? Mówimy jako one, tak? - trochę nie wiedziała, jak ubrać w słowa swoje pytanie. - To chyba trzeba się pilnować ze współczesnymi żartami?
Uśmiechnęła się pod nosem. Rety, Mała, w co Ty się pakujesz, co?
Przerwała swoje czynności słysząc ostatnie słowa Eriki. Spojrzała na nią z rozczuleniem i uśmiechnęła się ciepło.
- Boże, zaraz mi powiesz, że stresujesz się moim pierwszym razem bardziej, niż ja! - jej spojrzenie prześlizgnęło się po sylwetce Eriki i zatrzymało nieco dłużej na jej twarzy. - Chyba sobie poradzimy, co? Myślisz, że będę się dobrze bawiła?
Nie chciałaby zrobić numeru, że po jednej grze zrezygnuje. To pewnie było frustrujące dla prowadzących.
Erika Lindberg
Jamie uwielbiała piec i gotować, nawet to, że robiła to stale, nie psuło jej dobrej zabawy. Niemniej nauczyła się w międzyczasie, że nie zawsze warto jest robić coś od zera. Skoro miała dobrego gotowca, a miała najlepszego, w końcu sama go robiła, to nie było powodu, żeby go nie wykorzystać.
- Improwizowany teatr? - powtórzyła, zatrzymując się w połowie ruchu.
Na jej twarzy odbiło się przejęcie, a brwi zatańczyły razem z emocjami, które ją zalały.
- Nie brzmi to jak coś, w czym mogłabym być dobra... - zauważyła, wracając do blatu i w lekkim zamyśleniu biorąc się za wykrawanie odpowiednich fragmentów ciasta.
Nawet jeśli myślami błądziła gdzieś dalej, to od razu widać było fachowca w pracy. Ruchy miała niby powolne, ale pewne. Trochę oszczędne, bez zbędnych cięć i poprawek. Mimo tego, że się nie spieszyła, to wszystko wychodziło bardzo sprawnie.
- Czyli podczas gry wcielamy się w postacie? Jesteśmy nimi? Mówimy jako one, tak? - trochę nie wiedziała, jak ubrać w słowa swoje pytanie. - To chyba trzeba się pilnować ze współczesnymi żartami?
Uśmiechnęła się pod nosem. Rety, Mała, w co Ty się pakujesz, co?
Przerwała swoje czynności słysząc ostatnie słowa Eriki. Spojrzała na nią z rozczuleniem i uśmiechnęła się ciepło.
- Boże, zaraz mi powiesz, że stresujesz się moim pierwszym razem bardziej, niż ja! - jej spojrzenie prześlizgnęło się po sylwetce Eriki i zatrzymało nieco dłużej na jej twarzy. - Chyba sobie poradzimy, co? Myślisz, że będę się dobrze bawiła?
Nie chciałaby zrobić numeru, że po jednej grze zrezygnuje. To pewnie było frustrujące dla prowadzących.
Erika Lindberg