your soul is igniting me and that's 'cause you feel like summer camp
: ndz lip 05, 2026 12:54 am
Chyba April trochę przeceniała swoją narzeczoną. Trudno było nazwać pływanie w jeziorze i pieczenie pianek nad ogniskiem - oczywiście wegańskich - atrakcjami najwyższych lotów. Jasne, zawsze mogły jeszcze połazić po lesie, powspinać się na jakieś powalone drzewa albo wieczorem połapać świetliki do słoika. Czy to była wybitna rozrywka? Niekoniecznie. Ale jakaś na pewno! Teddy zabrała tutaj Finch przede wszystkim po to, żeby na chwilę wyrwać się z miejskiego zgiełku. Odpocząć. Zwolnić. Nie miały zbyt wielu okazji do takich wyjazdów. Praca Darling skutecznie przywiązywała ją do Toronto. Trochę ciężko gasiło się pożary na odległość. Jak to się teraz mówiło? Workation? No chyba że ktoś wpadłby na pomysł płacenia strażakom za granie w symulator straży pożarnej. Wtedy Teddy mogłaby rozważyć pracę z laptopem na plaży na Florydzie albo w górskiej chatce w Alpach.
— No jak to co? Najpierw trzeba przekonać bobry, żeby oddały drewno na opał, potem wykuć nóż z rudy żelaza znalezionej nad jeziorem, a na końcu wynegocjować od wiewiórek zwrot kradzionych orzechów — odparła poważnym tonem i zmrużyła oczy, przyglądając się uważnie ukochanej. — Nie miałam pojęcia, że jesteś aż tak spragniona przygód. A może ostatnio za bardzo przyzwyczaiłam cię do szalonych rzeczy i teraz spodziewasz się, że za każdym razem tak będzie? — zapytała i już była gotowa rzucić wszystko i ruszyć April na ratunek, ale tej zebrało się na żarty. Ależ z niej zgrywuska! Teddy tylko pokręciła z uśmiechem głową i ruszyła dalej. Popatrzyła z sentymentem na grupkę przekrzykujących się nastolatków. I pomyśleć, że niedawno same takie były. Kiedy właściwie dopadła je ta cała dorosłość i jak to można zatrzymać? To samo pytanie zadawała sobie Meredith Grey w pierwszym sezonie Grey's Anatomy i nawet ona nie znalazła na nie odpowiedzi.
— Boisz się, że jak zobaczą twoje boskie ciało, to ich serca tego nie wytrzymają i staną im pikawy? — zapytała, lustrując ukochaną wzrokiem od stóp do głów. — W sumie wcale im się nie dziwię — stwierdziła z pełnym przekonaniem. Przecież sama ledwo przy niej wytrzymywała. Wystarczyło, że April znalazła się blisko, a jej serce od razu rwało się z piersi, jakby była zakochaną po uszy nastolatką.
Odrzuciła na bok naręcze chrustu i uśmiechnęła się pod nosem, kiedy Finch przylgnęła do niej całym ciałem. Objęła ją mocno w pasie. Przez moment nawet przemknęło jej przez głowę, żeby od razu wziąć ją na ręce i popisać się swoją siłą, ale zamiast tego najpierw pozwoliła obsypać się pocałunkami, a potem cmoknęła, jakby przypomniała sobie o czymś ważnym.
— Poczekaj. Czy to znaczy, że dopiero teraz to zauważyłaś? — ściągnęła brwi z udawanym oburzeniem. Wolną ręką właściwie po omacku sięgnęła po torbę z kostiumami kąpielowymi, ręcznikami i przekąskami, zarzuciła ją sobie na ramię, a potem bez większego wysiłku uniosła April nad ziemię na taką wysokość, żeby narzeczona mogła opleść ją nogami w pasie. Teddy poprawiła chwyt i ruszyła żwawym krokiem ścieżąką prowadzącą w stronę pomostu,
— Naprawdę zrobiło mi się przykro, April. Ugodziłaś mnie prosto w dumę. A ja byłam święcie przekonana, że od pierwszego dnia wiedziałaś, że nie tylko mam świetną dupę, ale też niewiarygodną muskulaturę — westchnęła teatralnie, choć uśmiech ani na chwilę nie schodził jej z twarzy.
Darling doskonale wiedziała, że nie wygląda już tak jak kiedyś. Kilkanaście lat temu nie miała praktycznie ani grama mięśni, a jej tyłek był płaski jak deska do prasowania. Zawsze była szczupła - momentami wręcz chuda - ale lata regularnych treningów zrobiły swoje. No i do tego dochodziła sama praca. Codzienne dźwiganie sprzętu strażackiego, który ważył dobre kilka razy więcej niż April, prędzej czy później musiało odbić się na sylwetce. Teddy nawet nie zauważyła, kiedy ramiona zrobiły się szersze, plecy wyraźniej zarysowane, a nogi i pośladki nabrały kształtów. Nie ćwiczyła przecież po to, żeby dobrze wyglądać w lustrze. Po prostu chciała bez problemu wynieść człowieka z płonącego budynku i nie skonać przy tym ze zmęczenia. To, że przy okazji April miała na czym zawiesić oko, było już tylko całkiem przyjemnym skutkiem ubocznym. No i w gratisie miała dożywotnie noszenie na rękach!
lubię sobie leżeć nad jeziorkiem, stara baba w oknie, chuligani z jointem
— No jak to co? Najpierw trzeba przekonać bobry, żeby oddały drewno na opał, potem wykuć nóż z rudy żelaza znalezionej nad jeziorem, a na końcu wynegocjować od wiewiórek zwrot kradzionych orzechów — odparła poważnym tonem i zmrużyła oczy, przyglądając się uważnie ukochanej. — Nie miałam pojęcia, że jesteś aż tak spragniona przygód. A może ostatnio za bardzo przyzwyczaiłam cię do szalonych rzeczy i teraz spodziewasz się, że za każdym razem tak będzie? — zapytała i już była gotowa rzucić wszystko i ruszyć April na ratunek, ale tej zebrało się na żarty. Ależ z niej zgrywuska! Teddy tylko pokręciła z uśmiechem głową i ruszyła dalej. Popatrzyła z sentymentem na grupkę przekrzykujących się nastolatków. I pomyśleć, że niedawno same takie były. Kiedy właściwie dopadła je ta cała dorosłość i jak to można zatrzymać? To samo pytanie zadawała sobie Meredith Grey w pierwszym sezonie Grey's Anatomy i nawet ona nie znalazła na nie odpowiedzi.
— Boisz się, że jak zobaczą twoje boskie ciało, to ich serca tego nie wytrzymają i staną im pikawy? — zapytała, lustrując ukochaną wzrokiem od stóp do głów. — W sumie wcale im się nie dziwię — stwierdziła z pełnym przekonaniem. Przecież sama ledwo przy niej wytrzymywała. Wystarczyło, że April znalazła się blisko, a jej serce od razu rwało się z piersi, jakby była zakochaną po uszy nastolatką.
Odrzuciła na bok naręcze chrustu i uśmiechnęła się pod nosem, kiedy Finch przylgnęła do niej całym ciałem. Objęła ją mocno w pasie. Przez moment nawet przemknęło jej przez głowę, żeby od razu wziąć ją na ręce i popisać się swoją siłą, ale zamiast tego najpierw pozwoliła obsypać się pocałunkami, a potem cmoknęła, jakby przypomniała sobie o czymś ważnym.
— Poczekaj. Czy to znaczy, że dopiero teraz to zauważyłaś? — ściągnęła brwi z udawanym oburzeniem. Wolną ręką właściwie po omacku sięgnęła po torbę z kostiumami kąpielowymi, ręcznikami i przekąskami, zarzuciła ją sobie na ramię, a potem bez większego wysiłku uniosła April nad ziemię na taką wysokość, żeby narzeczona mogła opleść ją nogami w pasie. Teddy poprawiła chwyt i ruszyła żwawym krokiem ścieżąką prowadzącą w stronę pomostu,
— Naprawdę zrobiło mi się przykro, April. Ugodziłaś mnie prosto w dumę. A ja byłam święcie przekonana, że od pierwszego dnia wiedziałaś, że nie tylko mam świetną dupę, ale też niewiarygodną muskulaturę — westchnęła teatralnie, choć uśmiech ani na chwilę nie schodził jej z twarzy.
Darling doskonale wiedziała, że nie wygląda już tak jak kiedyś. Kilkanaście lat temu nie miała praktycznie ani grama mięśni, a jej tyłek był płaski jak deska do prasowania. Zawsze była szczupła - momentami wręcz chuda - ale lata regularnych treningów zrobiły swoje. No i do tego dochodziła sama praca. Codzienne dźwiganie sprzętu strażackiego, który ważył dobre kilka razy więcej niż April, prędzej czy później musiało odbić się na sylwetce. Teddy nawet nie zauważyła, kiedy ramiona zrobiły się szersze, plecy wyraźniej zarysowane, a nogi i pośladki nabrały kształtów. Nie ćwiczyła przecież po to, żeby dobrze wyglądać w lustrze. Po prostu chciała bez problemu wynieść człowieka z płonącego budynku i nie skonać przy tym ze zmęczenia. To, że przy okazji April miała na czym zawiesić oko, było już tylko całkiem przyjemnym skutkiem ubocznym. No i w gratisie miała dożywotnie noszenie na rękach!
lubię sobie leżeć nad jeziorkiem, stara baba w oknie, chuligani z jointem