Krótkie burknięcie wibracji o blat oznajmiły, że przyjęła połączenie video i z jakiegoś powodu to sprawiło, że na moment przestał oddychać i zamarł. Na dwa, może trzy uderzenia serca, mimo że sam wysłał ten request o FaceTime. Odetchnął, zanim opuścił dłoń i przesunął spojrzenie na wyświetlacz telefonu.
Była tam, rozmazana, zmęczona, blada i prawdziwa. Była tam, tak samo piękna, jak ostatniego dnia, w którym naprawdę myślał, że wszystko będzie dobrze, kiedy szedł pół kroku za nią, pomagając przytaszczyć do jej starego mieszkania zdecydowanie zbyt wiele ciuchów, które kupiła na weekendowej wyprzedaży. A potem zniknęła, bez słowa, bez wytłumaczenia, poof, całe życie, które chciał z nią mieć, przestało istnieć, ucięte przez nią nagle. Teraz była tam, ponad dekadę później i przepraszała, za sprowadzanie go do szybkiego booty call. Jego rysy zmiękły, brwi spotkały się ze sobą w środku i uniosły, kiedy zaciskał usta w linię.
-
Jeg savner deg så mye. - nie znała jego języka, był bezpieczny i dawał mu szansę wyrzucenia z siebie tych małych rzeczy, których nie miał odwagi powiedzieć na głos. Odetchnął krótko, potrząsnął głową, odchrząknął, prostując się, przywołał do porządku po tym nagłym ataku czułej bezbronności.
Be a man. Zawsze wybrzmiewało tak samo, surowym głosem jego ojca.
-
..yeah. Pewnie tak. Nawet wiedząc, jak się to skończy. - odpowiedział, lekko podrzucając jednym ramieniem. Przyszedłby do niej.. Zawsze. Nieskończenie lojalny, niepoprawnie cierpliwy, z sercem na rękawie, posklejanym taśmą na szybko. Uważał, że jedyne, czym go w życiu skrzywdziła, to zostawiając samemu sobie bez słowa, na pastwę domysłów. Bez rozmowy, bez zakończenia, po prostu wypisała się z życia, zanim jeszcze legalnie mógł iść się napić.. Nie żeby pił często czy dużo, ale wciąż, to po prostu dawało zupełnie inną perspektywę; ostatnim razem, kiedy ją widział, nie mógł legalnie pić. Teraz żonglował rekrutację do straży pożarnej z kończeniem certyfikacji medycznej do ambulansu. Mięło tyle życia..
-
Dlaczego odeszłaś? - zapytał po prostu, to jedno, palące pytanie, które spędzało mu sen z powiek i kazało wątpić w swoją wartość przez tyle lat. Chciał mieć z nią wszystko, a przez cały ten czas wyraźnie uważała, że nie zasługiwał nawet na pożegnanie.
Margaret Voss