Ten, w którym Jamie coś trafia z jasnego nieba
: śr wrz 09, 2026 9:53 pm
Lekki rumieniec okrasił jej buzię, kiedy tak czule wypowiedział jej imię. Mogłaby tego słuchać, zdecydowanie. W różnych sytuacjach. To było takie świeże i inne od relacji, które pamiętała. Jason dawał jej od razu to, o czym mówiła... A z Cemem było trochę tak, że mogłaby przed nim rozłożyć nogi, a on i tak by się zastanawiał, czy aby na pewno Jamie tego chce i czy jej nie skrzywdzi. Tak, to potrafiło być trudne.
Odłożyła swoją kartę dań zupełnie tak, jakby podjęła już decyzję, po czym skupiła całą swoją uwagę na opowiadaniu o torcie.
- O nie, drogi panie! To seksizm! - stwierdziła, udając całkiem nieźle oburzenie. - Jestem w pełni kompetentna do noszenia mąki i pieczenia! Później będzie problem z transportem, ale tym już się nie przejmuję.
Kurcze, a może powinnam? Tylko jak zawieźć tort busem, jeśli nie ma się busa... Ani prawa jazdy?
- Można powiedzieć, że u mnie w domu... Cukiernia jest moja. - wyjaśniła już otwarcie i sięgnęła po womanu, kiedy pojawiła się przy nich kelnerka.
Najwyraźniej wcześniejszy gest wcale nie oznaczał, że się zdecydowała. Zresztą zaraz znowu odłożyła kartę, ku zaskoczeniu dziewczyny, chcącej tylko przyjąć zamówienie. Bo Jamie w tym momencie była już w dalszej części rozmowy.
- No nie wiem... Dziesięć minut temu zmacałeś mnie, potem gapiłeś mi się na nogi, a teraz stawiasz mi smakołyki w barze. Trochę odwrócona kolejność, nie sądzisz? - może odrobinkę...
- Ten Romeo twierdzi, że macie tutaj najlepsze poutine w mieście i słodycze? - odwróciła głowę do zrezygnowanej kelnerki, która nagle wyprężyła się i zaczęła zachwalać pozycje w menu. - Pozwolę deser wybrać temu panu...
Nachyliła się nieco nad stołem, nieświadomie eksponując swój dekolt, który raczej nie robił wielkiego wrażenia.
- Tylko nie zawiedź mnie, Romeo... Znam się na tym. - puściła mu oczko, po czym zamówiła dla siebie wielką lemoniadę i porcję frytek z sosem i serem.
Jason Choi
Odłożyła swoją kartę dań zupełnie tak, jakby podjęła już decyzję, po czym skupiła całą swoją uwagę na opowiadaniu o torcie.
- O nie, drogi panie! To seksizm! - stwierdziła, udając całkiem nieźle oburzenie. - Jestem w pełni kompetentna do noszenia mąki i pieczenia! Później będzie problem z transportem, ale tym już się nie przejmuję.
Kurcze, a może powinnam? Tylko jak zawieźć tort busem, jeśli nie ma się busa... Ani prawa jazdy?
- Można powiedzieć, że u mnie w domu... Cukiernia jest moja. - wyjaśniła już otwarcie i sięgnęła po womanu, kiedy pojawiła się przy nich kelnerka.
Najwyraźniej wcześniejszy gest wcale nie oznaczał, że się zdecydowała. Zresztą zaraz znowu odłożyła kartę, ku zaskoczeniu dziewczyny, chcącej tylko przyjąć zamówienie. Bo Jamie w tym momencie była już w dalszej części rozmowy.
- No nie wiem... Dziesięć minut temu zmacałeś mnie, potem gapiłeś mi się na nogi, a teraz stawiasz mi smakołyki w barze. Trochę odwrócona kolejność, nie sądzisz? - może odrobinkę...
- Ten Romeo twierdzi, że macie tutaj najlepsze poutine w mieście i słodycze? - odwróciła głowę do zrezygnowanej kelnerki, która nagle wyprężyła się i zaczęła zachwalać pozycje w menu. - Pozwolę deser wybrać temu panu...
Nachyliła się nieco nad stołem, nieświadomie eksponując swój dekolt, który raczej nie robił wielkiego wrażenia.
- Tylko nie zawiedź mnie, Romeo... Znam się na tym. - puściła mu oczko, po czym zamówiła dla siebie wielką lemoniadę i porcję frytek z sosem i serem.
Jason Choi