Neon gravestones try to call
: wt sie 18, 2026 3:43 pm
Od początku wiedział, że ich relacja posiadała spisany cudzymi rękoma harmonogram, cel oraz cenę.
Gdy usłyszał o tym pomyśle po raz pierwszy z automatu się zgodził - lub raczej potwierdził coś na co i tak nie miał w pływu, bo lubił oswajać się w ten sposób z nowymi wymaganiami. Iluzja wyboru pozwalała mu funkcjonować w miarę bez zawahań w przestrzeni zawodowej, poczucie trzymania obu rąk na sterze dawało złudne wrażenie kontroli, pomimo że kierunek w jakim płynął podejmował za niego nurt rzeki. Można się było przyzwyczaić. Czasami zapomnieć.
Tak jak zapomniał o istnieniu Yeon na samym początku, przez pierwsze tygodnie wciąż żyjąc życiem singla. Nie, żeby to zmieniło się jakkolwiek w ciągu ostatnich lat, w końcu parą byli wyłącznie na papierze i gdy ich o to proszono.
Asher również łatwo wykreślił ją z własnego równania i ograniczył się do podsyłania nowych marynarek, koszul i spodni, tak by wizerunkowo Lian istotnie do niej pasował.
Za kilka lat agencja zmieni strategię i określi dla was nowe cele. Jesteśmy profesjonalni, to nie problem.
Harlandowi nawet nie drgnęła powieka gdy tamtego dnia doszywał mu ozdobny mankiet w swoim mniejszym atelier w Nowym Jorku. Wyglądał jak człowiek, który wiedział więcej niż realnie pozwalał mu na to dostęp do informacji, ale prawdopodobnie miał swoje sposoby i nie było to tylko wrażenie. To było zaledwie kilka godzin po tym jak The Right Note postawiło go przed faktem dopisania Yeon do kilku kampanii w jakich miał wziąć wkrótce udział i ledwie tydzień przed oficjalnym poinformowaniem mediów o cudownym zbliżeniu dwóch bratnich dusz.
W tamtym momencie wolałby przejmować się pierwszym spotkaniem z dziewczyną, której nigdy nie widział i nie zamienił słowa, ale spokój z jakim Asher przyjął te zmiany nie pozwalał mu skupić się na niczym innym. Ciało podświadomie rozpoznawało zagrożenie, napięcie niemal mrowiło w palce i kazało mu pozostawać w trybie czuwania, a każde słowo diagnozował pod kątem poprawności zanim je wypowiedział - co najmniej kilka razy.
Obiecaj mi, że w odpowiednim momencie podejmiesz właściwą decyzję. Wiesz gdzie jest twoje miejsce.
I obiecał, a deklaracja uszła z niego bezrefleksyjnie i z mocą, by nie pozostawiać jakichkolwiek wątpliwości wśród których Asher mógłby znaleźć niezadowalający defekt. To, że Harland operował w tej samej chwili nożycami przy jego nadgarstku i wykrawał powoli kolejne fragmenty materiału prawdopodobnie ponagliło podjęcie kolejnej decyzji na jaką również, nie miał tak naprawdę większego wpływu. Jego jedynym obowiązkiem było wypowiedzenie na głos tego, co Asher życzył sobie usłyszeć.
Yeon nie była rozpieszczoną księżniczką, mimo że Mei długo żył w takim przekonaniu. Patrzył na nią kątem oka podczas imitacji normalnego lunchu i zastanawiał się, czy niedotknięte przez żadne z nich porcje sernika baskijskiego były jej wyborem. Wizualnie podobał mu się pulchny środek i karmelowo nadpalone brzegi, a nawet artystyczny kleks wiśni we frużelinie, wewnętrznie żołądek wywlekał mu się na lewą stronę. Pamiętał co stało się z tamtym ciastem czekoladowym, zwłaszcza że Serena siedziała kilka stolików dalej i obserwowała go jak hiena.
Wizualnie spodobała mu się również Han, choć jej wtedy nie uświadomił bo nie wiedział czy powinien. Nie wiedział nawet jak, ponieważ nigdy nie odbył podobnej rozmowy i zabrakło mu śmiałości na najbardziej pospolity komplement. Przypomniało mu się zresztą zaraz, że nic z tego w czym właśnie uczestniczył nie wykraczało poza warunki umowy, a to ostudziło jego entuzjazm wystarczająco aby wycofał się na resztę spotkania. Siedział więc z palcami przeplecionymi przez siebie, z dłońmi wspartymi o nonszalancko zarzucone kolano na drugą nogę i mimo że obserwował ją dość chłodno, chętnie słuchał jej gadulstwa o niczym. W niedługim czasie jej recenzje zwyczajnego świata z jakim miała większą styczność niż on stały się dla niego oknem na świat do jakiego nagle zyskał dostęp.
Zwyczaj ugruntowywał się elektronicznie przez kolejne kilka miesięcy.
Nie zawsze mieli czas by prowadzić rozmowę jednocześnie, częściej po prostu zaglądali na komunikator po godzinach, często z ogromnym rozstrzałem stref czasowych innych po obu stronach, aczkolwiek nie przeszkadzało im to na tyle aby pragnienie kontaktu z żywym, rozumiejącym sytuację w jakiej się znaleźli człowiekiem ostygło.
Początkowo to ona dbała o regularne zasypywanie jego skrzynki wiadomościami. Wysyłała zdjęcia, które oglądał wnikliwie i nawet jeżeli dotyczyły jakiejś pierdoły (zwykle tak właśnie było, bo Han w niezrozumiały dla niego sposób potrafiła zachwycać się najdrobniejszymi i najbardziej powszednimi rzeczami) reagował albo oszczędnym komentarzem (w lepsze dni) albo przynajmniej charakterystycznym dla siebie czarnym serduszkiem (częściej). Po jakimś czasie sam zaczął się angażować i wysyłać jej to, co jego obszerna prywatna galeria nagromadziła na przestrzeni ostatnich lat. Posiadał mnóstwo zdjęć ptaków, uchwyconych głównie przy katedrach, na mijanych cmentarzach albo dachach ładniejszych kamienic, osobny folder z nietoperzami jakich uchwycił całą chmarę podczas krótkiego pobytu w Austin i wieczornego przepływu pod Bat Bridge, sporo ujęć natury - raczej amatorsko i dla kaprysu - i ceramiki, choć z tej osobliwości nigdy się nie wytłumaczył. Czarno-biały filtr był wręcz obligatoryjny.
Zdawało się, że w pewnym momencie zatrzymali się na tym etapie i nie ruszyli już dalej z miejsca, uznając obecny stan za satysfakcjonujący. Nie zdarzało mu się czuć niedosytu, Yeon i tak dawała mu więcej niż ktokolwiek i chociaż nie mówił jej wszystkiego czuł, że jeśli nie całości, to przynajmniej części i tak się domyślała. Zauważył, że ilekroć wspominał o Harlandzie ich konwersacje przybierały inny, lżejszy kierunek, jakby intuicyjnie rozumiała co miał na myśli i zręcznie przenosiła ciężar dyskusji na coś, co pozwalałoby mu odpocząć. Nigdy też nie dociekała powodów dla jakich znikał jej z pola widzenia na kilka godzin podczas imprez na jakie w teorii mieli przyjść razem, nie wiedział tylko czy robiła to z uprzejmości, braku zainteresowania czy niewiedzy. Ostatnia opcja wydawała mu się najmniej prawdopodobna, bo na tyle na ile zdołał ją poznać nie mógłby zarzucić jej niedomyślności.
Była jego podporą milczącą gdy tego potrzebował i tyle mu wystarczało.
Yeon przysłoniła usta, ale śmiech i tak przeciekł jej przez palce, na co on uniósł brew w łagodnym zaskoczeniu, w pełni udawanym bo był świadom, że tej nocy wyjątkowo utyskiwał.
一 Dobiję do stu 一 oświadczył twardo, zanim wyklarował intencję: 一 Potrafisz do tylu policzyć?
Niestety nawet żart nie utrzymał się długo po tym, jak zauważył pierwsze zbyt głęboko kładące się na jej ciele cienie, a im dłużej się jej przyglądał tym więcej widział.
Jeżeli w ich rozmowach istniało jakiekolwiek tabu, była to dieta.
Jak dotąd Lian z tą samą zręcznością z jaką Yeon unikała tematu Ashera oraz jego incydentalnych zniknięć omijał kwestie związane z jedzeniem, nie chcąc podnosić spraw z jakimi sam kompletnie sobie nie radził. Obsesja jego agentki, Sereny Marlow konsekwentnie trzymała go w tym samym rozmiarze od lat, zapach migdałów potrafił wywołać w nim odruch wymiotny, a nawyk ssania kostek lodu tak bardzo wszedł mu w krew, że wraz z nim na plany zdjęciowe i koncerty wożono turystyczną lodówkę. Nie palił, mimo że Serena sugerowała mu to rozwiązanie gdy dopiero zaczynał z morderczą dietą. Miał wówczas czternaście lat.
Łatwiej oszukać głód, to stara metoda modelek 一 przekonywała, ale myśl o nałogu skutecznie odstraszała go od spróbowania. Wolał lód, a jeżeli to nie wystarczało przypominał sobie jak Marlow przeciągnęła go kiedyś przez pół hotelu i zmusiła do zwrócenia kawałka ciasta czekoladowego.
Teraz było inaczej. Teraz zyskał częściowo jakiś ułamek decyzyjności i pomału zaczynał planować odejście, a chociaż wciąż nie potrafił zjeść pełnej porcji do końca i bez wyrzutów sumienia, czasami naprawdę jadł. Deser był wciąż poza jego zasięgiem, ale wierzył, że może któregoś dnia się to zmieni.
Celowo zmarszczył brwi jeszcze bardziej - i westchnął! - głęboko, przez nos. Mógł się czasami podłożyć.
一 Mam samolot, muszę być na lotnisku najpóźniej o dziesiątej 一 ograniczył jej nadzieje z miejsca, aczkolwiek w jego głosie pobrzmiewał jakiś niewyrażony wprost żal. W innych okolicznościach, gdyby byli parą zupełnie normalnych ludzi niezwiązanych żadnym kontraktem ani harmonogramem kreślonym na styk, chętnie zwiedziłby z nią miasto. Wziąłby ją nawet na wybrzeże i oglądał z cienia tłuste mewy, brodził w wodzie po kostki i wytrzepywał piasek z podwiniętych nogawek spodni. 一 Ale jeżeli zdążysz się gdzieś ruszyć koniecznie wyślij mi zdjęcia.
Po raz kolejny musiał odmówić jej zanim weszliby w szczegóły, a chociaż Yeon nie zdążyła jeszcze rozwinąć żadnych planów Lian i tak poczuł się podle. Zawsze to robił, praktycznie witał się z nią pożegnaniem i przepraszał tak samo często jak wzdychał.
Brwi ponownie zbiegły mu się grymaśnie w wyrazie zniecierpliwienia, bo początkowo potraktował jej pretensję na poważnie. Zważywszy na to o czym myślał chwilę wcześniej, pewnie powinien.
一 Naprawdę chciałabyś mnie zastąpić kimś, kto życzył mi połamania palców? Wow, zabolało 一 zironizował pół żartem pół serio, bo o ile dobrze pamiętał skrót przekazany mu przez Serenę, coś podobnego znalazło się na liście życzeń jednego z jego największych antyfanów; facet publikował pod pseudonimem LianMeiSucks666 i delikatnie ujmując, poświęcał sporo wolnego czasu na uprzykrzanie mu życia w mediach społecznościowych.
Nagła zmiana atmosfery była spodziewana, nie był więc zaskoczony gdy Han pośrednio zwróciła się z prośbą by jej odpuścił i może nawet by to zrobił, gdyby to co właśnie usłyszał nie zabrzmiało jak coś, co sam wielokrotnie słyszał. Przez kilka sekund walczył z uderzeniem gorąca i frustracją, aż zgrzytnął mimowolnie zębami przy zaciśnięciu szczęki i zamiast cofnąć dłoń, którą wcześniej odgarnął jej włosy na bok, oparł ją na jej ramieniu. Symetrycznie zrobił z drugą, tym samym mobilizując Yeon aby została w miejscu na wypadek, gdyby przyszło jej do głowy uciec w jakąś asekuracyjną aktywność. Przygarbił się by mniej więcej znaleźć się na wysokości jej uciekającego spojrzenia i gdy po dłuższej chwili debatowania w milczeniu nadal nie znalazł właściwych słów, stuknął jej czoło swoim.
Znał problem zbyt dobrze by wierzyć naiwnie w to, że można go było rozwiązać pojedynczą rozmową.
Kiedy Yeon w pewnym momencie wyszła do niego z czymś, co nie brzmiało już jak echo opinii innych osób lecz rzeczywisty wniosek wyciągnięty z bolesnego doświadczenia Lian poczuł, że uderzyło aż zbyt blisko.
一 Zaoferowałaś mi więcej niż ktokolwiek do tej pory, a twój wygląd nie miał na to żadnego wpływu 一 zaczął ostrożnie, choć z pełnym przekonaniem do tego o czym właśnie mówił. Głos zniżył znacząco, miał ją w końcu na odległość jednego oddechu, czoło w czoło, nos w nos, może odrobinę za blisko niż kiedykolwiek do tego aspirował, a jednak w jakiś sposób teraz wydało mu się to właściwe.
Spokojnie mrugnął, powoli przeciągnął obie dłonie nieco dalej za jej kark po czym skrzyżował je w nadgarstkach i tak już zostawił.
一 Wartość jaką mierzy cię agencja nie jest jedyną jaka ma znaczenie, jest po prostu tym co akurat mogli spieniężyć. Pomyśl o tym, hmm?
Nie chodziło już nawet o udowodnienie jej, że mylnie brała za pewnik opinie osób, które miały w tym swój udział. Chodziło również o przetrwanie, bo jeżeli Yeon była jedynie produktem, którego cena zależała od chwilowej fanaberii i estetyki - to kim był on?
一 Poza tym co to za pierdolenie? Kto twierdzi, że moja dziewczyna nie jest wystarczająco ładna? 一 zapytał z nie do końca udawanym rozdrażnieniem wychodzącym mu lekko uniesioną brwią i zmrużonymi z irytacją oczami. 一 Odeślij go do mnie, niech powie mi to w twarz.
Seungyeon Han
Gdy usłyszał o tym pomyśle po raz pierwszy z automatu się zgodził - lub raczej potwierdził coś na co i tak nie miał w pływu, bo lubił oswajać się w ten sposób z nowymi wymaganiami. Iluzja wyboru pozwalała mu funkcjonować w miarę bez zawahań w przestrzeni zawodowej, poczucie trzymania obu rąk na sterze dawało złudne wrażenie kontroli, pomimo że kierunek w jakim płynął podejmował za niego nurt rzeki. Można się było przyzwyczaić. Czasami zapomnieć.
Tak jak zapomniał o istnieniu Yeon na samym początku, przez pierwsze tygodnie wciąż żyjąc życiem singla. Nie, żeby to zmieniło się jakkolwiek w ciągu ostatnich lat, w końcu parą byli wyłącznie na papierze i gdy ich o to proszono.
Asher również łatwo wykreślił ją z własnego równania i ograniczył się do podsyłania nowych marynarek, koszul i spodni, tak by wizerunkowo Lian istotnie do niej pasował.
Za kilka lat agencja zmieni strategię i określi dla was nowe cele. Jesteśmy profesjonalni, to nie problem.
Harlandowi nawet nie drgnęła powieka gdy tamtego dnia doszywał mu ozdobny mankiet w swoim mniejszym atelier w Nowym Jorku. Wyglądał jak człowiek, który wiedział więcej niż realnie pozwalał mu na to dostęp do informacji, ale prawdopodobnie miał swoje sposoby i nie było to tylko wrażenie. To było zaledwie kilka godzin po tym jak The Right Note postawiło go przed faktem dopisania Yeon do kilku kampanii w jakich miał wziąć wkrótce udział i ledwie tydzień przed oficjalnym poinformowaniem mediów o cudownym zbliżeniu dwóch bratnich dusz.
W tamtym momencie wolałby przejmować się pierwszym spotkaniem z dziewczyną, której nigdy nie widział i nie zamienił słowa, ale spokój z jakim Asher przyjął te zmiany nie pozwalał mu skupić się na niczym innym. Ciało podświadomie rozpoznawało zagrożenie, napięcie niemal mrowiło w palce i kazało mu pozostawać w trybie czuwania, a każde słowo diagnozował pod kątem poprawności zanim je wypowiedział - co najmniej kilka razy.
Obiecaj mi, że w odpowiednim momencie podejmiesz właściwą decyzję. Wiesz gdzie jest twoje miejsce.
I obiecał, a deklaracja uszła z niego bezrefleksyjnie i z mocą, by nie pozostawiać jakichkolwiek wątpliwości wśród których Asher mógłby znaleźć niezadowalający defekt. To, że Harland operował w tej samej chwili nożycami przy jego nadgarstku i wykrawał powoli kolejne fragmenty materiału prawdopodobnie ponagliło podjęcie kolejnej decyzji na jaką również, nie miał tak naprawdę większego wpływu. Jego jedynym obowiązkiem było wypowiedzenie na głos tego, co Asher życzył sobie usłyszeć.
Yeon nie była rozpieszczoną księżniczką, mimo że Mei długo żył w takim przekonaniu. Patrzył na nią kątem oka podczas imitacji normalnego lunchu i zastanawiał się, czy niedotknięte przez żadne z nich porcje sernika baskijskiego były jej wyborem. Wizualnie podobał mu się pulchny środek i karmelowo nadpalone brzegi, a nawet artystyczny kleks wiśni we frużelinie, wewnętrznie żołądek wywlekał mu się na lewą stronę. Pamiętał co stało się z tamtym ciastem czekoladowym, zwłaszcza że Serena siedziała kilka stolików dalej i obserwowała go jak hiena.
Wizualnie spodobała mu się również Han, choć jej wtedy nie uświadomił bo nie wiedział czy powinien. Nie wiedział nawet jak, ponieważ nigdy nie odbył podobnej rozmowy i zabrakło mu śmiałości na najbardziej pospolity komplement. Przypomniało mu się zresztą zaraz, że nic z tego w czym właśnie uczestniczył nie wykraczało poza warunki umowy, a to ostudziło jego entuzjazm wystarczająco aby wycofał się na resztę spotkania. Siedział więc z palcami przeplecionymi przez siebie, z dłońmi wspartymi o nonszalancko zarzucone kolano na drugą nogę i mimo że obserwował ją dość chłodno, chętnie słuchał jej gadulstwa o niczym. W niedługim czasie jej recenzje zwyczajnego świata z jakim miała większą styczność niż on stały się dla niego oknem na świat do jakiego nagle zyskał dostęp.
Zwyczaj ugruntowywał się elektronicznie przez kolejne kilka miesięcy.
Nie zawsze mieli czas by prowadzić rozmowę jednocześnie, częściej po prostu zaglądali na komunikator po godzinach, często z ogromnym rozstrzałem stref czasowych innych po obu stronach, aczkolwiek nie przeszkadzało im to na tyle aby pragnienie kontaktu z żywym, rozumiejącym sytuację w jakiej się znaleźli człowiekiem ostygło.
Początkowo to ona dbała o regularne zasypywanie jego skrzynki wiadomościami. Wysyłała zdjęcia, które oglądał wnikliwie i nawet jeżeli dotyczyły jakiejś pierdoły (zwykle tak właśnie było, bo Han w niezrozumiały dla niego sposób potrafiła zachwycać się najdrobniejszymi i najbardziej powszednimi rzeczami) reagował albo oszczędnym komentarzem (w lepsze dni) albo przynajmniej charakterystycznym dla siebie czarnym serduszkiem (częściej). Po jakimś czasie sam zaczął się angażować i wysyłać jej to, co jego obszerna prywatna galeria nagromadziła na przestrzeni ostatnich lat. Posiadał mnóstwo zdjęć ptaków, uchwyconych głównie przy katedrach, na mijanych cmentarzach albo dachach ładniejszych kamienic, osobny folder z nietoperzami jakich uchwycił całą chmarę podczas krótkiego pobytu w Austin i wieczornego przepływu pod Bat Bridge, sporo ujęć natury - raczej amatorsko i dla kaprysu - i ceramiki, choć z tej osobliwości nigdy się nie wytłumaczył. Czarno-biały filtr był wręcz obligatoryjny.
Zdawało się, że w pewnym momencie zatrzymali się na tym etapie i nie ruszyli już dalej z miejsca, uznając obecny stan za satysfakcjonujący. Nie zdarzało mu się czuć niedosytu, Yeon i tak dawała mu więcej niż ktokolwiek i chociaż nie mówił jej wszystkiego czuł, że jeśli nie całości, to przynajmniej części i tak się domyślała. Zauważył, że ilekroć wspominał o Harlandzie ich konwersacje przybierały inny, lżejszy kierunek, jakby intuicyjnie rozumiała co miał na myśli i zręcznie przenosiła ciężar dyskusji na coś, co pozwalałoby mu odpocząć. Nigdy też nie dociekała powodów dla jakich znikał jej z pola widzenia na kilka godzin podczas imprez na jakie w teorii mieli przyjść razem, nie wiedział tylko czy robiła to z uprzejmości, braku zainteresowania czy niewiedzy. Ostatnia opcja wydawała mu się najmniej prawdopodobna, bo na tyle na ile zdołał ją poznać nie mógłby zarzucić jej niedomyślności.
Była jego podporą milczącą gdy tego potrzebował i tyle mu wystarczało.
Yeon przysłoniła usta, ale śmiech i tak przeciekł jej przez palce, na co on uniósł brew w łagodnym zaskoczeniu, w pełni udawanym bo był świadom, że tej nocy wyjątkowo utyskiwał.
一 Dobiję do stu 一 oświadczył twardo, zanim wyklarował intencję: 一 Potrafisz do tylu policzyć?
Niestety nawet żart nie utrzymał się długo po tym, jak zauważył pierwsze zbyt głęboko kładące się na jej ciele cienie, a im dłużej się jej przyglądał tym więcej widział.
Jeżeli w ich rozmowach istniało jakiekolwiek tabu, była to dieta.
Jak dotąd Lian z tą samą zręcznością z jaką Yeon unikała tematu Ashera oraz jego incydentalnych zniknięć omijał kwestie związane z jedzeniem, nie chcąc podnosić spraw z jakimi sam kompletnie sobie nie radził. Obsesja jego agentki, Sereny Marlow konsekwentnie trzymała go w tym samym rozmiarze od lat, zapach migdałów potrafił wywołać w nim odruch wymiotny, a nawyk ssania kostek lodu tak bardzo wszedł mu w krew, że wraz z nim na plany zdjęciowe i koncerty wożono turystyczną lodówkę. Nie palił, mimo że Serena sugerowała mu to rozwiązanie gdy dopiero zaczynał z morderczą dietą. Miał wówczas czternaście lat.
Łatwiej oszukać głód, to stara metoda modelek 一 przekonywała, ale myśl o nałogu skutecznie odstraszała go od spróbowania. Wolał lód, a jeżeli to nie wystarczało przypominał sobie jak Marlow przeciągnęła go kiedyś przez pół hotelu i zmusiła do zwrócenia kawałka ciasta czekoladowego.
Teraz było inaczej. Teraz zyskał częściowo jakiś ułamek decyzyjności i pomału zaczynał planować odejście, a chociaż wciąż nie potrafił zjeść pełnej porcji do końca i bez wyrzutów sumienia, czasami naprawdę jadł. Deser był wciąż poza jego zasięgiem, ale wierzył, że może któregoś dnia się to zmieni.
Celowo zmarszczył brwi jeszcze bardziej - i westchnął! - głęboko, przez nos. Mógł się czasami podłożyć.
一 Mam samolot, muszę być na lotnisku najpóźniej o dziesiątej 一 ograniczył jej nadzieje z miejsca, aczkolwiek w jego głosie pobrzmiewał jakiś niewyrażony wprost żal. W innych okolicznościach, gdyby byli parą zupełnie normalnych ludzi niezwiązanych żadnym kontraktem ani harmonogramem kreślonym na styk, chętnie zwiedziłby z nią miasto. Wziąłby ją nawet na wybrzeże i oglądał z cienia tłuste mewy, brodził w wodzie po kostki i wytrzepywał piasek z podwiniętych nogawek spodni. 一 Ale jeżeli zdążysz się gdzieś ruszyć koniecznie wyślij mi zdjęcia.
Po raz kolejny musiał odmówić jej zanim weszliby w szczegóły, a chociaż Yeon nie zdążyła jeszcze rozwinąć żadnych planów Lian i tak poczuł się podle. Zawsze to robił, praktycznie witał się z nią pożegnaniem i przepraszał tak samo często jak wzdychał.
Brwi ponownie zbiegły mu się grymaśnie w wyrazie zniecierpliwienia, bo początkowo potraktował jej pretensję na poważnie. Zważywszy na to o czym myślał chwilę wcześniej, pewnie powinien.
一 Naprawdę chciałabyś mnie zastąpić kimś, kto życzył mi połamania palców? Wow, zabolało 一 zironizował pół żartem pół serio, bo o ile dobrze pamiętał skrót przekazany mu przez Serenę, coś podobnego znalazło się na liście życzeń jednego z jego największych antyfanów; facet publikował pod pseudonimem LianMeiSucks666 i delikatnie ujmując, poświęcał sporo wolnego czasu na uprzykrzanie mu życia w mediach społecznościowych.
Nagła zmiana atmosfery była spodziewana, nie był więc zaskoczony gdy Han pośrednio zwróciła się z prośbą by jej odpuścił i może nawet by to zrobił, gdyby to co właśnie usłyszał nie zabrzmiało jak coś, co sam wielokrotnie słyszał. Przez kilka sekund walczył z uderzeniem gorąca i frustracją, aż zgrzytnął mimowolnie zębami przy zaciśnięciu szczęki i zamiast cofnąć dłoń, którą wcześniej odgarnął jej włosy na bok, oparł ją na jej ramieniu. Symetrycznie zrobił z drugą, tym samym mobilizując Yeon aby została w miejscu na wypadek, gdyby przyszło jej do głowy uciec w jakąś asekuracyjną aktywność. Przygarbił się by mniej więcej znaleźć się na wysokości jej uciekającego spojrzenia i gdy po dłuższej chwili debatowania w milczeniu nadal nie znalazł właściwych słów, stuknął jej czoło swoim.
Znał problem zbyt dobrze by wierzyć naiwnie w to, że można go było rozwiązać pojedynczą rozmową.
Kiedy Yeon w pewnym momencie wyszła do niego z czymś, co nie brzmiało już jak echo opinii innych osób lecz rzeczywisty wniosek wyciągnięty z bolesnego doświadczenia Lian poczuł, że uderzyło aż zbyt blisko.
一 Zaoferowałaś mi więcej niż ktokolwiek do tej pory, a twój wygląd nie miał na to żadnego wpływu 一 zaczął ostrożnie, choć z pełnym przekonaniem do tego o czym właśnie mówił. Głos zniżył znacząco, miał ją w końcu na odległość jednego oddechu, czoło w czoło, nos w nos, może odrobinę za blisko niż kiedykolwiek do tego aspirował, a jednak w jakiś sposób teraz wydało mu się to właściwe.
Spokojnie mrugnął, powoli przeciągnął obie dłonie nieco dalej za jej kark po czym skrzyżował je w nadgarstkach i tak już zostawił.
一 Wartość jaką mierzy cię agencja nie jest jedyną jaka ma znaczenie, jest po prostu tym co akurat mogli spieniężyć. Pomyśl o tym, hmm?
Nie chodziło już nawet o udowodnienie jej, że mylnie brała za pewnik opinie osób, które miały w tym swój udział. Chodziło również o przetrwanie, bo jeżeli Yeon była jedynie produktem, którego cena zależała od chwilowej fanaberii i estetyki - to kim był on?
一 Poza tym co to za pierdolenie? Kto twierdzi, że moja dziewczyna nie jest wystarczająco ładna? 一 zapytał z nie do końca udawanym rozdrażnieniem wychodzącym mu lekko uniesioną brwią i zmrużonymi z irytacją oczami. 一 Odeślij go do mnie, niech powie mi to w twarz.
Seungyeon Han