And is it over now?
: ndz lip 19, 2026 8:23 am
Stęsknił się. Jego słowa przez moment rozbijały się z tyłu jej świadomości… przez chwilę nawet chciała to wziąć na poważnie, może nawet do serca. Ale później dotarło do niej gdzie są, kim są i co robią. Darcy Bowman nie była dziewczyną, za którą się tęskni. Może za jej ciałem, może za tym jaka była w łóżku, ale nie za nią… brutalne, dość przykre, ale prawdziwe. A ona wystarczająco twardo stąpała po ziemi, żeby zdawać sobie z tego sprawę i nie wyobrażać sobie, że może być inaczej.
- Uważaj, bo się jeszcze wzruszę… – kącik ust drgnął jej w rozbawieniu. Jednocześnie przeszedł ją przyjemny dreszcz, gdy mocniej zacisnął palce na jej skórze. Miał w sobie coś… nie potrafiła powiedzieć, co to było, ale wiedział jak ją dotknąć, jak sprawić, żeby pod nim zadrżała, a serce zabiło jej mocniej. Nie z powodu uczuć, a raczej tej ekscytującej myśli co będzie dalej – Twoja dziewczyna wie, że jesteś taki wylewny? To różnica… pieprzyć inne, a za nimi tęsknić. Za to drugie mogłaby się śmiertelnie obrazić. – nie znała jego związku, wiedziała o nim tyle, co nic… zaledwie parę informacji, które wyczytała sobie między wierszami. Domyślała się jednak, że nie był szczególnie udany jeśli tak często bywał tutaj i bez najmniejszego skrępowania potrafił powiedzieć, że za nią tęsknił – Chyba, że już się obraziła, przestała ci dawać i dlatego jesteś tu tak często. – prychnęła, a kącik ust zadrżał jej w rozbawieniu, bo cóż… nie zdziwiłaby się! Mało tego – pogratulowałaby dziewczynie dobrej decyzji, bo prawdopodobnie zasługiwała na więcej. Chociażby na faceta, który nie pieprzył striptizerek.
- I postaraj się trochę bardziej, Cadwalader. – rzuciła rozbawiona, zsuwając się wreszcie z jego kolan, przesiadając się na kanapę, ale bokiem tak, żeby nogi ciągle trzymać na jego udach. Łokciem opierała się o zagłówek kanapy, głowę podpierała na tej ręce i wpatrywała się w mężczyznę obok niej – Chociaż trochę poudawaj, że trudno coś ze mnie wyciągnąć. Zadawaj pytania. Jak już wpadnę to, żebym chociaż mogła grać blondynkę, że nic nie wiedziałam, że po prostu zadawałeś pytania i połączyłeś kropki, że nie podejrzewałam… – bo przecież była tylko głupią dziewuchą z klubu, mogła powiedzieć za dużo raz czy dwa… na pewno bardzo tego żałowała, gdyby ktoś pytał! Mogłaby zrobić przedstawienie, błagać o przebaczenie i skończyć pewnie z paroma siniakami… a nie kulką w sam środek czoła. Wiedziała przecież, że ryzykowała mówiąc mu cokolwiek, a mimo wszystko – robiła to. Naprawdę była głupią dziewuchą – A nie, że tak o… przyjdziesz, a ja ci powiem, że na miasto trafi nowy trefny towar. – czyli w sumie powiedziała. Uśmiech czaił się w kąciki jej ust, leniwie zaczęła nakręcać kosmyk włosów na palec i jednocześnie ani na moment nie odwracała od niego spojrzenia.
Arvel Cadwalader
- Uważaj, bo się jeszcze wzruszę… – kącik ust drgnął jej w rozbawieniu. Jednocześnie przeszedł ją przyjemny dreszcz, gdy mocniej zacisnął palce na jej skórze. Miał w sobie coś… nie potrafiła powiedzieć, co to było, ale wiedział jak ją dotknąć, jak sprawić, żeby pod nim zadrżała, a serce zabiło jej mocniej. Nie z powodu uczuć, a raczej tej ekscytującej myśli co będzie dalej – Twoja dziewczyna wie, że jesteś taki wylewny? To różnica… pieprzyć inne, a za nimi tęsknić. Za to drugie mogłaby się śmiertelnie obrazić. – nie znała jego związku, wiedziała o nim tyle, co nic… zaledwie parę informacji, które wyczytała sobie między wierszami. Domyślała się jednak, że nie był szczególnie udany jeśli tak często bywał tutaj i bez najmniejszego skrępowania potrafił powiedzieć, że za nią tęsknił – Chyba, że już się obraziła, przestała ci dawać i dlatego jesteś tu tak często. – prychnęła, a kącik ust zadrżał jej w rozbawieniu, bo cóż… nie zdziwiłaby się! Mało tego – pogratulowałaby dziewczynie dobrej decyzji, bo prawdopodobnie zasługiwała na więcej. Chociażby na faceta, który nie pieprzył striptizerek.
- I postaraj się trochę bardziej, Cadwalader. – rzuciła rozbawiona, zsuwając się wreszcie z jego kolan, przesiadając się na kanapę, ale bokiem tak, żeby nogi ciągle trzymać na jego udach. Łokciem opierała się o zagłówek kanapy, głowę podpierała na tej ręce i wpatrywała się w mężczyznę obok niej – Chociaż trochę poudawaj, że trudno coś ze mnie wyciągnąć. Zadawaj pytania. Jak już wpadnę to, żebym chociaż mogła grać blondynkę, że nic nie wiedziałam, że po prostu zadawałeś pytania i połączyłeś kropki, że nie podejrzewałam… – bo przecież była tylko głupią dziewuchą z klubu, mogła powiedzieć za dużo raz czy dwa… na pewno bardzo tego żałowała, gdyby ktoś pytał! Mogłaby zrobić przedstawienie, błagać o przebaczenie i skończyć pewnie z paroma siniakami… a nie kulką w sam środek czoła. Wiedziała przecież, że ryzykowała mówiąc mu cokolwiek, a mimo wszystko – robiła to. Naprawdę była głupią dziewuchą – A nie, że tak o… przyjdziesz, a ja ci powiem, że na miasto trafi nowy trefny towar. – czyli w sumie powiedziała. Uśmiech czaił się w kąciki jej ust, leniwie zaczęła nakręcać kosmyk włosów na palec i jednocześnie ani na moment nie odwracała od niego spojrzenia.
Arvel Cadwalader