Strona 2 z 2

everybody sees the way you look at each other

: śr lip 22, 2026 4:01 pm
autor: Lando Mangione
Musiał w końcu pokazać, że to jednak on nosi w tym związku spodnie i potrafi być zdecydowany. W końcu to, że oficjalnie nigdy nie powiedzieli sobie, że ze sobą chodzą, nie oznaczało, że faktycznie tak nie jest. Przecież spędzali razem dużo czasu, randkowali, sięgali po swoją bliskość, całowali się i otwierali przed sobą w sposób, w jaki nie robili tego przed innymi – to dość wyraźnie mówiło, że są parą. I czas było to tak nazwać.
I Lando naprawdę dobrze czuł się z tym, że w końcu to zrobił. A na dodatek nazywanie Carrie jego dziewczyną spodobało mu się tak bardzo, że zaczął to powtarzać częściej niż było to konieczne, ale najwyraźniej Pillbury również się to podobało, patrząc na jej reakcje.
Ten niewinny uśmiech nie zwiódł go i Mangione od razu połapał się, że jej myśli mogły być o wiele bardziej n i e g r z e c z n e, niż chciała to po sobie dać poznać. W wyniku tego na twarzy Lando pojawił się łobuzerski uśmiech. – Trzymam za słowo – odparł w końcu, a jego słowa oznaczały mniej więcej tyle, że zamierzał to w przyszłości wykorzystać. Jeszcze nie wiedział kiedy, ale kiedyś to mogło mu się przydać…
A jeśli ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości co do tego, czy coś było między tą dwójką, to brunet zaraz miał je w pełni rozwiać. – Da się zrobić – stwierdził po chwili namysłu, po czym ujął w dłonie twarz szatynki i pochylił się nad nią, aby pocałować ją czule. I to wcale nie był krótki całus, który mógłby z łatwością umknąć uwadze innych. Lando wcale nie spieszył się z wycofaniem, dając sobie chwilę na nacieszenie się tym. Dopiero kiedy był usatysfakcjonowany, nieznacznie się odsunął. – Masz jeszcze jakieś życzenia? – zapytał z nutką zadziorności w głosie, która mówiła, że teraz droczył się z Pillbury. Ale to nie znaczy, że nie wczuł się w rolę idealnego chłopaka i nie był gotowy spełniać jej kolejnych życzeń… To też było możliwe.
Ale na razie, patrząc w jej oczy i nie ruszając dłoni z jej twarzy, po której delikatnie gładził ją kciukami, zdecydował się pocałować ją jeszcze raz, ale tym razem t r o s z e c z k ę krócej. Co miał na to poradzić? Zawróciła mu w głowie.

Carrie Pillbury

everybody sees the way you look at each other

: śr lip 22, 2026 7:05 pm
autor: Carrie Pillbury
Nie ma nic bardziej pociągającego niż pewność siebie i w tym momencie Carrie mogła to potwierdzić. Kiedy obserwowała to, z jaką łatwością Lando wyznaczył ich relacji kierunek, doszła do wniosku, że ma przed sobą mężczyznę, który naprawdę jej imponował.
Była to przyjemna odmiana po tym, jak kiedyś bezustannie sobie docinali. Wówczas nie miała o nim najlepszego zdania - przynajmniej w aspekcie kultury, ponieważ pod wieloma innymi względami dostrzegała jego atuty, choć wtedy jeszcze nie chciała tego przyznać. Widziała przecież, jak utalentowanym był aktorem, a także dostrzegała, jak piekielnie piękny miał uśmiech. Nie bez powodu doprowadzał ją do szału, ilekroć go jej posyłał.
Teraz jednak mogła delektować się tym widokiem i rozpływać się za jego sprawą, co nie było wcale tak trudne. Stopniowo zaczynała zachowywać się przy nim tak, jakby po raz pierwszy się z a k o c h a ł a. Miała też świadomość tego, że słuchając ich z boku, ktoś mógłby dojść do wniosku, że byli tą męczącą, wpatrzoną w siebie parą, która zwykle w oczach singli budziła odrazę.
Pillbury nie dbała jednak o to. Najważniejsze było dla niej to, że oni oboje wydawali się ze sobą szczęśliwi.
I najwyraźniej umieli też całkiem nieźle z siebie czytać, skoro Lando w okamgnieniu połapał się, co tak naprawdę chodziło jej po głowie. Temu jednak nie poświęciła aż tak dużo uwagi, zamiast tego zamierzając zadbać, aby ugrać coś dla siebie. I najwyraźniej wypowiadanie pragnień na głos miało jej w tym pomóc, skoro Mangione nie oponował, tylko czym prędzej postanowił ją zadowolić. A to, że mu się udało, powinien poznać po tym, jak zamruczała z zadowoleniem, gdy zamknął jej usta w pocałunku.
Mógłby teraz w ogóle się nie odsuwać.
Na szczęście nie zrobił tego zbyt prędko, dzięki czemu Pillbury mogła nacieszyć się tą czułością. Kiedy nieco się od niej odsunął, lekko pokręciła głową. Teraz już naprawdę była zadowolona. — Teraz już możemy pójść na parkiet… Do drinków wrócimy później. Do całowania też — obiecała, choć tej ostatniej kwestii nie zamierzała odpuszczać sobie tak całkowicie. Lando najwyraźniej również, dzięki czemu już chwilę później nieco bardziej zaspokoił jej apetyt. Carrie natomiast w końcu się od niego odkleiła, aby teraz już złapać go za rękę i poprowadzić prosto w stronę parkietu, na którym mogli zacząć się ze sobą bawić.
I dziś zamierzała robić to naprawdę b l i s k o niego.

Lando Mangione

everybody sees the way you look at each other

: śr lip 22, 2026 8:35 pm
autor: Lando Mangione
Lando już czuł się w tej relacji na tyle pewnie, że potrafił podejmować tak zdecydowane decyzje. Ale to nie było coś, co przyszło do niego od razu. Na początku, gdy dopiero dali sobie szansę, czuł się bardzo niepewnie, ponieważ miał wątpliwości względem tego, czy to miało sens i czy zaraz nie skoczą sobie do gardeł, jak mieli w zwyczaju. Nie wiedział też, co chodziło jej po głowie, co sprawiało, że nie był pewny tej relacji.
Ale z biegiem czasu, spędzając z Carrie czas i poznając ją bliżej, zaczął być coraz pewniejszy tej znajomości oraz jej uczuć, dzięki czemu teraz mógł już za nią ręczyć i powiedzieć, że byli razem, bo tak właśnie czuł. Stworzyli udany związek, pomimo niesprzyjających warunków.
Oczywiście to wciąż były początki, a oni, patrząc na nich teraz, pozostawali w fazie miesiąca miodowego, gdzie byli sobą zachwyceni i na wszystko patrzyli przez różowe okulary, ale zamiast mówić sobie, że potrzebowali choć odrobiny realizmu, Lando wolał po prostu cieszyć się tym etapem ich związku.
Dlatego nie zamierzał przejmować się tym, jak odbierali ich inni i czy nie byli wkurzający dla nich. Jeśli tak, trudno, on nie zamierzał czegokolwiek odmawiać sobie ze względu na innych. Nic dziwnego, że nie przejmował się także tym, iż będąc wśród ludzi, może nie powinni przeciągać pocałunków. Miał na to ochotę, więc zrobił to, a reakcja Carrie utwierdziła go w przekonaniu, że oboje uważali to za dobry pomysł.
– Brzmi jak plan idealny – ocenił niczym fachowiec, uśmiechając się przy tym pogodnie. Później nie czekał z tym, żeby pójść razem z Carrie na parkiet, gdzie mieli okazję porządnie się wyszaleć. Lando bawił się z nią tam tak długo, aż oboje nie opadli z sił. A zanim to się stało, zostali zaczepieni przez kilku znajomych, którzy ich tam wyhaczyli… I ich reakcje były na tyle normalne, że aż przyjemne, bo nie stawiały tej dwójki w dziwnej sytuacji. Być może wcale nie mieli wzbudzać takiej sensacji, jak się wydawało. Kto wie, może inni dostrzegali wcześniej coś, czego ta dwójka nie widziała przez swoje kłótnie?
Dziś prędko nie opuścili lokalu, do którego wybrali się ze znajomymi, ale w końcu nadszedł moment, gdy mieli już dość tańca i alkoholu. Wtedy Lando i Carrie we dwójkę wrócili do jej domu, gdzie brunet został na noc.
koniec
Carrie Pillbury