Strona 2 z 2

You know that i’m your best friend

: sob sie 22, 2026 9:22 pm
autor: Jinx Hart
Dostrzegła to. Dostrzegła to lekkie drgnięcie kącików ust, które próbował powstrzymać, aby się nie roześmiać. Aby nie zniszczyć maski zawsze nachmurzonego Lockharta i w głębi siebie była szczęśliwa, że udało się jej do tego doprowadzić.W ostatnim czasie, każda chwila poza domem i bez męża była na wagę złota. Miała go dosyć. Serdecznie dosyć, ale co jej pozostało? Ma to na co sobie zasłużyła. Miała okazję odejść, ale z niej nie skorzystała.
Jednak doceniała wciąż tych ludzi, którzy jej nie opuścili i choć może rzadko z niektórymi się widywała, a ich relacja mogłaby uznać za dosyć specyficzną, to wiedziała, że może na nich polegać. I właśnie do tego grona zaliczał się Cyrus, przy którym mogła klnąć, palić, pić i rzucać paskudnymi żartami, które w jego towarzystwie przychodziły jej z nadzwyczajną łatwością. Nawet jeśli potrafił ją ostro opierdolić, a ona jego.
- Słuchaj, przed Tobą to nie chce mi się wykorzystywać nawet połowy moich umiejętności. Jak kiedyś zobaczysz mnie w akcji, to się poryczysz ze wzruszenia i pękniesz z dumy- machnęła ręką udając obojętność, ale… to chyba był trochę komplement w jego ustach, prawda?! Wielkie nieba. I do tego zaraz kolejnym dorzucił. - Po prostu mam artystyczną duszę- zarzuciła włosem dla teatralności, ale przecież coś w tym było. I w artystycznej duszy i z pomysłem na książkę. - Ale w sumie może faktycznie to nie jest zły pomysł- przytaknęła po chwili ściągając brwi i zastanawiając się przez chwilę nad tym. Żarty żartami, ale może Cyrus miał rację? Skoro i tak większość czasu spędzała w domu, to mogłaby ten czas wykorzystać nie tyle, co czytać cudze książki, ale napisać własną? Czy miałaby dobry materiał? W sumie ostatnie dziesięć lat jej życia były dosyć intensywne, a jedna z historii szczególnie się przewijała przez ten cały czas. Może warto to przelać na papier? Może w taki sposób zamknie tamten rozdział?
Bo to, że drzwi wciąż pozostały uchylone nie pozostawiało żadnych złudzeń. Mogłaby temu zaprzeczać, ale prawda była taka, że wciąż myślała o Callumie. Przez te pieprzone lata codziennie o nim myślała. Kiedy Leo się jej oświadczał. Kiedy wybudziła się ze śpiączki. Kiedy wychodziła za mąż. Czy nawet teraz rozmawiając z przyjacielem. Chociaż Lockhart nawet nie miał pojęcia, kto taki zaprząta od zawsze jej głowę. Pewnie by się zdziwił, gdyby to odkrył. Cała trójka byłaby w szoku.- A może zasłużyli? Może teraz dzięki mnie są ze swoją miłością życia?- rzuciła z lekkim przekąsem, bo może i Leo złamała serce, ale to akurat Callum złamał jej, gdy wybrał swoją narzeczoną. Szlag by to trafił! A jej nigdy się nie oświadczył.
Nie chciała jednak rozmawiać o swoich byłych. Wolała się skupić na sytuacji życiowej blondyna, będąc ciekawa co u niego słychać. Jednak bardzo ją zaskoczył swoim wyznaniem. - Za gadanie głupot- burknęła w szoku, że tego nie ogarnął. Zaraz jednak ta złość uleciała, a jej miejsce zajął strach. Strach o niego i jego zdrowie. Poczuła paskudny ucisk w żołądku i gulę w gardle, gdy wyrzucał z siebie kolejne słowa. Gdy skończył, to rzuciła papierosa i nawet nie zwracając uwagi, aby go zdeptać, po prostu przytuliła Lockharta. To był chyba trzeci raz, kiedy to zrobiła. Pierwszy, gdy zrobiła samodzielnie krok po operacji. Drugi, kiedy brała ślub i potrzebowała ukoić nerwy. Teraz był trzeci raz. Przytuliła go mocno nie przejmując się ewentualnymi plotkami, bo Cyrus był wart największej możliwej awantury jaka czekałaby ją w domu, gdyby do uszu jej męża doszły plotki o jej romansie. - Musisz się skonsultować z terapeutą. Musisz Cy- szepnęła mu do ucha, a następnie odsunęła się na odległość ramienia i spojrzała mu w oczy , a zmartwienie miała wręcz wypisane na twarzy. - Po pierwsze, jak będziesz chciał strzelić sobie w łeb albo skoczyć z mostu albo jakaś inną głupotę zrobić, to zanim się z to zabierzesz, obiecaj mi, że do mnie zadzwonisz. Dobrze? Obiecaj mi proszę- tu nie było żadnego pola do dyskusji. - Po drugie, kiedy to się zaczęło? Wydarzyło się coś konkretnie w Twoim życiu?- spytała nie wiedząc jak mu pomóc. Nie wiedziała co powiedzieć, więc próbowała się jakoś rozeznać w sytuacji, bo chciała mu pomóc. Nie wyobrażała sobie, żeby mogła go teraz zostawić samego z takimi problemami. On był przy niej, gdy ona tego potrzebowała, więc teraz pora, aby role się odwróciły.



Cyrus Lockhart

You know that i’m your best friend

: sob wrz 19, 2026 12:04 pm
autor: Cyrus Lockhart
Cyrus musiał dbać o swój wizerunek, tak? Gdyby uśmiechał się zbyt często, ludzie nie daj boże, wzięliby go za całkiem sympatycznego człowieka, a to była ostatnia rzecz, jakiej pragnął. Choć przy bliskich mu ludziach i tak robił to znacznie częściej niż normalnie. Ich relacja była specyficzna, ale na swój pokręcony sposób, dobrze się u nich sprawdzała. Zresztą Lockhart nie potrzebował więcej niż te pojedyncze spotkania raz na jakiś czas i zwykła świadomość, że miał przyjaciółkę, do której mógł się odezwać w razie potrzeby. Na co dzień i tak był cholernie zajęty, spędzając po paręnaście godzin w szpitalu. Życie towarzyskie medyków zwykle nie istniało albo było naprawdę niewielkie, tak jak w jego przypadku.

— A bo co? Ja jakiś gorszy? — mlasnął złośliwie, posyłając jej dość rozbawione spojrzenie. — Ja nie płaczę, Jinx. Potrzeba znacznie więcej niż dobra gra aktorska, żeby mnie wzruszyć — stwierdził. Cholera, rzeczywiście nie pamiętał, kiedy ostatni raz płakał. Nawet jako dziecko, matka potrafiła zdzielić go w głowę, żeby przestał się mazać. To trochę... straszne.
— Ach, tak to się teraz nazywa? Arystyczna dusza? przedrzeźnił ją złośliwie, śmiejąc się pod nosem. Tak czy inaczej, mężczyzna nie podejrzewał, że mógł podsunąć jej prawdziwy sposób na zabicie czasu i porobienia coś ciekawego. No cóż, jak uda jej się wydać jakąś książkę, to na pewno ją kupi, choć z przeczytaniem jej może być już gorzej. Cyrus wczytywał się jedynie w referaty naukowe i tego typu publikacje.

Gdy Hart nagle go przytuliła, Lockhart zesztywniał, jakby przeszedł go jakiś prąd. Uniósł dłonie, wpatrując się w nią z zaskoczeniem i dopiero po upływie jakiejś minuty, objął ją łagodnie, klepiąc dość niestandardowo po plecach. Niekoniecznie czuł potrzebę takiej bliskości, bo nawet do swoich problemów podchodził z dystansem i czarnym humorem, ale był to całkiem miły gest. Umiał to docenić. — Daj spokój — zaśmiał się. Nie wierzył w takie rzeczy i nie miał na to czasu. — Uspokój się, Jinx. Nic mi nie będzie, obiecuję — zapewnił. Gdyby wiedział, że tak ją wystraszy to w ogóle nie poruszyłby tego tematu. — Podejrzewam, że to wina monotonii. Całe życie robię wszystko dla pracy, systematyczności i perfekcji — stwierdził, wzruszając ramieniem. — Pewnie w końcu mogło się to na mnie odbić — mruknął, kiwając głową w stronę samochodu, żeby tam się wpakowali i ewentualnie kontynuowali rozmowę.

Jinx