When you are young, they assume you know nothin
: sob wrz 26, 2026 12:01 am
Pokręciłam głową rozbawiona jego słowami. Jeśli dostanę naprawdę ciekawą książkę, nic nie może mnie rozproszyć. Nawet powrót mojego chłopaka do pokoju. Zresztą spędziłam ten czas naprawdę przyjemnie, może nawet za bardzo. Jestem chyba złą dziewczyną, skoro najchętniej ponownie wróciłabym do czytania książki, a jego ponownie wysłała na dół, gdzie aktualnie trwa dalej cała impreza. Zaskoczona poprawiłam trochę pozycję i jedna ręka z automatu poleciała w stronę jego włosów. Trochę boję się go dotykać, jest cały poobijany i siniaki muszą zaczynać dawać o sobie znać. Dlatego delikatnie przyłożyłam rękę do jego klatki piersiowej, bawiąc się wypukłymi napisami.
— Jeśli wypijesz to nie będę zła. Zawsze mogę ja prowadzić, jeśli dasz mi kluczyki do swojego auta — Może dwa razy dał mi prowadzić? Jego auto jest większe od mojego, przez co opanowanie go jest trudniejsze? Zresztą muszę ustawić sobie fotel i lusterka, a to też zajmuje trochę czasu. Moje jest mniejsze, nie jest wielkim klockiem, który porusza się pojezdni. Idealny dla mnie i mojego stylu jazdy. Chociaż, jak się rozłoży fotele i pozbędzie się dachu w jego aucie, przyjemnie się ogląda gwiazdy na niebie. To jest fajna zaleta jego auta, którą osobiście bardzo polubiłam.
— A ja liczyłam, że wrócimy do twojego domu. Jednak to pokój Jakę, a on raczej też będzie chciał wrócić do swojego pokoju, a nie spać na kanapie — Oczywiście, jeśli znajdzie czyste miejsce, gdzie nikogo nie będzie oraz bez żadnych dodatkowych niespodzianek. Raz pomagałam w sprzątaniu tego całego bajzlu. Nie mogłam spać, większość leżała, gdzie było miejsce i pachniało nie za fajnie. Stell miał taki sen, że nie mogłam go obudzić. Tak więc trochę pomogłam dla chłopaków, większe problemy zostawiła dla nich. Nie mam zamiaru sprzątać czegoś, co mnie samą obrzydza. — A taniec? Możemy w sumie zatańczyć… — Zaproponowałam, ale nie mogłam skończyć swojego zdania. Lubię jak całuje mnie tak niespodziewanie, ale teraz trochę byłam zaskoczona. Zabrałam rękę z jego piersi i zaczęłam rozwiązywać na spokojnie kokardę trzymającą zapięcie mojego gorsetu. Zirytowana zostawiłam połowę rozwiązanego gorsetu, to tylko tak ładnie wygląda, a tak trudno tego się pozbyć. Miałam pozbyć się teraz jego koszulki, ale zaczął dzwonić mój telefon. Kurde. Zapomniałam, że w trakcie tej głupiej imprezy muszę wziąć kolejną dawkę leków. Jęknęłam niezadowolona, nie lubię takiego rozproszenia.
— Możesz dalej całować, ale musisz dopuścić mnie do tabletek — Zachichotałam. Zabrałam rękę z jego włosów i na oślep wyłączyłam alarm. Obok miałam małą kosmetyczkę, gdzie włożyłam swoje leki. Usiadłam na tyle, ile tylko mogłam i szybko połknęłam odpowiednią dawkę. Popiłam wodą i ponownie go do siebie przyciągnęłam. Pocałowałam tak, że zaraz straciłam cały tlen w płucach.
— Smakujesz jak mój truskawkowy błyszczyk, wiesz? — Rozbawienie było widoczne na mojej twarzy. Nigdy nie byłam dobra w nurkowaniu, ponieważ szybko się męczyłam i brakowało mi tlenu. Tu teoretycznie wyszło tak samo. Zrobiłam za szybkie ruchy, za mocno go pocałowałam i nabrałam za mało powietrza do płuc. Gdyby nie moja choroba, nie miałabym teraz takie zadyszki. Nie biegam, a czasami czuje się jak po maratonie. Nawet jak się tylko z nim całuję, zaraz pewnie cała bańka pęknie. Bo jest za bardzo opiekuńczy. Szybko zarzuciłam nogę na jego uda, aby nie mógł się podnieść.
— Nawet o tym nie myśl, zaraz mi przejdzie. Zresztą jestem nagrodą, tak? Więc wróćmy do całowania i macania — Wiem jak reaguje, zawsze przestaje lub zaczyna być delikatniejszy. Tylko nie chcę, aby był delikatny. Przypadkowo nasze biodra się o siebie otarły. Totalnie przypadkowo.
Stellan Thompson
— Jeśli wypijesz to nie będę zła. Zawsze mogę ja prowadzić, jeśli dasz mi kluczyki do swojego auta — Może dwa razy dał mi prowadzić? Jego auto jest większe od mojego, przez co opanowanie go jest trudniejsze? Zresztą muszę ustawić sobie fotel i lusterka, a to też zajmuje trochę czasu. Moje jest mniejsze, nie jest wielkim klockiem, który porusza się pojezdni. Idealny dla mnie i mojego stylu jazdy. Chociaż, jak się rozłoży fotele i pozbędzie się dachu w jego aucie, przyjemnie się ogląda gwiazdy na niebie. To jest fajna zaleta jego auta, którą osobiście bardzo polubiłam.
— A ja liczyłam, że wrócimy do twojego domu. Jednak to pokój Jakę, a on raczej też będzie chciał wrócić do swojego pokoju, a nie spać na kanapie — Oczywiście, jeśli znajdzie czyste miejsce, gdzie nikogo nie będzie oraz bez żadnych dodatkowych niespodzianek. Raz pomagałam w sprzątaniu tego całego bajzlu. Nie mogłam spać, większość leżała, gdzie było miejsce i pachniało nie za fajnie. Stell miał taki sen, że nie mogłam go obudzić. Tak więc trochę pomogłam dla chłopaków, większe problemy zostawiła dla nich. Nie mam zamiaru sprzątać czegoś, co mnie samą obrzydza. — A taniec? Możemy w sumie zatańczyć… — Zaproponowałam, ale nie mogłam skończyć swojego zdania. Lubię jak całuje mnie tak niespodziewanie, ale teraz trochę byłam zaskoczona. Zabrałam rękę z jego piersi i zaczęłam rozwiązywać na spokojnie kokardę trzymającą zapięcie mojego gorsetu. Zirytowana zostawiłam połowę rozwiązanego gorsetu, to tylko tak ładnie wygląda, a tak trudno tego się pozbyć. Miałam pozbyć się teraz jego koszulki, ale zaczął dzwonić mój telefon. Kurde. Zapomniałam, że w trakcie tej głupiej imprezy muszę wziąć kolejną dawkę leków. Jęknęłam niezadowolona, nie lubię takiego rozproszenia.
— Możesz dalej całować, ale musisz dopuścić mnie do tabletek — Zachichotałam. Zabrałam rękę z jego włosów i na oślep wyłączyłam alarm. Obok miałam małą kosmetyczkę, gdzie włożyłam swoje leki. Usiadłam na tyle, ile tylko mogłam i szybko połknęłam odpowiednią dawkę. Popiłam wodą i ponownie go do siebie przyciągnęłam. Pocałowałam tak, że zaraz straciłam cały tlen w płucach.
— Smakujesz jak mój truskawkowy błyszczyk, wiesz? — Rozbawienie było widoczne na mojej twarzy. Nigdy nie byłam dobra w nurkowaniu, ponieważ szybko się męczyłam i brakowało mi tlenu. Tu teoretycznie wyszło tak samo. Zrobiłam za szybkie ruchy, za mocno go pocałowałam i nabrałam za mało powietrza do płuc. Gdyby nie moja choroba, nie miałabym teraz takie zadyszki. Nie biegam, a czasami czuje się jak po maratonie. Nawet jak się tylko z nim całuję, zaraz pewnie cała bańka pęknie. Bo jest za bardzo opiekuńczy. Szybko zarzuciłam nogę na jego uda, aby nie mógł się podnieść.
— Nawet o tym nie myśl, zaraz mi przejdzie. Zresztą jestem nagrodą, tak? Więc wróćmy do całowania i macania — Wiem jak reaguje, zawsze przestaje lub zaczyna być delikatniejszy. Tylko nie chcę, aby był delikatny. Przypadkowo nasze biodra się o siebie otarły. Totalnie przypadkowo.
Stellan Thompson