ikea furnitures are the adults' lego
: wt lip 28, 2026 1:30 am
Gdyby tylko Evina wiedziała, co je czeka w przyszłości to specjalnie by zmodyfikowała przysięgę małżeńską tak, aby zobowiązać żonę do pomocy w tych bardziej niewdzięcznych czynnościach. Z drugiej strony, wiedziała, że Zaylee była tą upartą cholerą, z którą zapewne mało, co mogłaby ugrać.
Siłownia była oczywistym żartem. Mogła sobie odpuścić złośliwostki, ale jak mogła to zrobić, gdy żona obarczała ją takim beznadziejnym zadaniem specjalnym? Żadna z nich ze swoim nieidealnym ludzkim ciałem nie mogła dorównać kociej doskonałości Rademenesa. Mogły próbować, ale prawda była taka, że i tak odniosą sromotną porażkę.
Obie były zdecydowanie wkurzone na kota, który z kolei niewiele sobie robił z tego całego ich gadania oraz prób pacyfikacji. Przeklęta bestia. W tej chwili naprawdę mocno żałowała tego, że dała się wziąć na te ładne oczy i jednak nie oddała cholernika komuś z rodziny, a zamiast tego zostawiła go w domu. Od początku przecież powinny wiedzieć, że jeden kot im wystarczy. Zwłaszcza tak ułożony jak Elvira. Na co im był zatem kocur, który jedynie rozpierany był niepotrzebną nikomu energią?
- Nie miałabyś psychy - odpowiedziała, rzucając żonie wyzywające spojrzenie, ale w rzeczywistości naprawę nie chciała, aby kocurkowi coś się stało. - Zresztą... Koty są tak giętkie i cwane, że to byłby prawdziwy wyczyn.
Czasami wydawały się być naprawdę niezniszczalne. Naturalne maszyny stworzone do zabijania. Tylko, że potem widziała Elvirę z tymi jej śmiesznymi oklapniętymi uszkami jak prosiła o kawałek kurczaka z zamówionej na wynos chińszczyzny i trudno było jej uwierzyć w to, aby coś podobnego mogło być prawdą.
- Taki już okrutny koci los. Trzeba cierpieć za wsadzanie łapek, gdzie nie trzeba - dodała, aby przekaz edukacyjny na pewno dotarł do kocurka, który tym razem faktycznie nie by w stanie się uwolnić z jej chwytu. - Może powinnyśmy go na następny raz zamknąć w sypialni lub gabinecie dla bezpieczeństwa...
Niby pilnowała drzwi do pokoju Sama, ale te się nie domknęły i pozwoliły na to, aby futrzak wkradł się do środka, gdy żadna z nich nie patrzyła. Zwyczajnie za bardzo zajmowały się podziwianiem prac na ścianach, aby ocenić zastosowany kolor.
- Dobra, a gdzie odstawić nicponia po osuszeniu? - zapytała jeszcze, bo może na czas sprzątania również wypadałoby go przymknąć gdzieś w domu albo wyrzucić na dwór.
Co nabroił to jego. Teraz trzeba było to wszystko posprzątać, a obecność Rada mogła również i w tym procesie okazać się wyjątkowo niepomocna czy też wprost przeszkadzająca. Naprawdę miał w sobie jakiś pierwiastek chaosu.
- O ile nie zauważyłaś większych niedociągnięć to skończyłyśmy... Miałyśmy coś zjeść nim farba przeschnie i będziemy mogły zacząć skręcać meble, ale... - zamyśliła się jeszcze przez chwilę po czym spojrzała na skalę zniszczeń. - Możemy to ogarnąć, bo wiem, że im dłużej na to patrzysz tym bardziej cię chuj strzela.
Znała żonę i jej pedantyzm wystarczająco, aby móc stwierdzić takie rzeczy. W zasadzie to nawet Evinę to wszystko dręczyło, a jej daleko było to stanu czyścioszka. Jedzenie mogło poczekać. Zamówią pizzę na samo składanie mebli, a teraz wypadało zająć się plamami z farby.
zaylee miller
Siłownia była oczywistym żartem. Mogła sobie odpuścić złośliwostki, ale jak mogła to zrobić, gdy żona obarczała ją takim beznadziejnym zadaniem specjalnym? Żadna z nich ze swoim nieidealnym ludzkim ciałem nie mogła dorównać kociej doskonałości Rademenesa. Mogły próbować, ale prawda była taka, że i tak odniosą sromotną porażkę.
Obie były zdecydowanie wkurzone na kota, który z kolei niewiele sobie robił z tego całego ich gadania oraz prób pacyfikacji. Przeklęta bestia. W tej chwili naprawdę mocno żałowała tego, że dała się wziąć na te ładne oczy i jednak nie oddała cholernika komuś z rodziny, a zamiast tego zostawiła go w domu. Od początku przecież powinny wiedzieć, że jeden kot im wystarczy. Zwłaszcza tak ułożony jak Elvira. Na co im był zatem kocur, który jedynie rozpierany był niepotrzebną nikomu energią?
- Nie miałabyś psychy - odpowiedziała, rzucając żonie wyzywające spojrzenie, ale w rzeczywistości naprawę nie chciała, aby kocurkowi coś się stało. - Zresztą... Koty są tak giętkie i cwane, że to byłby prawdziwy wyczyn.
Czasami wydawały się być naprawdę niezniszczalne. Naturalne maszyny stworzone do zabijania. Tylko, że potem widziała Elvirę z tymi jej śmiesznymi oklapniętymi uszkami jak prosiła o kawałek kurczaka z zamówionej na wynos chińszczyzny i trudno było jej uwierzyć w to, aby coś podobnego mogło być prawdą.
- Taki już okrutny koci los. Trzeba cierpieć za wsadzanie łapek, gdzie nie trzeba - dodała, aby przekaz edukacyjny na pewno dotarł do kocurka, który tym razem faktycznie nie by w stanie się uwolnić z jej chwytu. - Może powinnyśmy go na następny raz zamknąć w sypialni lub gabinecie dla bezpieczeństwa...
Niby pilnowała drzwi do pokoju Sama, ale te się nie domknęły i pozwoliły na to, aby futrzak wkradł się do środka, gdy żadna z nich nie patrzyła. Zwyczajnie za bardzo zajmowały się podziwianiem prac na ścianach, aby ocenić zastosowany kolor.
- Dobra, a gdzie odstawić nicponia po osuszeniu? - zapytała jeszcze, bo może na czas sprzątania również wypadałoby go przymknąć gdzieś w domu albo wyrzucić na dwór.
Co nabroił to jego. Teraz trzeba było to wszystko posprzątać, a obecność Rada mogła również i w tym procesie okazać się wyjątkowo niepomocna czy też wprost przeszkadzająca. Naprawdę miał w sobie jakiś pierwiastek chaosu.
- O ile nie zauważyłaś większych niedociągnięć to skończyłyśmy... Miałyśmy coś zjeść nim farba przeschnie i będziemy mogły zacząć skręcać meble, ale... - zamyśliła się jeszcze przez chwilę po czym spojrzała na skalę zniszczeń. - Możemy to ogarnąć, bo wiem, że im dłużej na to patrzysz tym bardziej cię chuj strzela.
Znała żonę i jej pedantyzm wystarczająco, aby móc stwierdzić takie rzeczy. W zasadzie to nawet Evinę to wszystko dręczyło, a jej daleko było to stanu czyścioszka. Jedzenie mogło poczekać. Zamówią pizzę na samo składanie mebli, a teraz wypadało zająć się plamami z farby.
zaylee miller