Strona 2 z 2

oh dear god, there is a body in the hole

: śr wrz 02, 2026 9:55 am
autor: Harry Dillion
   Spodziewanie się niespodziewanego było czymś, co w sumie powinien wprowadzić życia, biorąc pod uwagę to, co działo się ostatnio w jego życiu. Niestety los potrafił zaskakiwać i wiedział doskonale, że nie sposób było przewidzieć wszystkiego. No albo może po prostu brakowało mu odpowiedniej kreatywności i wyobraźni, by stworzyć w głowie dzikie scenariusze. Z drugiej jednak strony nie chciał tego robić. Nie chciał zastanawiać się i rozmyślać na temat tego, co mogło się stać. Jego życie się już i tak posypało, więc nie mogło go spotkać już nic gorszego.
   – Musi mieć pani ekscytujące życie – powiedział, słysząc jej odpowiedź. Nie był to przytyk, raczej szczera reakcja na to, co powiedziała. Pod pewnymi względami byli podobni, bo oboje pracowali z ludzkimi ciałami, chociaż może w innej ich formie. Harry bowiem starał się, w swoim poprzednim życiu, nie dopuścić do tego, by ktoś trafił w ręce osób takich, jak kobieta. Jako chirurg, jego zadaniem było to, by pomóc ludziom pozbyć się ich problemów zdrowotnych i odwlec od śmierci i cmentarzy. Kobieta zajmowała się tymi, którym nie udało się pomóc lub też tymi, na których przyszła kolej. Śmierć była rzeczą naturalną. Harry nie obawiał się swojej i nie miał żadnych lęków, jeśli chodziło o przemijanie. Nie wiązało się to jednak z żadnymi wizjami dotyczącymi życia wiecznego, bo jako ateista nie wierzył w takie rzeczy.
   – No… nie mówimy tutaj o cudach… niestety – powiedział, nieznacznie wzruszając ramionami. Niemniej jednak wizja zmartwychwstania go przerażała. Oczywiście wielokrotnie był świadkiem, jak pacjenci zatrzymywali się na stołach operacyjnych i byli przywracani do życia za pomocą elektrod i resuscytacji. To nie budziło w nim żadnego strachu. Niemniej jednak praktyki w prosektorium czasami go przerażały, zwłaszcza na samym początku. Bo chociaż niekoniecznie wierzył w to, że jakieś zwłoki mogłyby tak po prostu wstać. Nie wierzył w to, żeby w najbliższym czasie na ludzi spadła apokalipsa zombie, niemniej jednak taki scenariusz wcale nie był nieprawdopodobny. Prosektorium było jednak szczególnym miejscem, bo nie tylko uczyło pewnej pokory, ale jednocześnie przerażało. Ciała nawet po śmierci się poruszały, bo zachodziły w nich procesy, które wprowadzały je w ruch. Dlatego właśnie czasami osuwały się im ręce albo dało się usłyszeć świsty powietrza, które ulatywały przez usta. Było to dziwne do wyjaśnienia przeżycie, bo wiedział, że ludzie mają najróżniejsze wyobrażenia dotyczące prosektorium, szczególnie że ich stopy nigdy nie znajdowały się w tym pomieszczeniu.
   – Odpowiedni czas znajduje każdego – stwierdził i niekoniecznie chodziło mu teraz o powołanie, ale rzeczywiście wierzył w to, że ludzie przechodzili przez życie poruszając się przez momenty, które na nich czekały. I niekoniecznie chodziło o to, żeby uważał, że ich życie było zaplanowane, niemniej jednak coś podpowiadało mu, że na ludzi czekały rzeczy, wystarczyło tylko na nie poczekać. No i oczywiście wiedział, jak śmieszne w jego wypadku było mówienie o powołaniu, którego przecież nie czuł.
   – To nie CSI: Kryminalne zagadki Miami tylko dość tani sprzęt… raczej nie da się zmienić jakości na HD – powiedział. Pojeździł kursorem po ekranie i poczytał opisy, które pojawiały się, gdy najeżdżał kursorem. Żadna pojawiająca się informacja nie mówiła mu jednak, co powinien zrobić, żeby dało się wyostrzyć obraz, a on sam nie był na tyle uzdolniony informatycznie, by pozwolić sobie na kombinowanie. Nie chciał zepsuć nagrania lub też usunąć go. Jedyne co mógł więc zrobić, to po prostu oglądać to, co się nagrało. Zatrzymał nagranie w momencie, gdy na cmentarzu pojawiły się dwie postaci. Nie mógł jednoznacznie określić, jakiej płci byli, bo ich sylwetki były zakryte niemal w całości, a twarze nierozpoznawalne, jednak nie wskazywało na to, że były to kobiety.
   – Chyba widziałem u kogoś tę kurtkę z tą naklejką – powiedział, zatrzymując nagranie w miejscu, w którym dobrze było widać plecy jednej z osób, które prawdopodobnie zaangażowane były w wykopanie zwłok. Na zatrzymanej klatce widać było tył kurtki i dużą naklejkę lub wzór, który wydał mu się dość znajomy. Czasami jego pamięć nie potrafiła dokładnie odnaleźć się w swoich własnych zakamarkach, a w szczególności jeśli chodziło o rzeczy, na które nie zwracał większej uwagi, a te jedynie rzuciły mu się w oczy. – Wydaje mi się, że widziałem tę kurtkę na jeden z mszy, ale nie pamiętam dokładnie kiedy to było – przyznał, otwierając folder z nagraniami z kościoła. Był przekonany, że na którymś z tych nagań pojawi się osoba w tej samej kurtce, skoro był przekonany, że ją widział. Nagrań jednak było zdecydowanie zbyt dużo, by mogli to zrobić teraz.
   – Ciekawe czy na którejś z cmentarnych kamer nagrał się jakiś samochód, bo musieli czymś tutaj przyjechać – zainteresował się.

Ruelle I. Prescott

oh dear god, there is a body in the hole

: czw wrz 03, 2026 2:00 am
autor: Ruelle I. Prescott
Może i Ruelle nieszczególnie miała w głowie ten konkretny scenariusz, ale na pewno w jakiś sposób te wszystkie opowieści o ghulach, babach cmentarnych oraz innych podobnych stworzeniach musiały podziałać na jej wyobraźnię. To było jedno z wielu wytłumaczeń dla jej dziwności.
- Nieszczególnie. Po prostu zakładałam, że coś podobnego musi w końcu się stać - stwierdziła, bo jednak słyszało się sporo o hienach cmentarnych, ale raczej nie brały one sobie na cel, aż tak starych grobów.
Biorąc pod uwagę to w jaką specjalizację planowała pójść po zakończeniu studiów to wciąż pozostawała nieco w klimatach funeralnych. Może i nie zawsze będzie wykonywała pełne autopsje, ale to również będzie leżało w jej obowiązkach. W zasadzie to te obowiązki od samego początku ją najbardziej interesowały. Badanie samych tkanek już nie brzmiało jak ekscytująco.
- Na pewno? Przybyli po świcie, kamień odsunięto... Brzmi jak Jezus - rzuciła jeszcze, wzruszając ramionami po czym spojrzała na trupa leżącego w dole. - Pan zrzucił materialną powłokę i chodzi wśród nas. Inaczej nie zostawiłby tego zmumifikowanego truchła.
Czy właśnie bluźniła? Zapewne tak, ale właśnie w podobny sposób objawiał się jej niezwykle specyficzny humor. Biorąc pod uwagę to, że rozmawiała właśnie z wikarym to może powinna się obawiać tego, że zaraz będzie się starał dla niej o ekskomunikę, ale raczej nie przejmowała się niczym podobnym. Zresztą ta ekskomunika pewnie i tak by nie zadziałała przez to, że oficjalnie była katoliczką, a rozmawiała z anglikaninem. Jak to rozpad chrześcijaństwa działał na jej korzyść.
- Niby tak, ale czasami brzmi to jak argument w rozmowie pod tytułem to tylko faza, przedzie ci - odpowiedziała, bo ileż to razy słyszała takie słowa?
Tak. Kiedyś się jeszcze zakocha. Przyjdzie czas na to, że pozna tę odpowiednią osobę. Jeszcze jej się odmieni. Zachce jej się założenia tradycyjnej rodziny: być żoną i matką. Tylko, że znajdowała się u progu ćwierćwiecza i jakoś nie zapowiadało się na to, aby miało jej się to zmienić.
- Może liczyłam na jeszcze jakiś cud... No, ale wygląda na to, że nie mamy nic lepszego - westchnęła ciężko.
Istniała szansa, że może policja czegoś dokona. O ile tylko będzie chciało im się poświecić czas i zasoby na badanie podobnej sprawy, gdy wiele poważniejszych przestępstw zapewne czekały na to, aż profesjonaliści się nimi zainteresują. Czym zatem był ten jeden przypadek, gdy praktycznie nic się nie działo poza drobnym uszkodzeniem konkretnego grobu?
- Na pewno ta? Nie był to jakiś podobny model? - zapytała jeszcze, bo poza okazjonalnymi pogrzebami, Ruelle nie przychodziła do tego kościoła.
Nie sądziła, aby kiedyś widziała podobną kurtkę. Naklejka wydawała się charakterystyczna, ale przy tej jakości nagrania to nie była pewna, co właściwie przedstawia oraz czy była elementem dekoracyjnym dodanym przez jej właściciela, czy może stanowiła nierozerwalną całość z elementem odzieży, który został tam umieszczony przy produkcji.
- Proboszcz by wiedział? On pewno lepiej zna parafian - podrzuciła, bo skoro wikariusz stacjonował tu od ledwie trzech tygodni to na pewno nie poznał zbyt wielu ludzi poza najbardziej wiernymi owieczkami.
Zaraz też skinęła głową na słowa o pojeździe. To na pewno byłoby dużo bardziej pomocne. Policja miałaby przynajmniej tablice rejestracyjne do sprawdzenia, co na pewno nie było tak trudne.
- Czy któraś z kamer jest tak ukierunkowana, aby uchwycić kawałek ulicy albo parkingu? - zapytała, bo sama nigdy w to zanadto nie wnikała.

Harry Dillion