Strona 2 z 2

the most dangerous drug I know has blue eyes and a heartbeat

: pn sie 03, 2026 8:49 am
autor: Lacey Tadwell
Paradoksalnie starała się tego nie robić. Starała się nie myśleć zbyt intensywnie o przyszłości, ponieważ miała świadomość tego, że ich dwójka żadnej nie posiadała. Uciekanie myślami w tamtym kierunku byłoby więc wyjątkowo głupie, ponieważ w ten sposób zadręczałaby się czymś, co i tak nie miało prawa ulec zmianie.
Oboje musieli zaakceptować fakt, że ich znajomość zrodziła się już z datą ważności.
Ale mimo to usilnie ją przeciągali. Zamiast skorzystać z pierwszej szansy i po prostu rozejść się, gdy na jaw wyszła kwestia ich zawodowych powiązań, Lacey, jak na największą idiotkę przystało, brnęła w to, tylko dodatkowo się do niego przyzwyczajając. Generowała ryzyko, że kiedy w końcu będzie zmuszona sobie odpuścić, naprawdę to rozstanie przeżyje, a przecież był to jeden z powodów, dla których tak bardzo chciała utrzymać dystans.
Zresztą, już tych kilka dni przerwy, które przeżyli ostatnio, stanowiło idealne potwierdzenie tego, że ta znajomość wymknęła im się spod kontroli. Przy nim już niemal całkowicie zapominała o rozsądku.
I kierować zaczynały nią uczucia, o których posiadanie przecież wcale się nie podejrzewała. A jednak teraz, zamiast znów nakreślić granicę i dać mu do zrozumienia, że na ckliwe prezenty nie było w ich relacji miejsca, ona przyjmowała to ze szczerą przyjemnością. Temu jednak nie można się dziwić, ponieważ w obliczu tego, przez jak długi czas była we własnym związki spychana na dalszy plan, naprawdę u z a l e ż n i a j ą c y m okazywało się poczucie, że komuś jednak na tobie zależało.
Nie chciała też, żeby on nagle się z tego wycofał.
Zresztą, czy ona przypadkiem nie lubiła sprawiać mu przyjemności równie mocno? Może robiła to w bardziej typowy dla ich znajomości sposób, a jednak wiele decyzji podejmowała z myślą o n i m. To jego uśmiech chciała wówczas oglądać.
I tym razem też nie uciekła mu zbyt szybko. Pozwoliła sobie na to, aby delektować się tym pocałunkiem, wcale nie mając zamiaru od razu się do niego dobierać, choć to nie tak, że nie miała na to ochoty. Prawdę powiedziawszy było w tym prezencie coś, co sprawiło, że Sonny wydawał jej się jeszcze bardziej pociągający, a jednak w tym momencie chciała dać mu do zrozumienia, że to, iż się postarał, naprawdę miało dla niej z n a c z e n i e. A to chciała pokazać mu, wkładając w ten pocałunek wszystkie te ciepłe uczucia, które pod jego adresem kierowała.
Nie mogła mu o nich powiedzieć, a gdyby zapytał, zaprzeczyłaby, ale mimo to chciała, żeby jakaś jego część miała ich świadomość.

Sonny Radwell