Strona 2 z 2

everybody loves the things you do

: pt wrz 11, 2026 9:55 pm
autor: louis rosier
Nie był w szoku, że nie zachwycił jej swoimi umiejętnościami walki wręcz, a raczej ich brakiem. Już ugryzł się w język przed stwierdzeniem, że jakieś mimo wszystko posiadał, skoro niecałą godzinę później siedzieli prawie cali i zdrowi w jej mieszkaniu. Jego krwawiący nos był niewielką ceną, którą sam za to zapłacił. Zresztą, istniała spora szansa, że ten kąśliwy komentarz mógł go również kosztować szklankę wody, którą mu z dobroci serca podała. I nawet na niego nie wylała! Chwycił ją w dłoń i upił trochę, a w tym czasie nowa koleżanka zaczęła żwawo interesować się jego koszulą. Na tyle, że guziki, jakby same się odpinały. — Widzę, że robisz nam nastrój — zażartował, słysząc dość sugestywne słowa wygrywanej z głośnika piosenki.

Miał wrażenie, że unikała jego wzroku. Nie wydawała się być dziewczyną, która peszyła się takimi sytuacjami - mógł się jednak co do niej z lekka pomylić. W przeciwieństwie do Rae, Louis uważnie się jej przyglądał - temu jak zwinnie palcami sunęła po jego już nie takiej białej koszuli; jak oczami starała się nie natrafić na jego spojrzenie; jak traciła pewność siebie, którą jeszcze chwilę wcześniej wręcz epatowała. Aż w końcu utwór dotarł do kulminującego momentu, a ubranie samo zsunęło się z jego ramion. Brunetka odskoczyła od niego jak poparzona, co wywołała u niego krótki śmiech. Podniósł się z kanapy, odstawiając szklankę z wodą na stół i przeszedł do kuchni. Dziewczyna w tym czasie zniknęła gdzieś z jego koszulą.

Jej lodówka nie świeciła pustkami, jednak zbyt wielu możliwości mu nie dawała również. Kiedy Rae zajmowała się nastawianiem prania, ten zdążył przeszukać jej kuchnie i znaleźć jakieś przyprawy. — Mam szczerze odpowiadać na to pytanie? — zapytał, spoglądając na nią i oczekując podpowiedzi. Skinął głową, gdy dowiedział, się, gdzie skrywa wszystkie garnki. Sięgnął po dwa i po ustawieniu ich na palnikach - rozpoczął swoją magię. Wiedział, że sos zrobi się prędko, więc zaczął od wstawienia wody na makaron. — Aż tak ci przeszkadza mój brak koszuli? — zapytał. Jemu osobiście nie przeszkadzało. Szczerze, czuł się tak lepiej niż w poplamionej koszuli. Rosier nie miał powodów do wstydu. Sylwetkę miał dobrą, a porównując do jego rówieśników, to wręcz bardzo dobrą. — Jeżeli czujesz się nieswojo, to swoją też możesz zdjąć — zaproponował, powątpiewając, że byłoby to rozwiązanie dla niej.

Na desce obok palnika skroił drobno boczek lub coś, co go przypominało. Wrzucił go na zimną patelnię w momencie, w którym ta wróciła do niego do kuchni z bluzą w ręku. — Będzie mi w niej za gorąco — przyznał żartobliwie, jednak wziął ją do ręki. Wpuściła go do swojego mieszkania, zamierzała uprać koszulę, więc nie chciał w bardziej niekomfortowej sytuacji ją jeszcze stawiać. Zarzucił na siebie bluzę. Pachniała nie tak, jakby się tego spodziewał, chociaż nie powinien spodziewać się niczego. — Pasuje mi? — zapytał, zerkając w dół. Nie byłaby to jego pierwsza opcja w sklepie, pewnie nawet nie znalazłaby się na jego liście życzeń, ale przyznać musiał, że była wygodna. Podciągnął rękawy. — Skoro wiesz, gdzie są garnki w kuchni ro pewnie wiesz też jak oddzielić żółtka od białek — stwierdził, wskazując nosem na składniki.

I nagle zaśmiał się, uświadamiając sobie, w jakiej sytuacji się znalazł. Nietypowej i niespodziewanej. — To jest absurdalne — rzucił, mieszając już masę jajeczną. — Chyba robimy coś nie po kolei — stwierdził. — Najpierw jest upojna noc i śniadanie, a nie to — powiedział, zerkając na nią z góry. — Tu nawet nie będzie upojnej nocy.


Rae Westlake

everybody loves the things you do

: ndz wrz 13, 2026 9:23 pm
autor: Rae Westlake
Och, jak bardzo wkurzająca była ta jego pewność siebie! Typek miał dziewczynę i tak otwarcie flirtował z nią. I najgorsze w tym wszystkim było to, że jej się to nawet podobało. Wcisnęła ze złością koszulę do pralki i nalała detergentu do komory. Drzwiczki trzasnęły trochę za głośno, a programator... Nosz kurwa! Znowu zaczął głupieć. Dopiero jak uderzyła w niego pięścią, to zaskoczył i pralka ruszyła.
- Widzę, że robisz nam nastrój... - przedrzeźniła go pod nosem. - Jakby było na co...
Ale widok faceta krzątającego się po jej kuchni sprawił, że złość zupełnie wyparowała. Przygryzła dolną wargę, przyglądając mu się. Bez koszuli, przygotowywał dla niej jedzenie i aż chciało się być przez moment tym memem z serii: "He cooks, she vibes".
Do I wanna know?
If this feeling flows both ways?

Przyjemny dreszcz znowu rozlał się po jej ciele, kiedy patrzyła na mięśnie jego pleców, szczególnie te rysujące się nisko, tuż nad linią paska. Przełknęła ślinę, kiedy ją zauważył, więc podeszła do niego z bluzą.
- Nie ma czym się zachwycać... Natomiast na pewno byś się poparzył, gdybym ja zdjęła swoją. - rzuciła mu wyzywający uśmiech i wydęła lekko usta.
Przez to jej wargi wydawały się przez moment jeszcze pełniejsze.
- Niedoczekanie Twoje... - dodała, przez moment zastanawiając się, czy w mieszkaniu zrobiło się gorąco od gotującej się wody na makaron, czy jej się zrobiło gorąco od tego półnagiego gotowania.
Odsunęła się na bezpieczną odległość, żeby uchylić jedno z okien, po czym z lekkim rozbawieniem odwróciła się na jego kolejne pytanie. Pokiwała głową na boki, jakby chciała powiedzieć, że zdania rabinów są podzielone.
- Generalnie to dziewczyny powinny nosić bluzy facetów, nie na odwrót...
Zaraz, przecież niedawno mówiła, że to bluza byłego. Możliwe, że kupiła ją sobie właśnie po to, by w jakiś sposób zaspokoić pewien głód?
- Żółtka czego? - zapytała, udając przez moment idiotkę. - Jajka, to te owalne?
Zapytała i na koniec przewróciła oczami. Weszła do ciasnego aneksu kuchennego, przez co nagle znaleźli się naprawdę blisko. Musieli przeciskać się obok siebie, kiedy sięgała po miseczki i jajka. W pewnym momencie, z uniesionymi rękami, zetknęli się biodrami i jakoś żadne z nich nie odsunęło się od razu. Ich oczy się spotkały, oddechy skrzyżowały, a serce Rae zaczęło tłuc się jak głupie...
Potem umyła dłonie i bez żadnego skrępowania zaczęła rozbijać jajka, wykorzystując własną dłoń jako sitko do oddzielenia. Patent tak prosty, że hej, a jak ułatwiał gotowanie dla kilkunastu poganiaczy na ranczu!
Z ubabranymi dłońmi spojrzała na niego, kiedy się roześmiał, unosząc wysoko brwi. Czy ty właśnie, kurwa, oceniasz moje jajka? ABSURDALNE?!
Ogień zaczął narastać w jej oczach wraz z czerwienią na twarzy, ale kolejne jego słowa ją rozładowały i... Louis pierwszy raz zobaczył Rae jako dziewczynę, którą totalnie zatkało. I to na zbyt długo, żeby mogła to ograć w jakiś inny sposób.
Dopiero po chwili zmarszczyła brwi, odwracając się do zlewu, żeby umyć dłonie. Coś znowu ją ukłuło, chociaż wcale nie wiedziała dlaczego. Ugh! Przecież on ma dziewczynę, sama stawiałaś tę granicę, to czemu teraz ci to przeszkadza?
- Nie zazdroszczę Twojej dziewczynie... Najpierw powinieneś był zabrać ją na kolację, trochę porozpieszczać, a dopiero potem mogła być upojna noc.
Wytarła ręce w ściereczkę znacznie bardziej agresywnie, niż mycie rąk po białkach tego wymagało. Odwróciła się znowu do niego z nonszalancką miną na twarzy.
- Sweetie, nie bawię się w trójkąty... Znaczy bawię, ale nie miłosne...
Oh my...