Strona 2 z 2

015. family stuff

: wt sie 18, 2026 4:54 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
- Jeszcze nie, ale kiedyś tak, bo ja chciałbym Pilar kupić dom - pewnie im to mówił już nie raz, ale może to Riczowi i Williamowi? A nie Gabie. Gabie mówił o jachcie. Ale teraz to co im po jachcie, kiedy jakiś facet z latynoskiej mafii chciał ich zabić? To znaczy Madoxa i Pilar.
Bo Noriega miał nadzieję, że jego kuzynów nie będzie w to mieszać, on ostatnio rozpowiadał zresztą, że to nie jest jego rodzina, tylko uchodźcy latynoscy, którym pomaga. Tak, żeby ich chronić. A Gabriela zaraz mu mówi, że czemu im wcześniej nie powiedział, aż Madox wywrócił oczami, bo już mu wystarczało, że on w to wciągał swoją żonę, to jeszcze miał swoich kuzynów. A w życiu, to już by im wolał kupić bilety w jedną stronę do Kolumbii i ich wysłać na wakacje niż ich wciągać w to gówno. Pilar też by wolał, tylko ona by go tu nie zostawiła samego.
- Bo myślałem, że to was nie dotknie, że... No że jakoś to się potoczy tak, żebyście nie oberwali - wyznał im i opiera im wytatuowane palce na policzkach - nie chciałem was nigdy narażać - patrzy się w oczy te wielkie zapłakane najpierw Gabi, a potem Ricza. Ale jak Gabriela zaczęła w szoku nawijać, że on ją powinien na akcję zabrać, to Madox sięgnął do niej ręką i ją pac pac po główce, tej rudej zadziornej - oj bejbi - przecież on by jej nigdy na akcję nie wziął. Chłopaków nie brał, bo to jakby z małpą poszedł, a z Gabą… to nie wiem, jakby miał kociaka pod pazuchą i nie dość, że musiał o siebie zadbać, to jeszcze o niego.
On nawet Pilar nie brał na akcje, to znaczy nie chciał brać, ale czasem mu się w nie ładowała. A w porównaniu do Gabi, to przecież Pilar była jak jakiś wściekły doberman, po szkole policyjnej. Potem Rich pyta o kamery, a Madox wzruszył ramionami - no nie wiem stary, bo to były takie, że mieli podgląd na nasz dom, jedną na kanapę, jedną na drzwi i jeszcze w kuchni - wyjaśnił im. Potem Gaba zaczyna dramatyzować, Madox zgonił to na buzujące hormony, bo słyszał, że baby w ciąży tak mają. Znowu patrzy na nią pobłażliwie i nawet ją przytulił do piersi, gdzie pod tatuażem z dzielnym lwem bije jego serce.
- Oj Gabi, Gabi, pomszczę Sombrę, ale to nie jest zabawa, to jest latynoska mafia - spojrzał na Richa, żeby go poparł. No i jego kuzyn zaraz to zrobił, zaraz mówi, że żadne pomścimy. Dobrze jej powiedział, nawet Madox miał się z tym zgodzić, że ma rację, że to nie jest ich sprawa, a on nie będzie ich narażał. Ale zaraz Ricardo Martinez się uniósł, a Madox patrzy na niego wielkimi oczami. Jak Madox i Gaba mają krew gorącą, latynoską, jakby benzyna krążyła w ich żyłach, to ta Ricardo to jest keczup pikantny, ognisty. Madox to się trochę wzruszył, że on tak mówi pięknie o swojej rodzinie i oparł mu rękę na ramieniu - bracie ja bym nigdy w to twojej rodziny nie wciągnął, prędzej bym się pochlastał - zapewnił go - przecież ja będę ojcem chrzestnym waszych dzieciaków - tak sądził. Jeśli to przeżyje oczywiście - nigdy bym na nich nie sprowadził nic złego. Dlatego na mieście mówię, że jesteście uchodźcami i wam pomagam, a nie, że moją rodziną - tak musiał na razie mówić. Dla ich bezpieczeństwa, chociaż w klubie to wiedzieli niektórzy, że Gaba jest jego kuzynką, a inni myśleli, że młodocianą kochanką. A Ricz to też za każdym razem jak siadał w Emptiness w loży to mówił, że jest kuzynem szefa, ale Madox liczył, że Luna o tym nie wie.
Liczył też, że zjedzą w końcu makaron, więc kiedy Ricardo wrócił do mieszania, to on jeszcze tak Gabę pogłaskał i usiadł też na krześle.
A wtedy padło to pytanie, co on zrobił Lunie.
- Jaki kurwa barak Rich? Widziałeś Emptiness? - trochę się wkurwił Madox, bo ten klub to jest jego dziecko, najlepszy klub w mieście, ale zaraz usiadł - on chyba chce mnie za informatora - tak sobie myślał Noriega, bo on przecież robił i dla policji i dla półświatka. Miał dużo informacji z obu stron - a zwłaszcza teraz wiesz... Jak się z psiarnią skumałem - bo to nie było tajemnicą, że Pilar jest z policji. To, że Madox tak, ale nie, że ona. Ale Noriega zaczął się tak zastanawiać czy rzeczywiście dla klubu i dla niego warto robić coś takiego?
- Kurwa... - wyrwało mu się nagle, jak Rich już im nakładł po podwójnej porcji makaronu z sosem - myślę... - nowość, że Madox MYŚLAŁ - że on się czuje zagrożony - no tak, bo Noriega w sumie po stronie Latynosów zawsze miał trochę posłuch i poważanie. Ale nigdy nie podpadał Lunie, unikał go, a teraz... zaczął mu się wpierdalać w robotę. Mogło o to chodzić. Ale Madox tak na to nigdy nie patrzył, do tej pory.

baba gaba ricardo keczup ognisty

015. family stuff

: ndz sie 23, 2026 10:43 am
autor: Gabriela R. Blais
Patrzyła z niedowierzaniem na dwójkę tych przygłupów, którzy chyba myśleli, że będzie potulnie siedzieć z boku i przyjmować do wiadomości, że jakiś zboczony Ferdek psychol, oglądał ją nago i to kurwa za darmo. Jeszcze to tak bez wykupu żadnej subskrypcji. Co to za czasy, że nawet w spokoju nie można chodzić po mieszkaniu. A umówmy się, w tych czterech ścianach zdarzały się naprawdę różne rzeczy Łącznie z tym, że kiedyś przytachała tutaj żywą kurę, bo Riczi chciał ŚWIEŻEGO kuraka na obiad. No to już świeższego nie znalazła, a instrukcje były niejasne.
Już nie wspominając o tym, że ktoś zabił Sombrę. I próbował zajebać Madoxa. No to już była przesada i ta zniewaga krwi wymaga. Tyle, że w oczach kuzynów była niczym mała krwiożercza chihuahua, która nosiła zaszczytne miano psa zaczepno-obronnego. I dobra, czasami tak bywało, gdy rzucała się z pazurkami na karczków, ale kurwa gdyby dali jej broń... Mogłaby się przydać. Po chuj szkoliła się od dzieciństwa do takich akcji skoro najbliżsi odmawiali jej zabawy w tej piaskownicy? Ojciec to wysłałby ją do Afganistanu pierwszym możliwym środkiem transportu, a oni patrzyli na nią, jak na słodziaka. To już nawet dziwka mniej zostaje opluta, gdy potencjalny klient proponuje marne grosze. Nie kłóci się jednak, bo zaskoczenie przeciwnika również jest bronią, którą chętnie wykorzystuje, bo nie było co ukrywać. W walce wręcz z większym od siebie miała, niestety, marne szanse.
- Daddy, zluzuj gacie. - warknęła, bo nie będzie jej pouczał Riczi. Miał rację. Z tym, że nie powinna się pchać w to gówno, bo miała swoje bejbi w drodze, ale niech się młody uczy już w łonie matki. Żaden kutas nie będzie terroryzował ich rodziny. Jedyne akceptowalne kutasy to były te należące do ich rodziny, te, które były mile widziane, i te, które dawały przynajmniej jej przyjemność. Więc tamtego przynajmniej trzeba wykastrować. A to akurat już leżało w jej kompetencjach. Jakby go oskórowała i wypchała niczym jakiegoś zwierzaczka, to mogłaby z niego zrobić nawet pieprzonego unicorna.
- Przecież wiem! - fuknęła, gdy wielka łapa Madoxa przycisnęła ją do jego piersi. - Co?! - bo ona nie myślała tak racjonalnie jak Riczi. Jej pierwiastek logiki był teraz pewnie w kancelarii prawniczej w łepetynie Patela. Bo na bank nie tutaj. - Naprawdę chcecie teraz jeść? - bo dalej Riczi odwalał swoje popisowe danie, a ją nosiło. Szczególnie, że Madox powiedział, że tamten czuje się zagrożony. - Kto to w ogóle kurwa jest? Kogo mamy unikać? Powinniśmy coś zaplanować. Nie wiem, udostępniać sobie lokalizację i wymyślić jakieś hasło bezpieczeństwa. Jak możecie tak bezczynnie siedzieć? - bo ją popierdalało od środka. Powinni się uzbroić. Opracować plan chociażby używając do tego makaronu. Pojebie ją z nimi.

Madox A. Noriega
Ricardo Martinez

015. family stuff

: ndz sie 23, 2026 2:29 pm
autor: Ricardo Martinez
Ricz trochę sie obsrał, bo on myślał, że kamery to oni mieli w celu bezpieczeństwa, a nie że ktoś miał wycelowane kamerki w okna i ich obserwował. Kurwamać, czy to znaczy, że jak sobie jaja drapał przy przeglądaniu tv-ka to ktoś ma to nagrane? Albo jak Rosa łaziła goła bo było gorąco na chacie i jej było ciężko z tym brzucholem to ktoś ma jej nagranie!? Ale się wkurwił, ale wewnętrznie tylko i aż spogląda na okna w których są zasłonki, od dziś zasłania wszystko pięć razy.
- O stary grubo, a jak się zorientowałeś? Kurwa, ktoś mógł nawet podejrzeć jak robię nam obiad i mój tajemny sos jak robię, albo jak Rosę jak ta łaziła bez koszulki? Zniszczyłeś te nagrania? - dopytuje, jeszcze, w łepetynie mu się to nie mieściło. A ciekawe czy oni wiedzieli w sumie, że jak ich w domu nie było, to Rosi tak łaziła, pewnie nie, ale on to też lubił sobie połazić bez gaci, ale teraz to już będzie w gaciach łaził. A też po co ktoś miał obserwować co Madox robi w domu? Bo lubił sobie popatrzeć jak ten głaszcze pieski? Albo jaką karmę im daje? Ricz pokręcił głową zniesmaczony, że tacy ludzie łażą po tej planecie. Ale też uświadomił sobie po raz kolejny, że ta jego decyzja o wyprowadzce to nie była wcale taka bezsensowna. - Może powinienem sprawdzić czy ktoś w naszym nowym domu nas nie obserwuje w takim razie - zastanowił sie na głos.
Gabriela się mogła oburzać i wzburzać, ale Ricz nie chciał, żeby się narażała ani żeby narażała swoje nienarodzone dzieciątko w brzuchu, więc dla niego było oczywiste, że nie powinna się mieszać w sprawy mafijne. Już prędzej on by poszedł, żeby ją uchronić przed takimi stresami. A wiadomo, że on by tam poszedł to by go potraktowali jak mięso armatnie. Więc się skupi na tym, żeby ją zatrzymać przed durnym pomysłem pójścia na akcję, może ją nawet do kaloryfera przywiąże jak będzie trzeba. Posłał jej tylko ostrzegawcze spojrzenie, żeby siedziała, tak jak patrzył na Churrosa i Burritosa, jak te zamiast słuchać "siad" to się wyrywały do miski z żarciem. Wariaty małe.
Natomiast zapewnienie Madoxa, że nie chce zostać tuńczykiem w jego rękach nieco go pociesza, tak samo jak ciężka jego łapa na jego barku. Patrzy uważnie w oczy kuzyna, a skoro znalazł w nich szczerość, to skinął powoli głową.
- Mam nadzieję, że ktoś ci wierzy w te gadkę, chociaż kurwa jesteśmy do siebie podobni trochę, ale pewnie te zjeby nawet tego nie widzą, tak jak my u azjatów - skomentował to o tym uchodźctwie. Ciekawe swoją drogą co mówi Madox, że skąd oni uszli i przed czym.
Potem już Ricz robi rodzicielskie przesłuchanie i wcale się nie wzruszył na to oburzenie, że pojechał po Emptinessie, bo nastolatki to zawsze z tego co zauważył chcą obrócić kota ogonem, skupił się więc tylko na tym, żeby poczekać na odpowiedź Madoxa co takiego zrobił Lunie. No tak, bycie informatorem to jest coś, czego może chcieć taki mafiozo, to już brzmi bardziej prawdopodbnie. Chciał spytać co takiego niby może mu powiedzieć Madox, ale ten wyjaśnia, że chodzi o info od policji. Kto by pomyślał, że małżeństwo z policjantką będzie takie niebezpieczne, Ricz to znów podziękował Mateczce Boskiej, że jego Rozi jest psychiatrą a nie jakąś policjatką.
Ricz nakłada jedzonka i zdziwił sie, że Gaba nagle straciła apetyt, aż spojrzał na nią uważnie, czy na pewno wszystko z nią dobrze. Zwykle nie musiał ich namawiać do jedzenia. Ale ciekawiło go też KTO to był więc znów spojrzał na Madoxa.
- No właśnie kto to jest? Jakiś nowy player Toronto, czy ktoś już dobrze obsadzony? Kurde ja to sie nie znam na tych zasadach czarnego świata, ale czy to nie jest troche tak, że jak ktoś tak odjebuje, to zwykle wtedy jak jest w ich organizacji jakiś problem i chce pokazać jak dużego ma?
Gabriela R. Blais Madox A. Noriega